O tym, jak rozeznawać objawienia...
Ks. dr
Michał Kaszowski
Czy orędzia oławskie
pochodzą od Boga? (cz. 2)
Popieranie fałszywych proroków w Oławie: Mały Kamyk
Spis treści:
DLACZEGO ORĘDZIA OŁAWSKIE SĄ SZKODLIWE? OBJAWIENIA OŁAWSKIE NIE SĄ PRAWDZIWE, POPIERAŁY BOWIEM FAŁSZYWEGO PROROKA: MAŁEGO KAMYKA KIM JEST LANSOWANY PRZEZ 4 LATA W OŁAWIE MAŁY KAMYK? 1. Tytuły Małego Kamyka 2. Rola Małego Kamyka 3. Mały Kamyk głosi błędne nauki – Oława to popiera 4. Kontakty wizjonera z Oławy z Małym Kamykiem 5. Po 4 latach Oława uznaje orędzia Kamyka za szatańskie... 6. Oława... rehabilituje Małego Kamyka WĄTPLIWOŚCI CO DO POCHODZENIA PRZEKAZÓW W OŁAWIE OD BOGA 1. Dlaczego niebo nie ostrzegło wcześniej wizjonera oławskiego przed Małym Kamykiem? 2. Kto był autorem oławskiego orędzia nr 71: Niebo czy pan Domański? 3. Czyżby niebo nie znało treści orędzi Małego Kamyka sprzed 1987 roku? SPÓŹNIONE ODCIĘCIE SIĘ OŁAWY OD ORĘDZI MAŁEGO KAMYKA WNIOSKI
DLACZEGO ORĘDZIA OŁAWSKIE SĄ SZKODLIWE?
Szkodliwość tych orędzi polega przede wszystkim na
utrwalaniu w ich zwolennikach fałszywego pojęcia Boga: mściwego, obraźliwego,
patrzącego głównie na zewnętrzne formy ludzkiego zachowania, np. odwracającego się i
odchodzącego od człowieka, jeśli nie klęczy przy Komunii św. Rysowanie takiego obrazu
Boga przed zwolennikami fałszywych objawień prowadzi do stopniowego niszczenia w
wierzących postawy dziecięcej ufności, na wytworzeniu której tak bardzo zależy
Jezusowi oraz Duchowi Świętemu. Św. Paweł przypomina nam, że Duch Święty pragnie
wyzwolić nas z niewolniczego lęku wobec Boga i wytworzyć w nas ogromną ufność wobec
Niego. Duch Święty skłania nas do tego, abyśmy odrzucili paraliżujący nas strach i
zwrócili się do Boga słowami Ojcze, Abba, to znaczy „Tatusiu" (Rz 8,15-16:
„Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale
otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam
Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.")
Fałszywe orędzia, w tym i oławskie, niszczą w
wierzących dzieło Ducha Świętego, ponieważ zamiast ufności rodzą strach wobec Boga.
Inną szkodliwą funkcją orędzi oławskich jest
odstraszanie ludzi stojących na zewnątrz Kościoła od Boga. Czyż mogą zachęcić
kogoś do powrotu do Boga orędzia, które – jak o tym już pisaliśmy – mówią o
Chrystusie odchodzącym, odwracającym się od osób nie przyjmujących Komunii św. na
klęcząco, o palących się po śmierci palcach kapłanów, którzy udzielają Komunii na
stojąco (a więc i Ojcu Świętemu, jeśli kara miałaby dosięgnąć wszystkich bez
wyjątku!).
Chciałbym jeszcze raz z naciskiem podkreślić, że
przyjmowanie Komunii św. na klęcząco jest rzeczą dobrą i godną polecenia, której
nie zamierzam w żaden sposób krytykować. Wręcz przeciwnie, zachęcam wszystkich
wierzących do przyjmowania Komunii św. na kolanach, a przede wszystkim z wielką
pokorą, miłością i wdzięcznością.
Natomiast nieprawdziwe i ośmieszające wręcz Chrystusa są
uzasadnienia, przedstawiane w oławskich orędziach dla ukazania potrzeby klęczenia przy
Komunii św. Uzasadnienia te ukazują Jezusa jako istotę obraźliwą, łatwo
odwracającą się od człowieka, odchodzącą od niego, zwracającą uwagę głównie na
postawy zewnętrzne czy wręcz wychodzącą z konsekrowanych Hostii, gdy ktoś nie klęczy
(np. orędzia nr 133, 175 i inne) – dlatego nie mogą pochodzić od Boga.
