św. Jan od Krzyża

Poezje

–   PISMA MNIEJSZE –


POEZJE


Romanca (1)

 

O TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

(Acerca de la Santisima Trinidad)

Do słów Ewangelii: “Na początku było Słowo".

1

Było już na początku Słowo i w Bogu żyło,

W którym swoje piękności,

I swoje szczęście kryło.

To Słowo było Bogiem

I początkiem się zwało

I było na początku

A początku nie miało.

Ono było początkiem,

Początek w nim wstrzymany; (2)

Co się zrodził w początku,

Słowem Syn jest nazwany.

On zawsze był poczęty,

A zawsze się poczyna,

Ojciec Przedwieczny swój byt

Zlewa na swego Syna.

Tak więc chwała Synowa

Jest w Ojcu położona,

A chwała Ojca cała

Jest w Synu wyrażona.

Jak kochany w kochanym

Jeden się w drugim znajduje,

A Miłość (3) co ich łączy,

W istności występuje.

I we wszystkich swych przymiotach,

W potędze i równości

Trzech Osób - jedna miłość

Kryje się w ich istności!

I jedna miłość ich wszystkich,

W jedną miłość złączyła

Kochanych z kochającym,

W którym każda z nich żyła.

A byt, który Trzej mają,

Każda z nich posiadała,

Każda z nich kocha Tego,

W którym ten byt swój miała.

I ten byt ich odrębny (4)

 

Jedną wspólność stanowi

I łączy ich w jedności,

Której nikt nie wysłowi.

Stąd więc jest nieskończona

Miłość, co ich łączyła,

Wśród Trzech Jedyna miłość Istność (5) ich stanowiła.

Im więcej bowiem miłość Zespala się w jedności, Tym większą ma potęgę I pełnię żywotności.

 

O UDZIELANIU SIĘ TRZECH OSÓB TRÓJCY ŚWIĘTEJ

(De la comunicación)

W tej bezkresnej miłości,

Która z Dwóch pochodziła,

Mówił Ojciec do Syna Słowa pełne radości.

Słowa rozkoszy takiej,

Iż jej nikt nie kosztował,

Tylko Syn Boży jeden

Nimi się rozkoszował.

O ile odczuć można,

Słowa Ojca te były:

“Nic mi nie daje szczęścia,

Tylko Ty, Synu miły".

Wszelkie upodobanie

Tylko w Tobie znajduję

I co Tobie jest drogie,

Ja również to miłuję.

Kto niepodobny Tobie

Nie uznam go za swego,

Bom Ciebie upodobał

O życie życia mego!

Jesteś blaskiem mej światłości,

Jesteś moją mądrością,

Obrazem mej istoty,

Najgłębszą mą radością.

Kto Cię ukocha, Synu,

Oddam mu w zamian siebie

I miłość mą ku Tobie

Złożę w nim jakby w niebie!

Iż ukochano Ciebie,

Którego tak miłuję".

 

O STWORZENIU ŚWIATA

(De la creación)

“Chciałbym Ci dać, mój Synu,

Miłą oblubienicę,

Aby mogła oglądać

Nas w bytu tajemnicy.

I chleb jeść z tego stołu,

Z któregom ja pożywał

I oglądać to piękno,

Którem w Tobie odkrywał.

By się ze mną cieszyła,

Zaznała szczęścia tchnienia

Na widok Twej piękności,

Twego ze mną istnienia".

“Wdzięczny Ci jestem wielce

Rzekł Syn Ojcu z miłością

-Oblubienicę daną

Okryję mą jasnością.

By przez nią oglądała

Potęgę Ojca mego

I poznała tę prawdę,

Że ja się rodzę z Niego.

Wezmę ją w swe ramiona,

By miłość zrozumiała,

I wśród wiecznych rozkoszy

Twą dobroć wychwalała".

4

(ciąg dalszy)

“Niech się stanie! - rzekł Ojciec -

Dla Twojej to miłości".

I przez jedno to słowo

Wywiódł światy z nicości.

Wzniósł się gmach dla wybranej

Mądrością utworzony,

Na świat górny i dolny

Przedziwnie podzielony.

Świat dolny pełen stworzeń,

W odmianach różnych, licznych,

Zaś świat górny jaśnieje

W blaskach wdzięków prześlicznych.

By poznała wybrana

Oblubienica blask, chwałę,

Chórami anielskimi

Wypełnił niebo całe.

Człowieczą zaś naturę

Postawił na nizinie,

Bo nie dorówna ona

Rajskich duchów dziedzinie.

Ale, chociaż na różnej

Stoją one granicy,

Stanowią jedno ciało

Jego oblubienicy.

Bo jedna miłość Jego

Wybrała je w łączności;

Aniołowie znajdują

Oblubieńca w radości.

Ludzie zaś z ziemskich nizin

Znajdują Go w ufności

I w wierze, że Go ujrzą

Kiedyś w chwale wielkości.

I że kiedyś On wszystkich

Okryje blaskami swymi

I nikt nie będzie gardził

Już nimi tu na ziemi.

Bo Bóg się zniżył do nich

Mimo swojej wielkości,

Przyszedł z nieba na ziemię,

Mieszkał w ich społeczności.

I Bóg stał się człowiekiem

I człowiek on - był Bogiem,

Pokarm, napój przyjmował

Za niskim ludzi progiem.

I zawsze pozostanie

W tej ludzkiej społeczności,

Póki świat ten, co dziś trwa,

Nie przejdzie do wieczności.

W której wybrani Jego

Posłyszą wieczne pienia,

Bo On był głową miłej,

Którą wiódł do zbawienia.

