Ks. Ryszard Ukleja - Maria Kuzemko

VII MIĘDZYNARODOWE DNI MODLITW KU CZCI PANI WSZYSTKICH NARODÓW, AMSTERDAM 6-8 maja 2005


"Żyć miłością heroiczną do końca"

Międzynarodowe Dni Modlitw ku czci Matki Bożej Pani Wszystkich Narodów w Amsterdamie miały zwykle miejsce w wigilię i w samą uroczystość Zesłania Ducha Świętego, w roku 2005 przedłużono je, aby umożliwić jeszcze liczniejszy udział zwłaszcza duchownych. Istotnie udział hierarchii był większy, przybyło bowiem 22 biskupów różnych narodowości, rytów i obrzędów. Obecność ponad 100 kapłanów z 22 krajów ujawniła rosnące zainteresowanie wobec Pani Wszystkich Narodów. Wśród kapłanów byli Polacy: ks. Sławomir Trypuć, duszpasterz Polaków zamieszkałych na terenie diecezji Amsterdam - Haarlem, ks. Andrzej Jaczewski, który - okazyjnie przebywając w Moskwie - przybył z grupą 36 pielgrzymów, katolików i prawosławnych Rosjan oraz ks. Ryszard Ukleja, salezjanin z Polski.
Wśród około 7 tysięcy wiernych z ponad 80 krajów byli także przedstawiciele innych wyznań i religii. Dzięki temu wydarzenie to miało charakter ekumeniczny, jak podkreśliło holenderskie czasopismo "Katoliek Niewsblad", a nawet ponadreligijny. Okazuje się, że prawdziwa jedność dzięki Maryi i przez Maryję przynosi rzeczywiście duchowe owoce, przyczyniając się do braterstwa ludów i narodów. Potwierdziły to świadectwa osób różnych wyznań i religii, a nawet fakt, iż przy adaptacji hali kongresowej konfesjonały ustawiali wspólnie ksiądz katolicki, protestant, muzułmanin i żyd.
Miejscem Spotkania Modlitewnego była hala kongresowa RAI w pobliżu kaplicy: zalążka sanktuarium Maryjnego.
W porównaniu z rokiem ubiegłym napłynęła niespotykana ilość pozdrowień i życzeń, a przesłało je 7 kardynałów, 39 arcybiskupów i biskupów z 29 krajów, z wszystkich kontynentów, w szczególności z Filipin, Papui Nowej Gwinei, Malezji, Kazachstanu, Syrii, Iranu, z Kanady, Tajwanu, Brazylii, Słowacji, Szwecji, Rumunii, Belgii, Rzymu, Holandii i Ukrainy. Biskupi z Wietnamu, USA, Australii, Indii oraz Indonezji wyrazili swą jedność i solidarność. Sześć depesz napłynęło z Francji. Z Afryki dołączyli swe pozdrowienia biskupi z Ugandy, Kenii, Ghany, Południowej Afryki, Malawii i Tanzanii. Dołączyli do nich także biskupi niemieccy z Fuldy, Bambergu, Regensburga, Augsburga i Eichstat, którzy życzyli obfitych owoców duchowych i przesyłali pasterskie błogosławieństwo.
Głównym tematem, który dominował w składanych świadectwach, zasadniczej prelekcji oraz w homiliach celebransów było motto: "Żyć heroiczną miłością do końca". To ona przyczynia się i prowadzi do jedności i braterstwa między ludźmi i narodami.
Spotkanie Modlitewne
rozpoczęło się
w piątek 6 maja 2005.

Najpierw odmówiono o godzinie 15 Koronkę do Miłosierdzia Bożego, przed Najświętszym Sakramentem. Po błogosławieństwie, osoby duchowne i świeckie prezentowały świadectwa. Przedstawiano doświadczenia, przeżycia, interesujące informacje dotyczące rozwoju kultu Pani Wszystkich Narodów w różnych regionach świata.

