św. Jan od Krzyża |
Rozdział 1-12 |
– DROGA NA GÓRĘ KARMEL – KSIĘGA TRZECIA – |
|
KSIĘGA TRZECIA
NOC CZYNNA DUCHA, PAMIĘCI I WOLI
OMAWIA OCZYSZCZENIE PAMIĘCI I WOLI PRZEZ NOC CZYNNĄ. PODAJE NAUKĘ, JAK DUSZA POWINNA SIĘ ZACHOWAĆ CO DO POJMOWAŃ W KRĘGU TYCH DWU WŁADZ, ABY MOGŁA DOJŚĆ DO ZJEDNOCZENIA Z BOGIEM, W OBU TYCH WŁADZACH, W DOSKONAŁEJ NADZIEI I MIŁOŚCI.
Rozdział l
1. Pouczyliśmy już rozum, czyli pierwszą władzę duszy, jak ma postępować wśród wszelkich doznań, aby wszedł w teologiczną cnotę wiary i by według tejże władzy rozumu dusza połączyła się z Bogiem w czystej wierze. Teraz należy nam to samo uczynić odnośnie do dwóch innych władz duszy, tj. pamięci i woli. I one bowiem muszą się oczyścić ze swych doznań tak, by dusza w obu tych władzach złączyła się z Bogiem w doskonałej nadziei i miłości. Przeprowadzimy to pokrótce w tej trzeciej księdze. Ukończywszy rozważania związane z rozumem, będącym zgodnie ze swą naturą, jakby zbiornikiem wszystkich przedmiotów, uczyniliśmy już bardzo dużo, nie trzeba więc będzie zbyt długiego zatrzymywania się nad innymi władzami. Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby człowiek duchowy, jeśli należycie ukształtuje swój rozum w wierze, do czego podawaliśmy wskazówki, nie został równocześnie pouczony o postępowaniu pozostałych dwu władz i pozostałych dwu cnót. Działania bowiem jednych zależne są od drugich.
2. Ażeby od przyjętego sposobu wykładu nie odstąpić i aby ułatwić zrozumienie rzeczy, należy nam koniecznie omówić ten przedmiot we właściwej mu i ściśle określonej treści; zajmiemy się więc pojmowaniami każdej z tych władz, podając rozróżnienia odpowiednie (s.310) do naszego celu. Zaczniemy zaś najpierw od pamięci. Podział przeprowadzimy na podstawie rozróżnienia przedmiotów przez nią pojmowanych. Są one potrójne: przyrodzone, wyobrażeniowe i duchowe. Analogicznie do tego mamy trzy rodzaje pojęć pamięciowych,
tj.: przyrodzone, nadprzyrodzone i wyobrażeniowe duchowe.3. O tych trojakich pojęciach będziemy z kolei mówili za łaską Bożą. Zaczniemy od pojęć naturalnych, odnoszących się do przedmiotów bardziej zewnętrznych. Później zaś omówimy skłonności woli i tym rozważaniem zakończymy tę trzecią księgę czynnej nocy ducha.
Rozdział 2
Mówi o naturalnych pojmowaniach pamięci. Poucza, jak pamięć powinna się z nich opróżniać, ażeby dusza mogła zjednoczyć się z Bogiem według tej władzy.
1. Czytelnik tych ksiąg powinien pamiętać o celu, dla jakiego to mówimy. Bez tego może mieć dużo wątpliwości na temat tego, co będzie czytał, podobnie jak już teraz mógłby mieć wątpliwości co do tego, cośmy powiedzieli odnośnie do rozumu, a teraz powiemy o pamięci, później zaś o woli.
Albowiem, widząc jak unicestwiamy władze w zakresie ich działalności, będzie mniemał, że raczej niszczymy drogę ćwiczenia duchowego, niźli ją budujemy. Mogłoby to się rzeczywiście stać, gdybyśmy pouczali początkujących na drodze doskonałości. Ci bowiem muszą przygotować się przez dyskursywne i zrozumiałe pojmowania.
2. Ponieważ jednak podajemy tu naukę o postępie w kontemplacji aż do zjednoczenia z Bogiem, wszystkie te środki i zmysłowe ćwiczenia władz zostać muszą poza nami i umilknąć, by Bóg sam dokonał w duszy zjednoczenia z Sobą. Dlatego, zgodnie z naszym założeniem, należy uwolnić i opróżnić władze oraz pozbawić je ich naturalnych praw i działalności, aby w ten sposób przygotować miejsce na dary i oświecenia nadprzyrodzone. Naturalne bowiem zdolności nie podołają tak wzniosłemu zadaniu, lecz raczej stanowią przeszkodę, jeżeli się nimi nie przestanie zajmować.
3. Dusza powinna dążyć do Boga poznając Go raczej przez to, czym On nie jest, aniżeli przez to, czym jest. Tym samym więc musi odrzucać całkowicie wszystkie pojmowania, tak naturalne jak i nadprzyrodzone. Zastosujemy to do pamięci, by ją wyprowadzić poza jej naturalne granice i właściwości. Tym tylko bowiem sposobem wzniesie się ona ponad samą siebie, tj. ponad
wszelkie poznanie szczegółowe i posiadanie odczuwalne, w szczytnej nadziei Boga nieogarnionego.4. Przez pojęcia naturalne powstające w pamięci, to przez nie rozumiemy te wszystkie, które pamięć kształtuje lub może wytworzyć na podstawie działania pięciu zmysłów ciała: słuchu, wzroku, powonienia, smaku i dotyku, oraz wszystkie inne, jakie może ukształtować i wytworzyć.
Ze wszystkich tych poznawań i kształtów pamięć ma ogołocić się i opróżnić, oraz starać się stracić wszelkie o nich wyobrażenia, tak by w niej nie zostało ni znaku poznania, ni śladu rzeczy, lecz aby stała się nagą i pustą, jak gdyby nigdy nic przez nią nie przeszło w zupełnym zapomnieniu i zawieszeniu wszystkiego.