I wszystkie członki społem,

Wszystkich wybranych zbierze,

Jak swą oblubienicę

Poślubioną Mu w wierze.

Obejmie w swe ramiona,

Miłością swą owionie,

I wszystkich złoży społem

Na Ojca swego łonie.

Tam każdy zakosztuje

Szczęścia Jego w pełności;

Bo jako Ojciec i Syn,

J Duch Święty Miłości

Żyją wzajemnie w sobie

Tak i dusza wybrana

Żyć będzie życiem Bożym,

W Bogu rozmiłowana.

5

(ciąg dalszy)

W poczuciu tej nadziei,

Iż przyjdzie On wśród chwały,

Ludziom trudy i znoje

Lżejsze się wydawały.

Długie wieki nadziei

Za przyszłym odkupieniem

Spowiły serca ludzkie

Tęskliwym udręczeniem.

Przeto wśród jęków, wzdychań

Za jutrzenką zbawienia

Wylewali swe modły

Dzień i noc bez wytchnienia,

By raczył się zmiłować,

Opuścił swe anioły,

I jako dawca życia

Zszedł na ziemskie padoły.

“O, słysz Panie! - wołali -

Poślij Obiecanego!

Otwórz Twoje niebiosa,

Zejdź do stworzenia swego!

O gdybyś się zjawił,

Przed duszą udręczoną!

Spuśćcie rosę niebiosa

Na ziemię utęsknioną!

Niech użyźni się ona,

Rodząca tylko głogi,

Niechaj zatętni wiosną

I wyda Kwiat ten drogi!"

“Szczęsny - wołali inni -

Kto oczyma swoimi

Oglądać będzie Boga,

Żyjącego na ziemi!

Kto będzie mógł Go dotknąć

I chodzić za Nim wszędzie,

Podziwiać tajemnice,

Które On czynić będzie!"

6

(ciąg dalszy)

Wśród takich próśb i błagań

Długie wieki mijały,

Lecz w końcu lat ostatnich

Wzrosły tęsknot zapały.

Kiedy starzec Symeon

Jedno życia pragnienie,

Jedną prośbę ma w duszy:

Ujrzeć Pańskie Zbawienie -

I Duch Święty mu daje

To słodkie zapewnienie,

Że nie przyjdzie na niego

Ostatnie śmierci tchnienie,

Póki nie ujrzy okiem

Z dawna Obiecanego

I nie weźmie na ręce

Boga Narodzonego,

By Go w słodkim uścisku

Tulić do serca swego.

 

7

O WCIELENIU

(Prosigue la Encarnación)

(ciąg dalszy)

Już przyszedł ów czas wielki,

W którym się spełnić miało

To dzieło wyzwolenia,

Co dusze z pęt wyrwało.

W czasach prawa Mojżesza,

Gdy trwała jeszcze wina,

Tymi słowy przemawia

Bóg do swojego Syna:

“Twoja oblubienica,

Na Twój obraz stworzona,

I w tym, co Tobie miłe,

Tobie upodobniona.

Od Twej wzniosłej istności

Różni się jednak ciałem,

Jest jedno święte prawo

W kochaniu doskonałym:

By Oblubieniec z miłą

Podobni byli dwoje,

Bo wtedy tym obfitsze

Rozkoszy czerpią zdroje.

I Twa oblubienica

Wzrosłaby w majestacie,

Gdyby Cię oglądała

W ciała swojego szacie".

“Ma wola jest Twą wolą

- Była odpowiedź Syna

-I pełnić wolę Twoją,

To ma chwała jedyna!

I pragnę spełnić, Ojcze,

Woli Twojej zamiary,

Bo przez to się objawi

Twoja dobroć bez miary.

Objawi się Twa wszechmoc,

Twojej mądrości zdroje.

Pójdę ludziom na ziemi

Ukazać piękno Twoje!

Pójdę szukać mej miłej,

Krzyże jej, ból i męki

Wezmę na barki swoje,

By nie znała udręki.

I by zaznała życia,

Dam za nią życie moje,

Wyrwie ją z bagien świata,

Zwrócę w ramiona Twoje!"

Bóg zawezwał anioła,

Co Gabriel miał miano,

I wystał Go do Panny,

Którą Maryją zwano.

I za Jej przyzwoleniem

Rzecz boska się ziściła:

Sama Trójca Najświętsza

Słowo ciałem okryła.

I chociaż Trzej działali,

W jednym się dopełniło (6),

W Maryi czystym żywocie

Słowo się Boże wcieliło.

I Ten, co tylko miał Ojca,

Odtąd Matkę uznaje

-Lecz inną od tych niewiast,

Którym poczęcie mąż daje.

I z Jej czystych wnętrzności

On ciało swe przyjmuje,

Datego się Syn Boży

Synem człowieczym mianuje.

 

9

O NARODZENIU

 

(Del Nacimiento)

Gdy przyszedł czas wybrany,

Czas Jego Narodzenia -

Jak oblubieniec z komnat

Przyszedł do swego stworzenia.

A Matka Jego wdzięczna,

Wybrana z wszech na świecie,

Położyła w żłóbeczku

Swe narodzone Dziecię.

Pomiędzy bydlętami

Ludzie Mu cześć składali,

Pasterskiej prostej pieśni

Anieli wtórowali.

Zawarte zaślubiny

Między Człowiekiem-Bogiem,

I Bóg zapłakał gorzko

Na barłogu ubogim.

To były ślubne dary Oblubienicy - duszy,

Matka w bólu zadrżała,

Ujrzała krzyż katuszy...