Przejdźmy teraz do kolejnej sprawy, która wyraźnie
wskazuje nam na pochodzenie orędzi z Oławy:
OBJAWIENIA OŁAWSKIE NIE SĄ PRAWDZIWE, POPIERAŁY BOWIEM FAŁSZYWEGO PROROKA:
MAŁEGO KAMYKA
Oprócz malowania przed wiernymi zamiast Boga prawdziwego
– Jego groteskowej karykatury, można podać jeszcze inny powód fałszywości objawień
oławskich. Jest nim popieranie przez orędzia z Oławy fałszywych wizjonerów, robienie
im reklamy, zachęcanie do słuchania ich. Przez to orędzia zwodziły wierzących.
Zanalizujmy szczegółowo orędzia z Oławy, w których pan Domański lansuje jednego z
najbardziej niebezpiecznych wizjonerów-zwodzicieli naszych czasów, jakim jest Mały
Kamyk z Nowra w Australii.
KIM JEST LANSOWANY PRZEZ 4 LATA W OŁAWIE MAŁY KAMYK?
Nie da się w kilku zdaniach zawrzeć i wyczerpać tak
obszernego tematu, jakim jest postać i treść nauczania Małego Kamyka. Można pokusić
się jedynie o krótki szkic.
Tytuły Małego Kamyka.
Głoszone przez fałszywego wizjonera, zwanego Małym
Kamykiem z Nowra, orędzia oraz tytuły w nich zawarte ujawniają „zachwyt nieba"
nad jego postacią. Oto kilka z nich: Książę Apostołów
Ostatnich Czasów, Mały Kamyk Miłości, Słodki Mały Kamyk miłości, Mały Kwiatuszek,
Mała Skała Miłości, Nasza słodka skała (19.03.89), Anioł Światłości dla świata
(7.10.88; 4.02.89), ostatni Prorok dla świętej Matki Kościoła w tych ostatnich dniach
(7.10.88), o którym mówił Jezus Chrystus i Prorocy Starego Testamentu (1.01.89),
kotwica jedności (26.08.89), Mały Kamyk Bożej Miłości pochodzącej od Boskiego Syna
(18.05.90), światło dla Kościoła na ziemi i dla świata (13.10.91), Siła dla Mego
Kościoła, Światło serca Bożego dla dzieci świata... (17.10.91), prorok końca
czasów (31.12.91) itd... itd...
Najwyższy chyba zachwyt niebios nad Małym Kamykiem i jego
misją ujawnia się w orędziu z 1.10.87, danym rzekomo przed obrazem Matki Bożej na
Jasnej Górze, w obecności p. Domańskiego. Sam wizjoner tak je relacjonuje: „...Matka
Boska powiedziała, jak jest uszczęśliwiona, żeśmy tu przybyli..." Dodała,
„że moje przybycie do Polski przyniesie wiele łask temu krajowi, doda odwagi narodowi
polskiemu i dopomoże mu w przyszłości, ponieważ jak powiedziała Matka Boska...
dzięki Polsce Kościół odniesie zwycięstwo, a zwłaszcza dzięki Sanktuarium w
Częstochowie, jak również Objawieniom w Oławie. Matka Boska powiedziała, że te dwa
Sanktuaria uratują Polskę i będą światłem dla Kościoła... powiedziała również,
że pewnego dnia powrócę do Polski, ponieważ Matka Boska życzy sobie, abym umieścił
Koronę na Głowie Matki Boskiej, koronując ją na Królową Polski, co ma nastąpić w
Częstochowie, bowiem to Sanktuarium zostanie ocalone." „...ukazała mi blizny na
Swym Obliczu... powiedziała też, że pewnego dnia ja, Mały Kamyk, uleczę te blizny,
ale nie powiedziała jak. ...powiedziała, jak bardzo mnie kocha i zdumiała mnie, kiedy
dodała, że jest dla Niej wielkim zaszczytem, że ja przybyłem do tego Narodu i dodała,
że ten naród zrozumie kiedyś, jak wielki zaszczyt go spotkał, że przyszły Wikariusz
Chrystusa [czyli Mały Kamyk] też przybył do Częstochowy. ...ogromnie kocha
Domańskiego i dodała, że my obaj jesteśmy przez nią wyróżnieni i że Ona obudzi w
naszych sercach nadzwyczajną miłość..."
