św. Teresa z Avila

1-10

–  WOŁANIA DUSZY DO BOGA –


WOŁANIA DUSZY DO BOGA 


1.

O nędzy życia ziemskiego. — Ciężkie staje się jej życie, bo odłącza ją od widzenia Boga. — Chce służyć Bogu jak najlepiej, ale wszystko jej przeszkadza w tej służbie i miłości. — Żali się więc Bogu ukrytemu w jej duszy.

1.O życie, życie! Jak możesz trwać, zostając z dala od Życia twego? Czym, w takim osamotnieniu, pustkę twoją zapełnisz? Co poczniesz, kiedy wszystkie sprawy twoje pełne są niedoskonałości i niedostatków? Kto cię pocieszy, duszo moja, miotana nawałnościami tego burzliwego morza? Płaczę nad sobą a bardziej jeszcze płaczę nad tym czasem, kiedy żyłam, nie płacząc nad sobą. O Panie! Jakże słodkie są drogi Twoje! Lecz kto może chodzić nimi bez bojaźni? Boję się żyć bez służenia Tobie — a kiedy chcę Ci służyć, niczego w tej służbie mojej nie znajduję, co by mię zadowoliło, niczego, czym bym się choć w cząstce wypłaciła z tego, com Tobie winna. Pragnęłabym, zdaje mi się, całą istnością moją oddać się Twej służbie, a gdy dobrze się przypatrzę nędzy mojej — widzę, że nic nie zdołam uczynić dobrego, jeno to, co Ty mi dasz.

2. O Boże mój. Miłosierdzie moje! Co uczynię, abym się nie pozbyła tych wielkich rzeczy, które Ty czynisz ze mną? Twoje sprawy święte są i sprawiedliwe, cena ich jest nad wszelką cenę i mądrość ich nad wszelką mądrość — boś Ty sam, Panie, nieskończona Mądrość! Gdy umysł mój rozważa dziwy Twoje, wola się żali, bo chciałaby być wolną od wszelkiej przeszkody, aby mogła swobodnie miłować Ciebie. Ale umysł, wśród niedostępnych jemu Twoich wielmożności, (s.154) nie zdoła dosięgnąć Ciebie, aby Cię poznał takim, jakim jesteś. Serce zaś, choć wielkim pożądaniem pożąda, cieszyć się Tobą nie może, bo zatrzymane jest w tym dusznym więzieniu ciała śmiertelnego. Wszystko więc biedną duszę krępuje, wszystko staje się na przeszkodzie jej miłości. Znalazłam jednak pewną pomoc w rozpamiętywaniu Twojej boskiej wielkości, w której jaśniej widzę moje nieprzeliczone nędze.

3. Na co to mówię, Boże mój? Komu się żalę? Kto mię usłyszy, jeśli nie Ty, Ojcze i Stwórco mój? Na cóż więc potrzebne moje słowa, kiedy Ty bez słów znasz mój ból. Ty o Boże, którego tak jasno widzę mieszkającego w moim wnętrzu? Taki to zawsze mój nierozum! Lecz, ach, mój Boże! Skąd mogę mieć tę pewność, że nie jestem odłączona od Ciebie? O biedne moje życie, że musisz żyć w takiej niepewności, nie mogąc mieć bezpieczeństwa w rzeczy tak nieskończenie ważnej! Któż by ciebie mógł pragnąć, kiedy jedyny pożytek, jakiego po tobie spodziewać się można, to jest pełnienie we wszystkim woli Bożej, tak jest niepewny i tak zagrożony?

2

O pociąganiu bliźnich do Boga. — Pociąga ją samotność, bo w niej znajdzie ukojenie swej tęsknoty za Bogiem. — Bóg jednak pragnie, by opuszczała tę samotność dla oddawania posług bliźnim, przez które może ich pociągnąć do Niego. — Kto bliźniego nie miłuje, nie miłuje Boga.

