Bernard Balayn
WSPOMNIENIE O SIOSTRZE ŁUCJI Z FATIMY
Odejście Siostry Łucji do wieczności nasuwa
nam refleksje na temat tajemnicy współczesnego
świata, jego cierpienia i dnia jutrzejszego. Niczego jednak nie wiedzielibyśmy o
tej tajemnicy bez zapisków jedynej osoby z trojga świadków objawień, która
pozostała przy życiu i wstąpiła do klasztoru. Opowiedziała nam ona o życiu
swoich kuzynów, jak najzwięźlej wspominając przy tym o sobie samej. Poniższa
historia, ma w miarę możności uzupełnić luki w naszej wiedzy, chociażby po to,
by zestawić postać Łucji z postaciami dwojga pozostałych dzieci, ogłoszonymi już
jako błogosławione. Znając jej małych towarzyszy, możemy teraz przyjrzeć się
imponującemu świadectwu jej własnego życia.
ŹRÓDŁA (1907-1915)
Lucia de Jesus dos Santos urodziła się w 1907 w przysiółku Aljustrel, należącym
do parafii w Fatimie, w samym centrum Portugalii, jako ostatnia z siedmiorga
dzieci. Jej rodzice, Antonio i Maria Rosa, byli prostymi mieszkańcami wsi i tak
jak inni miejscowi - praktykującymi katolikami. Matka wpajała dzieciom podstawy
katechizmu, wspierana w tym zadaniu przez proboszcza parafii. Niezłomnie
przestrzegała ona zasad moralności.
Łucja najbardziej przyjaźniła się ze swoją kuzynką Hiacyntą i jej bratem,
Franciszkiem. Od początku lubiana przez swoje siostry, była naturalnie wesołym i
towarzyskim dzieckiem, w którym można było dopatrzeć się zapowiedzi przyszłej
silnej osobowości.
W 1914 roku, gdy w Europie rozgorzała wojna, Łucja, która niedawno z wielką
radością przystąpiła do pierwszej Komunii Świętej, musiała zająć się wypasaniem
należącego do jej rodziny stadka owiec. Wkrótce przyłączyli się do niej kuzyn i
kuzynka. Trójka dzieci była nierozdzielna, niezwykła energia najstarszej
dziewczynki dobrze współgrała z żywotnością Hiacynty i łagodnością Franciszka.
Był to czas beztroski, radości i zabaw na świeżym powietrzu, pod słonecznym
niebem.
WIELKIE OBJAWIENIA (1915-1917)
Życie dzieci zostało do głębi odmienione przez orędzie z Nieba, zwiastowane za
pierwszym razem przez anioła (rok 1916), nastepnie zaś - przez "Królową Różańca
Świętego", od maja do października 1917. Piękna Pani, jaśniejąca urodą i
blaskiem, pojawiwszy się nad małym, wiecznie zielonym dębem, zachęciła je, aby
modliły się i poświęcały w intencji świata, Kościoła, Papieża i grzeszników.
Ukazała Ona dzieciom okropności piekła, do którego zostaną wtrącone nieszczęsne
dusze.
Łucja, jako najstarsza, najbardziej zrównoważona, dyskretna i odpowiedzialna,
została główną depozytariuszką orędzia.
Dzięki jej rozsądkowi i determinacji, a także mądremu wpływowi kapłanów, dzieci
heroicznie przyjęły i zachowywały słowa Maryi mówiące o pokucie i nawróceniu.
Jednakże to Bóg jest Panem ludzkich losów. Po niedługim czasie zabrał On do
siebie najpierw jej ojca, potem dwoje kuzynów, zmarłych na grypę hiszpańską
(1919 - 1920). Niepocieszona Łucja będzie gorzko opłakiwała śmierć bliskich i
modliła się nad ich grobami. Jeszcze w 1941 roku, napisze ona: "Nie potrafię
oddać słowami mego bólu. Jego cierń po tylu latach wciąż tkwi w moim sercu". Jak
długo jeszcze miała być od nich odseparowana? Maryja powiedziała jedynie:
"pozostaniesz na ziemi przez pewien czas..." i sprecyzowała jej misję: "Bóg chce
posłużyć się tobą, abym była lepiej znana i bardziej miłowana. Chce On ustanowić
na świecie kult Mego Niepokalanego Serca."
POCZĄTKI DŁUGIEJ SAMOTNOŚCI (1921 - 1946)
Przed procesem kanonicznym (1922 - 1930),
Łucja przebywała z dala od Fatimy (1921). Za granicą, w Porto, dowiedziała się
więcej i była zobowiązana do zachowania incognito, ukrywania nawet swojej
tożsamości. W Hiszpanii, Maryja miała objawić jej nabożeństwo do swego
Niepokalanego Serca oraz praktykę pięciu pierwszych sobót miesiąca (1925). Po
wstąpieniu Łucji do klasztoru, w hiszpańskim Tuy (1929) Matka Boża przekazała
jej prośbę o to, by ateistyczna Rosja została poświęcona przez Papieża Jej
macierzyńskiej opiece. W 1947 Łucja została karmelitanką już na zawsze,
rozpoczynając ostatni etap swego życia w zakonie (57 lat). Tam, w samotności i
ciszy, miała ona sprostać dwóm zadaniom: prowadzenia życia zakonnego i
upowszechniania fatimskiego orędzia.