Płacz u Boga-Człowieka,

U ludzi pieśń wesela -

Dziwne to zespolenie

I nic go nie rozdziela.

 

II

Romanca

NAD RZEKAMI BABILONII

(Encima de las corrientes)

Do słów psalmu 136: Super flumina Babylonis (7)

Nad brzegami rzek płynących

W Babilońskiej ziemi

Siadłem w smutku pogrążony,

Ze łzami gorzkimi.

Przypomniałem święty Syjon,

Kres mojej miłości,

A na słodkie to wspomnienie

Wzmógł się płacz żałości.

I złożyłem strój odświętny,

Wziąłem szare suknie,

Na gałęziach wierzb zielonych

Powiesiłem lutnię.

Wytężyłem me nadzieje

W Tobie położone -

Dosięgła mię miłość Twoja,

Serce me zranione!

Pragnąłem już skończyć życie,

Tak mnie przeszywały

Owe groty w boskim ogniu,

Gdziem zaginął cały...

Uwalniając gołębicę

Mdlejącą w zachwycie -

Obumarłem cały w sobie

W Tobie mając życie.

I dla Ciebie jam się budził

I znowu umierał -

Tyś mi bowiem dawał życie

I znowu odbierał.

Cieszyli się ludzie obcy,

Chcieli słyszeć pienia,

Co się wznoszą na Syjonie

W hymnach uwielbienia.

Powiedzcie mi jak mam śpiewać

Warn pieśń uroczystą,

Kiedy serce moje tęskni

Za ziemią ojczystą?

Niech mój język uschnie w gardle,

Lgnie do podniebienia,

Gdybym Ciebie miał zapomnieć

W ziemi utrapienia.

O Syjonie, gdybym patrzył

Na łozy zielone,

Które szumią tu nad rzeką

A nie w twoją stronę -

Gdybym w tobie nie miał myśli

Serca i kochania,

Niechaj uschnie ma prawica

W tej ziemi wygnania!

O, niech będzie błogosławion Bóg mój ze Syjonu,

Który słusznym gniewem karze Córy Babilonu! -

A podnosi z nędzy małych

I mnie płaczącego

Na grań, którą jest sam Chrystus,

Kres życia mojego!

Debetur soli gloria vera Deo (8).

 

III

 

Poemat

PIEŚŃ DUCHOWA

 

Strofy duszy i Oblubieńca (Redakcja B)

l. Gdzie się ukryłeś,

Umiłowany, i mnieś wśród jęków zostawił?

Uciekłeś jak jeleń,

Gdyś mnie wpierw zranił,

Biegłam za Tobą z płaczem, a Tyś się oddalił.

2. Pasterze, którzy podążacie

Poprzez ustronia na szczyt wzgórza wyniosłego,

Jeżeli kędyś napotkacie

Mego nad wszystko Umiłowanego,

Powiedzcie, że schnę, mdleję, umieram dla Niego!

3. Szukając mojej miłości,

Pójdę przez góry i rozłogi.

Nie zerwę kwiatów,

Przed dzikim zwierzem nie uczuję trwogi,

Przejdę przez szyk obronny i graniczne progi!

4. Zagaję i puszcze

Rękami Oblubieńca mego zasadzone,

O łąki pełne zieleni,

Kwiatami ozdobione,

Powiedzcie, czy przeszedł wśród was, w którą stronę?

 

ODPOWIEDŹ STWORZEŃ

Rzucając wdzięków tysiące

Przebiegną! szybko wskroś boru cichego,

A jedno tylko spojrzenie

I blask Jego postaci,

Okrył je szatą piękna czarownego.

 

OBLUBIENICA

6. Ach! I któż uleczyć mnie może!

Ukaż się mi już prawdziwie, bez cienia!

I nie chciej więcej wysyłać już do mnie Tylko zwiastunów,

Którzy nie zaspokoją mojego pragnienia.

7. Te dzieła, co się wokół przesuwają,

Niosą mi pieśń o Twojej czarownej piękności.

I coraz głębiej duszę rozdzierają

Tak, że niemal umieram,

Gdy mi szepcą o Twoich tajemnic wielkości.

Ach, czemu jeszcze trwasz,

Życie, co nie masz życia prawdziwego?

I ciągle tylko umierasz

Od uderzenia grotu miłosnego,

Gdy wchodzisz w tajemnice Umiłowanego.

Dlaczego, gdy rozdarłeś miłością

Me serce, nie dasz balsamu tej ranie?

I gdyś mnie porwał,

Czemuś mnie znowu zostawił?

I nie bierzesz zdobyczy w swoje posiadanie?

Ugaś te ognie rozpalone,

Bo nikt tego prócz Ciebie uczynić nie może,

I niech Cię ujrzą me oczy,

Boś Ty jest dla nich jak zorze

I tylko w Ciebie patrzeć chcą, o Boże!

Odsłoń przede mną obecność Twoją

I zadaj śmierć widokiem Twej boskiej piękności!

Wszak wiesz, że nic nie ukoi

Cierpień zadanych grotami miłości.

Tylko obecność Twoja, widok Twej istności!

O źródło kryształowe!

Gdyby mi teraz twa toń wysrebrzona

Odzwierciedliła nagle

Te oczy upragnione,

Których piękność w mym wnętrzu już jest nakreślona!

Odwróć się, Miły, Wychodzę z mego istnienia!

 

OBLUBIENIEC

Zawróć, gołąbko,

Bo jeleń zraniony

Na wzgórzu wyłania się z cienia

Na powiew twego lotu, szuka orzeźwienia.