l. Często, Panie mój, zastanawiam się nad tym, że na to nieznośne cierpienie, jakim jest życie bez Ciebie, nie ma chyba innej ulgi, jeno samotność. Tu przynajmniej dusza znajduje odpocznienie przy Tym, który sam jest jej odpocznieniem. Prawda, że i tu nie może się cieszyć Tobą z zupełną swobodą, skutkiem czego męka jej nieraz w dwójnasób się wzmaga. W porównaniu jednak z tą drugą męką, jaką sprawia konieczność przestawania ze stworzeniami i opuszczania dla nich samotnej z Stwórcą rozmowy — tamta wydaje się rozkoszą. Lecz jak się to dzieje, Boże mój, że dla duszy, pragnącej jedynie Tobie być (s.155) przyjemną, odpocznienie takie staje się umęczeniem? O potęgo miłości Bożej! Jakże różne są twoje skutki od tych, jakie sprawia miłość światowa! Miłość światowa uchyla się od towarzystwa drugich, lękając się, by jej nie pozbawiono tego, co posiada. Miłość Boża, przeciwnie, tym jest większa, im więcej Bogu przybywa miłośników i rozkosz jej to tylko zasępia, gdy widzi, że nie wszyscy cieszą się tym dobrem najwyższym. Stąd to, o Dobro moje, pochodzi, że duszę wśród najwyższych pociech, jakich przy Tobie używa, żal ogarnia na wspomnienie tych, którzy tymi pociechami gardzą, którzy je mają utracić na wieki. Tym żalem ściśniona, dusza szuka towarzyszów i ochotnie opuszcza swoje pociechy, skoro się jej zdaje, że zdoła w czym przyczynić się do tego, by inni zapragnęli ich i o nie się starać zechcieli.

2. Lecz, Ojcze mój niebieski, czy nie lepiej by było te pragnienia odłożyć do czasu, gdy dusza mniej hojną będzie czuła w sobie obfitość słodkości Twoich, a tymczasem, póki je ma, cieszyć się nimi? O Jezu mój, jakże wielka jest ta miłość Twoja, którą miłujesz synów ludzkich! Bo to jest największa przysługa, jaką Ci oddać może dusza, gdy dla miłości bliźnich i dla ich zbawienia, Ciebie opuści! W istocie jednak nie opuszcza Cię, oddając się tym posługom, przeciwnie, pełniej Cię wówczas posiada! Mniej bowiem sobie dogadza i mniej słodyczy Twoich używa, ale za to cieszy się wielką radością, że Tobie przynosi pociechę. Widzi także, że rozkosze tej ziemi i te nawet, które zdają się pochodzić z Twego daru, niepewne są póki żyjemy w tym śmiertelnym ciele, jeśli z nimi nie idzie w parze miłość bliźniego. Kto bliźniego nie miłuje, nie miłuje Ciebie, Panie mój, który tak wielką ofiarą krwi swojej okazałeś tę zbytnią miłość, jaką umiłowałeś synów Adamowych. (s.156)

3

O nieszczęściu obrażania Boga. — Zachwyca ją wielka chwała, jaką Bóg przygotował swoim wybranym. — Jest jednak wiele dusz, które nie pamiętają o tym, zapominają o Bogu i posuwają się do tego zuchwalstwa, że Go obrażają. — Blaga gorąco Boga, by oświecił tę straszną ślepotę grzeszników.

1. Rozmyślając o tej chwale, którą Ty, Boże mój, zgotowałeś tym, którzy aż do końca wytrwają w pełnieniu Twej woli i te trudy i boleści, jakimi Syn Twój nabył tę chwałę; jako mało my na nią zasługujemy, a jak ogrom Twej miłości, która nas tak wielkim kosztem swoim nauczyła miłować, zasługuje na to, byśmy jej nie odpłacali niewdzięcznością — dusza moja głębokim przejęła się smutkiem. Jak to być może. Panie, by to wszystko wyszło nam z pamięci, by człowiek śmiertelny do takiej doszedł ślepoty, by śmiał Ciebie obrażać? O mój Zbawicielu, jakże strasznie, w tej zapamiętałości swojej nieszczęsny sam siebie poniża! A jakże wielka jest dobroć Twoja, że w samejże chwili, gdy grzeszymy, Ty raczysz wspomnieć na nas, i gdy my grzechem naszym cios śmiertelny w Ciebie wymierzamy, Ty znowu nam rękę podajesz i z tej zapamiętałości do opamiętania się nas przywołujesz, abyśmy się starali i prosili Ciebie o uzdrowienie! Błogosławiony niech będzie tak łaskawy Pan i błogosławione to wielkie Jego miłosierdzie! Niech Mu będą dzięki i uwielbienie wieczne za takie miłościwe Jego zmiłowanie!

