Kiedy w styczniu br. samolot wylądował w Bombaju była godz. 20.30. Wyczerpana
długą podróżą Vassula wraz z towarzyszącymi jej osobami musiała stawić czoła
ciężkiemu doświadczeniu. W czasie kontroli paszportowej okazało się, że na lotnisku
nie zostanie wydana wiza. Władze indyjskie są pod tym względem bardzo surowe: zakazały
przybyłym opuszczenia lotniska i nakazały natychmiast usunąć wszystkich jak
przestępców.
Jedynie o. James Fannan posiadał wizję, którą otrzymał, kiedy udawał się na pogrzeb
Matki Teresy z Kalkuty. On mógł więc przejść przez kontrolę. Po poinformowaniu o tym
co zaszło władz samolotu oraz po sprawdzeniu i zabezpieczeniu bagaży wyszedł spotkać
się z przyjaciółmi, czekającymi na zewnątrz, żeby z nimi naradzić się, co w tej
sytuacji uczynić.
Na chwilę wróciła nadzieja, gdy pojawiła się Vassula. Niestety otrzymała ona jedynie
pozwolenie, żeby wyjść na kilka minut w towarzystwie strażnika lotniska porozmawiać z
tymi, którzy oczekiwali jej na zewnątrz.
Gospodynią w Bombaju była siostra Johanna, Austriaczka, przełożona Zakonu Szkoły
Krzyża Świętego. Spędziła tu 40 lat jako misjonarka. Nie rozpoznała o. Fannana, lecz
natychmiast poznała Vassulę i podbiegła do niej na powitanie. Jednak smutna wiadomość
zupełnie ją przygnębiła. Uczyniła wszystko, co możliwe, żeby otrzymać dla
przybyłych wizę na lotnisku tak, jak stało się w Bangladeszu, także o. James
podejmował wszelkie kroki. Bez skutku. Choć jeden z urzędników indyjskich był bardzo
miły, jednak w niczym nie udało się wzruszyć jego przełożonego, który odmówił
wydania wizy. Bóg znany jest z tego, że zamienia zło na dobro. I tak w Jego planach ta
przeszkoda miała być może otworzyć jakiś nowy etap rozszerzania Jego Orędzi. Widząc
bowiem, że zgasła nadzieja na otrzymanie wizy Vassula zobowiązała o. Fannana do dania
świadectwa zamiast niej w czasie spotkań, na które nie mogła dotrzeć. Prosiła, żeby
był jej echem, jak ona jest Echem Jezusa.
Ojciec James opuścił więc lotnisko wraz z przygnębiona s. Joanną. Pojechali do
klasztoru Krzyża Świętego, nie wiedząc, co będzie z resztą ani do jakiego kraju
zostaną odesłani. Postanowili jednak stawić czoła nowej sytuacji. Vassula, która ma
niesamowity zmysł przewidywania, miała natchnienie już w Bangladeszu, żeby zrobić
fotokopię całej trasy i wszystkich ważnych adresów oraz miejsc kontaku w Indiach.
Dzięki temu o. Fannan posiadał niezbędne dane, by wypełnić jej misję w Indiach.
To on był pierwszym świadkiem "Prawdziwego Życia w Bogu" w Dacca. Teraz
został dosłownie zarzucony jak sieć stając niespodziewanie w obliczu zgromadzeń od 5
do 12 tys. osób. Brał udział w spotkaniach w Kerala, na południu Indii, stał się
echem wołania Boga, wzywając do nawrócenia, pojednania, pokoju, miłości i jedności.
W ten sposób rozpoczął się jakby nowy etap: Bóg wezwał pierwszych świadków
"Prawdziwego Życia w Bogu", żeby teraz także oni szli dawać świadectwo
dokładnie tak, jak czyni to Vassula, krzycząc na dachach domów o nieskończonej
Miłości Boga do całej ludzkości.
Cochin (Kerala)
Nazajutrz, w piątek 16.01.1998, o. Fannan wylądował na lotnisku w Cochin, gdzie
było przewidziane spotkanie z Vassulą. Jednak... nie było nikogo, kto wyszedłby mu na
spotkanie. Jeszcze jedno nieporozumienie. Istotnie można by rzec, że pobyt ten był
naznaczony szponami szatana. Nie dziwi jednak, że właśnie w Indiach, bastionie
tradycyjnej religii, ukrzyżowany Chrystus i Jego posłańcy są tak źle przyjmowani.
