S.
Eugenia Elisabetta Ravasio
BÓG OJCIEC MÓWI DO SWOICH DZIECI
ISBN: 83-86092-97-1
objętość: 56 stron (format: 145 x 207 mm)
data i miejsce wydania: 2008 (wydanie IV), Katowice
rodzaj oprawy: broszurowa, foliowana, szycie drutem
cena katalogowa: 4 zł
Zamów bezpośrednio w naszym sklepie internetowym: ZAMÓW
Książka zawiera spisane przez włoską zakonnicę Przesłanie Boga Ojca, który
ukazywał się jej podczas pobytu w nowicjacie. Jego treść przepojona miłością i
troskliwością wobec ludzi wzywa do uznania w Bogu najlepszego Ojca i okazywania
Mu czci, co zapewnić ma ludziom pokój i szczęście. Jedną z próśb wyrażonych w
tych wewnętrznych natchnieniach spisanych przez młodą zakonnicę było
rozpowszechnienie wizerunku Boga Ojca, który zgodnie z jej opisem, został
przedstawiony na okładce książki.
Lektura w wersji ON LINE. RECENZJE: 1. Bóg jest moim Ojcem 2. Świadectwo J. E. Biskupa Grenoble Aleksandra Caillot
1)
«BÓG JEST MOIM OJCEM»
Oto wołanie,
które dzisiaj staje się coraz częstsze na świecie: czy ludzie
rozpoznają Boga jako Ojca? Poczuwamy się do obowiązku
opublikować to Orędzie uznane przez Kościół, które Bóg
Ojciec dał światu za pośrednictwem stworzenia, które tak
bardzo umiłowało, za pośrednictwem siostry Eugenii Elisabetty
Ravasio. Uważamy również za stosowne opublikować świadectwo
przekazane przez Aleksandra Caillot, biskupa Grenoble jako
rezultat prac Komisji ekspertów powołanych z różnych stron
Francji do przeprowadzenia procesu diecezjalnego
zapoczątkowanego przez niego w 1935 roku. Trwał on 10 lat. W
Komisji brali udział między innymi: Wikariusz Biskupa Grenoble
Mons. Guerry - teolog; bracia Alberto i Augusto Valencin -
jezuici, należący do największych autorytetów w dziedzinie
filozofii i teologii, oraz eksperci w ocenianiu podobnych
przypadków; dwaj doktorzy medycyny, w tym - psychiatra.
Powierzamy Najświętszej Dziewicy Maryi
rozpowszechnienie tego Orędzia i wraz z Nią błagamy Ducha
Świętego, aby pomógł ludziom zrozumieć i poznać głębokie
uczucie czułości, które Ojciec żywi dla każdego człowieka.
MATKA EUGENIA ELISABETTA RAVASIO
Kim była Matka Eugenia? Kim było to stworzenie,
które Ojciec nazywał: 'umiłowana córka...' 'Moja roślinka'?
Uważamy, że Matka Eugenia była i nadal jest jednym z
największych Świateł tych czasów, małym prorokiem nowego
Kościoła, w którym Ojciec jest w centrum i na szczycie
wszelkiej wiary i Jedności, jest najdoskonalszym ideałem
wszelkiej duchowości. Jest światłem, które Ojciec ofiarował
światu w tych czasach chaosu i ciemności, aby poznał drogę,
którą należy postępować.
Urodziła się 4 września 1907 roku, w rodzinie
wieśniaczej, w San Gervasio d'Adda (obecnie Capriate San
Gervasio) w prowincji Bergamo. Uczęszczała jedynie do szkoły
podstawowej i po kilku latach pracy w fabryce wstąpiła, w wieku
lat 20, do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Apostołów, gdzie
rozwinęła się jej wielka osobowość charyzmatyczna, która
spowodowała, że już w wieku 25 lat została wybrana Matką
Generalną tego Zgromadzenia. Abstrahując od jej wymiaru
duchowego, do jej wejścia w historię wystarczyłaby jej
działalność na polu społecznym. W ciągu 12 lat
działalności misyjnej otworzyła niemal 70 ośrodków - ze
szpitalem, szkołą, kościołem - w najbardziej opuszczonych
miejscach Afryki, Azji i Europy. Odkryła pierwsze lekarstwo
przeciw trądowi, otrzymując je z ziarna pewnej rośliny
tropikalnej, lekarstwa, które później zbadano i opracowano w
Instytucie Pasteura w Paryżu. Zachęciła do misji apostolskiej
Raoula Follereau, który w oparciu o podwaliny przez nią
położone został uznany apostołem trędowatych.