Rola Małego Kamyka...
Jaką rolę miałby odegrać Mały Kamyk, skoro całe
niebo – także w Oławie do 25 maja 1989 – roku rozpływało się w zachwytach? Przede
wszystkim ma być przyszłym papieżem, Piotrem II, który uratuje cały Kościół. Zanim
się to stanie ma zjednoczyć wszystkich wizjonerów świata. Nie są to jednak jedyne
zadania. W międzyczasie bowiem niebo nakazało Małemu Kamykowi, żonatemu ojcu czworga
dzieci, zawierać małżeństwa mistyczne. Jedno z nich, z 17-letnią Bettiną – dalekie
od „mistycznego" związku – doprowadziło do ostatecznego rozpadu jego
małżeństwa i założenia nowej rodziny. Wszystko to stało się w imię rzekomej
wielkiej misji, której wielu nie potrafi zrozumieć, a dla której Bóg gotów był
rzekomo „zawiesić prawa moralne" w odniesieniu do Małego Kamyka.
Mały Kamyk głosi błędne nauki – Oława to popiera.
Z orędzi fałszywego wizjonera, Małego Kamyka, możemy
dowiedzieć się różnych „dziwnych" rzeczy, które z pewnością nie pochodzą od
Boga Prawdy ani od Jego posłańców. Oto kilka „ciekawostek" bardzo podejrzanych z
punktu widzenia nauki katolickiej:
W orędziu z 13.07.84 Mały Kamyk głosi, że Lucyfer był
związany w piekle przez 1000 lat do roku 1940. Wynikałoby z tego, że wcześniej nie
mógł kusić ludzi na ziemi. Choć głosi tak dziwaczne rzeczy, zyskuje sobie poparcie
Oławy. I tak „Maryja" przekazuje przez pana Domańskiego, przez 4 lata, że
autentycznie działa przez Małego Kamyka: „W Polsce oraz w Australii przez Małego
Kamyka upominam ciągle cały świat" (2.02.86).
Fałszywy wizjoner z Nowra, Kamyk, twierdzi też błędnie,
że św. Józef oraz rodzice Maryi zostali wzięci do nieba z duszą i ciałem. Maryja
miała mu powiedzieć: „Moje drogie dziecko, chcę ci ujawnić, tobie i Moim wybranym
dziś tu obecnym, cudowną tajemnicę niebieską. Ojcowie Kościoła pisali o tym przez
wieki, chodzi o wzięcie do Nieba św. Józefa, Mojego oblubieńca, jak i Mojej matki i
Mojego ojca. Oni również są w Niebie z duszą i ciałem..." (13.07.84).
Wygłaszanie podobnych nauk wcale nie przeszkadza Oławie w
wielokrotnym uznawaniu orędzi Małego Kamyka za prawdziwe i konieczne do przekazania
całemu światu: „Przekaż całemu światu, że ty i Mały Kamyk macie przekazywać
orędzia. Ja i Mój Syn wybraliśmy was, aby uratować cały świat. ...ty i Mały Kamyk
musicie nadal jeździć do różnych krajów, aby ludzie otrzymali łaskę uzdrowienia od
Boga..." (orędzie oławskie z 25.03.86, nr 31).
Mały Kamyk twierdzi, że Jezus zmartwychwstały cierpi
fizycznie: „Choć Jego Ciało powstało z martwych, On cierpi ciągle fizycznie, jak wy
sami cierpicie, drogie dzieci, kiedy jesteście chore..." (6.09.86). Pomimo
głoszenia przez Małego Kamyka takiej błędnej nauki, orędzia oławskie uznają jego
posłannictwo za wyjątkowe, pan Domański nadal otrzymuje bowiem zapewnienia z nieba:
„Ty, Moje dziecko i Kamyk, macie największą misję" (16.07.87, nr 47).