Świadectwo ks. biskupa J. Nduhirubusa, diecezja Ruyigi, Burundi

Na wstępie wyraził on radość, iż w czasie Dni Modlitw w Amsterdamie obchodzi 25-lecie sakry biskupiej. Następnie mówił z radością, iż kult Pani Wszystkich Narodów rozwija się w jego diecezji. Jedna ze szkół Jej została poświęcona. Wierni w każdą sobotę w maju i październiku wyrażają, modląc się w sanktuarium, cześć Pani Wszystkich Narodów przez odmawianie różańca oraz modlitwy przekazanej w Amsterdamie, którą także i on zaaprobował przez imprimatur. Obraz Pani Wszystkich Narodów znajduje się w świątyniach każdej placówki misyjnej i prawie każda rodzina posiada go u siebie w domu. Uczestnicy Mszy św. odmawiają jako dziękczynienie modlitwę do Pani Wszystkich Narodów. W katedrze biskupiej obraz ten również zajmuje godne miejsce obok ołtarza. W czasie wojny nawet rebelianci przyjmowali obrazek i modlili się do Matki Bożej. Biskup wyraził przekonanie, iż Pani Wszystkich Narodów przyczyniła się do zakończenia wojny w jego kraju, obdarowując naród po tylu latach cierpień upragnionym pokojem.

Świadectwo ks. biskupa M. Apochi diecezja Otukpo, Nigeria

Na terenie tego ogromnego kraju przez jego diecezję przebiega trasa łącząca północ kraju z południem. Przez szereg lat na tej trasie miały miejsce zbrojne napady band, które kontrolowały podróżnych, ograbiały i zdarzało się, że pozbawiały życia. Działania policji i specjalnych grup zwalczających bandy były nieskuteczne. Troską biskupa było przeciwdziałanie tym zagrożeniom. Wraz z lokalnym duszpasterzem Ugbokolo poświęcił Pani Wszystkich Narodów placówkę misyjną oraz trasę między Orakam, Otukpo i Ugbokolo, powierzając Jej opiece podróżnych i zachęcając wszystkich wiernych, do modlitwy w ich intencji. Od tego czasu zbrojne napady ustały.
Biskup podziękował Bogu i Maryi za tę łaskę, a także zachęcił wszystkich obecnych do ufności w to, że Jej opieka i wstawiennictwo jest bardzo skuteczna.

Antoni Ideias, portugalski lotnik: "Oczyszczająca Boża miłość".