To uwolnienie pamięci musi się odnosić do wszystkich form bez wyjątku. Inaczej nie będzie mogła zjednoczyć się z Bogiem. Zjednoczenie bowiem może dokonać się tylko wtedy, gdy dusza oderwie się od wszystkiego, co nie jest Bogiem. Bóg bowiem nie podpada pod żadną formę ni żadne szczegółowe poznanie, jak to mówiliśmy w nocy rozumu. Chrystus Pan mówi, że “nikt nie może dwom panom służyć”
(Mt 6, 24). Zatem i pamięć nie może trwać równocześnie w zjednoczeniu z Bogiem oraz w formach i poznaniach szczegółowych. Jeśli pamięć jest naprawdę zjednoczona z Bogiem, nie podpadającym pod żadne formy i obrazy, jakie mogłaby uchwycić, jest sama bez formy i kształtu, na co wskazuje codzienne niemal doświadczenie. Gdy działanie wyobraźni zaniknie, pamięć zatapia się w najwyższym Dobru, w wielkim zapomnieniu - nie wie o niczym. Zjednoczenie z Bogiem opróżnia ją z fantazji wymiatając niejako wszystkie formy i poznania, oraz podnosi ją do rzeczy nadprzyrodzonych.5. Należy tu zauważyć jedną rzecz znamienną. Zdarza się czasem, że Bóg, czyniąc te dotknięcia jednoczące w pamięci, równocześnie i nagle sięga do mózgu, będącego siedzibą pamięci i dokonuje tak wielkiego przewrotu, że zdaje się całkowicie unicestwiać i zatracać wszelką zdolność odczuwania i sądu. Raz bywa to w stopniu wyższym, raz w niższym, zależnie od tego, czy działanie łaski jest silniejsze czy słabsze. W takim zjednoczeniu pamięć ogołaca się i oczyszcza z wszystkich poznań, pozostając nieraz w takim zapomnieniu, że tylko z wielkim wysiłkiem może sobie coś przypomnieć. (s.312)
6. Niekiedy zniknięcie pamięci i zawieszenie wyobraźni w tym zjednoczeniu pamięci z Bogiem jest tak całkowite, iż wiele czasu może upłynąć, a dusza nie zdaje sobie sprawy z tego, co się z nią w tym czasie działo. Nie czuje również bólu, choćby go jej zadawano, bez wyobraźni bowiem nie ma odczucia, zwłaszcza że wtedy nie ma naw
et i świadomości.Ażeby zaś Bóg począł użyczać tych dotknięć zjednoczenia, trzeba, by dusza oderwała pamięć od wszystkich uchwytnych pojęć. Zawieszenia owe i zanik pamięci dają się zauważyć raczej w początkach zjednoczenia z Bogiem. Natomiast dusze z Bogiem już doskonale zjednoczone nie odczuwają tego.
7. Może ktoś powiedzieć, że wszystko to jest dobre, ale mimo to jest to bądź co bądź niszczenie naturalnego używania i działania władz duchowych. Wtedy bowiem człowiek będzie bardziej bezmyślny niż zwierzę, bo bez możliwości myślenia i pamiętania o potrzebach i czynnościach naturalnych. Bóg przecież nie niszczy natury, tylko ją udoskonala (1). Tutaj zaś z konieczności będzie zniszczenie, gdyż nie pamięta się o wypełnianiu tego co moralne i racjonalne, oraz o tym, co jest przyrodzoną powinnością. Tym sposobem pozbawia się człowiek poznań i form, które są środkiem przypominania.
8. Na podobne racje jest jasna odpowiedź. Im bardziej pamięć jednoczy się z Bogiem, tym bardziej udoskonala się odnośnie do wiadomości szczegółowych, aż w końcu zatraci je zupełnie, gdy dojdzie do doskonałego stanu zjednoczenia. Początkowo bowiem wchodzi jakby w wielką niepamięć o wszystkich rzeczach, gdyż zacierają się w niej wszelkie formy i poznania. Popełnia wtedy liczne błędy w czynnościach zewnętrznych. Zapomina o jedzeniu i piciu, o tym, czy się coś dokonało, czy widziała coś czy nie widziała, czy jej powiedziano czy nie powiedziano czegoś. Pamięć bowiem jest wówczas całkowicie zagubiona w Bogu.
Gdy dusza jednak dojdzie do habitualnego stanu zjednoczenia, co jest najwyższym dobrem, nie traci już pamięci co do obowiązków moralnych i naturalnych. Przeciwnie, wykazuje o wiele większą doskonałość w tym, co czyni lub czynić powinna, chociaż nie czyni tego przez formy i poznanie pamięciowe. W trwałym stanie zjednoczenia, będącym już stanem nadprzyrodzonym, pamięć staje się całkowicie bezsilna, a inne władze ustają w swoich naturalnych czynnościach i przechodzą ze swego poziomu naturalnego na boski, a więc nadprzyrodzony. Ponieważ zaś pamięć jest przeobrażona w Boga, nie mogą się w niej wycisnąć formy ani wiadomości o rzeczach.
Dlatego czynności pamięci i pozostałych władz są w tym stanie boskie. Bóg posiada je niepodzielnie jako ich właściciel, przemieniwszy je bowiem w siebie sam nimi rządzi i porusza na sposób boski, według swego ducha i woli. W tym stanie działania duszy przestają być odrębne, a stają się Boże, gdyż to, co dusza czyni, jest z Boga. Św. Paweł bowiem mówi, że ten, “kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem” (7 Kor 6, 17). Stąd działania duszy zjednoczonej z Bogiem są z Ducha Bożego i Boże.
9. Stąd czynności takich dusz same w sobie są właściwe i rozumne, a nie ma niewłaściwych, gdyż Duch Boży sprawia, że wiedzą to, co powinny wiedzieć, a nie wiedzą tego, czego nie powinny wiedzieć; że przypominają sobie (za pomocą form, lub bez form) to, co powinny pamiętać, a zapominają o tym, co należy zapomnieć; wreszcie sprawia, że kochają to, co powinny kochać, a nie kochają tego, co nie jest w Bogu. W tym stanie wszystkie pierwsze poruszenia władz u takich dusz są boskie. Nie trzeba się temu dziwić, gdyż władze te przemienione są w byt boski.
10. Podam tu kilka przykładów. Jakaś osoba prosi drugą, będącą już w tym stanie zjednoczenia, ażeby ją poleciła Bogu. Osoba proszona nie będzie pamiętała o tym przez jakąś formę lub wspomnienie w pamięci. Gdy jednak zechce polecić Bogu tę, która o to prosiła, Pan Bóg, chcąc przyjąć tę modlitwę, pobudza jej wolę tak, że pragnie to uczynić. Gdyby jednak Pan Bóg nie chciał te
j modlitwy, dusza mimo wysiłków na to się nie zdobędzie. Może również pobudzić ją do modlitwy za takich, których nigdy nie znała ani o nich nie słyszała, albowiem Pan Bóg kieruje władzami tych dusz do celów zgodnych ze swoją wolą i rozporządzeniem, nikt zaś inny nie może wpływać na ich działanie. Uczynki i modlitwy dusz, będących w tym stanie, odnoszą zawsze swój skutek.Tak było z Najświętszą Panną Maryją, którą Pan Bóg od początku podniósł do tego wzniosłego stanu. Do Jej duszy nie przeniknęła żadna forma jakiegoś stworzenia i nigdy nią nie powodowała. Jej poruszenia pochodziły zawsze z Ducha Świętego.
11. Inny przykład. Jakaś osoba ma coś wypełnić w oznaczonym czasie. Nie będzie pamiętała o tym za pomocą jakiejś formy, lecz to (s.314) przypomni się jej samo, sposobem dla niej niezrozumiałym, kiedy i jak trzeba to wykonać, ażeby nie było uchybienia.