2. O duszo moja, błogosław na każdy dzień tego Boga wielkiego! Jak to być może, by kto przeciwko Niemu powstawał? O jakże srogim potępieniem będzie sama wielkość łaski dla tych, którzy ją odrzucili! Ty sam, Boże mój, racz temu nieszczęściu zaradzić! O synowie człowieczy, dopókiż twardego serca będziecie? (1) Dopókiż nieczułością waszą odpychać będziecie tego najsłodszego Jezusa? Jakże to, czy może sądzicie, że złość wasza powstanie przeciw Niemu! O nie! Życie (s.157) człowieka przemija jak kwiat polny, a potem przyjdzie Syn Panny i wyda straszliwy swój wyrok. O wszechmocny Boże mój! Kiedy wiemy, że Ty nas sądzić będziesz, czemuż nie staramy się o to, czego nam koniecznie potrzeba, abyś w oną godzinę był nam Sędzią łaskawym? Lecz któż by dla swej sprawy nie życzył sobie tak świętego i sprawiedliwego Sędziego? Błogosławiony, kto w oną straszną chwilę z radością będzie mógł Cię powitać, Boże i Panie mój! Lecz kogo Ty, Panie, podniosłeś z upadku, kto przejrzał i poznał, jak nędznie gubił siebie dla marnej rozkoszy, i teraz już niezłomne ma postanowienie we wszystkim, aż do końca czynić wolę Twoją, ufny w pomoc Twojej łaski, która go nie zawiedzie (bo Ty, Boże serca mego i Dobroci nieskończona, nigdy nie opuszczasz tych, którzy Cię miłują, i wzywającemu Ciebie zawsze odpowiesz), jakim sposobem, Panie, może on jeszcze żyć, nie umierając każdej chwili na wspomnienie, że taki skarb najdroższy, jakim jest otrzymana na Chrzcie niewinność, bezpowrotnie postradał? Ciągle umierać ze wstydu i z żalu, to dla niego życie najlepsze. Ale dusza, tkliwie miłująca Ciebie, jak zdoła to wytrzymać?

3. Ach, przebacz, Panie, nierozum tego pytania! Snadź wyszły mi z pamięci Twoje wielmożności i zmiłowania! Bo przecież dla grzeszników na ten świat przyszedłeś i okupem wielkim nas odkupiłeś i za fałszywe uciechy nasze zapłaciłeś taką okrutną męką i krwawym biczowaniem! Oczy Twoje dopuściłeś zakrywać szydercom na uleczenie ślepoty mojej i za próżności moje dałeś głowę Twoją zranić koroną cierniową!

O Panie, Panie! Wszystko to duszy miłującej Ciebie, nowego tylko żalu dodaje! Ta jedna tylko pozostaje mi pociecha, że tym głośniej będzie sławione na wieki Twoje miłosierdzie, im jawniej przed całym światem będą odkryte moje złości! Nie wiem jednak, czy jaka pociecha zdoła kiedy uśmierzyć ten żal i moją boleść, dopóki nie przyjdzie ten dzień, kiedy w radości oglądania Ciebie na zawsze, utoną wszystkie nędze tej śmiertelności. (s.158)

4

Uznanie swej nicości. — Myśląc o wiecznym szczęściu oglądania Boga, pragnie coś czynić, by sobie to szczęście wysłużyć. — Czuje jednak dobrze, że wszystkie jej uczynki są niczym przed obliczem Boga. — Ufa jednak, ze Bóg jej dopomoże i nigdy jeszcze nie zwątpiła w Jego dobroć.

1. Czuję, Panie mój, że dusza moja ulgę znajduje i uspokojenie na wspomnienie tej rozkoszy, którą cieszyć się będzie, jeśli z miłosierdzia Twego dostąpi szczęścia cieszenia się Tobą na wieki. Ale pierwej chciałaby służyć Tobie, jak Ty, służąc jej, nabyłeś dla niej to szczęście. Cóż pocznę, Panie mój? Co zdołam uczynić dla Ciebie, Boże mój? O, jakże późno zapaliły się pragnienia moje, a Ty Panie, jak wcześnie począłeś starać się o mnie, pobudzać i wzywać mię, abym się wszystka oddała Tobie! Czy może kiedy opuściłeś, Panie, nędzarza, albo odwróciłeś się od mizernego żebraka, pragnącego zbliżyć się do Ciebie? Czy może mają jakie granice wielmożności Twego miłosierdzia i wspaniałość Twoich darów? O Boże mój, Miłosierdzie moje! Jakże jasno dzisiaj możesz tę boską Twoją szczodrobliwość objawić na mnie, Twojej służebnicy! Wszechmogący jesteś, Boże wielki! — Teraz, jeśli zechcesz, okaże się, czy dusza moja nie łudzi siebie, gdy z żalem patrząc na czas stracony, z otuchą jednak ufa, że Ty mocen jesteś, Panie, w jednej chwili to sprawić, że wszystką stratę odzyska, choć po ludzku zdaje się inaczej, bo czasu straconego nikt nie przywoła na powrót. Bądź błogosławiony, Boże mój!