Zaprojektowała i zrealizowała w Azopté (Wybrzeże
Kości Słoniowej) w latach 1939-41 «Miasto Trędowatych» -
ogromne centrum przyjęć tych chorych - o powierzchni 200 tys.
m2, które nadal jest przodującym centrum w Afryce i na
świecie. Za to osiągnięcie Francja przyznała Zgromadzeniu
Sióstr Matki Bożej Apostołów - którego Matka Eugenia była
Przełożoną Generalną w latach 1935-1947 - najwyższe
odznaczenie narodowe za dzieła o charakterze społecznym.
Matka Eugenia powróciła do Ojca 10 sierpnia 1990
roku. Najważniejszą rzeczą, jaką nam pozostawiła, jest
Orędzie, które tu prezentujemy: Ojciec mówi do Swoich dzieci.
Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca i uznane
przez Kościół za autentyczne po 10 latach najbardziej
rygorystycznych badań. Godnym uwagi jest fakt, że Ojciec - w
1932 roku - przekazał Orędzie Matce Eugenii po łacinie,
języku całkowicie jej nieznanym. W 1981 roku poznaliśmy to
orędzie, a w 1982 roku - w 50 rocznicę - opublikowaliśmy je w
języku włoskim. Liczne cuda łaski, które z Orędzia tego
wypłynęły, pobudziły nas do bezpłatnego rozpowszechniania go
w więzieniach, koszarach, szpitalach. Zatroszczyliśmy się o
jego druk w języku francuskim, angielskim, niemieckim,
hiszpańskim i polskim. W opracowaniu jest przekład rosyjski.
2)
ŚWIADECTWO
JEGO EKSCELENCJI
BISKUPA GRENOBLE ALEKSANDRA CAILLOT
Na
podstawie raportu sporządzonego w czasie badania kanonicznego
dotyczącego Matki Eugenii Elisabetty Ravasio. Minęło 10 lat,
od kiedy jako biskup Grenoble zadecydowałem o otwarciu procesu
kanonicznego dotyczącego przypadku Matki Eugenii. Posiadam teraz
wystarczające podstawy, aby przedstawić Kościołowi moje
świadectwo Biskupa:
1. PIERWSZY PEWNIK UKAZUJE SIĘ W PEŁNYM ŚWIETLE
PODCZAS PROCESU: niepodważalność cnót Matki Eugenii.
Od pierwszych chwil życia zakonnego Siostra
przyciągała uwagę przełożonych pobożnością,
posłuszeństwem, pokorą. Przełożone - zaniepokojone
niezwykłym charakterem wydarzeń, które miały miejsce w czasie
jej nowicjatu - zamierzały pozbyć się jej z klasztoru. Wahały
się i w końcu musiały zrezygnować ze swego zamiaru, biorąc
pod uwagę przykładne życie siostry. Podczas badania siostra
Eugenia dawała dowody wielkiej cierpliwości i doskonałej
uległości. Poddawała się wszystkim badaniom lekarskim bez
skargi, odpowiadała na pytania, często długie i uciążliwe,
Komisji teologicznych i lekarskich, akceptowała przeciwności i
próby.
Wszyscy badający chwalili przede wszystkim jej
prostotę. Wiele okoliczności pozwalało także odkryć, że
Siostra była zdolna do praktykowania cnót w sposób heroiczny -
jak poświadczają teolodzy - zwłaszcza posłuszeństwa
okazywanego podczas badania przeprowadzonego przez o. Augusta
Valencin w czerwcu 1934, i pokory w bolesnym dniu 20 grudnia
1934.
Jeśli chodzi o jej funkcje Przełożonej Generalnej,
mogę potwierdzić, że uważałem ją za osobę bardzo oddaną
obowiązkom, poświęcającą się swemu zadaniu, które musiało
się jej wydać o wiele trudniejsze, ponieważ nie była do niego
przygotowana. Robiła to z wielką miłością do dusz, do swego
Zgromadzenia i do Kościoła. Tych, którzy żyją blisko niej
zdumiewa, mnie również, jej siła duchowa w trudnościach.