 

OBLUBIENICA

14. Mój Ukochany jest jak gór wyżyny,

Jak samotne doliny wśród gajów tonące,

Wyspy osobliwe,

Jak potoki rozgłośnie szumiące,

Jak tchnienie wiatru miłośnie wiejące.

Jak noc w spoczynku cichym pogrążona,

W chwili gdy się rozlewa blask zorzy rumiany,

Jak muzyka ciszą przepojona,

Samotność, w której brzmią organy,

Uczta, co moc i miłość daje na przemiany.

16. Pojmajcie nam liszki,

Bo winnica nasza już w pełnym rozkwicie,

W pęki podobne jak pinii szyszki

Złożymy róż kwiecie,

I nic się nie zjawi na wyniosłym szczycie!

17. Ustań, wichrze północny śmiercią tchnący,

A przyjdź ty, południowy, ze wspomnieniem miłości,

Powiej przez mój ogród,

Niech się rozleją w krąg twe wonności,

I będzie się pasł Miły wśród kwiatów świeżości.

18. Nimfy z judejskiej ziemi,

Gdy po kwiatach i krzewach pokrytych różami

Zapach się wokół rozlewa,

Zostańcie z dala, za twierdzy murami

I nie wkraczajcie w progi, gdzie mieszkamy sami.

19. Ukryj się, moja jedyna Miłości,

I patrz obliczem Twoim na górskie wyżyny!

Nie chciej wyjawiać skrytości,

Lecz spójrz na drużyny

Tej, co wysp tajemniczych przebiega doliny.

 

OBLUBIENIEC

20. Przez ptaki w swym locie swobodne, Lwy, jelenie, rogacze skaczące,

Góry, doliny, rozłogi,

Wody, przestworza jaśniejące,

Upiory nocne sen niepokojące.

Przez lir słodkie dźwięki

I przez śpiew syren was zaklinam,

Byście nie sprawiamy swym gniewem udręki,

Ni się zbliżały w murów otoczenia,

By miła spała pełna ukojenia.

Oblubienica wszedłszy utęskniona

Do ogrodu rozkoszy upragnionego,

Spoczywa czarem Jego ukojona

Oparłszy szyję

W słodkich objęciach Umiłowanego.

Pod drzewem jabłoni

Poślubiłem cię, ma miła,

Tam moją rękę ci oddałem

I tam niewinność twoja powróciła,

Gdzie ją twa matka niegdyś utraciła.

 

OBLUBIENICA

Łoże nasze w kwieciu tonące,

Jaskiniami lwów wokół otoczone,

W purpurze całe,

Pokojem wzniesione,

Tysiącami złotych tarcz ozdobione!

Śladami Twoich kroków

Pobiegną dziewice w drogę

Za błyskiem skrzącym iskrami,

Za smakiem wina wytrawnego,

W zapachy balsamu Bożego.

W winnej piwnicy głębinie

Rozkosze mego Oblubieńca piłam,

A kiedym wyszła, w zewnętrznej krainie

O niczym nie wiedziałam,

I co dawniej miałam, wszystko utraciłam.

27. I tam mi piersi dał Jedyny,

Tam mnie najsłodszej nauczył mądrości,

Tam Mu oddałam siebie i swe czyny,

Nie zostawiwszy żadnej własności,

I tam przyrzekłam być Jego w miłości.

28. Dusza ma Tobą zajęta jedynie,

Całe moje jestestwo Twa służba pochłania!

Nie strzegę już stada

I nie mam innego starania,

Zajęciem moim jest słodycz kochania.

29. Odtąd już nigdy błoń zielona

Nie ujrzy mnie, ni pójdę kiedyś w tamte strony!

Powiedzcie wszystkim, żem dla nich zgubiona,

Poszłam, gdzie mnie porwała miłość,

Zgubiłam wszystko, lecz mam skarb niezgłębiony!

30. Kwiaty, szmaragdów rumieńce

W porankach tchnących świeżością zebrane,

Złożymy w zdobne wieńce,

Twojej miłości kwieciem obsypane,

I jednym włosem moim powiązane.

31. J jednym tylko włosem moim,

Który na mojej szyi wiewem poruszony

Ujrzałeś boskim wzrokiem Twoim,

Zostałeś ubezwładniony,

Jednym mych oczu spojrzeniem zraniony!

32. Gdy mnie swym wzrokiem ogarniałeś,

Zostawiłeś w mej duszy Twych oczu odblaski,

I przez to we mnie tak się rozkochałeś!

A mym źrenicom dano wzniosłe łaski,

Że mogę podziwiać piękności Twej brzaski.

33. O, nie chciej mną pogardzać,

Choć twarz moja od żaru śniada słonecznego,

Już możesz zwrócić Twój wzrok na mnie,

Bo gdyś mnie objął w blask spojrzenia Twego,

Okryłeś mnie wdziękami piękna czarownego.

 

OBLUBIENIEC

Gołąbka biała Z gałązką swe do arki skierowała loty,

Synogarlica

Już odnalazła przedmiot swej tęsknoty

Na brzegach, gdzie zieleni zwieszają się sploty.

Żyła ukryta w samotności

I w samotności swe gniazdo uwiła,

I w samotności ją prowadził

Umiłowany, w którym siebie zagubiła,

I Jego w samotności miłość zraniła.

 

OBLUBIENICA

Radujmy się sobą, mój Miły,

Chodźmy przejrzeć się w Twojej piękności

Na górę i na pagórek,

Gdzie rozlewają się wody przejrzyste

I wejdźmy w puszcz ostępy cieniste.

A potem na wyżyny

W skaliste groty pójdziemy,

Które w ukryciu są osłonione,

I tam w ich wnętrze wszedłszy tajemnicze

Soku granatu pić będziem słodycze.