12. I nie tylko w takich rzeczach Duch Święty oświeca dusze, ale i w wielu innych, które dzieją się lub dziać będą, choćby dusze te nie były tam obecne. Czasami czyni to Duch Święty przez formy umysłowe, częściej jednak bez uchwytnych pojęciowo form i dusze same nie wiedzą, skąd im przychodzi ta świadomość. Przychodzi ona z Mądrości Bożej. Jeśli bowiem dusze nie pragną wiedzieć ani pojmować niczego z pomocą swoich
władz, wchodzą w ogólną, całkowitą wiedzę Bożą. Mówi bowiem Mędrzec: “Wszystkiego bowiem nauczyła mię Mądrość” (Mdr 7, 21). Prawdy te podane są w napisach na rysunku Góry.13. Powie może ktoś, że dusza nie może do tego stopnia uwolnić i opróżnić pamięci z form i wyobrażeń, by mogła dojść do tak wzniosłego stanu. Nasuwają się tu bowiem dwie trudności, będące ponad siły i zdolność człowieka: usunąć naturę za pomocą zdolności naturalnej, co zdaje się niemożliwe, oraz dosięgnąć nadprzyrodzoności i z nią się zj
ednoczyć, co jeszcze bardziej jest trudne, a prawdę mówiąc, dla samej ludzkiej zdolności wprost niemożliwe.Byłoby to rzeczywiście niemożliwe, gdyby trzeba było to spełnić możliwościami tylko naturalnymi. Nie ulega bowiem wątpliwości, że tylko sam Bóg może duszę podnieść do stanu nadprzyrodzonego. Dusza jednak musi się o ile możności do tego przysposobić, to zaś leży w jej możliwościach naturalnych, tym bardziej że Bóg ją w tym wspomaga. Jeśli bowiem dusza ze swej strony opróżnia się i uwalnia ze wszystkiego, Bóg podnosi ją do zjednoczenia. Czyni to przy jej biernym stanie, jak to będziemy mówili z Bożą pomocą w biernej nocy duszy. Kiedy więc Bóg uzna za stosowne, odpowiednio do stopnia jej przygotowania i według swej woli, podniesie ją do trwałego stanu doskonałego zjednoczenia.
14. Boskich zaś skutków, jakie doskonałe zjednoczenie sprawia w duszy, tak ze strony rozumu jak i pamięci, oraz woli, nie omawiamy w tej
nocy i oczyszczeniu czynnym. W tym bowiem oczyszczeniu i nocy czynnej nie dopełnia się jeszcze całkowicie boskie zjednoczenie. Objaśnimy to więc w nocy biernej, w której dokonuje się zjednoczenie duszy z Bogiem.Tutaj podam tylko niezbędny sposób postępowania, aby pamięć, o ile to jest w jej możności, weszła czynnie w tę noc i oczyszczenie. Sposób ten polega na tym, by człowiek duchowy zachowywał zwykle następującą przestrogę: ze wszystkich rzeczy, które słyszy, widzi, wącha, smakuje lub dotyka niech nie czyni składu ani skarbu w pamięci, lecz niech zaraz zapomni o nich i stara się to czynić tak usilnie, jak w razie potrzeby stara się o przypomnienie czegokolwiek. Niech zapomni do tego stopnia, aby nie została w pamięci żadna o nich wiadomość ani ich kształt, tak jakby ich wcale nie było na świecie. Równocześnie ma zostawić pamięć wolną i opróżnioną, i nie związaną z żadnym rozważaniem ani wzniosłym, ani niskim, jakby w ogóle taka władza nie istniała, dając jej dobrowolnie przepaść w zapomnieniu jak rzeczy, która przeszkadza. Wszystko bowiem co naturalne, jeśli się chce zastosować je w tym co nadprzyrodzone, przeszkadza raczej niż pomaga.
15. Co do wątpliwości i zarzutów, jakie by się tutaj mogły nasunąć, to są one podobne do tych, jakie były przy omawianiu działań rozumu. Że na przykład traci się czas, nic nie czyniąc, że traci się wiele dobra duchowego, które dusza może odbierać przez pamięć, itd. Odpowiedziałem na nie już poprzednio, będę jeszcze o tym mówił w nocy biernej (2), tu więc nie zatrzymuję się nad nimi. Jedno tylko zaznaczam, że choćby przez dłuższy czas nie odczuwało się korzyści z tego zawieszenia pamięci odnośnie do pojęć i form, niech się człowiek duchowy nie dręczy. Bóg bowiem przyjdzie w odpowiedniej chwili. Dla tak wielkiego dobra warto wiele przejść i przecierpieć z cierpliwością i nadzieją.
16. Chociaż prawdą jest, że trudno byłoby znaleźć duszę, która by zawsze i we wszystkim poruszana była przez Boga w stanie ciągłego z Nim zjednoczenia, oraz żeby bez pośrednictwa jakiejś formy jej władze zawsze były pobudzane w sposób boski, to jednak są dusze, które najczęściej Bóg porusza w ich działaniach, a nie one to czynią. Powiada bowiem św. Paweł, że synowie Boży, to jest ci przemienieni i zjednoczeni w Bogu, rządzeni są Duchem Bożym, czyli pobudzani we władzach swoich do dzieł boskich: “ Który chkolwiek bowiem ożywia Duch Boży, ci są synami Bożymi” (Rz 8, 14). Nic więc dziwnego, że działania są boskie, jeśli boskie jest zjednoczenie duszy. (s.316)
Rozdział 3
Mówi o trzech rodzajach szkód, na jakie narażona jest dusza, jeżeli nie zaciemni się co do wiadomości i rozważań pamięciowych. Omawia tutaj pierwszą szkodę.
1. Na trzy niebezpieczeństwa i szkody naraża się człowiek duchowy, posługujący się naturalnymi wiadomościami i pojęciami pamięci w drodze do Boga lub innych rzeczy. Dwie pierwsze szkody szkodzą wprost, trzecia jest pozbawiająca.
Pierwsza pochodzi ze strony rzeczy tego świata, druga od szatana, trzecia, pozbawiająca, jest to trudność i zamieszanie przeszkadzające zjednoczeniu się z Bogiem.
2. Na pierwszą ze szkód, pochodzącą od rzeczy tego świata, naraża się dusza wskutek poznawań i rozważań; to jest naraża się na błędy, niedoskonałości, pożądania, sądy, marnowanie czasu i wiele innych, tym podobnych rzeczy. Wszystko to bardzo plami duszę.
Jest więc rzeczą jasną, że zajmując się takimi myślami i rozważaniami, musi dusza z konieczności popaść w wiele błędów. Nieraz bowiem prawda zdaje się być fałszem, to, co pewne, wątpliwym lub przeciwnie, z trudnością bowiem możemy poznać istotę prawdy; od wszystkich tych szkód uwalnia się dusza, jeśli zaciemnia pamięć odnośnie do ws
zystkich rozważań i poznań.3. Człowiek popełnia błędy na każdym kroku, jeśli zatrzymuje w pamięci to, co słyszał, widział, wąchał, czego dotykał i smakował, bo z tego zwykły się wywiązywać pewne odczucia bólu, obawy, nienawiści, fałszywej nadziei, pustej radości, próżnej chwały itd. Zaś wszystko to, to co najmniej niedoskonałości, a częstokroć wyraźne grzechy powszednie itd. Niespostrzeżenie obrzucają one dusze wielką nieczystością, chociażby nawet rozważania i poznania odnosiły się do rzeczy Bożych.