Zasadnicza treść wystąpienia sprowadzała się do twierdzenia, iż pozorne szczęście przejawiające się w życiu rodzinnym w zaspokojeniu potrzeb i dostatnim życiu, nie wystarcza do prawdziwie chrześcijańskiego i głębokiego życia duchowego.
Moje życie rodzinne zaczęło się bardzo pięknie - mówił pan Antoni. Miłość od pierwszego wejrzenia zaowocowała zawarciem małżeństwa z Rosario. Wkrótce Bóg obdarzył nas córką, Marianną, którą przyjęliśmy jako dar nieba. Kiedy zaproponowano mi 2-letnią pracę w Belgii w charakterze instruktora pilotów, udaliśmy się tam we troje. Ten czas upłynął szczęśliwie i szybko wśród codziennych obowiązków zawodowych i rodzinnych.
Pierwsze oczyszczające cierpienie dotknęło nas, kiedy Rosario poroniła. Nie zbliżyło nas to jednak do Boga, od którego byliśmy bardzo oddaleni. Po powrocie do Portugalii żona pracowała jako artystka, a ja jako pilot. Zbudowaliśmy dom w pobliżu zatoki morskiej. W lecie 2003 r. żona poczuła się źle. Diagnoza lekarska brzmiała: złośliwy guz bez szans na wyleczenie. Czy to miała być nagroda za 18 lat szczęśliwego życia, wypełnionego wzajemną miłością do siebie i do dziecka?
Uświadomiłem sobie wtedy bardziej, iż to dotychczasowe pozornie szczęśliwe życie upływało nam z dala od Boga i Kościoła. Ogarnęło nas zwątpienie, smutek, niezrozumienie krzyża i nieporadność w tym doświadczeniu, które dla żony stało się ciężarem nie do udźwignięcia.
W czasie pobytu w szpitalu pewna kobieta, posługująca w kaplicy szpitalnej, odwiedziła któregoś dnia żonę i na nasze życzenie przyprowadziła kapłana. W rezultacie tego spotkania zbliżyliśmy się do Boga do tego stopnia, że zaczęliśmy uczęszczać do na Mszę św. i przyjmować codziennie Komunię św. Odkryliśmy brak wzajemnej autentycznej miłości i przeprosiliśmy się za to. Wcześniej żona powtarzała często: "Wydawało mi się, że jestem szczęśliwa, ale tak naprawdę nie byłam szczęśliwa. Teraz, kiedy doświadczam nieszczęścia w chorobie, czuję się bardziej szczęśliwa".
Byliśmy zdolni przekazywać siłę i pokój innym. Żona znosząc cierpliwie i z pogodą ducha następstwa chemoterapii, oddziaływała na mnie i na córkę kojącym spokojem. W efekcie dobrej opieki i kuracji ze strony lekarzy oraz ku ich zaskoczeniu stan zdrowia żony poprawił się radykalnie, i po 6 tygodniach pobytu w szpitalu, żona wróciła do domu. Dalsze nasze wspólne życie obok normalnych obowiązków rodzinnych i zawodowych łączyło się teraz z udziałem we Mszy św., odmawianiem różańca, koronki do Miłosierdzia Bożego, cichą wspólną adoracją oraz z udziałem w akcjach religijnych i grupach modlitewnych.
Po upływie 6 miesięcy, na początku kwietnia 2004 r. choroba nowotworowa ponownie dała znać o sobie. Wówczas świadomie zaczęliśmy iść oboje z Jezusem drogą krzyżową. Przeżywaliśmy to doświadczenie ze spokojem. Kiedy nadszedł dzień 6 maja, rocznica pierwszych objawów choroby żony, zrozumiałem, że są to ostatnie chwile jej życia. I rzeczywiście żona tej nocy umarła. Nie jestem w stanie tego wyrazić słowami, z jakim spokojem ducha odchodziła do Pana, żegnając mnie.
Na początku choroby przyjaciel podarował mi różaniec, który odmawiałem w smutku dniem i nocą. Odczuwałem wtedy przedziwną obecność Matki, taką dyskretną i pogodną. I tak pozostało do dziś.
W lutym 2004 z okazji lotu do Barcelony w kościele św. Augustyna poznałem Panią Wszystkich Narodów. Nigdy dotąd nie widziałem tak pięknego obrazu. Maryja przedstawiona na nim zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie. Odmówiłem modlitwę umieszczoną na obrazku i schowałem go do dzienniczka, w którym notuję loty. Odtąd mam go zawsze przy sobie.
Pół roku po tym locie do Barcelony i dokładnie trzy miesiące po śmierci żony, odwiedziłem 6 sierpnia 2004 r. kaplicę w Amsterdamie, gdzie długo modliłem się przed obrazem Pani Wszystkich Narodów. Modlitwa ta dokonała we mnie duchowej przemiany. Dzięki niej, od śmierci żony, nie cierpię już na brak miłości. Jest to owoc i dar adoracji. Obecnie pracuję jako dyrektor Centrum dla narkomanów. Moim pragnieniem jest kapłaństwo. Mam nadzieję, że Bóg wskaże mi najlepszą drogę.

MSZA ŚWIĘTA: "Moc i owoc ofiarowanego cierpienia".