Pod tym pierwszym względem, nie przestawała ona uświęcać się, zwłaszcza dzięki
środkom, wskazanym jej w Fatimie. Było to z pewnością jej tajemnicą, lecz
korespondencja, świadectwo gości odwiedzających ją za pozwoleniem Kościoła,
łaski otrzymane dzięki jej modlitwom i ponoszonym przez nią ofiarom, wydobywają
na jaw wszystkie cnoty zakonnicy, skrywane za pozorami prostoty i dziecięcej
beztroski. W swoich listach, radziła ona matce i najbliższym, aby przestrzegali
zaleceń fatimskich (począwszy od kultu Euchrystii); na życzenie przełożonych,
opowiadała w swoich pięciu "Wspomnieniach"(1935-1999) o życiu dwojga swoich
małych towarzyszy, rodziny oraz o czterech cyklach objawień. Czyniła to
klarownie, spontanicznie i umiejętnie, nigdy nie zdradzając prawd i tajemnic
zastrzeżonych przez Piękną Panią. W 1944 zredagowała także ostatnią część
słynnej tajemnicy, dotyczącą jednego z Papieży XX wieku.
Maryja, pomimo tylu modlitw i pielgrzymek nie znajdująca jednak posłuchu, nie
była w stanie powstrzymać nowej wojny i szerzenia się stalinowskiego komunizmu
wraz z przepowiedzianymi plagami: "Rosja rozpropaguje swe błędne nauki po
świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni,
Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć (…)" Łucja, powodowana współczuciem, tym
gorliwiej poświęcała się i modliła. Zadawała sobie pytanie, kim jest Papież,
który musi dźwigać tak wiele cierpień, gdyż nie rozpoznała go w żadnej z
ujrzanych w objawieniu sześciu postaci (od Benedykta XV do Jana Pawła I).
Jednakże na pastwisku w Aljustrel, dzieci zobaczyły oblicze siódmego Papieża,
który nie urodził się jeszcze w roku 1917...
Z UKRYCIA DO SŁAWY (1946-2005)
Przez wiele lat, Siostra Łucja starała się rozpowszechniać "ewangeliczne,
aktualne, bardziej naglące niż kiedykolwiek, nadzwyczajne" (Jan Paweł II, 1982)
przesłanie z Fatimy, pokonując przy tym poważne trudności będące dziełem
szatana, który usiłował pokrzyżować plany Boże, choć według Maryi jest on już
bliski ostatecznego upadku.
Z siłami, które rozpętały się przeciwko temu orędziu, walczyła ona w izolacji i
ubóstwie, podobnie, jak św. Małgorzata Maria o nabożeństwo do Najświętszego
Serca Pana Jezusa. Swoje zwycięstwo Łucja zawdzięcza poświęceniu się Matce Bożej
na ołtarzu Jej Niepokalanego Serca, ogromnemu i nieustannemu cierpieniu oraz
wytrwałej i ufnej modlitwie. Pomimo wszystkich cierpień, w jej charakterze
dominowały zawsze szczerość i optymizm, które zjednywały jej sympatię otoczenia.
Znała ona własną bezsilność, lecz pamiętała słowa wypowiedziane do niej pewnego
dnia przez Dziecię Jezus: "Twoja przełożona sama nie może nic uczynić, Moja
łaska jednak umożliwi jej wszystko".
Łucji udało się zainteresować orędziem fatimskim Papieża Piusa XII, który
dwukrotnie poświęcił Rosję Bogu, nie uzyskując jednak pełnego poparcia biskupów.
Trzecia tajemnica dotarła do niego w roku 1957. Pius XII pojął, podobnie, jak
jego następcy, że nie dotyczy ona jego osoby. Papież Paweł VI dokonał
konsekracji, potrzebny był jednak duch soborowy oraz inny Pasterz, aby zostało
ono w pełni zrealizowane. Gdy na tron papieski wybrany został Karol Wojtyła,
Łucja miała zawołać: "To jego widzieliśmy w Aljustrel, cierpiącego, modlącego
się i poświęcającego Rosję Najświętszemu Sercu Maryi w wielkim kościele!"
Opisane gesty i późniejsze wydarzenia nie pozostawiały jej wątpliwości, że to
właśnie Jan Paweł II jest ujrzanym w objawieniu, Papieżem trzeciej tajemnicy
fatimskiej.