Z orędzi Małego Kamyka dowiadujemy się m. in. że "w
Kościele jest 6.666 kapłanów, którzy są Judaszami..." (27.06.87). Wizjoner ten
posuwa się również do stwierdzenia, że ruch charyzmatyczny – tyle razy popierany
przez Jana Pawła II – nie jest prawdziwy: „...Ruch Charyzmatyczny nie jest od Boga.
Diabeł, Lucyfer przyniósł to do naszych dzieci w przebraniu Anioła Światłości, by
wiele naszych dzieci wtrącić w ciemność" (25.01.85). W innym orędziu Mały Kamyk
przekazuje, że ruch „charyzmatyczny wywołuje wiele zamieszania, dlatego że ma
poparcie wielu biskupów i kapłanów. Stąd też wydaje się, że jest prawdziwy. Ale na
nieszczęście nie jest prawdziwy" (28.05.87).
Ani podawanie precyzyjnej ilości kapłanów-Judaszów, ani
negatywna ocena ruchu charyzmatycznego – jakże różna od pozytywnej oceny dokonanej
przez Ojca Świętego – nie rodzi wątpliwości w wizjonerze z Oławy. W swoim orędziu
p. Domański w 1987 roku zapewnia o bliskim uznaniu przez Kościół: „Wkrótce
objawienia Matki Bożej w Oławie i Australii będą zatwierdzone." (1.10.87)
Kontakty wizjonera z Oławy z Małym Kamykiem.
Obaj wizjonerzy, Domański i Mały Kamyk, nie tylko się
wzajemnie popierali swoimi orędziami, lecz ponadto spotykali się i wspólnie
podróżowali. Mały Kamyk tak ocenia jedną ze swoich podróży do Polski (od 30.09 do
2.10.1987): „W ciągu dwu i pół dnia pobytu w Polsce mogłem spotkać się z
Domańskim z Oławy i bardzo krótko z Biernackim. Wszyscy ci wizjonerzy z Polski
zjednoczyli się teraz ze mną włącznie ze Slipkiem, wizjonerką ze Szczecina i innymi
prywatnymi wizjonerami" (2.10.87).
Za przyjazne wypowiedzi i uznanie misji Małego Kamyka przez
orędzia oławskie, odwzajemnia się on wobec pana Domańskiego swoim wsparciem. I tak np.
w orędziu Małego Kamyka z 13.12.86 czytamy: „Wybrałam już kilku wielkich proroków w
Polsce, Moich umiłowanych synów Domańskiego i Biernackiego." Dalej orędzie to
wyjaśnia: «Siedmioro moich dzieci będzie mieć w nadchodzącym roku pierwszeństwo,
jeśli chodzi o wyciągnięcie po jednym mieczu z Mojego Niepokalanego Serca. Ty, mój
synu, będziesz jednym z nich... Inny miecz będzie dany... Domańskiemu i Biernackiemu w
Polsce.»
Po 4 latach Oława uznaje orędzia Kamyka za
szatańskie...
Trwające przez 4 lata poparcie udzielane przez Oławę
fałszywemu wizjonerowi z Australii – a tym samym pociąganie innych do pójścia za nim
i słuchania go – nagle się załamało. Pan Domański uświadomił sobie widocznie
wyraźnie, że głównym posłannictwem Małego Kamyka jest „papiestwo", tzn. że
uważa się on za przyszłego papieża Piotra II, który – po śmierci Jana Pawła II
– ocali Kościół.
To odkrycie pana Domańskiego znalazło swoje odbicie w
orędziu oławskim z 25.05.1989, w którym Maryja miała pouczyć: „Mój synu, przekaż,
że Mały Kamyk miał ci przekazać o nieprawdziwości objawień w Nowra od 1987 roku,
kiedy ogłosił, że on będzie papieżem, to nie są przekazy od Mego Syna i ode Mnie. To
były przekazy od złego ducha. Jego misja była tylko wyłącznie o Zakonie Świętego
Szarbela. Kiedy przyjechałeś do Toronto otrzymałeś przekazy od Mego Syna i ode Mnie,
że Małego Kamyka przekazy są nieprawdziwe od kiedy ogłosił, że będzie papieżem.