O godz. 17.00 kapłani koncelebrowali Mszę św. wotywną ku czci Najświętszego Serca Jezusa. Homilię wygłosił biskup Paolo Hnilica z Rzymu. Przewodnią myślą i tematem jego homilii była "Moc i owoc ofiarowanego cierpienia".
Rozwinął on temat mówiąc o postawie i przykładzie zmarłego papieża Jana Pawła II, który w sposób heroiczny do ostatnich chwil życia kierował się miłością i świadczył o niej wszystkim ludziom bez różnicy, pragnąc jedności i pokoju między nimi. Zwrócił uwagę, że ostatnie dni życia i cierpień papieża zjednoczyły świat wokół jego osoby na niespotykaną skalę. Ludzie różnych religii i wyznań modlili się solidarnie. Niektórzy szefowie państw ustosunkowani do siebie nieprzyjaźnie i wrogo w czasie obrzędów pogrzebowych papieża uśmiechnęli się do siebie, podając sobie ręce. To bezwarunkowa i heroiczna miłość Ojca Świętego do wszystkich ludzi bez różnicy ras, narodowości, religii i przekonań okazała się tą siłą przełamującą wszelkie bariery uprzedzeń i wrogości, zbliżając ludzi do siebie. Miłość, która od Boga pochodzi i do Boga prowadzi.
Od dnia zamachu na życie papieża, był on naznaczony stygmatem cierpień, których nie ukrywał. Doskonale rozumiał przemieniającą i zbawczą moc cierpienia. Dźwigał krzyż z godnością, naśladując Zbawiciela. W nawiązaniu do zamachu, powtarzał: "Chrystus cierpiał za nas wszystkich i nadał nowy sens cierpieniu. Cierpienie wypala i trawi zło płomieniem miłości i usuwa wiele grzechów... a owocuje dobrem". W Wielki Piątek tego roku wypowiedział jeszcze raz swe przekonanie: "Adoracja krzyża zaprasza nas do tego, by podjąć zobowiązanie, którego nie możemy się zrzec, na jakie wskazuje św. Paweł, pisząc: "w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1,24). Tak i ja ofiaruję swe cierpienia, aby wypełnił się zamiar Boży i skuteczne okazało się słowo Boże, skierowane do ludzi".
Postawa Ojca Świętego jest wspaniałym przykładem tego, że pokorna miłość i zbawcze cierpienie przyczynia się do jedności między ludźmi. Modląc się wiele razy przy trumnie papieża, czułem osobiście tę duchową siłę i duchowe zjednoczenie. Były to moje najdłuższe audiencje. Wówczas obiecałem mu kontynuowanie jego dziedzictwa i chciałbym wszystkich zaprosić, by mi w tym pomagali głosząc miłość Serca Jezusa i Maryi całemu światu.
Wielu obserwując papieża w jego cierpieniu pytało, skąd czerpie on siłę do ich znoszenia, nie poddawania się, a nawet dodawania otuchy innym, budzenia nadziei? Wyjaśnia to sam papież: "Wobec Maryi, Matki Kościoła, odnawiam moje oddanie się: "Totus Tuus"! Niech Ona pomoże mi w każdej chwili życia wypełnić wolę Bożą" (28.02.2005). A po ostatniej operacji tracheotomii napisał na kartce papieru te słowa: "Co wyście mi zrobili? Totus Tuus, Maryjo".
Tu tkwi tajemnica życia papieża oraz jego oddania się i poświęcenia w posługiwaniu ludziom i Bogu. Drugie miejsce w centrum apostolskiej działalności papieża w słowach i czynach stanowiła idea Miłosierdzia Bożego. To temu papieżowi przypadło w udziale ogłosić świętość s. Faustyny, apostołki Miłosierdzia Bożego oraz wprowadzić do liturgii całego Kościoła święto Miłosierdzia Bożego. Jakże zadziwiające są wyroki Boga, który tego Sługę Sług Bożych wezwał do siebie w I sobotę miesiąca, w wigilię święta Miłosierdzia Bożego, 2.04.2005.
Niech te wydarzenia i ostatnie słowa pozwolą nam głębiej wniknąć w jego życie duchowe i modlić się wraz z nim słowami:

"Panie, wierzymy w Ciebie.
Pragniemy z pełną ufnością powtarzać:
"Jezu, ufam Tobie! Miej miłosierdzie
dla nas i całego świata".

Wystąpienia młodzieży: "W moje życie wkroczyła Maryja..."