Oprócz tego znajduje w nich człowiek wiele pobudek do wydawania sądów, gdyż niepodobna, by się nie musiał zatrzymywać pamięcią nad złymi lub dobrymi przymiotami innych, przy czym niekiedy zło będzie się wydawało dobrem a dobro złem. Od tych wszystkich szkód, n
ie wierzę, aby ktokolwiek zdołał się uchronić inaczej jak zaciemniając pamięć i uwalniając ją od tych wiadomości.4. Mógłby mi ktoś powiedzieć, że przecież człowiek może przezwyciężyć wszystkie te trudności, gdy one się nasuwają. Twierdzę jednak, że nie zwycięży ich całkowicie, zwłaszcza ten, który zatrzymuje się nad wspomnieniami, będącymi zbiorem wielu niedoskonałości i niedorzeczności. Są one czasem tak subtelne i niedostrzegalne, że dusza nieświadomie plami się nimi, jak ten, co się smoły dotyka. Najlepiej więc zwyciężyć wszystko naraz przez całkowite zaćmienie pamięci.
Może również ktoś powiedzieć, że dusza zaciemniając pamięć, tym samym pozbawia się wielu dobrych myśli i rozważań o Bogu, będących wielką pomocą do otrzymania Jego łask. Otóż trzeba zaznaczyć, że więcej tu pomaga do postępu czystość duszy niż wszystko inne. Czystość ta zaś polega na tym, by dusza nie miała żadnej skłonności uczuciowej do stworzenia, do doczesności, ani do czynnej na nie uwagi. Nie traci wtedy wiele, gdyż i tak pojmowanie władz duszy i ich działanie jest niedoskonałe. O wiele więc korzystniej będzie ogołocić te władze, pogrążyć je w milczeniu i ciszy, aby Bóg do nich przemawiał. W tym stanie bowiem trzeba koniecznie stracić z oczu naturalne widzenie władz. Czyni to dusza wówczas, gdy oderwana od swych władz uchodzi na pustynię; wtedy, jak mówi prorok, “Bóg mówi do jej serca” (Oz 2, 14).
5. Gdyby mimo to jeszcze ktoś wysuwał wątpliwości, twierdząc, że dusza nie rozmyślając za pomocą pamięci, nie osiągnie żadnego dobra i narazi się na różne roztargnienia i słabości, niech wie, że jest niemożliwe, żeby do pamięci mogły przenikać złe myśli, roztargnienia czy inne niedorzeczności i błędy, gdy ona jest zawsze skupiona; przychodzą one raczej na skutek roztargnienia pamięci. Wtedy bowiem roztargnienia te nie mogą do niej przeniknąć, bo nie mają ani skąd, ani którędy. Owszem, mogłoby się to stać, ale wtedy tylko, gdybyśmy zamknąwszy bramę dla rozpamiętywań i rozważań Bożych, otwarli ją równocześnie dla ziemskich. Tu jednak zamykamy ją ca
łkowicie i chronimy przed wszystkim, co by mogło wywołać roztargnienie. Dusza uciszona i milcząca, słucha tylko słów Bożych, mówiąc niejako z prorokiem: “Mów, Panie, bo słucha sługa Twój!” (l Sm 3, 10). To miał na myśli Oblubieniec w Pieśni nad pieśniami, gdy mówił do swej oblubienicy: “Ogród zamknięty, zdrój zapieczętowany” (4, 12), tzn. zamknięty przed wszystkim, co do niego mogłoby przeniknąć.6. Niech więc pamięć zamknie się w sobie bez obawy i trosk. Albowiem Ten, który w ciele przeszedł przez zamknięte drzwi do swych uczniów i przyniósł im pokój (J 20, 19-20), chociaż oni nie wiedzieli, (s.318) jak to nastąpiło, wejdzie również sposobem duchowym do duszy. Nie będzie ona rozumiała, jak to się stało i nie będzie współdziałała, mając bramy władz pamięci, rozumu i woli zamknięte dla wszelkich wrażeń. W tym ogołoceniu się zaleje ją pokój, zwracając się na nią według słów proroka, jako rzeka pokoju (Iz 48, 18). Uwolni ją wtedy od wszystkich zwątpień, podejrzeń, utrapień i ciemności, które powstawały w niej wówczas, gdy myślała, że się zatraca albo zatraci w przyszłości. W tym wszystkim niech nie traci starania o modlitwę, niech wśród ogołocenia i próżni trwa w nadziei, a dobro jej przyjść nie omieszka.
Rozdział 4
Mówi o drugiej szkodzie, jakiej dusza może doznać od szatana, jeśli pójdzie drogą naturalnych pojmowań pamięci.
1. Druga szkoda “pozytywna”,
jaka dla duszy wyniknąć może z poznań pamięciowych, pochodzi ze strony szatana, który za pomocą tego środka zyskuje nad duszą ogromną władzę. Podsuwa bowiem kształty, poznania i rozważania, pobudzając przez nie duszę do pychy, chciwości, zazdrości, gniewu itd. Doprowadza też niejedną duszę do niesłusznej nienawiści, próżnej miłości i w ogóle oszukuje ją na różne sposoby. Prócz tego zwykł tak zestawiać i motywować różne rzeczy w fantazji, że fałszywe zdają się prawdziwymi, a prawdziwe fałszywymi. Można powiedzieć, że wszystkie oszukaństwa i szkody, jakie szatan duszy wyrządza, wchodzą w nią przez te poznania i rozważania pamięci. Jeśli się więc zaciemnia pamięć co do nich i pogrąża ją w zapomnieniu, tym samym zamyka się szczelnie drzwi przed tymi diabelskimi szkodami i uwalnia się od nich duszę. Jest to wielkim dobrem. Szatan bowiem nie może nic sprawić w duszy bez pośrednictwa działalności jej władz. Najwięcej zaś potrafi ją usidlić przez pojmowania pamięci. Jeśli pamięć zaciemnia się w swych działaniach, szatan jest zupełnie bezsilny, nie ma bowiem żadnego punktu zaczepienia.2. Chciałbym, żeby ludzie duchowi pilnie baczyli na szkody, jakie szatan wyrządza w ich duszach za pośrednictwem pamięci, jeśli się nią wiele posługują. Iluż smutków i utrapień, iluż złych i próżnych radości staje się ona powodem, zarówno w rzeczach Bożych jak i ziemskich. [Przynosi nadto z sobą wiele brudów i kala nimi dusze.]
Oddala je natomiast od doskonałego skupienia. Skupienie to polega na wprowadzeniu całej duszy, wedle jej władz, w jedno niepojęte dobro, oraz na pozbawieniu jej wszystkich rzeczy pojmowanych nie będących dobrem niepojętym. Takie ogołocenie, choćby nie spra
wiało takiego dobra, jakie dzieje się wówczas, gdy dusza wchodzi w Boga, jest wielkim dobrem. Przede wszystkim dlatego, że przez nie uwalnia się dusza od wielu utrapień, zmartwień i smutków, oraz oddala się od wielu niedoskonałości i grzechów, co przecież jest wielkim dobrem.