To nie tylko cnoty robią na mnie wrażenie, także i
przymioty, które Matka ujawnia przy sprawowaniu władzy i fakt,
że dochodzi do powierzenia zakonnicy niezbyt wykształconej
najwyższej funkcji Zgromadzenia. Jest w tym coś niezwykłego i,
z tego punktu widzenia, wywiad przeprowadzony przez mego
Wikariusza Generalnego Mons. Guerry w dniu elekcji jest bardzo
sugestywny. Wszystkie odpowiedzi członkiń kapituły,
przełożonych i delegatek z różnych misji, pokazały, że -
pomimo młodego wieku kandydatki i przeszkód kanonicznych,
które normalnie skłaniałyby do odrzucenia jej nominacji,
wybrały Siostrę Eugenię na Przełożoną Generalną w uznaniu
jej przymiotów takich jak zdolność wydawania sądów,
równowaga duchowa, energia i stanowczość. Wydaje się, iż
rzeczywistość o wiele przekroczyła oczekiwania, jaką
elektorki pokładały w tej, którą desygnowały. To, co
najbardziej zwróciło moją uwagę, to przede wszystkim jej
inteligencja błyskotliwa, żywa, przenikliwa.
Powiedziałem, że jej wykształcenie było
niedostateczne, ale z powodów niezależnych od jej woli; długa
choroba Matki zmusiła ją, bardzo jeszcze młodą, do starań o
dom, co było powodem częstego opuszczania szkoły. Później
nastąpiły, aż do wstąpienia do klasztoru, ciężkie lata w
fabryce, gdzie pracowała jako tkaczka. Pomimo tych zasadniczych
braków, których następstwa są widoczne w jej sposobie pisania
i w ortografii, Matka Eugenia prowadzi wiele konferencji dla
swojej wspólnoty. Należy wziąć pod uwagę, że sama
redagowała pisma okólne dla Zgromadzenia oraz umowy zawierane z
zarządami miejskimi lub radami nadzorczymi zakładów
leczniczych powierzonych siostrom Matki Bożej Apostołów.
Pełniła długoletnie funkcje kierownicze.
Ma jasne i właściwe rozeznanie w każdej sytuacji,
także w sprawach sumienia. Jej dyrektywy są jasne, wyraźne,
szczególnie praktyczne. Zna każdą z osobna ze swoich 1400
córek, ich zdolności, zalety i w ten sposób udaje się jej
przydzielając różne zadania wybrać najodpowiedniejsze.
Posiada również dogłębną, osobistą znajomość potrzeb i
zasobów swego Zgromadzenia oraz sytuacji każdego domu.
Wizytowała wszystkie swoje misje.
Pragniemy także podkreślić jej zmysł przewidywania.
Wprowadziła wszystkie niezbędne zarządzenia, aby w
przyszłości każdy zakład leczniczy i szkolny dysponował
siostrami dyplomowanymi i miał to, co potrzebne do życia i
rozwoju. Wreszcie szczególnie interesujące wydaje mi się
zwrócenie uwagi na fakt, że Matka Eugenia zdaje się być
obdarzona usposobieniem stanowczym, poczuciem realizmu i wolą
twórczą. W przeciągu 6 lat powołała do życia 67 fundacji i
potrafiła wprowadzić w Zgromadzeniu istotne potrzebne
ulepszenia.
Jeżeli uwydatniam cechy jej inteligencji, osądu i
woli, jej zdolności administracyjne to dlatego, że wydaje mi
się, iż definitywnie rozpraszają wszystkie hipotezy
formułowane podczas procesu, których nie można było
utrzymać: hipotezy o halucynacji, złudzeniach, spirytyzmie,
histerii, obłędzie.
Życie Matki jest stałym potwierdzeniem i
manifestacją jej równowagi umysłowej i ogólnej i, również
dla bliskich obserwatorów, ta równowaga zdaje się być
dominującą cechą jej osobowości. Inne hipotezy sugestii i
manipulowania mające pobudzić badających do zadania sobie
pytania, czy nie znajdują się w obecności natury bardzo
wrażliwej, prawdziwego szlifowanego zwierciadła, odczuwającego
skutki wszystkich wpływów i sugestii, zostały również
zdementowane przez codzienną rzeczywistość.
Matka Eugenia, jakkolwiek obdarzona wrażliwą naturą
i żywym temperamentem udowodniła, że nie wyróżniała nikogo
i że daleka od poddawania się wpływom uwag ludzi, potrafiła
bronić swoich planów, swojej działalności, realizacji
projektów i narzucać je innym przez swoje osobiste
oddziaływanie. Prosty fakt więcej ukaże, niż wszelka ocena:
następnego dnia po swoim wyborze na Przełożoną Generalną
musiała przystąpić do nominacji kilku przełożonych. Nie
zawahała się przed dokonaniem wymiany jednej z nich, chociaż
ta dopiero co głosowała za nią, a lądując w Egipcie
dowiedziała się o cofnięciu poruczonej jej funkcji pocztą
lotniczą.