Od godziny 19.00 rozpoczął się czas dla młodych, przeplatany śpiewem, muzyką oraz świadectwami o ingerencji Maryi w ich osobiste życie.
19-letni student pedagogiki z Moskwy, Rosjanin Ilja, wyznał, że w jego domu rodzinnym nie było miejsca dla Boga. W szkole podstawowej zaczął palić i pić. W okresie dojrzewania zaprzedał duszę szatanowi, podpisując to oddanie się diabłu własną krwią.
Tej nocy wkroczyła w moje życie Maryja - powiedział - choć nie byłem tego świadomy. To było coś niezwykłego i niewiarygodnego: zmieniłem się nagle na lepsze. Zacząłem się modlić na różańcu, a Maryja stała się dla mnie kimś bardzo bliskim. Od pewnego księdza katolickiego otrzymałem obrazek Maryi - Pani Wszystkich Narodów i zdecydowałem się być jedną z Jej owieczek. Wstąpiłem do Kościoła katolickiego.
Nie znam jeszcze dokładnie treści objawień Maryi z Amsterdamu, to jednak ufam, że Ona pomoże mi lepiej poznać i zgłębić Swe orędzie.

*
24-letni Rick Legerstee z Amsterdamu opowiedział historię swego nawrócenia. Jako protestant uczęszczał do szkoły chrześcijańskiej, ale nie miał pojęcia o wierze. Od pierwszego papierosa do twardego narkotyku wystarczyły mu trzy lata. W 16 roku życia jako narkoman znalazł się na ulicy. Któregoś dnia z dwoma gramami kokainy usiadł na ławce w Beatrix-parku, na zapleczu hali kongresowej RAI, bez świadomości, że znajduje się tuż za kaplicą Pani Wszystkich Narodów. Był rok 1999. Nagle odczuł niechęć do takiego stylu życia i postanowił wyzwolić się od narkotyków.
W katolickiej wspólnocie Cenacolo s. Elwiry w Austrii udało mi się to - wyznał - a dzięki modlitwie i przyjęciu chrztu zbliżyłem się do Boga. Od kolegi otrzymałem obrazek Pani Wszystkich Narodów, który włożyłem do Biblii jako zakładkę. Dziś po wyzwoleniu się z narkomanii cieszę się i dziękuję Bogu oraz Maryi za to, że pomogli mi wrócić do Kościoła i do normalnego życia w zdrowej społeczności. To, że decyzję o zmianie życia podjąłem siedząc w pobliżu kaplicy Pani Wszystkich Narodów uważam za szczególny znak.

*
Siostra Barbara Beck ze Zgromadzenia "Rodziny Maryi" przedstawiła z kolei historię swego nawrócenia w 19 roku życia. W moim środowisku nie mówiło się nigdy o wierze. Już w 15 roku życia interesowała mnie tylko dyskoteka, muzyka rockowa, moda, miałam stałego przyjaciela. Uczyłam się kreślarstwa, uprawiałam sport, pomagałam w studio mamie, ale brakowało mi świadomości grzechu.
Miałam 18 lat. Znajomy zaprosił mnie na I Międzynarodowy Dzień Modlitw do Amsterdamu. Ociągałam się i byłam niezdecydowana, ale ostatecznie wzięłam w nim udział. Zaowocowało to głębszą świadomością, że muszę zmienić życie. Przystąpiłam nawet z oporami do spowiedzi. W czasie tych Dni odczułam bliską obecność Matki Bożej oraz jakieś intuicyjne odczucie, że Bóg pragnie mi zaproponować coś nowego. Chciałam być otwarta na to Boże działanie i ten stan duchowy trwał przez pół roku. Potem zdecydowałam się na wstąpienie do Zgromadzenia Rodziny Maryi.