Tam mi okażesz

To, czego dusza moja pragnęła!

Tam mnie obdarzysz,

Mój Oblubieńcze, jedyne me życie!

Tym, co mi dałeś w innego dnia świcie.

Wietrzyka lekkie tchnienia,

I śpiew słowika czułością drgający,

Czar łąk lesistych

Niesie noc zdobna w blask promieniejący,

I żarzy się w niej płomień bez bólu trawiący.

Już nikt teraz nie patrzy w tę stronę,

Aminadab też się nie pokaże.

Uciszone jest już oblężenie.

Stada rumaków zstępowały

Na widok wód, które się rozlały.

 

IV

 

ZNAM DOBRZE ŹRÓDŁO

 

(Que bien se yo la fonte) Śpiew duszy cieszącej się poznaniem Boga przez wiarę.

Znam dobrze źródło co tryska i płynie,

Choć się dobywa wśród nocy (9).

Wiem gdzie swe wody ma ten zdrój kryniczny,

Ukryty w głębi tajemnic i wieczny,

Choć się dobywa wśród nocy.

Początku jego nie znam, bo go nie ma,

Lecz wiem, że każdy byt swą mocą trzyma,

Choć się dobywa wśród nocy.

Wiem, że nie może być nic piękniejszego,

Że wszelka piękność pochodzi od Niego,

Choć się dobywa wśród nocy.

Wiem, że w Nim nie ma nic z ziemskich istności,

Że nic nie zrówna Jego wszechmocności,

Choć się dobywa wśród nocy.

Blask jego światła nigdy nie zachodzi,

Bo wszelka światłość od Niego pochodzi,

Choć się dobywa wśród nocy.

6. A tryskające z niego życia wody

Zraszają otchłań, niebiosa, narody (10),

Choć się dobywa wśród nocy.

7. Potok istności w tym źródle wezbrany

W potędze swojej jest niepowstrzymany (11),

Choć się dobywa wśród nocy.

8. To wieczne źródło znalazło ukrycie

W Chlebie Żywota, aby dać nam życie,

Choć się dobywa wśród nocy.

9. A potok, który od tych dwóch pochodzi,

Żadnej istnością swoją nie przechodzi (12),

Choć się dobywa wśród nocy.

10. I stąd podnosi głos, wzywa stworzenia,

By się syciły w zdrojach Utajenia,

Co się spełniły wśród nocy (13).

11. To jest to źródło, którego pożądam,

To jest Chleb Życia, który tu oglądam,

Choć się dobywa wśród nocy.

 

V

 

Poemat

NOC CIEMNA

l. W noc jedną pełną ciemności,

Udręczeniem miłości rozpalona,

O wzniosła szczęśliwości!

Wyszłam nie spostrzeżona,

Gdy chata moja była uciszona.

2. Bezpieczna pośród ciemności,

Przez tajemnicze schody osłoniona

O wzniosła szczęśliwości!

W mroki ciemności, w ukrycie wtulona,

Gdy moja chata była uciszona.

3. W noc pełną szczęścia błogiego,

Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,

Jam nie widziała niczego,

Nie miałam wodza ni światła innego

Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał.

4. On mnie prowadził jasnością

Bezpieczniej, niźli światło południowe,

Tam, gdzie mnie czekał z miłością,

O którym miałam przeczucie duchowe,

Gdzie nikt nie stanął istnością.

5. O nocy, coś prowadziła,

Nocy ty milsza nad jutrznię różaną!

O nocy, coś zjednoczyła

Miłego z ukochaną,

Ukochaną w Miłego przemienioną!

6. Na mojej piersi kwitnącej,

Którą dla Niego ustrzegłam w całości,

Zasypia w ciszy kojącej,

Wśród moich pieszczot szczodrości,

A wiatr od cedrów niesie pieśń miłości.

7. Rankiem, wśród wiatru,

Gdym Jego włosy w pęki rozplatała,

Prawica Jego pełna ukojenia

Szyję mą słodko opasała,

Żem zatonęła pośród zapomnienia.

8. Zostałam tak w zapomnieniu,

Twarz mą oparłam o Ukochanego.

Ustało wszystko w ukojeniu, -

Troski żywota mojego

Skryły się wszystkie w lilij wonnym tchnieniu.

Aluzja do Ostatniej Wieczerzy.

 

VI

 

Poemat

PASTERZ

(Un pastońco)

Strofy opiewające miłość Chrystusa do duszy (14)

 

1. Był sobie pasterz samotny wśród świata,

Nie znał co radość, co wzajemne serce,

Bo choć miłością gorzał ku pasterce

Tysiąc udręczeń pierś jego przygniata.

2. Nie płacze, choć się krwawią jego rany,

Ani się skarży na śmiertelne bóle,

Kiedy mu w sercu i pali, i kole,

Płacze, bo od niej czuł się zapomniany.

3. A tak, gdy o nim wcale nie pamięta

Piękna pasterka, znosi te męczarnie,

Wśród obcych deptać daje się bezkarnie,

Takie nań miłość nałożyła pęta.

4. Biedny ja! - woła - biedny z tej przyczyny,

Że moją miłość zdeptała tak dumnie,

Że szczęścia ze mną nie chciała, ni u mnie,

Miłość mnie karze i dręczy bez winy!

5. Po długich mękach, na krzyż wbity w ziemię

Wspiął się i w krzyża otwarte ramiona

Kładąc się pasterz - głowę zwiesił, kona!

Lecz z sobą uniósł tej miłości brzemię.