Przypomniało to jednak słowa imiennika o. Fannana, św. Jakuba, który napisał:
"Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was
różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi
wytrwałość" (Jk 1,2-3).
Jakaś siostra zakonna, których w Kerala nie brakuje, pomogła o. Jamesowi znaleźć
taksówkę. Po 2 godzinach dotarł do organizatorów, ojców z Collegu św. Tomasza.
Diecezja Palai, w której odbyło się pierwsze spotkanie sprawia wrażenie miejsca
najbardziej chrześcijańskiego pod słońcem. Na każdym miejscu kościoły, sanktuaria,
wieże, posągi naturalnej wielkości. W kraju, w którym ludzie nie są zbyt zamożni,
świątynie te są oczywistym znakiem wiary. Historia kościoła w Kerala prowadzi nas do
św. Tomasza i licznych śladów jego obecności. Wołanie zaś o jedność jest tu
szczególnie istotne: w Kerala, gdzie chrześcijanie stanowią 1/4 część ludności są
oni podzieleni na prawosławnych oraz katolików obrządku syryjskiego lub łacińskiego.
Ruch odnowy dążący do jedności gromadzi tu obecnie wiele tysięcy osób na gorliwych
modlitewnych spotkaniach.
Athirampuzha (Kerala)
W sobotę 17 stycznia ojcowie Mattam i James przybyli do Charis Bhawan Center. Było
tam ok. 5 tys. osób. Oczekiwano liczniejszego zgromadzenia, ale wszędzie
rozpowszechniono już wiadomość, że Vassula nie mogła przybyć. Szkoda, że tak się
stało, gdyż Vassula z oczywistą radością mogłaby ogłosić rozpoczęcie
rozpowszechniania II tomu "Prawdziwego Życia w Bogu" w oficjalnym języku
prowincji Kerala. Pierwsze wydanie (2 tys. egz.) sprzedano w ciągu 2 tygodni. To też
znak tryumfu Dwóch Serc. A ponieważ lud w Kerala jest zalążkiem większości powołań
kapłańskich w Indiach, można mieć nadzieję, że także dzięki nim rozszerzy się
szybko orędzie w tym narodzie. Liczy on 900 milionów dusz, z których wielka liczba
wciąż czeka na Ewangelię.
Ojciec James wyjaśnił, dlaczego on jest jakby echem Vassuli i powiedział, że - jak
sądzi Vassula - w Indiach rozpoczął się nowy etap: świadkowie mają teraz dawać
świadectwo, podobnie jak ona. Obecni byli ogromnie wzruszeni słuchając orędzi. Tego
dnia wieczorem odbyło się też spotkanie z biskupem w Palai. Przyjął on serdecznie o.
Fannana, mimo otrzymania tradycyjnego już anonimu przedstawiającego treść Notyfikacji.
O. James miał okazję wyjaśnić, iż aktualne stanowisko Kongregacji zostało
zasygnalizowane w czasie spotkania z biskupami Brazylii (VD 1-2/98) oraz w Guadalajara (VD
5/96). Kard. Ratzinger oświadczył, iż można nadal szerzyć pisma Vassuli. Biskupi
brazylijscy zaś w jego wypowiedzi wyczytali zgodę na otwarcie przed Vassulą
kościołów.
Palai (Kerala)
18 stycznia przypadał pierwszy dzień Tygodnia Modlitw o Jedność oraz dzień
urodzin Vassuli. Spotkanie odbyło się w Wyższej Szkole św. Tomasza. Przybyło 10 tys.
osób. Sprzedano natychmiast 500 książek. W Indiach, kraju naprawdę ubogim, zakupienie
książki wymaga szczególnego poświęcenia. O. Fannan przedstawił, jak przesłania
Najświętszego Serca dane św. Gertrudzie i św. Małgorzacie kontynuowane są obecnie
przez objawienia dawane Vassuli. Kilkakrotnie ujawnił się żywiołowo entuzjazm
ścisniętego tłumu.
Wieczorem nawiedził grób beatyfikowanej przez Jana Pawła II s. Alfonsy z Kerala,
modląc się o jej wstawiennictwo w owocnym rozpowszechnianiu Orędzi w Indiach.