Rozdział 5
Mówi o trzeciej szkodzie, jakiej doznaje dusza przez szczegółowe, naturalne pojmowanie pamięci.
1. Trzecia szkoda, która grozi duszy drogą naturalnych pojmowań pamięci, jest pozbawiająca. Przeszkadza jej bowiem w osiągnięciu dobra moralnego i pozbawia ją dobra duchowego.
Dla należytego zrozumienia, jak te pojmowania przeszkadzają rozwojowi dobra moralnego w duszy, trzeba zaznaczyć, że dobro moralne
polega na poskramianiu namiętności i nieuporządkowanych pożądań. Takie postępowanie daje duszy: uspokojenie, uciszenie i cnoty moralne, czyli właściwe dobra moralne.Tych cugli powściągliwości nie może dusza prawdziwie posiadać, jeśli nie zapomina i nie odrzuca od siebie rzeczy, z których rodzą się skłonności. Zamieszania bowiem powstają w duszy tylko na podstawie pojmowań pamięci. Dopiero gdy zapomni o wszystkim, nic nie mąci jej spokoju i nie rozbudza pożądań, według przysłowia: czego oko nie widzi, tego serce nie pragnie.
2. Uczy nas tego doświadczenie. Widzimy bowiem, że ile razy dusza zaczyna myśleć o jakiejś rzeczy, zostaje zależnie od pojmowania, mniej lub więcej poruszona i pobudzona co do tej rzeczy. Jeśli takie przypomnienie jest niemiłe i przykre, napawa duszę smutkiem, nienawiścią itp.; jeśli jest przyjemne, budzi radość, pożądanie itp.
Z tego znów wynika w sposób konieczny zamieszanie przy zmianie danego pojmowania. Dusza raz jest radosna, to znowu smutna, raz nienawidzi, to znowu kocha i nigdy nie może wytrwać w jednym (s.320) usposobieniu, które jest skutkiem moralnego uciszenia. Uspokoi się dopiero wtedy, gdy o wszystkim zapomni.
Z tego wszystkiego łatwo można zrozumieć, jak poznania utrudniają w duszy rozwój dobra, płynącego z cnót moralnych.
3. To, że zaprzątnięta pamięć przeszkadza również dobru duchowemu, wynika jasno z tego, co już zostało powiedziane. Dusza bowiem zmienna i nieutwierdzona w dobru moralnym niezdolna jest jako taka przyjąć dobro duchowe. Ono bowiem udziela się tylko duszy opanowanej i uspokojonej.
Nadto, dusza pragnąca tych doznań pamięciowych i przywiązująca do nich znaczenie, może zwracać uwagę tylko na jedną rzecz. Jeśli zaś zajmie się rzeczami uchwytnymi, a takimi są poznania pamięciowe, nie będzie zdolna ani dostatecznie swobodna, by przyjąć dobro nieuchwytne, jakim jest sam Bóg. Do Boga bowiem dusza powinna dążyć raczej nie rozumiejąc niż rozumiejąc. Niech więc stara się przejść z tego co jest zmienne i uchwytne do tego co jest niezrozumiałe i nieuchwytne.
Rozdział 6
Mówi o korzyściach przychodzących dla duszy z zapomnienia i opróżnienia z wszelkich myśli i pojęć, jakie może posiąść sposobem naturalnym w zakresie pamięci.
l. Jeżeli z pojmowań pamięciowych wymkną dla duszy szkody, to może ona również wyciągnąć z nich dla siebie przeciwne korzyści. Korzyści te osiągnie wtedy, jeśli się opróżni z nich i zapomni o nich. Mówią bowiem uczeni, że ta sama nauka może służyć dla dwóch przeciwieństw (3).
Wobec tego zamiast pierwszej szkody,
dusza cieszy się uciszeniem i pokojem ducha, ponieważ jest wolna od zamieszania i zakłócenia, które rodzą się z myśli i pojęć pamięci, w następstwie czego, co jest wielką rzeczą, raduje się czystością sumienia i ducha. Jest to najlepszym przygotowaniem na przyjęcie mądrości ludzkiej i boskiej oraz innych cnót.2. W miejsce drugiej szkody, dusza uwalnia się od wielu pokus, poruszeń i sugestii złego ducha. Szatan bowiem za pomocą myśli i różnych pojęć wciska się do duszy oraz wtrąca ją w wiele nieczystości i grzechów, jak to wyraża Dawid: “Myśleli i mówili złośliwie”
(Ps 72, 8). Jeśli więc dusza oderwie się od tych myśli, szatan nie wie, jaką bronią uderzyć na ducha.3. Dusza wchodząc w takie skupienie i zapomnienie o wszystkim, wolna od trzeciej szkody
przysposabia się najlepiej na przyjęcie poruszeń i pouczeń Ducha Świętego. On bowiem - jak mówi Mędrzec - “oddala się od myśli, które są bez rozumu” (Mdr l, 5).Choćby jednak nie było innej korzyści, to samo oderwanie się przez ogołocenie pamięci, od wszystkich niepokojów i zmartwień jest już wielkim zyskiem dla duszy. Takie bowiem niepokoje i zmartwienia, powstające w duszy z niepomyślnych rzeczy i wypadków, nic nie pomagają dla złagodzenia tychże rzeczy i wypadków, lecz przeciwnie, zazwyczaj szkodzą nie tylko im, ale i samej duszy. W tej myśli mówił Dawid: “Zaiste, próżno trwoży się wszelki człowiek” (Ps 38, 7).
I rzeczywiście, próżny jest wszelki niepokój, gdyż nie przynosi on żadnej korzyści. Choć więc wszystko na ziemi kończy się i ginie, i wiele rzeczy idzie na opak, próżne są wszystkie niepokoje, które raczej szkodzą, niż pomagają. Jeśli się zaś znosi wszystko z jednakowym spokojem, nie tylko dusza wiele z tego korzysta, lecz i same przeciwności może trafniej osądzić i skuteczniejsze przeciwko nim zastosować środki.4. Salomon, znając dobrze szkody i pożytki owe, mówi: “Poznałem, że nie ma nic lepszego niż weselić się i czynić dobrze za żywota swego”
(Koh 3, 12). Daje przez to do zrozumienia, że we wszystkich wypadkach życia, choćby najgorszych, powinniśmy się raczej weselić niż smucić. Znosząc wszystko z jednakowym usposobieniem, nie utracimy dobra większego ponad wszystką pomyślność ziemską, a jest nim uspokojenie umysłu i pokój we wszystkim, tak pomyślnym jak i przeciwnym. Tego pokoju nie utraciłby człowiek nigdy, gdyby nie tylko zapomniał o różnych wiadomościach i myślach, lecz także wstrzymywał się, o ile to od niego zależy, od słuchania, patrzenia i zajmowania się tym, co do niego nie należy. Bez tego trudno nie zbłądzić i nie zamącić spokoju duszy. Natura nasza bowiem tak jest słaba i niestała, iż mimo usilnego ćwiczenia się w dobrym, niepodobna nie natknąć się pamięcią na rzeczy, które, jeżeli o nich się myśli, mieszają i zakłócają ducha zostającego w zupełnym pokoju. W tej (s.322) myśli mówi Jeremiasz: “Pamiętać zawsze będę i uschnie we mnie dusza moja” (Lm 3, 20).