 

VII

 

Poemat

ŻYWY PŁOMIEŃ MIŁOŚCI

 

Strofy duszy w głębokim przeżywaniu zjednoczenia miłości z Bogiem.

1. O żywy płomieniu miłości,

Jak czule rani siła żaru twego

Środka mej duszy najgłębsze istności!

Bo nie masz w sobie już bólu żadnego!

Skończ już! -jeśli to zgodne z twym pragnieniem!

Zerwij zasłonę tym słodkim zderzeniem!

2. O słodkie żaru upalenie!

O rano pełna uczucia błogiego!

O ręko miła, o czułe dotknienie,

Co dajesz przedsmak życia wieczystego

I spłacasz hojnie wszystkie zaległości!

Przez śmierć wprowadzasz do życia pełności!

Pochodnie ognia płonącego,

W waszych odblaskach jasnych i promiennych,

Otchłanie głębin zmysłu duchowego,

Który był ślepy, pełen mroków ciemnych,

Teraz z dziwnymi doskonałościami

Niosą Miłemu żar swój wraz z blaskami!

4. O jak łagodnie i miłośnie

Budzisz się, Miły, w głębi tona mego,

Gdzie sam ukryty przebywasz rozkosznie!

A słodkim tchnieniem oddechu Twojego,

Pełnego skarbów wieczystych i chwały,

Jak słodkie wzniecasz miłości zapały!

VIII

ŻYJĘ NIE ŻYJĄC W SOBIE

(Vivo sin vivir en mi)

Śpiew duszy dręczonej tęsknotą za widzeniem Boga.

Żyję, nie żyjąc w sobie,

Nadziei skrzydła rozwieram,

Umieram, bo nie umieram!

Ja już nie żyję w sobie,

Bez Boga żyć nie mogę!

Bez Niego i bez siebie

Jakąż odnajdę drogę?

Miast życia - tysiąc śmierci! -

W głębie życia się wdzieram,

Umieram, bo nie umieram!

To życie, którym żyję,

To zaprzeczenie życia,

To ciągłe umieranie!

Aż pójdę do zdobycia

Ciebie, mój Boże! - Słyszysz?

Ja się życia wypieram,

Umieram, bo nie umieram!

Pozbawiony tu Ciebie,

Jakież życie mieć mogę?

Jeno śmierć ustawiczna!

Czuję o siebie trwogę,

Serce w bólu się krwawi,

Więc ku Tobie spozieram!

Umieram, bo nie umieram!

Ryba z wody wyjęta,

Co się wśród suszy pławi,

Przynajmniej ma tę pewność,

Że ją śmierć w końcu strawi.

Lecz męce mej cóż zrówna?

Ja bóle wszystkie zbieram!

Umieram, bo nie umieram!

5. Gdy skupiam moje myśli

W Tajemnicy Ołtarza,

Wiedząc, żeś tam jest skryty,

Ma miłość się rozżarza

I jeszcze więcej cierpię!

W sercu tęsknotą wzbieram!

Umieram, bo nie umieram!

6. A gdy się cieszę w duszy,

Że ujrzę Cię tam w niebie,

Boleść moja się zwiększa,

Że mogę stracić Ciebie!

I żyjąc w tej udręce

Nadziei skrzydła rozwieram,

Umieram, bo nie umieram!

7. Wyrwij mnie już z tej śmierci,

Boże mój, i daj życie!

Nie chciej mnie dłużej trzymać

Na tym wygnańczym świecie!

Patrz, jak Ciebie pożądam,

W bólu rany otwieram,

Umieram, bo nie umieram!

8. Lecz będę już tu płakał

I znosił ból istności,

Bo trwa moje wygnanie

Za grzechów moich złości.

Lecz kiedyż ten czas przyjdzie,

Na który duszę otwieram,

Kiedy szczęśliwy zawołam:

Żyję, bo nie umieram!?

IX

WSZEDŁEM W NIEZNANE

(Entreme donde no supe)

Strofy natchnione w ekstazie kontemplacji.

Wszedłem - hen kędyś w nieznane,

Trwałem w zamarłym stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

Nie wiem, w jakiem szedł strony,

Lecz gdym się znalazł u celu,

Dostrzegłem światłem olśniony

Głębie tajemnic wielu.

Wyrazić tego nie zdołam,

Trwałem w zamarłym stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

Poznałem pewne drogi

Pokoju, nabożności,

W drodzem nie uczuł trwogi

Wśród słodkiej samotności.

Tak wzniosłe to tajniki,

Żem w osłupienia stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

Byłem tak upojony,

Rzucony w dalekości,

Żem został pozbawiony

Poczucia świadomości.

A duch mój obdarzony

Wiedzą w niewiedzy stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

Kto wejdzie w te głębiny,

Tego siły ustają;

Poprzednie myśli, czyny,

Niczym mu się być zdają.

Tak wzniosłą czerpie mądrość

W owym zamarłym stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

5. Kto wzniósł się w te poziomy

Mniej ma rozumu mocy,

Bo jest to blask zaćmiony (15),

Co światłem lśni wśród nocy.

Kto poznał te tajniki

Zamarł w niewiedzy stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

6. Tej dziwnej wiedzy tchnienia

Taką potęgę mają,

Że mędrców dowodzenia

Nigdy jej nie zrównają.

Bo ich mądrość się gubi

W owym niewiedzy stanie,

Wyższym nad wszelkie poznanie.

7. Tak wzniosłe są poziomy

Tej nadziemskiej mądrości,

Że żaden zmysł stworzony

Nie pojmie jej w całości.

Kto się potrafi zaprzeć

W owej niewiedzy stanie,

Nad wszelkie wejdzie poznanie.