2. O Panie, wyznaję nieskończoną moc Twoją! Wszak jesteś wszechmogący i cóż może być niemożliwe Temu, który wszystko może? Chciej, Panie mój, chciej tylko, bo jakkolwiek jestem nędzna, przecież mocno wierzę, że Ty możesz, cokolwiek chcesz, i im większe są te dziwne sprawy Twoje, o których słyszę, i im pewniej wiem, żeś Ty mocen uczynić jeszcze większe, tym mocniej utwierdza się moja wiara, tym ufniej wierzę, że uczynisz to, o co Cię błagam! Cóż w tym dziwnego, że Wszechmogący cuda może czynić i czyni?

Przy wszystkich nędzach moich, Ty wiesz, że nigdy w (s.159) życiu moim nie było tej chwili, bym nie uznawała wszechmogącej Twojej potęgi i nieskończonego Twego miłosierdzia. W tym przynajmniej racz mi to, Panie, policzyć w zasługę, nie obraziłam Ciebie! Przywróćże mi, Boże mój, czas stracony, dając mi Twoją łaskę na teraz i na przyszłość, abym się ukazała przed Tobą obleczona w szaty godowe (2), wszak możesz to uczynić, jeśli zechcesz!

5

O ufności w Bogu. — Chce prosić Boga o łaski potrzebne dla utoczenia duszy, ale widzi całą nędzę swoją. — Ufa jednak, że otrzyma o co prosi, nie dla swych zasług, ale z samej dobroci Boga i dla tej miłości, jaką Go kocha, miłość bowiem nadaje wartość jej prośbom.

1. O Panie mój, jak ośmieli się jeszcze prosić Ciebie o łaski, kto tak jak ja, źle Tobie służył, i tak nie umiał zachować tego, coś mu Ty użyczył? Na jaką wiarę może jeszcze zasługiwać, kto tyle razy Ciebie zdradził? Cóż więc pocznę, o Boski Pocieszycielu strapionych i Lekarzu każdego, kto u Ciebie szuka lekarstwa? Czy może lepiej będzie, że zamilczę o moich potrzebach, czekając, aż Ty im sam zaradzisz? Z pewnością nie, bo wiedząc, jaką będzie mnogość tych naszych potrzeb, i jaką to będzie ulgą dla nas, gdy się z nimi wynurzymy przed Tobą, Ty, Panie mój i rozkoszy moja, kazałeś nam, byśmy Ciebie prosili, obiecując, że nas wysłuchasz (3).

2. Przychodzi mi nieraz na myśl skarga owej świętej niewiasty, Marty. Sądzę, że nie skarżyła się tylko na siostrę swoją (4), ale zapewne najwięcej to ją bolało, że sądziła, iż Ty Panie, jej nie żałowałeś pracą obarczonej i mało dbałeś o to, by zostawała przy Tobie. Zdawało się jej, że nie tyle ją miłujesz, co jej siostrę, i to gorzej musiało jej dolegać niż trud samej pracy. Trud ten bowiem podejmowała z wielkiej dla Ciebie (s.160) miłości, a miłość wszelki trud zamienia w pociechę. Jasno to widać z tego, że nie do siostry się zwraca ze swoją skargą, ale wszystek żal swój przed Tobą, Panie, wylewa i swoją miłością ośmiela się robić Ci wymówkę, że nie dbasz o nią. I odpowiedź Twoja także zdaje się to stwierdzać, że słowa jej wypływały z tego źródła miłości. Miłość bowiem tylko nadaje wartość wszystkiemu, i to jest owo jedno, czego potrzeba, by była tak wielka, iżby żadna rzecz na świecie nie zdołała powstrzymać jej od miłowania. Lecz jakże miłość nasza, Boże mój, może być tak wielka, jakiej Umiłowany jest godzien, jeśli Ty z nią w jedno nie połączysz tej miłości, jaką mnie miłujesz? Cóż więc? Mam się żalić i ja z tą świętą niewiastą? Nie daj Boże, żadnego nie mam do żalenia się powodu. Zawsze mi Bóg i wiele większe okazywał dowody miłości, niż sama o nie prosić albo pragnąć umiałam. Nie mam więc na co się żalić, chyba tylko na tę zbytnią Twoją dobroć, z jaką tak długo mię, Panie mój, znosiłeś. O cóż tedy ma prosić jeszcze takie nędzne, jak ja, stworzenie? Daj mi — powiem Ci ze świętym Augustynem — daj mi, Boże mój, co bym Ci mogła dać na wypłacenie się Tobie, choć w cząstce jakiej, z tego mnóstwa, com Ci winna. Pomnij, że jestem dziełem rąk Twoich, a ja niech pamiętam i coraz lepiej poznaję, że Ty jesteś moim Stworzycielem, abym Cię coraz więcej miłowała (5).