BOLESNE OCZEKIWANIE
Vassula przybyła do Indii z 5-dniowym opóźnieniem. Do końca było jej dane wypić
kielich goryczy, zanim mogła przekroczyć granice tego wielkiego i tak bardzo
oczekującego ją kraju. Pracownicy lotniska w Bombaju postanowili odesłać ją do
Europy. Oznaczałoby to jeszcze poważniejsze opóźnienie. Udało się jednak nakłonić
kilku pracowników do zapewnienia lotu do Colombo w Sri Lance samej Vassuli oraz
towarzyszącym jej osobom. Sri Lanka bowiem, jak większość krajów, wydaje wizy na
lotnisku. Tam można już było starać się o wizę wjazdową do Indii.
Jednak przed udaniem się w dalszą drogę musieli spędzić w Bombaju całą noc na
lotnisku, bez paszportów i bagaży. Przemarznięci do szpiku kości o 5 rano wsiedli do
samolotu. Szatanowi wyraźnie zależało na tym, żeby nie dopuścić do wjazdu Bożej
wysłanniczki do Indii.Wszystko to mogłoby zniechęcić kogoś, kto nie umie wierzyć,
że Bóg ze zła wyciąga dobro. Bóg jednak miał w końcu zwyciężyć. Po przybyciu do
Sri Lanki pewna młoda Hinduska, która także spędziła noc w Bombaju na lotnisku i
leciała tym samym samolotem, zaniepokojona stanem tych kilkorga cudzoziemców,
zapytała... czy mogłaby im udzielić jakiejś pomocy. Dowiedziawszy się, że potrzebna
jest przede wszystkim wiza do Indii, zostawiła swój numer telefonu, gdyby wynikły
jakieś problemy, bo jej przyjaciel był pracownikiem ambasady Indii! Spotkanie jej było
więc opatrznościowe, bo pomoc ta okazała się w istocie niezbędna.
Przybywszy do ambasady wszyscy mieli jeszcze nadzieję, że uda się im już po południu
wrócić do Indii. Tymczasem po wypełnieniu i złożeniu formularzy, otrzymali
odpowiedź, że wiza zostanie im wydana w ciągu 2 tygodni, bo wnioski trzeba odesłać do
krajów, z których przybyli. Problem stawał się więc bardzo poważny.
Wezwana na pomoc młoda Hinduska poprosiła o interwencję znajomego pracownika ambasady.
W tym czasie wszyscy udali się na poszukiwanie fotografa, bo oczywiście konieczne było
dostarczenie ambasadzie wraz z formularzami także zdjęć. Wykonali je w jakimś ulicznym
automacie. Po powrocie przyjął ich znajomy sekretarz. Problem jednak polegał na tym,
że był piątek i wszystkie urzędy zamykano do poniedziałku! Obiecał, że mimo to
nazajutrz wyśle stosowne faxy i postara się przyspieszyć procedurę. Jedno było więc
dla całej grupy jasne: należało się pożegnać z wyjazdem nie tylko na drugi dzień,
lecz i w niedzielę. Vassula spędziła całą sobotę przy telefonie usiłując
skontaktować się z różnymi osobami w Indiach i wyjaśnić trudną sytuację. Wymagało
to od niej tak wielkiego wysiłku, że wreszcie.... straciła głos. Mimo to idąc za
radą ojca Mattama, który był jej tłumaczem w Indiach, wszyscy zarezerwowali bilety na
samolot na poniedziałek o 14.00. Musieli jednak przedtem otrzymać wizy. Tymczasem
sekretarz ambasady oświadczył, że może się z nimi spotkać dopiero w poniedziałek o
16.00. Po naleganiach i prośbach przeniósł spotkanie na godziny poranne.
OSTATNI ETAP
Z otrzymanymi cudem wizami pospieszyli na lotnisko. Jednak taksówka, w godzinach
szczytu, zbliżała się do lotniska w Colombo bardzo powoli. Vassula miała coraz
silniejsze objawy grypy i całkowity zanik głosu. W tych chwilach straszliwego niepokoju
Jezus powiedział jej: «Nie martw się. Czy nie wiedziałaś, że Moja droga jest trudna,
pełna cierni i kolców i że niewielu nią podąża?»
Gdyby samolot do Madrasu nie miał spóźnienia, nie zdążyliby. Wreszcie jednak miał
zostać zdławiony atak szatana i Vassula mogła zejść na indyjską ziemię w Madrasie.