Główne uroczystości: sobota, 7 maja 2005

Dzień rozpoczęła adoracja Najświętszego Sakramentu i wspólny Różaniec św. - tajemnice światła.
O godz. 9.00 Prezes Fundacji Pani Wszystkich Narodów, dr Arnold Leeman, powitał uczestników.
Zwrócił uwagę, iż przybyli wypełniają życzenie Matki Bożej, by każdego roku gromadzić się przed Jej obrazem szczególnie w Amsterdamie, gdzie w latach 1945-1959 miały miejsce objawienia zatwierdzone przez Kościół jako autentyczne. Reprezentując różne kontynenty, kraje i narody wszyscy są wezwani i zaproszeni, by potwierdzić, że Maryja jest Matką i Panią wszystkich narodów. "Żyć miłością heroiczną do końca" za przykładem Maryi, oto motto tych Dni Modlitw. Taka miłość jest drogą do jedności i pokoju także pomiędzy braćmi innych wyznań i religii.
Nawiązując do wydarzeń - stwierdził prelegent - można by popaść w pesymizm, widząc tylko upadek, gwałt i toczące się wojny, ponadto katastrofy naturalne. Wszystko to jednak powinno ludzi skłaniać do refleksji i nawrócenia. Można więc mówić o świecie, który znajduje się w wielkiej nędzy, a z drugiej strony - wzrasta w nim pragnienie spokoju, bezpieczeństwa i w końcu prawdziwego pokoju.
Maryja, ukazując się pod koniec wojny Idzie Peerdeman, wskazuje właśnie drogę do prawdziwego pokoju: przez powrót do Jej Syna, będącego Księciem Pokoju i samym Pokojem. Wydarzenia tego roku mają także pozytywne strony: powszechny i solidarny udział ludzi w chorobie i śmierci papieża. Należy w tym dostrzec znak jedności i braterstwa. On poświęcił swój pontyfikat działaniom na rzecz pokoju i jedności rodziny ludzkiej. Jego następca Benedykt XVI również zaangażował się w proces pokojowego współżycia narodów. Módlmy się, by wspomagany przez Ducha Świętego i Jego dary mógł ten proces skutecznie i owocnie kontynuować.
Zwróćmy na koniec uwagę na setną rocznicę urodzin pani Idy, która przyszła na świat 13.08.1905 r. w Alkmar. To ją Maryja wybrała na powiernicę orędzi w latach 1945-1959. Pan odwołał ją już do wieczności po nagrodę. Jej misja nabrała większej wartości w świetle decyzji ks. biskupa M. Punta, który 31 maja 2002 r. orzekł, że objawienia Amsterdamskie mają nadprzyrodzone pochodzenie. Zgromadzeni jak Maryja z Apostołami w Wieczerniku w oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego, prośmy Panią Wszystkich Narodów, by pomogła nam przygotować drogę do pokoju przez nowe Zesłanie Ducha jedności, miłości i pokoju na świecie.
SOBOTNIE ŚWIADECTWA:

Małżeństwo Montinola z Maiaili, Filipiny: "Huragan niespodziewanie zmienił kierunek..."

"W listopadzie 2004 roku nasz kraj nawiedził ogromny huragan, wyrządzając wielkie szkody materialne. W grudniu zagroził krajowi i ludności jeszcze większy huragan. Kiedy media zapowiadały to zbliżające się nieszczęście, równocześnie mobilizowano cały kraj do modlitwy. Naród odpowiedział pozytywnie na to wezwanie. W telewizji pokazywano obraz Matki Bożej Pani Wszystkich Narodów, zachęcając do odmawiania modlitwy, umieszczonej na nim. Filipińczycy powszechnie odpowiedzieli na ten apel. Nikt na szczęście nie zginął. Telewizja CCN poinformowała, iż tego co się stało, nie da się wyjaśnić: gwałtowny tajfun, który zbliżał się do Filipin, zmienił nieoczekiwanie kierunek i ominął ten kraj. Był to wyraźny znak opieki Maryi.

*
"Zostań chrześcijaninem, bo Chrystus Cię kocha"

Latem 2004 r. do franciszkańskiego brata Leona, siedzącego przed kaplicą "Dominus flevit" w Jerozolimie podszedł pewien młody Żyd i powiedział: "Bracie, miałem sen, w którym piękna Pani powiedziała mi: "Zostań chrześcijaninem, bo Chrystus cię kocha". Obudziwszy się, odczułem w moim sercu głęboki pokój i wszelkie nurtujące mnie niepokoje pierzchły". Pod koniec dłuższej rozmowy brat Leon powiedział: "Teraz masz pokój w sercu, ale pragnę cię jeszcze zachęcić do modlitwy o pokój na świecie". Wyjąwszy z kieszeni obrazek Maryi Pani Wszystkich Narodów, podarował go młodemu Izraelicie. Spojrzawszy na niego, młody Żyd, głęboko poruszony, powiedział:
"To jest właśnie ta Pani, która mnie zachęciła, bym został chrześcijaninem, bo Chrystus mnie kocha".