6

Nie ma miłości bez cierpienia. — Choć życie się jej dłuży, choć wydaje się gorzkie i długie, choć śmierć uważa za upragnione uwolnienie z więzów ciała, jednak chce żyć, pracować i cierpieć tak długo, jak długo Bóg zechce. — Wygnanie to bowiem ziemskie uważa jako pokutę za popełnione winy.

l. O rozkoszy moja. Panie wszystkiego stworzenia i Boże mój! Dopókiż jeszcze będę czekała szczęśliwości oglądania Twego oblicza? Jaki dasz ratunek duszy, która nie może (s.161) znaleźć na tej ziemi odpoczynku poza Tobą? O życie długie! O życie gorzkie! O życie bez życia! O samotności najsamotniejsza! O cierpienie bez lekarstwa! Kiedyż, Panie, kiedyż? Co pocznę, Dobro moje, co pocznę? Może mam pragnąć nie pragnąć Ciebie? O Boże mój i Stworzycielu mój, który serce przeszywasz, a grot w nim nie wyciągnięty zostawiasz, ranisz, a znaki rany niewidomymi czynisz, zabijasz, a zabijając, życia dodajesz i czynisz co chcesz, Panie mój, bo wszechmogący jesteś! I chcesz, mój Boże, by taki nędzny robak zniósł i wytrzymał rzeczy tak sobie przeciwne? Niech tak będzie. Boże mój, skoro Ty tak chcesz; ja niczego nie chcę, jeno Ciebie!

2. Lecz, o Stwórco mój, od bólu wielkiego jęk się z piersi dobywa i skarga na to, na co nie ma rady, póki Ty nie zaradzisz! I dusza w tym dusznym więzieniu zamknięta, pragnie swego wyzwolenia, a przy tym jednak pragnie ani na włos nie odstąpić od tego, czego Ty chcesz. — O Chwało moja, czyń co chcesz: albo potęguj ból duszy, mnożąc w niej miłość, albo od razu połóż mu koniec i zabierz mię do siebie! O śmierci, śmierci, nie wiem, jak można bać się ciebie, kiedy w tobie jest życie! Lecz kto zmarnował część życia swego nie miłując Boga, jakże się ma nie bać ciebie? A ja właśnie tak postępowałam, czegóż tedy tak się dopraszam, czego tak pragnę? Kto wie, może zasłużonego, ach, jak zasłużonego karania za moje winy? Nie dopuszczaj tego, o Ty, jedyne Dobro moje! Pomnij, jak drogo Cię kosztowało moje odkupienie!

3. O duszo moja! Daj już, daj spełnić się woli twego Boga! Tego tylko tobie potrzeba! Służ Jemu i ufaj w Jego miłosierdziu, że uleczy twój ból, gdy pokuta za winy twoje choć nieco uczyni cię godną odpuszczenia. Nie pragnij wesela bez cierpienia. Ale i tego, o Panie i Królu mój prawdziwy, nie zdołam, jeśli mię Twoja boska ręka i wielmożność łaską swoją nie wspomoże. Za jej pomocą zdołam wszystko. (s.162)

7

Współżycie z Bogiem. — Podziwia dobroć Boga, którego rozkoszą jest mieszkać z synami człowieczymi. — Bóg w swym wiecznym życiu w łonie Trójcy Świętej był szczęśliwy, nic Mu nie brakowało. — Chciał jednak przypuścić człowieka do współuczestnictwa w swym szczęściu, by się okazała nieskończoną Jego dobroć. — Prosi Go więc, by nic jej nie zdołało odłączyć od Jego miłości.

1. O nadziejo moja, Ojcze mój, Stwórco, Panie i Bracie mój prawdziwy! Gdy wspomnę na te słowa Twoje, którymi nas upewniasz, iż “rozkoszą Twoją, mieszkać z synami człowieczymi” (6), dusza moja wielce się raduje. O Panie nieba i ziemi! Jakież to słowa, i któryż grzesznik, słysząc je, może jeszcze tracić otuchę? Czy brak Ci może, Panie, z kim byś używał rozkoszy, że szukasz sobie takiego, jak ja, nędznego robaka? Wszak w chwili, gdy Syn Twój przyjmował chrzest w Jordanie, słyszany był nad Nim ten głos z nieba, że “masz upodobanie w swoim Synu (7). A więc wszyscy my, Panie, mamy być na równi z Synem Twoim? O, jakiż to nadmiar miłosierdzia, jaki ogrom łaski, na którą nigdy nie mogliśmy zasłużyć! I może jeszcze człowiek śmiertelny o tym wszystkim nie pamiętać i zapominać tej Twojej łaskawości i swojej godności? O Panie Ty, który wszystko wiesz i znasz serce człowieka, wspomnij na tę wielką nędzę naszą i wejrzyj litościwie na naszą ułomność!