2. PRZEDMIOT MISJI.
Przedmiot misji, który byłby powierzony Matce Eugenii
jest sprecyzowany i z doktrynalnego punktu widzenia wydaje mi
się słuszny i stosowny.
Przedmiot ścisły: poznać i czcić Ojca, przede
wszystkim przez ustanowienie specjalnego święta, o które
proszony jest Kościół. Proces ustalił, że święto
liturgiczne ku czci Ojca mieściłoby się w zarysie całego
katolickiego kultu, zgodnie z tradycyjnym duchem modlitwy
katolickiej, która wznosi się ku Ojcu za pośrednictwem Syna, w
Duchu Świętym, jak to wykazują modlitwy Mszy i liturgiczne
ofiarowanie chleba i wina Ojcu w Świętej Ofierze. Z drugiej
strony jest rzeczą dziwną, że nie istnieje żadne specjalne
święto ku czci Ojca: Trójca Święta jest czczona jako taka,
Słowo i Duch Święty są czczeni w ich misji, w ich przejawach
zewnętrznych, tylko Ojciec nie ma własnego święta, które
zwróciłoby uwagę chrześcijan na Jego Osobę. Jak wynika z
dostatecznie szeroko przeprowadzonej ankiety wśród wielu
wiernych z różnych klas społecznych, a nawet wśród licznych
kapłanów i osób konsekrowanych, tę nieobecność
liturgicznego święta ku Jego czci przypisuje się faktowi, że:
"Ojciec nie jest znany, nie modli się do Niego, nie myśli
się o Nim". Kto przeprowadzał badania, odkrył również
ze zdziwieniem, że wielka liczba chrześcijan oddala się od
Ojca, gdyż widzą w Nim groźnego Sędziego. Wolą zwracać się
do ludzkiej natury Jezusa i wszyscy oni proszą Chrystusa, by
osłaniał ich przed gniewem Ojca!
Pierwszym skutkiem specjalnego święta byłoby
wniesienie porządku w pobożność wielu chrześcijan i
przypomnienie im zalecenia Boskiego Zbawiciela: "Wszystko
to, o co prosić będziecie Ojca w Imię moje..." i
następnie "Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz...".
Jednocześnie liturgiczne święto ku czci Ojca pomogłoby im
także podnieść wzrok ku temu, którego św. Jakub Apostoł
nazywał: "Ojcem świateł, od którego otrzymujemy każde
dobro i wszelki dar doskonały..." Przyzwyczaiłoby dusze do
zauważania dobroci Bożej, dobrodziejstw Boga i Jego ojcowskiej
Opatrzności i że ta Opatrzność jest właśnie Opatrznością
Boga Trójjedynego; i to przez Swoją Boską naturę wspólną
Trzem Osobom Bóg wylewa na świat niewypowiedziane skarby Swego
nieskończonego miłosierdzia.
Wydawałoby się przeto na pierwszy rzut oka, że nie
ma żadnego specjalnego powodu do czczenia Ojca w
szczególności, jednak czy to nie Ojciec właśnie posłał Syna
Swojego na świat? Jeżeli w najwyższym stopniu sprawiedliwe
jest oddanie czci Synowi i Duchowi Świętemu za ich widoczne
przejawianie się, czy nie byłoby sprawiedliwe i słuszne
składać dzięki Bogu Ojcu, jak wymagają tego prefacje mszalne,
za dar, który On nam uczynił ze Swego Syna?