Lepiej niż ktokolwiek inny, Łucja pojmowała znaczenie zamachu z 13 maja i
wiedziała, Kto uczynił swoją chwałą wielkie konsekracje dokonane najpierw w 1982
w Fatimie, później zaś w 1984 na Placu Św. Piotra, w wyniku których upadł
sowiecki system komunistyczny. Mimo niestrudzenie powtarzanych próśb, nie
uzyskała ona jednak zatwierdzenia przez Kościół nabożeństwa pierwszych sobót.
Posłuszna Kościołowi, wracała ona do Fatimy; w 1946 - aby zidentyfikować miejsca
objawień; przy okazji pielgrzymek papieskich: Pawła VI w 1967 i Jana Pawła II,
który w 1982 i 1991 pragnął podziękować Maryi za swoje ocalenie i upadek
komunizmu oraz w maju 2000 roku, na uroczystość beatyfikacji jej kuzyna i
kuzynki. W jej obecności została odczytana trzecia tajemnica fatimska, która
potwierdziła niezwykłą drogę krzyżową Papieża Jana Pawła II i całego Kościoła XX
wieku.
Siostra Łucja, urodzona w Wielki Czwartek, została zabrana do wieczności w Roku
Eucharystii, w niedzielę 13 lutego 2005 (trzynasty dzień miesiąca możemy tu
odczytać jako znak Pięknej Pani). Ta wielka łaska wiąże się z nadzieją na
oczekiwane zwycięstwo Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Wynagrodzona za swą
wierność i wytrwałość, Łucja, dosłownie "córa światłości", odeszła do tych,
którzy już przebywają w światłości, jak Hiacynta i Franciszek (w przededniu ich
liturgicznego święta, przypadającego 20 stycznia!) i Tych, którzy są Światłością
- do Chrystusa, w Nim zaś Maryi.
Będąc w podeszłym wieku, cierpiała na ostre bóle reumatyczne i przemieszczała
się tylko w pozycji siedzącej. W styczniu spotkała się ze swoim siostrzeńcem,
kapłanem, który dzieląc się z nią troskami duszpasterskimi, usłyszał w
odpowiedzi: "Proś Boga, Jego to nic nie kosztuje, a nam pomaga!" Zdanie to
świadczy z pewnością o zachowaniu przez Łucję pełnej jasności umysłu. Niezmierną
radością napełnił ją otrzymany niedługo przed śmiercią list od Ojca Świętego,
odczytany jej przez Matkę przełożoną.
Dowiedziawszy się o chorobie Papieża, Łucja ofiarowała za niego swoje zdrowie.
Gdy wieczorem, 13 lutego przełożona ujrzała ją bliską śmierci, wezwała między
innymi lekarza, który opowiada: "W tych ostatnich chwilach, przyniesiono jej
krucyfiks. Pocałowawszy go, otwarła szeroko oczy i w całkowitym spokoju, z
łagodnością wydała ostatnie tchnienie." Uroczystości pogrzebowe miały miejsce we
wtorek wieczorem, 15 lutego w katedrze w Coimbrze. Nieprzebrany tłum wiernych
odprowadzał ją z Karmelu do sanktuarium.
Oprócz kilku sióstr Karmelitanek, obecny był także cały episkopat Portugalii,
Nuncjusz papieski i specjalny wysłannik Ojca Świętego, kardynał Bertone. Biskup
Coimbry zacytował słowa Papieża: "Z biegiem lat, nawiązałem duchową przyjaźń z
Siostrą Łucją. Jej codzienna modlitwa podtrzymywała mnie zawsze, zwłaszcza w
chwilach doświadczeń i cierpienia. Niech Pan wynagrodzi jej wielką, ukrytą
posługę, jaką oddawała ona Kościołowi." Ponieważ Łucja pragnęła skromniejszego
pogrzebu, pochowano ją w zwykłym grobie na cmentarzu karmelitańskim. Po upływie
roku, jej szczątki zostaną przewiezione do Fatimy i umieszczone w bazylice, obok
Hiacynty. Jej beatyfikacja, oczekiwana przez wszystkich, powinna mieć miejsce
równocześnie z kanonizacją dwojga pozostałych pastuszków. U kresu tak pięknego
życia, składajmy dzięki Bogu i módlmy się do Jego służebnicy, Łucji, aby za jej
wstawiennictwem świat pogrążony w ciemnościach powrócił do światła Bożego.
Stella Maris 412 Przekład z franc.: A.L.
za zgodą Wydawnictwa du Parvis
[powrót do strony głównej]
[mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości]
[ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"]
[czytelnia
on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i
święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe
Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła
Katolickiego] [ciekawe linki religijne w
różnych językach] [przeszukiwanie witryny
"Vox Domini"] [webmaster@voxdomini.com.pl] [kilka słów o Wydawnictwie]