2. O duszo moja, rozważaj tę wielką rozkosz miłości, jaką ma Ojciec, poznając Syna swego, i Syn, Ojca swego, i zapał święty, z jakim Duch Święty z Ojcem i z Synem się jednoczy! Żadna z trzech Osób nie może się odłączyć od tej miłości i od tego poznania, bo wszystkie trzy jedną są istnością. Przedwiecznie te trzy Boskie Osoby wzajemnie siebie poznają, wzajemnie siebie miłują, wzajemną i wspólną cieszą się rozkoszą. Na cóż im potrzebna miłość moja? Na co jej żądasz ode mnie, Boże mój? Co na niej zyskasz? Bądź błogosławiony, (s.163) Boże mój, na wieki! Niechaj wszystko stworzenie chwali Ciebie, Panie, bez końca, jak Ty jesteś bez końca!

3. Raduj się, duszo moja, bo choć słaba i nędzna miłość twoja, jest przecie ktoś, kto miłuje twego Boga, jak tego jest godzien. Raduj się, że jest taki, który zna nieskończoną dobroć i nieogarnione doskonałości Jego. Dzięki mu czyń, iż zesłał na tę ziemię Jednorodzonego Syna swego, który Go tak zna, jak Syn zna Ojca. Pod taką obroną, śmiało już możesz przystąpić do Niego i błagać Go, aby, gdy w boskiej łatwości swojej raczy rozkoszą swoją zwać mieszkanie z Tobą, dał ci tę łaskę, by żadna rzecz na świecie nie zdołała odłączyć cię od Jego miłości! By twoją rozkoszą było radować się z wielmożności twego Boga i coraz lepiej poznawać, jak On jest nieskończenie godny tego, by wszystko stworzenie chwaliło Go i miłowało! I z łaski Jego, byś i ty choć w cząstce zdołała się do tego przyczynić, aby było błogosławione imię Jego; byś prawdziwie z Przeczystą Matką Boga i Zbawiciela twego mogła mówić: “Uwielbia dusza moja Pana” (8).

8

Zaślepienie ludzkie. — Bóg Wszechmogący, który stworzył wszystko i wszystkim włada, pragnie, byśmy Go miłowali i daje nam swoje skarby. — Ludzie jednak zapominają o tej dobroci Boga i szukają ochłody w rzeczach niskich i grzesznych. — Blagom Pana, by uzdrowił tych zaślepionych, by ich wyrwał z toni zgubnej i nie dopuszczał tej zniewagi, by Nim gardzono.

l. O Panie Boże mój, jakże prawdziwie Ty masz słowa życia (9) w których wszyscy, my ludzie śmiertelni, znaleźlibyśmy to szczęście, którego pragniemy, gdybyśmy u Ciebie szukać go chcieli! Lecz to dziwne. Boże mój, że nie pomnimy na Twoje słowa, zarażeni tym nierozumem i tą chorobą, które są skutkiem złych uczynków naszych! O Boże mój! Boże, Boże (s.164) Sprawco wszystkiego stworzenia! Czymże jest cały ten świat, w porównaniu z tym mnóstwem niezliczonych światów, które mógłbyś stworzyć, gdybyś chciał? Wszechmogący jesteś i niepojęte są sprawy Twoje (10). Sprawże to, Panie, by nigdy mi z pamięci i z myśli nie wyszły słowa Twoje.

2. Ty mówisz: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (11). Czegóż jeszcze chcemy, Panie? O co prosimy? Czego szukamy? Czegóż ludzie na świecie chcą, gdy grzeszą i giną? — jeno ochłody. O Boże, Boże wielki! Co znaczy ta tajemnica, gorzkich łez godna? O jakież to straszne zaślepienie, szukać szczęścia i ochłody w tym, w czym niepodobna ich znaleźć! Zlituj się, Stworzycielu, nad stworzeniami Twymi! Wszak widzisz, że sami siebie nie rozumiemy i nie wiemy, czego chcemy! I z tym, czego pragniemy, sami się rozmijamy! Oświeć nas, Panie! Widzisz, że więcej nam potrzebne oświecenie, niż ślepemu od urodzenia, którego Ty uzdrowiłeś. Tamten pragnął ujrzeć światło, a nie mógł, my dziś go ujrzeć nie chcemy. O ślepoto nie uleczona! Tu, Boże mój, potrzeba, by się okazała wszechmogąca potęga Twoja, tu właśnie miejsce nieskończonego miłosierdzia Twego!