Mój synu, módlcie się za niego, bo on potrzebuje dużo modlitwy (...) Wiele zakłóceń
powstało w Kościele z tego powodu, że się powołał, że będzie papieżem. Kościół
musi ogłosić o nieprawdziwości objawień w Australii." Orędzie oławskie nr 72 z
8.06.89 jeszcze raz zdecydowanie potwierdza szatańskie pochodzenie tych przekazów
Kamyka, w których zapowiada on, że będzie papieżem: „Mój synu kiedy jeździłeś z
Małym Kamykiem miałeś przekazane w orędziach o nim. On jest Moim dzieckiem i przekaż,
aby ogłosił o nieprawdziwości, że będzie papieżem. Bo te myśli jemu podsunął zły
duch."
Oława... rehabilituje Małego Kamyka.
Po tych dwóch orędziach, „niebo" zniżające
się w Oławie musiało się zorientować, że „przesadziło" nieco uznając
wszystkie orędzia Małego Kamyka od 1987 roku za nieprawdziwe i szatańskie. Z
pewnością była w tym przesada, bo przecież również w roku 1987 aż do 25.05.89 w
Oławie nie szczędzono pochwał pod adresem Małego Kamyka, potwierdzając nieustannie
prawdziwość jego misji, orędzi i wizji, zachęcając do podążania za jego nauczaniem!
To ciągłe popieranie Kamyka przez różne postacie „zstępujące z nieba" do
Oławy widać wyraźnie w orędziach np. z 6.06.87; 16.07.87; 1.10.87; 7.10.87; 16.11.87;
8.12.87; 2.01.88; 2.02.88; 8.06.88; 10.06.88; 1.01.89; 16.04.89; 22.04.89. Tak więc
przekaz nr 73 z 16.07.89 pana Domańskiego świadczy, że niebo w Oławie jakby
"ocknęło się" i spostrzegło nieostrożność wyrażoną w słowach "o
nieprawdziwości objawień w Nowra od 1987 roku". Zaczęło więc rehabilitować
Małego Kamyka, stwierdzając, że jednak tak źle nie było, gdyż niektóre jego
przekazy po 1987 roku nadal były prawdziwe! Wizjoner z Oławy tak bowiem pisze:
"Pytałem Matkę Bożą o sprawę Małego Kamyka, bo w 71 orędziu Matki Bożej w
Oławie było podane, że od 1987 r., kiedy ogłosił, że będzie papieżem, stracił
łaski. Matka Boża powiedziała, że on (Mały Kamyk) ma nadal przekazy, ale gdyby nadal
dowodził o swoim papiestwie, to przekazy, w których to czynił będzie, nie są od Mego
Syna ani ode Mnie. Matko Boża, przepraszam Pana Jezusa i Ciebie za to, że tak podałem w
71 orędziu o Kamyku. Matka Boża powiedziała: Dobrze, Mój synu, że zwróciłeś się z
tym do Mnie. Módl się za Małego Kamyka i za to miejsce objawień w Nowrze, bo na tym
miejscu ma powstać wielka świątynia..." (16.07.89).
WĄTPLIWOŚCI CO DO POCHODZENIA PRZEKAZÓW W OŁAWIE OD BOGA
Trzy powyższe orędzia rodzą poważne wątpliwości, co do
pochodzenia przekazów oławskich od Boga. Oto one:
1. Dlaczego niebo nie ostrzegło
wcześniej wizjonera oławskiego przed Małym Kamykiem?
Dlaczego w orędziach oławskich między 1987 a 1989
rokiem – a więc przez 2,5 roku – niebo nie ostrzegało, że szatan od dawna zwodził
Małego Kamyka podsuwając mu myśli, że będzie papieżem? Przeciwnie, wszyscy
posłańcy niebiescy „schodzący do Oławy" ustawicznie zapewniali przez
Domańskiego o prawdziwości misji i orędzi Małego Kamyka (np. nr 53, 54 z 1988 roku),
co następnie zostało odwołane, a potem znowu ponownie częściowo potwierdzone.