8. Jeżeli wiedzieć chcecie,

Gdzie źródło tej mądrości:

W tajemnym wizji świecie,

W wzniosłej, boskiej istności,

Sprawia to dobroć Jego,

Że w tym niewiedzy stanie

Jest najwyższe poznanie.

 

X

LOT MIŁOŚCI

(Tras de un amoroso lance)

Strofy opiewające wzlot duszy do Boga (16)

 

Miłości rączymi pióry,

Nadzieją gnany do góry,

Coraz wyżej od padołów,

Wzlatując, chwyciłem potów (17).

W pogoni za tą Boskością

Chcąc łupu dostać z pewnością,

W takim znalazłem się niebie,

Że aż zgubiłem sam siebie.

A choć w tym locie zuchwałym

Zaledwie się posuwałem,

To wciąż wyżej od padołów,

Wzlatując, chwyciłem potów.

Gdym się wzbił wyżej, wysoko,

Wielki blask olśnił mi oko

I mnie, zwycięzcę w tych gonach

Noc skryła w swoich osłonach.

Lecz rwany skrzydłem miłości

Leciałem mimo ciemności,

Coraz wyżej od padołów,

Wzlatując, chwyciłem potów.

A iłem się wzbijał wyżej,

Pędząc w górę coraz chyżej,

O tyle czułem, że spadam,

Słabnę i sobą nie władam.

Oj, nie złowić tego ptaka!

Siebie równam do robaka,

Co tak wzbił się od padołów

Wysoko, by schwycić potów.

4. Już nie wiem, jak się to stało,

Sto lotów w jeden się zlało,

To nadzieja tak porywa,

Im większa, więcej zdobywa.

W niebo mnie niosła nadzieja,

Ona wzlot dała, a nie ja,

Gdy się wzbiła od padołów

Wysoko, by schwycić połów,

 

XI

GLOSA O RZECZACH BOSKICH

 

(Glosa “a lo divino")

Bez podstaw, a oparty,

Bez światła, w ciemnym grobie

Wyniszczam się sam w sobie.

1. Ma dusza już wyzbyta

Ze wszelkiej rzeczy tu,

Wznosi się ponad siebie

Życiem podobnym do snu.

Bóg tylko mym oparciem;

Gubię się tylko w myśli tej,

Żem słaby lecz i mocen,

To szczęście duszy mej!

2. Choć widzę mroki wkoło

W śmiertelnym życiu tym,

Dostrzegam i blask jasny

W nadziemskim życiu - hen...

Bo miłość życia tego

Im więcej się ukryje,

Tym wyżej wznosi wzrok.

3. A źródło tej miłości

Tak cudnym blaskiem lśni,

Że wszystkie życia nędze

W szczęście zamienia mi!

Duszę mą zmienia w siebie,

Płonę jak ognia żar!

Wyniszczam się sam w sobie,

To jest najdroższy dar!...

 

XII

GLOSA DRUGA

 

(“a lo divino")

Dla żadnych ziemskich wdzięków, piękności,

Życia tu nie poświecę,

Tylko dla jednej mej tajemnicy,

Którą-m odnalazł w skrytości.

l. Wszystkie rozkosze, powaby tej ziemi,

Nie dadzą duszy spokoju,

Tylko ją znużą, wzbudzą pragnienie

Miast ożywczego zdroju.

Dla tych niknących chwil przyjemności

Życia tu nie poświęcę,

Tylko dla jednej mej tajemnicy,

Którą-m odnalazł w skrytości.

1. Serce szlachetne nie szuka drogi

Usianej tylko kwiatami;

Ono chce cierpieć w służbie miłości,

Spowić się ofiar różami.

I nie nakarmi się do sytości

U żadnej ziemskiej krynicy,

Bo szczęście jego w tej tajemnicy,

Którą-m odnalazł w skrytości.

3. Kto zakosztował Bożej miłości,

Kto uczuł w sobie jej tchnienia,

Dla tego wszystkie ziemskie radości

Są pełne smutku, znużenia.

I wzroku swego wstrzymać nie może

Tu na ułudnej próżności,

Bo szczęście jego w tej tajemnicy,

Którą odnalazł w skrytości.

4. Czemuż rozkosze ziemskie nie mogą

Nasycić duszy spragnionej?

- Bo jej pokarmu trzeba Bożego,

Piękności nie stworzonej!

Widząc się tutaj w ziemskiej istności

Samotną, opuszczoną,

Wchodzi do głębi tej tajemnicy,

Którą znalazła w skrytości.

5. I gdy jej wola już ogarnięta

Boskości słodkim cieniem,

Nie może znaleźć już ukojenia

Poza tym Boskim Istnieniem.

Lecz tylko wiarą może ogarnąć

Tę wzniosłość Jego piękności,

Więc wchodzi w głębię tej tajemnicy,

Którą znalazła w skrytości.

6. I jakże tęskni, jak się wyrywa!

Miłością cała przejęta,

Kiedy wśród stworzeń nie widzi Tego,

Z którym jej istność sprzągnięta!

Wzrokiem swej woli, bez form i kształtów

Wznosi się do swej Miłości,

Znajduje szczęście w tej tajemnicy,

Którą znalazła w skrytości.

7. Bowiem nad wszystkie rzeczy stworzone

Duch ludzki wyżej się wznosi,

I kiedy wejdzie w ten świat tak wzniosły,

Pienia weselne wznosi,

I ponad wszelkie ziemskie radości,

Ponad wszech bytów zmienności,

Kosztuje szczęście w tej tajemnicy,

Którą odnalazł w skrytości.