To tu św. Tomasz głosił Ewangelię i gdzie do dziś czci się jego relikwie w bazylice.
Teraz trzeba było zdążyć na samolot do Cochin w Kerala. Taksówka zamówiona nazajutrz
przez hotel, posuwała się naprzód w ślimaczym tempie... Nikt nie jechał wolniej!
Brakowało jedynie, by wyprzedzały ich nawet krowy. Godzina odlotu zbliżała się
niebezpiecznie, a ponaglany kierowca zamiast przyspieszyć, ograniczył się jedynie do
stałego naciskania klaksonu. Jednak: udało się!
Zanim Vassula zdołała dotrzeć na miejsce planowanych spotkań o. Fannan musiał ją
zastąpić także 19 stycznia.
Punnapra (Allepey, Kerala), poniedziałek, 19 stycznia
Tego dnia o. Kurian Mattam, tłumacz Vassuli w Indiach, oraz o. James udali się do
Indian Missionary Society Retreat Center w Punnapra (Appley). Czekał tu tłum 15 tys.
osób. W każdy poniedziałek odbywa się tu wielkie zgromadzenie dla pragnących
słuchać Słowa Bożego. O. James wyjaśnił, jak on sam na początku odrzucał myśl,
że te pisma mogłyby pochodzić od Boga. Vassula poprosiła Jezusa, żeby go przekonał.
Jezus poważnie zapewnił ją, że go "zegnie". I to stało się
rzeczywistością. Teraz on sam - jako kapłan, teolog i przez jakis czas doradca duchowy
Vassuli - daje świadectwo o prawdziwości Orędzi.
W czasie spotkania pokazano o. Jamesowi tom 3: już gotowy. Oficjalnie ofiarowano go o.
Prasanth, dyrektorowi I.M.S. Retreat Center w Azji. Na koniec spotkania o. Fannan
pobłogosławił tłum krzyżem z Jerozolimy, który Vassula dała mu wysyłając go z tą
niespodziewaną misją, gdy ona zmuszona była opuścić Indie. Dzień 19 stycznia był
dla niego wyczerpujący. Do Palai, które opuścił o 9 rano, mógł powrócić dopiero o
16.30. Drogi, po których hulał straszliwy wiatr, stały się ogromnie niebezpieczne.
Wiele razy udało się cudem uniknąć zderzeń z innymi samochodami. Choć styczeń to
najzimniejszy miesiąc roku, temperatura sięgała 32 stopni. To był wystarczający
powód, żeby podziwiać ludzi, którzy zewsząd udali się do Centrum, tym bardziej że w
drodze nic nie jedli. Wieczorem otrzymali wreszcie radosną nowinę: Vassula i
towarzyszący jej byli już w Madrasie. Wszyscy mieli się więc spotkać 20 stycznia.
Kerala, 20 stycznia 1998
We wtorek, po swoistej drodze krzyżowej, bez jakiegokolwiek odpoczynku, Vassula miała
zwrócić się do 5 tys. przybyłych. W Kerala jest duża grupa ludności
chrześcijańskiej, zaangażowanej w Ruch Odnowy Charyzmatycznej. Przybyli zgromadzili
się w sali St. Alphonsa College. Kiedy mieszkańcy dowiedzieli się, że Vassula wreszcie
przybyła sala wypełniła się po brzegi.
Obecni zamienili się w słuch. Vassula zabrała głos po przedstawieniu jej przez o.
Fannana. Słuchało jej wielu kapłanów, liczne siostry zakonne, stojący na czele grup
Odnowy. W swym świadectwie mówiła o czynieniu wszystkiego z Chrystusem. Podjęła temat
rzadko poruszany: pojednanie między grupami modlitewnymi i ich wspaniałomyślność.
Dawała przykłady z własnego życia: gdy wyrzekała się tego, co było jej drogie, Bóg
wynagradzał ją za wspaniałomyślność. Istotnie jej misja wymaga ogromnej
wspaniałomyślności i ducha ofiary. Pytanie, jakie Jezus postawił jej na początku: Czy
chcesz Mi służyć? brzmi codziennie na nowo. Jej obecne życie całkowicie pochłania
misja głoszenia Jego Orędzi do świata. Cały czas, którego nie poświęca rodzinie,
zabiera to zadanie. Krok Boga jest szybki - stwierdziła Vassula...