Co więcej, pan Domański spotykał się jeszcze w 1988 i
1989 roku z Małym Kamykiem. „Niebo" jednak nie tylko nic nie powiedziało o
nieprawdziwości orędzi Małego Kamyka, ale wyrażało swoje zadowolenie, potwierdzając
niezmiennie autentyczność misji australijskiego wizjonera oraz innego fałszerza,
zwanego Trumpeterem. Świadczy o tym orędzie oławskie nr 53 z 2.01.88. Podana jest w nim
następująca, wyraźnie przychylna ocena „niebios" dotycząca spotkania się
trzech fałszywych wizjonerów (Kamyka, Trumpetera i Domańskiego): „To spotkanie z
Małym Kamykiem i Trumpeterem oraz z tobą w Oławie jeszcze bardziej was złączyło. W
misji Kamyka i Trumpetera w Polsce, a szczególnie na Jasnej Górze przed obrazem Matki
Bożej Częstochowskiej, otrzymali oni wiele łask i jeszcze bardziej w swoim kraju przez
to zostali wzmocnieni."
Zaskakujące w orędziu oławskim nr 71 jest też to, że
„niebo", zamiast wytłumaczyć się inteligentnie ze swego dwuletniego oszukiwania
pana Domańskiego i pielgrzymów udających się do Oławy co do Małego Kamyka, na tego
ostatniego zrzuca odpowiedzialność: on sam miał się przyznać do swego oszustwa! I tak
we wspomnianym orędziu „Maryja" mówi do pana Domańskiego: „Mój synu,
przekaż, że Mały Kamyk miał ci przekazać o nieprawdziwości objawień w Nowra (czyli
w miejscu działalności Małego Kamyka) od 1987 roku, kiedy ogłosił, że on będzie
papieżem, to nie są przekazy od Mego Syna i ode Mnie. To były przekazy od złego
ducha."
Z orędzia wynika, że Mały Kamyk miał się przyznać panu
Domańskiemu do swoich oszustw i szatańskich objawień, lecz tego nie zrobił. Ponieważ
tego nie uczynił, dlatego nie tylko pan Domański był w błędzie sądząc, że wizjoner
z Australii to ktoś wyjątkowy, ale i niebo trwało w niewiedzy, wznosząc aż do
25.05.89 w Oławie peany na cześć fałszywego proroka z Nowra. Ponieważ Mały Kamyk nie
przyznał się do swoich oszustw, więc – można się domyślić – on ponosi
odpowiedzialność za to, że jeszcze przez 2,5 roku był reklamowany w Oławie przez
„niebo" jako wizjoner przekazujący autentyczne objawienia, co niewątpliwie
wprowadziło w błąd wielu pielgrzymów udających się w dobrej woli do miejsca tych
rzekomych objawień.
2. Kto był autorem
oławskiego orędzia nr 71: Niebo czy pan Domański?
Zadziwiające jest przepraszanie Maryi przez pana
Domańskiego za „nieścisłości" z orędzia nr 71: „Matko Boża, przepraszam
Pana Jezusa i Ciebie za to, że tak podałem w 71 orędziu o Kamyku" (16.07.89).
Powstaje w związku z tym pytanie: orędzia oławskie pochodzą od Boga czy od pana
Domańskiego, skoro stwierdza on: „tak podałem w 71 orędziu o Kamyku"?
Wydaje się, że niejasne orędzia oławskie nr 71, 72, i 73
mówiące raz o nieautentyczności, a potem o częściowej prawdziwości orędzi Małego
Kamyka, są próbą ratowania przez oławskiego wizjonera bardzo niezręcznej sytuacji:
przez ponad 2 lata (a właściwie przez cztery!), posłańcy „z nieba" reklamowali
fałszywego australijskiego wizjonera! Jakże więc mogli przychodzić z nieba, skoro
odznaczali się taką ignorancją?
3. Czyżby niebo nie znało
treści orędzi Małego Kamyka sprzed 1987 roku?
Kolejna sprawa, która podważa autentyczność orędzi
oławskich to fakt, iż „niebo" mylnie rozpoznało, że Mały Kamyk dopiero od 1987
roku zaczął ujawniać swoją misję przyszłego papieża Piotra II. W rzeczywistości
czynił to w swoich orędziach znacznie wcześniej.