8. Trzeba wytężać siły żywota,

By się wzbogacić w dar łaski,

W Dobru Najwyższym szukać wzmocnienia

I patrzeć w Jego blaski!

Lecz ponad wszystkie szczytne pragnienia,

Zapały gorliwości

Dla mnie są milsze te tajemnice,

Które-m odnalazł w skrytości.

9. Dla wszystkich rzeczy, które tu mogę

Objąć rozumem, zmysłami,

Chociażby były przyozdobione

Najpiękniejszymi wdziękami -

Ja dla tych wdzięków, ponęt, piękności,

Życia tu nie poświęcę,

Tylko dla jednej mej tajemnicy,

Którą-m odnalazł w skrytości.

 

Letrilla (18)

 

XIII

O SŁOWIE BOŻYM

(Del Verbo dwino)

Dziewica Przenajświętsza

Ze Słowem Bożym w łonie

Do ciebie przyjdzie z drogi,

Jeśli Jej dasz schronienie (19).

 

XIV

CAŁOŚĆ DOSKONAŁOŚCI (20)

 

(Suma de la perfección)

Zapomnieć wszego stworzenia,

Pamiętać na Stwórcę swego.

Strzec wewnętrznego skupienia

I kochać Umiłowanego.

 

DO DZIECIĄTKA JEZUS

(Al Nińo Jesús)

O mój najsłodszy Jezu,

Jeśli Twa miłość zabić mnie ma,

Niechże ta chwila teraz

To szczęście mi da!

 


(1) Utwory św. Jana od Krzyża, pisane na wzór hiszpańskich romanc, odznaczają się melodyjnością i prostotą formy ludowych pieśni, stanowią odrębną literacko i doktrynalnie grupę jego poezji, w którą Święty włożył najgłębszą treść teologiczną. Chociaż mówi się o dziesięciu romancach, to jednak pierwszych dziewięć można uważać za jedną romancę opiewającą w dziewięciu odsłonach historię zbawienia, począwszy od zamysłu w łonie Trójcy Świętej, poprzez dzieło stworzenia i wcielenia do narodzenia Chrystusa.

(2) W znaczeniu: nie ma początku.

(3) Duch Święty.

(4) W sensie samoistności Osób Trójcy Przenajświętszej.

(5) Istność w znaczeniu essentia divina

(6) Dzieło wcielenia

(7) Zdaniem niektórych autorów utwór powstał w więzieniu i zawiera osobiste doświadczenia Świętego przeżywającego tęsknoty duchowe. Nie jest jednak wykluczone, że Święty pisząc go poza więzieniem, poszedł za częstą w klasztorach praktyką parafrazowania “psalmu wygnańca”.

(8) Kolofon manuskryptu z Sanlúcar: “Samemu Bogu należy się prawdziwa chwata".

(9) Słowa te oznaczają, że Źródło to tajemnicze, którym jest sam Bóg, jest niepojęte w swej istocie dla naszego rozumu, jest jakby ukryte w mrokach, a poznajemy je po części, jak mówił św. Paweł, z pomocą wiary.

(10). Porównaj słowa Chrystusa: “Woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu (J 4,14)

(11) Słowa te odnoszą się do Syna Bożego rodzącego się z Ojca.

(12) Mowa tu o Duchu Świętym, równym istnością Ojcu i Synowi

(13) Aluzja do Ostatniej Wieczerzy

(14) Przekład Lucjana Siemieńskiego; patrz: Pieśń mistycznej miłości. Zebrał i wytłumaczył Lucjan Siemieński. Lwów 1877, s. 93. - Poemat ten jest przeróbką świeckiej piosenki, której Święty nadal przez zmianę niektórych wyrazów treść religijną, idąc za praktyką innych pisarzy, którzy w ten sposób zmodyfikowane liryki określali zwrotem yuelto a lo divino, skierowane do Boga. Z przeróbki pochodzą 4 strofy “Pasterza", piąta strofa pochodzi całkowicie od Świętego.

(15) “Blask zaćmiony" (w oryginale: tenebrosa nube, mroczny obłok) jest aluzją do tajemniczego zjawiska opisanego w Księdze Wyjścia 14, 19-20.

(16) Przekład Lucjana Siemieńskiego, dz. cyt. s. 95.

(17) Połów - w znaczeniu: skarby duchowe, dary szczególne i łaski.

(18) Letrilla oznaczało strofę śpiewaną sposobem refrenu. W noc Bożego Narodzenia św. Jan od Krzyża obchodził cele zakonników, w roli Świętej Rodziny poszukującej schronienia i śpiewał odpowiednią “glosę", a zgromadzenie wtórowało refrenem. Glosy do ostatnich dwóch letrilla nie zachowały się.

(19) W niektórych wydaniach hiszpańskich czwarty werset tej strofki zaopatrzony jest pytajnikiem, wówczas należałoby go tłumaczyć: “Czy więc Jej dasz schronienie"?

(20) W poprzednich naszych wydaniach (I-III) w miejscu tym zamieszczał tłumacz polski letrillę; idąc za opinią o. Gerarda od św. Jana od Krzyża (Obras del mistico doctor sań Juan de la Cruz, Toledo 1914, t. III, s. 196). Jednakże dzisiaj powszechnie przyjęto stanowisko o. Sylweriusza, że chociaż strofka do Dzieciątka Jezus była znana świętemu Janowi, przez niego śpiewana, i odpowiadała jego usposobieniu, to jednak nie była przez niego napisana (Obras de sań Juan de la Cruz, edit. y anot. por el P. Silverio de S. Teresa, Burgos 1931, t. IV, s. XCVII).