3. O Boże mój prawdziwy, wiem, jak dziwna to rzecz, o co Cię proszę, byś miłował tych, którzy Ciebie nie miłują, byś otworzył tym, którzy nie kołaczą, byś zdrowie przywrócił tym, którzy kochają się w słabości swojej i robią, co mogą, aby ją jeszcze pogorszyć! Ale powiedziałeś, Panie, żeś przyszedł szukać grzeszników (12), oto ich masz, oto prawdziwi grzesznicy! Nie patrz na naszą ślepotę, Boże mój, jeno na te zdroje krwi, które Syn Twój za nas przelał. Im złość uporniejsza, tym wspanialej niech nad nią zajaśnieje Twoje miłosierdzie! Pomnij, Panie, żeśmy Twoje stworzenia. W Twojej dobroci i w Twoim miłosierdziu racz nas wspomóc! (s.165)

9

O upaleniu duchowym. — Wiele dusz pali się w ogniu namiętności i grzechu. — Prosi dla nich o wodę zbawienia i pragnie gorąco, by się nie zgubiły w tych płomieniach. — Porywa ją inny ogień, ogień Bożej miłości i w tym ogniu chce spłonąć. — Rany Boskiego Zbawcy są źródłami orzeźwiającego napoju miłości i pokrzepienia w znoju życiowym.

1. O litościwy, o miłościwy Panie duszy mojej! Ty jeszcze mówisz: “Jeśli kto jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije” (13). Jakże by nie miał cierpieć wielkiego pragnienia, kto żywcem się pali w płomieniach pożądliwości tych nędznych rzeczy ziemskich? Bardzo i bardzo potrzebna takiemu woda, aby nie spłonął do szczętu! Wiem, o Panie mój, że w wielkiej dobroci Twojej żadnemu tej wody nie odmówisz! Sam to obiecałeś, a słowo Twoje nie zwodzi. Ale jeśli oni zapaleńcy, wzrósłszy wśród tego ognia i do niego przywykłszy, już upalenia jego nie czują i w zaślepieniu swoim ani się zdołają upamiętać — jaki na to sposób, Boże mój, jaki jeszcze może być dla nich ratunek? Wszak Ty, Panie, po to przyszedłeś na świat, abyś takim upadkom zaradził! Wspomóż więc, Panie, bo im trudniej tu zaradzić, tym jawniej okażesz wielkość zmiłowania Twego. Wejrzyj, Boże mój i zobacz, jak co dzień rośnie potęga Twoich nieprzyjaciół. Miej litość nad tymi, którzy sami nad sobą nie mają litości! Kiedy nieszczęsne zaćmienie umysłu i serca już do tego ich przywiodło, że nie chcą przyjść do Ciebie, Ty, Boże mój, przyjdź do nich! W ich imieniu o to Cię proszę i wiem, że skoro się upamiętają, wejdą w siebie i zakosztują Ciebie; jeszcze wstaną z martwych ci umarli.

2. O Życie, które wszystkich ożywiasz! Nie odmawiaj i mnie tej wody najsłodszej, którą obiecujesz każdemu, kto jej pragnie. Ja pragnę jej, Panie, i proszę o nią i idę do Ciebie! Nie ukrywaj się przede mną, bo wiesz, jak bardzo mi Ciebie potrzeba i jako Ty sam jesteś prawdziwym lekarstwem dla duszy, przez Ciebie zranionej! O Panie, jakże różne są rodzaje ognia w tym życiu! O jakże słusznie powinniśmy ciągle żyć w (s.166) bojaźni! Jest ogień, który pożera duszę i jest ogień, który ją oczyszcza, aby żyła i wiecznie cieszyła się posiadaniem Ciebie, O, żywe źródła ran mojego Boga! Jakże hojne i przeobfite czerpałby z was na każdy dzień pokrzepienie dla duszy swojej, jak bezpiecznie postępowałby wśród niebezpieczeństw tego nędznego życia — kto by co dzień spragnionym sercem usta swe do was przykładał i starał się napawać wnętrze swoje tryskającymi z was boskimi zdrojami!

10

O śmierci grzechowej. — Jakże skorzy są ludzie do obrażania Boga! — Często ta ich zuchwałość powstaje z tego, że pamiętają tylko o miłosierdziu Boga, a nie pamiętają o Jego sprawiedliwości. — Lituje się nad Chrystusem, którego ludzie na nowo biczują grzechami, ale nie mniej czuje litość nad smutnym stanem tych nieszczęśliwych, którzy idą na zatracenie. — Jakże straszną będzie ich śmierć i męki. — Błaga Boga o litość nad nimi.