Otóż „Maryja" ostrzegła 25.05.89 w Oławie pana
Domańskiego, że Mały Kamyk ma nieprawdziwe orędzia „od 1987 roku, kiedy ogłosił,
że on będzie papieżem...". Uważna lektura orędzi samego Małego Kamyka wskazuje
jednak, że znacznie wcześniej – bo od 1984 roku – niedwuznacznie, konsekwentnie i
regularnie „niebo" sygnalizowało mu tę rzekomą przyszłą funkcję! Mały Kamyk,
od pierwszych publicznych orędzi, konsekwentnie zmierzał do zaplanowanego celu,
znajdującego wyraźne odbicie w większości jego orędzi od 1984 roku: przekonać swych
zwolenników, że on ma stanąć na czele wszystkich wizjonerów, a następnie prowadzić
lud Boży jako Papież Piotr II, bowiem jedynie on zdolny jest przeprowadzić Kościół
przez „najciemniejsze godziny" jego historii (np. orędzia z Nowra z 18.05.84;
2.11.84; 13.11.84; 13.05.85; 29.09.85; 24.05.86; 5.07.86; 6.09.86; 4.10.86; 1.11.86;
25.11.86; 6.12.86).
Dlaczego więc Maryja nie zauważyła tego ani przed 1987,
ani przed 1989 rokiem? Co więcej, dlaczego nie pamiętała „własnych słów", np.
z 13.05.85, które „osobiście" skierowała do Małego Kamyka: „...wielki i
święty Wikariusz będzie w ukryciu: Papież Piotr II, kiedy antypapież będzie
królował na stolicy Piotrowej. Ten Papież Piotr II będzie ostatnim Papieżem całej
historii i poprowadzi Kościół w ten ciemny okres, w czas ciemności, w ostatnich
chwilach historii ludzkości. Ta historia wkrótce rozegra się na waszych oczach, więc
patrzcie i uważajcie, módlcie się i czyńcie pokutę, wtedy Duch Święty was oświeci.
Módlcie się też za przyszłego papieża, drogie dzieci, ponieważ on potrzebuje waszych
modlitw. On nie jest w tym czasie kapłanem. To ojciec zwykłej rodziny, a jednak zna
misję, jaka jest mu powierzona i zna ją również nasz Wikariusz Jan Paweł II...".
Kogo miała „Maryja" na myśli – mówiąc powyższe słowa – jeśli nie Małego
Kamyka?
Zdecydowane przeciwstawienie się Małemu Kamykowi w Oławie
dopiero 25 maja 1989 i zastosowana w orędziach oławskich argumentacja stanowi dowód,
że orędzia te nie mogą pochodzić z nieba, a sam pan Domański nie zdawał sobie
sprawy, co właściwie głosi australijski fałszywy wizjoner. Uświadomienie sobie, tuż
po ich wspólnej podróży – która miała miejsce w kwietniu 1989 – faktu, że Mały
Kamyk z Australii chce być następcą Jana Pawła II, doprowadziło Domańskiego do –
widocznej w orędziach – paniki. Stąd w Oławie najpierw odcięcie się od Małego
Kamyka (orędzia nr 71, 72), a potem zawiłe tłumaczenia, które z jego orędzi są nadal
prawdziwe (te, w których nie mówi o swoim papiestwie; nr 73). Następnie pojawiła się
jeszcze próba zrzucenia odpowiedzialności na tych, którzy przepisują orędzia Małego
Kamyka i dopisują do nich własne nieprawdziwe zdania (orędzie nr 74), by wreszcie, po
latach, ostatecznie podzielić historię Małego Kamyka na okres kiedy miał przekazy i
czas obecny, kiedy już ich nie ma (nr 123).
SPÓŹNIONE ODCIĘCIE SIĘ
OŁAWY OD ORĘDZI MAŁEGO KAMYKA
Chociaż – jak już zaznaczyliśmy – po 25 maja 1989
roku pojawiały się jeszcze w orędziach oławskich próby rehabilitowania Małego
Kamyka, jednak od tego czasu kończy się robienie reklamy temu fałszywemu prorokowi z
Nowra. W przekazach oławskich z roku 1990 panuje milczenie co do jego osoby. W 1991
pojawia się wezwanie do modlitwy za niego, sektą są nazwani ci, którzy modlą się o
nowego papieża, a pan Domański otrzymuje pochwały od „Maryi" za to, że
odłączył się ostatecznie od zwolenników Małego Kamyka: „Mój synu, dobrze, że
jesteś odłączony od tej grupy, że z tą grupą nie masz żadnej łączności, bo
ciebie prowadzi Jezus Chrystus i Jezus Chrystus chce, aby służyć Kościołowi
Świętemu, bo w każdym kościele w tabernakulum jest Jezus Chrystus i Ja, Matka
Boża." (nr 102 z 24.03.91).