*
Siostra Hiacynta: "Czułam pomoc i opiekę Maryi"

Pracująca od 30 lat w Tanzanii siostra Hiacynta Dahler, od 7 lat aktywnie propaguje tam kult Matki Bożej Pani Wszystkich Narodów. W swoim wystąpieniu powiedziała ona m.in.: "W czasie pielgrzymki w 1997 r. otrzymałam obrazek Pani Wszystkich narodów. Po powrocie z pielgrzymki do kraju starałam się lepiej poznać orędzia amsterdamskie i zrozumiałam ich doniosłość.
Biskup von Mahenge, a potem cała Konferencja Biskupów Tanzanii, zalecili propagowanie czci Matki Bożej pod tym tytułem w Tanzanii. Dzięki temu rozpowszechniliśmy w Kiswahili 70 tysięcy obrazków oraz broszury z orędziami Matki Bożej. W Dar es Salaam, duchowym centrum, miałam okazję wygłosić prelekcje o do księży, osób zakonnych, katechetów oraz uczestników rekolekcji. W 2002 r. mówiłam o tym do 110 biskupów z całej Wschodniej Afryki. Czułam pomoc i opiekę Maryi. Cieszę się, że Jej kult zatacza coraz szersze kręgi."

Orędzie Matki Bożej z 4 marca 1951 (fragment)

Rozpowszechnianie Modlitwy i Obrazu

"Dasz ten Obraz do namalowania i będziesz go rozpowszechniać razem z Modlitwą, którą ci przekazałam. To jest moje życzenie na dzisiaj i chcę, aby to odbywało się w wielu językach. To jest odpowiedź dla twojego przewodnika duchowego. Dziecko, jeszcze raz nalegam, aby to zostało przeprowadzone. Jest bardzo ważne, abyś ty, człowiek, nie pozwoliła, aby inni tobie to utrudniali. Sama musisz być jednak silna, aby to przeprowadzić."
Mówię do Pani: "Czuję się na to jednak za słaba. Czy temu uwierzą?"
Wtedy Pani odpowiada: "Wymagam od ciebie tylko, abyś zrobiła to, co tobie mówię. Więcej nie oczekuję. życzę sobie tylko, aby to się stało. Ty, człowieku, nie możesz przecież ocenić, jaką to może mieć wielką wartość. Powiedz to także swemu przewodnikowi duchowemu. Chcę być przecież Panią Wszystkich Narodów w tym czasie. I dlatego pragnę, aby ta Modlitwa wraz z Obrazem była przetłumaczona możliwie na wszy- stkie używane języki i odmawiana każdego dnia. Nie bój się niczego."

Objaśnienie Obrazu

Teraz Pani stoi jakiś czas przede mną i widzę Ją bardzo wyraźnie. Wtedy mówi:
"Teraz wyjaśnię tobie, dlaczego objawiam się w takiej postaci. Stoję jako Niewiasta przed Krzyżem, z głową, rękoma i stopami jak u człowieka, z ciałem jednak jakby z Ducha, ponieważ z Woli Ojca przyszedł Syn. Teraz jednak Duch ma przyjść do świata i dlatego chcę, aby się o to modlono."
Pani czeka krótką chwilę i mówi:
"Stoję na kuli ziemskiej, ponieważ dotyczy to całego świata."
Teraz jest tak, jakby Pani zataczała ręką półkole, mówiąc: "Patrz dobrze!"
Teraz widzę, jak od jednej strony belki do drugiej, tworzy się półkole; wykonane jakby z jakiegoś szczególnego rodzaju światła. Widzę pojawiające się w nim czarne, drukowane litery: z lewej strony - "Pani", w środku - "Wszystkich" i z prawej strony - "Narodów". Wtedy Pani mówi:
"Dlaczego pokazuję to tobie tutaj? Ponieważ z tym łączy się moja szczególna intencja, ale o tym później. Przekaż wszystko dobrze. To jest moje orędzie na dzisiaj. Duch kłamstwa posuwa się tak przerażająco naprzód, że jest konieczne, aby to szybko przeprowadzić. Cały świat jest w upadku i dlatego Syn posyła Panią Wszystkich Narodów, która kiedyś była Maryją."


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]