Rozdział 7
Mówi o drugim rodzaju pojmowań pamięciowych. Są to wyobrażenia i poznania nadprzyrodzone.
1. To, cośmy mówili o pierwszym rodzaju pojmowań naturalnych, odnosi się również do pojmowań wyobrażeniowych, należących do porządku przyrodzonego. Trzeba jednak dać pewne rozróżnienie ze względu na formy i poznania, jakie pamięć przechowuje w sobie. Dotyczą one rzeczy nadprzyrodzonych: widzeń, objawień, słów i uczuć odbieranych drogą nadprzyrodzoną. Gdy dusza doświadczy którejś z nich, pozostaje zwykle w duszy, w pamięci lub w fantazji zarys kształtu, obrazu czy pojęcia tych rzeczy, których doznała. Obrazy te są niekiedy bardzo wyraźne i żywe. Trzeba tu więc pewnych wskazówek co do tych rzeczy. Jeśliby bowiem pamięć zajmowała się nimi, byłyby one przeszkodą do zjednoczenia z Bogiem w całkowitej i czystej nadz
iei.2. Jeśli dusza chce osiągnąć zjednoczenie z Bogiem, niech nigdy nie myśli o tych wyraźnych i jasnych rzeczach, których doświadczyła nadprzyrodzonym sposobem. Niech nie przechowuje w pamięci ich form, obrazów czy wiadomości. Trzeba bowiem zawsze trzymać się zasady, że im więcej dusza zajmuje się jasnymi i wyraźnymi pojęciami, czy one będą naturalne czy nadprzyrodzone, tym mniej jest zdolna do wejścia w głębię wiary, która pochłania wszystko inne. Żadna forma czy poznanie nadprzyrodzone, podpadające pod p
amięć, nie jest Bogiem. By zaś dojść do Boga, opróżnić się musi dusza z tego, co nie jest Bogiem. Również pamięć musi się oderwać od wszystkich form i wiadomości, by mogła się złączyć z Bogiem w nadziei. Wszelkie bowiem posiadanie przeciwne jest nadziei, która, jak mówi św. Paweł, odnosi się do tego, czego jeszcze się nie posiada (por. Hbr 11, l). Im więcej zatem ogołaca się pamięć z wszelkich wiadomości i form, tym większą ma nadzieję. Im zaś większą ma nadzieję, tym większe będzie jej uczestnictwo w zjednoczeniu z Bogiem. Im więcej bowiem dusza spodziewa się Boga, tym więcej osiąga. Wtedy zaś spodziewa się więcej, kiedy więcej się opróżnia. Kiedy zaś ogołociła by się doskonale, doskonale też posiadłaby Boga w boskim zjednoczeniu. Lecz wielu jest takich, którzy nie chcą się wyzbyć słodyczy i smaku w poznaniach pamięci i dlatego nie dochodzą do najwyższego posiadania i pełnej słodyczy. “Każdy bowiem, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co ma, nie może być uczniem Chrystusa” (Łk 14, 33).
Rozdział 8
Mówi o szkodach jakie sprawują w duszy wiadomości o rzeczach nadprzyrodzonych, jeśli się nad nimi zatrzymuje. Objaśnia jakie są te szkody.
1. Pięć rodzajów szkód grozi człowiekowi duchowemu, przywiązującemu się do wiadomości i form rzeczy, jakie przychodzą drogą nadprzyrodzoną.
2. Pierwsza szkoda jest ta, że człowiek często się myli, biorąc jedno za drugie.
Druga, że naraża się na niebezpieczeństwo zarozumiałości i próżności.
Trzecia pochodzi stąd, że szatan stara się oszukać duszę za pośrednictwem wspomnianych pojmowań.
Czwarta jest przeszkodą do zjednoczenia się z Bogiem przez nadzieję.
Piąta wreszcie szkoda stąd wynika, że dusza po większej części ma niskie pojęcie o Bogu.
3. Co do pierwszej szkody
jest zrozumiałe, że człowiek duchowy, zatrzymując się i skupiając uwagę na tych formach i poznaniach, często urabia swój sąd błędnie. Nikt bowiem nie może całkowicie poznać tych nawet rzeczy, które sposobem naturalnym przechodzą przez jego wyobraźnię, i utworzyć sobie o nich wyczerpującego i pewnego zdania. Tym mniej może to osiągnąć odnośnie do rzeczy nadprzyrodzonych, przekraczających nasze uzdolnienie i rzadko się zdarzających.Tak więc będzie uważał za rzeczy
Boże to, co jest tworem jego własnej fantazji; będzie też uważał za pochodzące od Boga to, co jest od szatana lub odwrotnie. Nieraz przenikną go głęboko formy i poznania, dotyczące dobrych i złych przymiotów, jego własnych lub innych osób. Przedstawią mu się też inne kształty, które wydawać mu się będą pewne, uważać je będzie za prawdziwe, gdy tymczasem (s.324) mogą to być naj zupełniej sze złudzenia. Nieraz znowu rzeczy prawdziwe będzie uważał za fałszywe, chociaż to uważam za bezpieczniejsze, bo zwykło się rodzić z pokory.4. A jeżeli się nie pomyli co do prawdy, może się pomylić co do ilości lub jakości tych zjawisk. Będzie więc uważał to, czego było mało, za wiele, a to, czego było wiele, za mało. Co do jakości będzie uważał niejedną rzecz za zupełnie co innego niż to, czym ona jest w rzeczywistości. Bierze bowiem, jak mówi Izajasz, “ciemność za światłość, światłość za ciemność; gorzkie za słodkie, a słodkie za gorzkie” (5, 20).
I trzeba by tu było cudu, by ktoś, upewniając się co do jednego, nie pobłądził w drugim. I choćby się powstrzymywał od takich sądów, wystarczy, że zbytnio zajmuje się tymi rzeczami, aby co najmniej biernie, poniósł jakąś szkodę, jeśli nie tego rodzaju, to innego, z tych czterech, o których będziemy zaraz mówili.5. Dla uniknięcia szkód wynikających z mylnych sądów, człowiek duchowy nie powinien określać, czym jest to, czego doznaje lub odczuwa w sobie, jakie są takie czy inne widzenia, poznania, uczucia. Jeśli wolno mu zwrócić na nie uwagę lub pragnąć ich poznania, to tylko w tym celu, by je przedstawić kierownikowi duchowemu, aby ten nauczył go, jak ma opróżniać pamięć z tych wszystkic
h doznań. Choćby one były bowiem nie wiem jak wielkie, nie przyniosą mu tyle miłości Boga, co najmniejszy akt żywej wiary i nadziei, wzbudzony w ogołoceniu i oderwaniu od wszystkiego.