Przedmiot właściwy tego specjalnego święta rysuje
się więc w sposób jasny: czcić Ojca, dziękować Mu, wielbić
Go za to, że dał nam Swego Syna. Jednym słowem, jak dokładnie
mówi orędzie: czcić Go, dziękować Mu i wielbić Go jak
Twórcę Zbawienia. Składać dziękczynienie Temu, który tak
bardzo umiłował świat, że dał Syna Swego Jednorodzonego, aby
wszyscy ludzie, zjednoczeni w Mistycznym Ciele Chrystusa, w tym
Synu stali się dziećmi w Nim. Czy w chwili, w której świat
skołowany doktrynami laicyzmu, ateizmu i współczesnymi
filozofiami nie zna już Boga, prawdziwego Boga, święto to nie
dałoby wielu ludziom poznać Ojca żyjącego, którego objawił
nasz Jezus, Ojca miłosierdzia i dobroci? Czy nie przyczyniłoby
się do wzrostu liczby tych czcicieli Ojca "w duchu i
prawdzie", których Jezus zapowiedział? W chwili, w której
świat wstrząsany morderczymi wojnami doświadcza potrzeby
poszukiwania trwałej zasady jedności dla zbliżenia między
narodami, święto to przyniosłoby mocne światło pouczające
ludzi, że wszyscy oni mają tego samego Ojca w niebie: Tego,
który dał im Jezusa, ku któremu ich przyciąga jako członków
Jego Mistycznego Ciała w jedności tegoż Ducha Miłości!
W chwili, w której tak wiele dusz wycieńczonych lub
zmęczonych doświadczeniami wojny mogłoby gorąco pragnąć
zwrócić się ku głębokiemu życiu wewnętrznemu, czy to
święto nie byłoby zdolne poruszyć je "od
wewnątrz", aby adorować Ojca, który jest ukryty, i aby
ofiarować się w synowskiej i szczodrej ofierze Ojcu, jedynemu
źródłu życia Trójcy Świętej w nich? Czy takie święto nie
utrzymałoby pięknego rytmu życia nadprzyrodzonego, które
logicznie pociąga dusze ku duchowemu dziecięctwu i ku
synowskiemu życiu z Ojcem dzięki zaufaniu, zdaniu się na Wolę
Bożą, duchowi wiary?
Z drugiej strony, odrębny od tego zagadnienia
specjalnego święta i jakiejkolwiek decyzji Kościoła w tym
względzie, jest tutaj problem doktryny. Wybitni teolodzy
uważają, że teoria więzi duszy z Trójcą Świętą powinna
być pogłębiona i że mogłaby być dla dusz źródłem
światła o życiu w jedności z Ojcem i Synem, o którym mówi
św. Jan - zaufany Jego Najświętszego Serca - o uczestnictwie w
życiu Jezusa, Syna Ojca, poprzez upodobnienie się do Niego,
szczególnie w jego synowskiej miłości do Ojca.
Cokolwiek wyniknie z tych teologicznych problemów,
chcę tu podkreślić ten fakt: nie mająca wykształcenia
teologicznego biedaczka oświadcza, że otrzymuje od Boga
wiadomości, które mogłyby być doktrynalnie bardzo cenne.
Wymyślone konstrukcje jakiejś wizjonerki są ubogie, jałowe,
niespójne. Tymczasem orędzie, o którym Matka Eugenia mówi,
że zostało jej powierzone przez Ojca, jest owocne, naznaczone
harmonijnym skrzyżowaniem dwóch cech czyniącym je bardziej
wiarygodnym. Z jednej strony mieści się w tradycji Kościoła,
nie wnosi nowości. To mogłoby bowiem wzbudzać podejrzenia.
Orędzie nieustannie powtarza, iż wszystko już zostało
powiedziane w objawieniu Chrystusa o Ojcu i że wszystko jest w
Ewangelii. Z drugiej strony orędzie wyjaśnia, że ta doniosła
prawda o poznaniu Ojca domaga się ponownego przemyślenia,
pogłębienia, wcielenia w życie.
Widoczna jest dysproporcja między nieudolnością
narzędzia - niezdolnego do samodzielnego odkrycia tego rodzaju
doktryny - a głębią przekazywanego przez Siostrę orędzia.
Czyż nie pozwala to dostrzec, że inna wyższa przyczyna,
nadprzyrodzona, Boska wdała się w powierzenie jej tego
Orędzia? Nie widzę, jak można by po ludzku wytłumaczyć
odkrycie przez Siostrę idei, której oryginalność i owocność
dociekliwi teolodzy bardzo powoli dopiero dostrzegali.
Również inny jeszcze fakt wydaje mi się bardzo
sugestywny: kiedy Siostra Eugenia oświadczyła, że miała
objawienia Ojca, badający ją teolodzy odparli jej, że
objawienia Ojca są same w sobie niemożliwe i że jeszcze nigdy
w historii nie miały miejsca. Obiekcjom tym Siostra oparła
się, wyjaśniając po prostu: "Ojciec powiedział mi,
żebym opisała to, co widziałam. On prosi Swoich synów
teologów, żeby szukali". Siostra nigdy niczego nie
zmieniła w swoich wyjaśnieniach, przez długie miesiące
potwierdzała swoje zapewnienia.