Jeszcze w 1992 Oława uznaje, że Mały Kamyk przez
jakiś czas miał prawdziwe objawienia.
Wizjoner oławski nie wyzwolił się jednak całkowicie z
problemów związanych z Małym Kamykiem, któremu sam zrobił w Polsce doskonałą
reklamę. O tych kłopotach może świadczyć orędzie nr 123 (z 16.07.92): „Mój synu,
tu (do Oławy) przychodzi jedna niewiasta i powoduje zakłócenia, bo rozdaje orędzia
Kamyka, z okresu, kiedy miał przekazy, ale teraz on nie ma przekazów, a oni rozdają to
wiernym, jakby miał je nadal. Przekaż, aby ta niewiasta upokorzyła się. Ona jest w
podeszłym wieku i chodzi z laską. Ona zakłóca spokój. Mój synu, dzisiaj powiedziała
jej jedna osoba, aby ona tych orędzi nie rozdawała, tych wstecznych, bo on wtedy miał
przekazy, ale teraz już ich nie ma.". Dziwny – jak na pouczenie posłańca z nieba
– jest brak logiki w słowach orędzia, niemniej postawa pana Domańskiego wobec Małego
Kamyka jest jednoznaczna: teraz nie ma przekazów, natomiast w przeszłości je
otrzymywał. Tymi słowami „niebo" znowu przyznaje, że Mały Kamyk w przeszłości
otrzymywał prawdziwe objawienia.
WNIOSKI
Popieranie Małego Kamyka przez Oławę odbiera całą
wiarygodność tamtejszym orędziom. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś z nieba
przychodził do pana Domańskiego po to tylko, by robić reklamę fałszywemu wizjonerowi
– Małemu Kamykowi i tym samym zwodzić ludzi.
Wspieranie przez Oławę fałszywych wizjonerów, takich jak
Mały Kamyk, Trumpeter, Biernacki i innych, świadczy, że orędzia oławskie nie mogą
pochodzić od nieomylnego Boga. Jeśli bowiem Bóg lub posłani przez niego święci
faktycznie komuś się objawiają, to czynią to w celu odnowienia duchowego, rozbudzenia
miłości, przypomnienia jakiejś zapomnianej przez ludzi prawdy, objawionej już
wcześniej w Piśmie św. itp. Bóg nie objawia się ani też nie posyła kogoś z nieba
dla robienia reklamy fałszerzom, którzy zwodzą ludzi, rozszerzają nauki niezgodne z
autentycznym Objawieniem i nauczaniem Kościoła.
Jezus powiedział: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak;
nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt 5,37). Według tych słów
wszystkie kłamstwa i krętactwa pochodzą od Złego, czyli od szatana. Czy w orędziach
oławskich „tak" zawsze znaczy „tak", a „nie" – zawsze
„nie"? To, co było mówione w Oławie prawie przez 4 lata na temat Małego Kamyka
– a nawet jeszcze w orędziu nr 123 z 16.07.92 – nie było prawdą, a więc nie
pochodziło od Boga.
Orędzia oławskie ośmieszają Jezusa, Maryję i innych
świętych, którzy tam się rzekomo ukazują, aby nas pouczać. Jakże bowiem ktoś
przychodzący z nieba raz może mówić – i to przez długi okres czasu – że Mały
Kamyk ma prawdziwe objawienia oraz wyjątkową misję do spełnienia, potem temu
zaprzeczać, następnie znowu częściowo to odwoływać? Postacie rzekomo zstępujące z
nieba do Oławy nie realizują słów Chrystusa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak;
nie, nie." Skoro w orędziach oławskich „tak" nie znaczy „tak", zaś
„nie" – nie znaczy „nie", więc nie pochodzą one od Boga ani od Jego
posłańców.
Ks. Michał Kaszowski
w: „Vox Domini" nr 9/95 str. 6-9
[powrót do wykazu artykułów
o ROZEZNAWANIU] [powrót do strony głównej]
[mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości]
[ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia
on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i
święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe
Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła
Katolickiego] [ciekawe linki religijne w
różnych językach] [przeszukiwanie witryny
"Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]