Rozdział 9
Mówi o drugim rodzaju szkód, tj. o niebezpieczeństwie miłości własnej i próżnej zarozunialosci.
l. Nadprzyrodzone pojmowania pamięci również stanowią dla osób duchowych okazję do popadnięcia w zarozumiałość i próżność. Oczywiście jeżeli te osoby uważają je za coś wielkiego. Jeśli jednak człowiek pozbywa się tej wady, nie ulegnie temu niebezpieczeństwu. Nie może bowiem czuć pychy i próżności ten, co niczego nie doświadcza; przeciwnie zaś, kto doświadcza takich rzeczy, ma pełne powody do próżności, iż otrzymuje te łaski nadprzyrodzone. I chociażby szczerze przypisywał je Bogu i dziękował Mu za nie, i czuł się ich niegodny, to jednak w duszy zostaje skryte zadowolenie, tak z nich jak i z siebie, z czego następnie rodzi się podświadomie wielka pycha duchowa.
2. Ujawnia się ona w tym, że dusze takie czują niechęć i uprzedzenie do tych, którzy nie pochwalają ich ducha i którzy lekceważą ich przeżycia, a także i z powodu tego, że inni doznają tych samych łask, lub większych od nich. Takie uczucia pochodzą z ukrytej miłości własnej i pychy, a dusze te często nie zdają sobie sprawy, że są w niej zanurzone aż po uszy. Sądzą, że wystarczy pewne uznanie swej nędzy, a tymczasem są pełne próżnej miłości i zadowolenia z siebie samych. Lubują się w swoich dobrach duchowych, bardziej niż cieszą się z dóbr innych, jak ów faryzeusz, który dziękował Bogu, że nie jest jak inni ludzie. Wyliczał również swoje cnoty, którymi się szczycił i nadymał (Łk 18, 11-12). Ludzie duchowi, nadęci tą pychą, nie mówią wprawdzie tak jak faryzeusz, ale takie samo mają usposobienie. Czasem bywa i tak, że niektórzy dochodzą do takiej pychy, że gorsi są od szatana. Odczuwając bowiem w sobie wrażenia i uczucia pobożne oraz, według ich opinii, słodycz Bożą, napełniają się takim zadowoleniem, że sądzą, iż są bardzo blisko Boga. Uważają również, że inni, nie posiadający tych darów, stoją na niskim stopniu, pogardzają więc nimi jak ów faryzeusz.
3. Kto chce uniknąć tej szkody, tak zgubnej i obrzydliwej w oczach Boga, powinien rozważyć dwie rzeczy. Pierwsza,
że cnota nie polega na pojmowaniu i odczuwaniu Boga, chociażby ono było najwznioślejsze. Nie polega też na tym, co człowiek stąd odczuwa. Lecz przeciwnie, cnota polega na tym, czego się nie odczuwa, tj. na głębokiej pokorze i pogardzie zarówno względem siebie, jak i względem swych spraw, zwłaszcza tych, które się zbyt wyraźnie odczuwa. Powinna więc dusza pragnąć, by inni tak o niej myśleli i niech nie szuka znaczenia w sercu bliźniego (por. l Kor 13, 4-7).4. Druga rzecz jest ta, że należy być przekonanym, iż wszystkie widzenia, objawienia, niebiańskie odczucia i cokolwiek w tym rodzaju można jeszcze wymyśleć, nie są warte nawet tyle co najmniejszy akt pokory. Pokora bowiem przynosi z sobą skutki miłości: nie ceni siebie samej, nie stara się o rzeczy nadzwyczajne, nie myśli źle o nikim, tylko o sobie samej. Nie widzi w sobie żadnego dobra, lecz widzi je u innych.
Niech więc dusza nie wpatruje się z upodobaniem w te pojmowania nadprzyrodzone, lecz stara się o nich zapomnieć, by tym sposobem pozostała wolna. (s.
326)
Rozdział 10
Mówi o trzeciej szkodzie, jaką dusza może ponieść ze strony szatana z wyobrażeniowych pojmowań pamięci.
1. Z tego, cośmy już powiedzieli, ukazuje i rozumie się jasno, ile szkody może ponieść dusza ze strony szatana przez pojmowania nadprzyrodzone. Szatan może przedstawić w pamięci i fantazji człowieka wiele fałszywych wiadomości i form, które wydawać się będą prawdziwe i dobre. Z wielką pewnością i wyrazistością wciska je w ducha i w zmysły, posługując się sugestią, tak że duszy przedstawiają się takimi, jak ona je odczuwa (diabeł bowiem, podszywaj
ąc się pod postać anioła światłości, zdaje się być światłem dla duszy). Również w objawieniach prawdziwych, pochodzących od Boga, może duszę kusić różnymi sposobami i wzbudzać w niej nieuporządkowane pożądania i afekty tak duchowe, jak i zmysłowe. Dusza zaś, mając upodobania w takich pojmowaniach, tym samym ułatwia szatanowi to podniecenie w niej pożądań i afektów, wpadając w ten sposób w łakomstwo duchowe i inne szkody.2. Dla skuteczniejszego usidlenia duszy zwykł szatan podawać upodobania smaku i rozkoszy w zmysłach nawet odnośnie do samych rzeczy Bożych. Dusza zaś, przejęta i pociągnięta tym smakiem, zaślepia się upodobaniem, zwracając oczy na smak raczej niż na miłość (lub co najmniej nie szuka miłości w tej mierze, w jakiej szuka smaku). Tym samym przypisuje większe znaczenie temu pojmowaniu, niż ogołoceniu i próżni, jaka jest w wierze, w nadziei i w miłości Boga. Tak więc krok za krokiem uwodzi ją szatan i z wielką łatwością skłania ją, by wierzyła jego fałszom.
Zaślepiona zaś dusza nie odróżnia fałszu od prawdy, zła od dobra itd. Ciemności wydają się jej światłem, a światło ciemnościami. Popada więc w tysiące niedoskonałości, zarówno w rzeczach naturalnych jak i moralnych oraz duchowych. I wtedy to, co było winem, zmienia się w ocet. Wszystko to spotyka ją zaś dlatego, że w samych początkach nie wyzbyła się upodobania do tych nadprzyrodzonych
rzeczy. Dusza nieostrożna zostawia w sobie to upodobanie, jako że na początku jest ono małe i niezbyt złe, a ono tymczasem rozrasta się jak owo ziarnko gorczycy w wielkie drzewo (Mt 13, 32).Mówi bowiem przysłowie, że mały błąd w początkach jest przy końcu wielkim.
3. Celem uniknięcia tej wielkiej szkody, pochodzącej od złego ducha, powinna się dusza wystrzegać upodobania w takich rzeczach. Jeśli je bowiem będzie ceniła, upodobanie to zaślepi ją i doprowadzi do upadku. Samo bowiem upodobanie, rozkosz i smak zaślepiają duszę nawet bez pomocy szatana. Wyraził to Dawid, mówiąc: “Niech ciemności zakryją mnie, a noc oświeceniem moim w rozkoszach moich” (Ps 138, 11).