To dopiero w styczniu 1934 roku teologowie odkryli u
samego św. Tomasza z Akwinu odpowiedź na zarzuty, które
podnosili. Odpowiedź wielkiego Doktora dotycząca rozróżnienia
między objawianiem się a misją była jasna. Pokonała
przeszkodę, która paraliżowała cały proces. Wbrew uczonym
teologom rację miała niewykształcona ignorantka. Jak po ludzku
wytłumaczyć, także w tym przypadku, światło, mądrość i
wytrwałość Siostry? Fałszywa wizjonerka usiłowałaby
dostosować się do wyjaśnień teologów. Siostra nie
ustępowała: oto nowe powody, dla których jej świadectwo
wydaje się być godne ufnej obrony.
W każdym razie to, co wydaje mi się zasługiwać na
uwagę, to przybrana postawa rezerwy wobec cudowności. Fałszywe
mistyczki wysuwają ją na pierwszy plan, widząc raczej tylko
rzeczy niezwykłe. W przypadku Siostry postawiona jest ona na
drugim miejscu jako próba i sposób. Nie ma egzaltacji, jest
harmonia wartości, która stwarza dobre wrażenie.
O badaniu przeprowadzonym przez teologów niewiele
mogę powiedzieć. Czcigodni ojcowie Alberto i Augusto Valencin
są poważani dla swego autorytetu w dziedzinie filozofii i
teologii i dla swej wiedzy także o życiu duchowym. Musieli już
wcześniej wdawać się w sprawy tego rodzaju, które i teraz
zostały poddane ich badaniu. Wiemy, że uczynili to z wielką
roztropnością. Dlatego nasz wybór padł na nich. Jesteśmy im
wdzięczni za współpracę ofiarną i prawdziwie sumienną. Ich
świadectwo na korzyść Siostry i przychylenie się do
nadprzyrodzonego wyjaśnienia wydarzeń w ich całości ma o tyle
większą wartość, że przez tak długi czas ociągali się,
początkowo wrodzy i sceptyczni, później wahający. Powoli
przekonywali się, uprzednio podnosząc wszelkiego rodzaju
zarzuty i poddając Siostrę ciężkim próbom.
WNIOSKI
Wedle mej duszy i sumienia, w najżywszym poczuciu
odpowiedzialności wobec Kościoła oświadczam:
Jedynie przyjmując interwencję nadprzyrodzoną i
Boską, można dać logiczne i zadowalające wyjaśnienie ogółu
wydarzeń.
To wyjątkowe wydarzenie, pozbawione wszystkiego, co je
otacza, wydaje mi się pełne szlachetności, podniosłości i
nadprzyrodzonej owocności.
Prosta zakonnica wezwała dusze do prawdziwego kultu
Ojca, takiego jakiego uczył Jezus i jaki Kościół ustalił w
liturgii. Nie ma w tym nic niepokojącego, nic innego tylko
wielka prostota i zgodność z prawdziwą doktryną.
Nawet gdyby pominąć cudowne zdarzenia towarzyszące
temu orędziu, zachowałoby ono i tak całą swoją wartość.
Kościół - niezależnie od osobliwego zdarzenia związanego z
Siostrą - wypowie się, czy idea specjalnego święta może być
przyjęta ze względów doktrynalnych.
Wierzę, iż wielki dowód autentyczności misji
Siostry dostarczony nam został przez sposób, w jaki zastosowuje
ona do realnego życia piękną, przypominaną nam przez siebie
doktrynę. Uważam za właściwe pozwolić jej kontynuować to
dzieło. Wierzę, że jest w nim palec Boży i - po 10 latach
badania, rozważania i modlitwy - błogosławię Ojca, że
zaszczycił Swym wyborem moją diecezję, jako miejsce tak
wzruszających objawień Jego miłości.
+ Aleksander Caillot, Biskup Grenoble
[powrót
do strony głównej]
[mapa całej witryny] [wykaz
książek]
[pełna oferta książek i kaset] [nowości] [czasopismo "Vox
Domini"]
[ostatnie zmiany] [czytelnia
on line i nie tylko]
[ewangelia na niedziele i święta] [archiwum
plików 'zip']
[nasze plany] [mirror
site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe
Życie w Bogu']
[p