1. O Boże duszy mojej, jakże skorzy jesteśmy do obrażania Ciebie! Ty zaś, jakże skory jesteś do przebaczania nam! Skąd w nas, Panie, taka bezrozumna zuchwałość? Czy nie stąd, że wiemy, jak wielkie jest miłosierdzie Twoje, a nie chcemy pamiętać na to, jak nieubłaganą jest sprawiedliwość Twoja? “Ogarnęły mię boleści śmiertelne” (14). O, jakaż to zabójcza złość grzechu, że starczyło jej na zadanie Bogu śmierci, wśród takich boleści! I jakże prawdziwie ogarniony jesteś, Boże mój, tymi boleściami śmierci! Gdziekolwiek się obrócisz, wszędzie one Cię dręczą; ze wszystkich stron zadają Tobie rany śmiertelne.

2. O chrześcijanie! Czas już, byście powstali w obronie waszego Króla i stanęli przy Nim w tym wielkim Jego osamotnieniu! Mała tylko garstka wiernych przy Nim pozostała, a niezliczona jest gromada tych, którzy przeszli na stronę Lucyfera. I co gorsza jeszcze, wielu ich zewnętrznie podaje się za Jego przyjaciół, a po kryjomu sprzedają Go, żadnego prawie (s.167) nie ma, komu by mógł zaufać. O, Przyjacielu prawdziwy, jakże źle Ci się odpłaca, kto Cię zdradza! O chrześcijanie, ilu was jest godnych tego miana, stańcie przy waszym Bogu i płaczcie z Nim! Nie nad samym bowiem Łazarzem wylewał On litosne łzy swoje (15), ale i nad wszystkimi, po wszystkie wieki, grzesznikami, którzy, głusi na wołający ich wielki głos boskiej miłości, gardzą ofiarowaną im łaską zmartwychwstania i nie chcą wyjść ze swoich grobów. I moje grzechy także i tyle win, które przeciwko Tobie, o Dobro moje, popełniam, jasno wonczas stały obecne przed oczyma Twymi. Niech im już będzie koniec. Panie! Niech już będzie koniec wszystkim grzechom i moim i wszystkich grzeszników! Wskrześ już tych umarłych! Niech głos Twój, Panie, z taką potęgą zabrzmi w ich uszach, bo wróciło w nich życie, choć nie proszą o nie, by głosem tym ożywieni, wyszli z ciemności grzesznych uciech.

3. I Łazarz nie prosił Ciebie, byś go wskrzesił. Wskrzesiłeś go na prośbę niewiasty grzesznicy. Oto i dziś klęczy przed Tobą takaż, i nierównie większa, grzesznica! Niech zaświeci nad nami Twoje miłosierdzie! Proszę Cię o to, choć taka nędzna, za tymi, którzy Cię prosić nie chcą. Ty wiesz, Królu mój, jaką mękę cierpię, gdy widzę ich tak niepomnych na te straszliwe męki, jakie cierpieć będą bez końca, jeśli się do Ciebie nie nawrócą!

O, wy wszyscy, zatopieni w rozkoszach i w uciechach, nawykli czynić we wszystkim tylko wolę swoją, miejcież litość nad sobą! Pomnijcie, co was czeka, gdy niezadługo skończy się panowanie wasze, i staniecie się na zawsze, na wszystkie wieki, bez końca, niewolnikami, wydanymi na pastwę wszystkich złości piekielnych. Pomnijcie, że dziś jeszcze prosi was Ten, który, jeśli Go nie usłuchacie, może jutro już wyda na was wyrok potępienia! Nie ma bowiem ani jednej chwili, której byście mogli być pewni, że jeszcze żyć będziecie! O zatwardziałości serc ludzkich! Ty, Boże mój, racz ją zmiękczyć, według nieskończonego miłosierdzia Twego! (s.168)


(1) Ps 4, 3.

(2) Mt 22, 11.

(3) Mt 7, 7.

(4) Łk 10, 40.

(5) Wyznania, ks. 10, r. 2. 9; PL. 32, 809.

(6) Prz 8, 31.

(7) Łk 3, 22.

(8) Łk l, 46.

(9) J 6, 69.

(10) Rz 11,33; Hi 9, 10.

(11) Mt l, 28.

(12) J 9; Łk 18, 41; Prz 8, 17; Mt 7, 7; 9, 13.

(13) J 7, 37.

(14) Ps 115,3.

(15) J 11,35.