Rozdział 11
Mówi o czwartej szkodzie, jaka grozi duszy z wyraźnych, nadprzyrodzonych pojmowań pamięci. Szkoda ta utrudnia zjednoczenie.
1. Niewiele jest do mówienia o tej czwartej szkodzie.
Na każdym bowiem niemal miejscu tej trzeciej księgi wyjaśnialiśmy i uzasadnialiśmy, że dusza, chcąc dostąpić zjednoczenia z Bogiem w nadziei, musi się wyzbyć wszelkiego posiadania pamięciowego. Aby bowiem osiągnąć pełną nadzieję w Bogu, trzeba wpierw wyrzucić z pamięci wszystko, co nie jest Bogiem. Żadna zaś forma, kształt, obraz czy jakieś inne poznanie, podpadające pod pamięć, nie jest Bogiem i nie ma do Niego żadnego podobieństwa, jako żadne rzeczy: niebieskie, ziemskie, naturalne czy nadprzyrodzone nie są podobne do Boga. Wskazuje na to Dawid, mówiąc: “Nie masz Tobie podobnego między bogami. Panie” (Ps 85, 8). Dlatego też jeśli pamięć pragnie zatrzymać jakąś rzecz, tym samym przeszkadza zjednoczeniu się z Bogiem. Najpierw dlatego, że zapełnia się czymś innym, a następnie im więcej posiada czegoś innego, tym mniej ma nadziei.2. Z konieczności więc musi dusza ogołocić się i oderwać od wszystkich form i pojęć szczegółowych odnośnie do rzeczy nadprzyrodzonych. Wtedy bowiem nie będzie stawiała przeszkody dla swego zjednoczenia z Bogiem w doskonałej nadziei. (s.328)
Rozdział
12Mówi o piątej szkodzie, wynikającej dla duszy z form ipojmowań wyobrażeniowych, otrzymywanych sposobem nadprzyrodzonym. Polega ona na tym, że dusza ma o Bogu niskie i niewłaściwe pojadę.
l. Nie mniejsza jest dla duszy piąta szkoda, która wynika z zatrzymywania w pamięci i wyobraźni wspomnianych form i obrazów rzeczy, udzielających się jej w sposób nadprzyrodzony. Szkoda ta jest szczególnie wielka, jeżeli dusza uważa te pojęcia za środek do zjednoczenia z Bogiem. Jest bowiem rzeczą bardzo łatwą sądzić o istocie i wielkości Boga w sposób mniej godny i wzniosły, niż to przystoi Jego niepojętości. Bo chociażby rozum nie sądził wprost, że Bóg jest podobny do jakiejś z tych rzeczy, które pojmuje, to samo już zatrzymywanie się nad nimi i przywiązywanie do nich wagi obniża w duszy poziom myślenia i pojęcia o Bogu. Nie myśli wtedy tak, jak wiara naucza, że Bóg to byt niezrównany, niepojęty itd.
Nadto, wszelkie upodobanie, pokładane w rzeczach stworzonych, umniejsza Boga w duszy. I siłą rzeczy, ponieważ ceni ona te pojmowalne rzeczy, porównuje je z Bogiem. To zaś sprawia, że dusza nie ma tak wysokiego pojęcia o Bogu, jak mieć powinna. Bowiem stworzenia ziemskie i niebieskie oraz wszelkie poznania i obrazy szczegółowe, podpadające pod władze duszy tak w porządku naturalnym jak i nadprzyrodzonym, choćby były najwyższe z tych, jakie mogą być w tym życiu, nie mają żadnego podobieństwa ani żadnej proporcji z istotą Bożą. Według bowiem zasady teologicznej, Bóg nie mieści się w żadnym rodzaju ani gatunku
(4). Dusza zaś w tym życiu nie może pojąć jasno i zrozumieć nic oprócz tego, co jest objęte rodzajem i gatunkiem. Stąd mówi św. Jan, że “Boga nikt nigdy nie widział” (J l, 18). Również Izajasz prorok mówi, że nie wstąpiło w serce człowieka, jaki jest Bóg (64, 4). Do Mojżesza powiedział Pan Bóg, że nie może Go ujrzeć, jak długo jest w stanie obecnego życia (W j 33, 20).Jeśli więc człowiek zapełnia pamięć i inne władze duszy tym, co one mogą pojąć, wówczas nie ocenia Boga należycie i nie ma o Nim takiego pojęcia, jakie mieć powinien.
2. Dla zrozumienia tego niech nam posłuży nieudolne porównanie. Jest rzeczą jasną, że im bardziej ktoś będzie się wpatrywał na dworze królewskim w sługi króla i nimi się zajmował, tym mniej uwagi będzie zwracał na samego króla, a co za tym idzie, tym mniej go będzie cenił. I chociaż to pomniejszanie czci króla nie jest formalne i wprost zamierzone, takim jest jednak w czynie. Im bowiem ktoś więcej zajmuje się sługami, tym bardziej zaniedbuje ich pana. Nie będzie należycie oceniał króla, gdyż słudzy królewscy zdają się mu być również czymś znacznym w stosunku do króla, ich pana. Podobnie postępuje dusza w stosunku do Boga, zbyt zajmując się stworzeniami. Porównanie to jest jednak bardzo nieudolne, gdyż jak powiedzieliśmy, Bóg ma zupełnie inny sposób istnienia niż Jego stworzenia. Różni się też od nich nieskończenie. Jeśli więc dusza chce patrzeć na Boga przez wiarę i nadzieję, musi uwolnić się od wszystkich stworzeń i odwrócić oczy od wszystkich form, w jakie są spowite stworzenia.
3. Kto zaś nie tylko ceni sobie wspomniane pojmowania wyobrażeniowe, lecz i sądzi, że Bóg podobny jest do któregoś z nich i że przez nie prowadzi droga do zjednoczenia z Bogiem, jest w zupełnym błędzie. Jeśli nadal pójdzie tą drogą, będzie powoli tracił w umyśle światło wiary, za pomocą którego ta władza łączy się z Bogiem. Również nie wzniesie się do wysokości nadziei, za pomocą której pamięć łączy się z Bogiem w tejże nadziei. Zjednoczenie może nastąpić tylko wtedy, gdy dusza uwolni się od wszelkich wyobrażeń.
(2) Uprzednio mówił w drugiej księdze Drogi na Górę Karmel, rr. 12-15, następnie zaś będzie omawiał w drugiej księdze Nocy ciemnej.
(3) Zasada filozoficzna, przyjęta przez św. Tomasza z Akwinu (Summa theol., I II, q 54, a. 2, ad l), do której odwołuje się św. Jan, brzmi: contrariorum eadem est doctrina.
(4) Por. S. Thomas Aqu.: Summa theol.. I, q 3, a. 5; Contra gentes, lib. I, c. 25