Rzeczywiście chyba niewiele osób może sobie wyobrazić, co oznacza życie przez tak
wiele dni w roku "na walizkach". Po wyrzeczeniu się spokojnego życia w zaciszu
domu, Vassula żyje po trochu jak uczniowie pierwszych wieków. Wędruje, ewangelizując,
zdana na nieznanych ludzi we wszystkich stronach świata. Jezus powiedział jej jednak,
że ma "być ofiarą z miłości" (5.10.87)
Kottayam, 21 stycznia
Po porannym spotkaniu z rodzinami 30 organizatorów, Vassula przemówiła po
południu w Lourdes Parish Hall do 5 tys. osób. Pomimo upalnego dnia, sala była
przepełniona. Wielu stało nawet na zewnątrz słuchając jej wystąpienia przez
głośniki. Jak w czasie poprzednich spotkań, tak i tu przybyło wiele osób innych
wyznań, by posłuchać Hymnu Miłości naszego Boga z ust Jego wysłanniczki.
W krótkim wstępie o. James Fannan przypomniał zgromadzonym, że w Kościele Bóg
ustanowił proroków zaraz po apostołach (1 Kor 1,28) i że dar prorokowania istniał
zawsze w historii Kościoła. Vassula zaś wyjaśniła, dlaczego jest on tak mocno
widoczny dzisiaj: Bóg objawia się nie tylko po to, żeby z nami pogawędzić, lecz
dlatego że świat jest bardzo poważnie zagrożony.
Skoro Bóg mówi do nas dzisiaj to nie po to, żeby jedynie zaciekawić, lecz żeby dać
nam poznać naglącą konieczność naszego nawrócenia, powagę stanu naszych dusz i
wagę przemiany naszego życia, żebyśmy żyli święcie.
Vassula powiedziała obecnym, iż Bóg pragnie, żebyśmy praktykowali wszelkie cnoty,
szczególnie miłość. Całe prawo streszcza się w jednym przykazaniu:
"kochać". Nikt nie może mówić, że kocha Boga, jeśli nie kocha bliźniego.
To, co czynimy bliźniemu, czynimy Chrystusowi. Dlatego tak ważne jest pojednanie się w
rodzinach, z przyjaciółmi, z otoczeniem, bo to jednocześnie oznacza pojednanie się z
Chrystusem. Podkreśliła, jak ważne jest okazanie żalu, z głębi serca, wyznanie
grzechów, autentyczna skrucha, której owocem jest miłość.
Wiele osób dawało świadectwo o tym, że ujrzało twarz Chrystusa zamiast twarzy
Vassuli. Na koniec Vassula pobłogosławiła wszystkich krzyżem, wymawiając słowa
modlitwy do Ducha Świętego o Jego dary i uwolnienie od zła.
Miała rację mówiąc o konieczności pojednania właśnie w tym miejscu! Okazało się,
że w regionie tym - jak przyznał potem proboszcz - wiele było konfliktów pomiędzy
grupami modlitewnymi.
Po spotkaniu odbyła się konferencja prasowa. Głównym punktem zainteresowania
dziennikarzy był koniec czasów. Vassula udzielała odpowiedzi jasnych i stosownych.
Wyjaśniła raz jeszcze, że koniec czasów, to nie koniec świata. Z końcem czasów
wiąże się okres miłosierdzia, w jakim obecnie żyjemy, a który skończy się nagle.
Wtedy każdy dozna doświadczenia oczyszczenia, w czasie którego ujrzy własne grzechy
oczyma Boga. Napełnią nas wyrzuty sumienia. Wielu tych, którzy nigdy nie wyspowiadali
się z grzesznego życia może nie przeżyć wstrząsu tego wydarzenia. Będzie ono
podobne do "małego sądu". Ten ogień oczyszczający wykorzeni wszelkie zło z
powierzchni ziemi. Vassula wspomniała tu Akita w Japonii, gdzie Matka Boża także
zapowiedziała ukaranie przez ogień, do jakiego dojdzie za naszych dni. Potem Duch
Święty odnowi ziemię wylewając się w Drugiej Pięćdziesiątnicy. On jest nadzieją
naszej epoki.
Zaraz po zakończeniu spotkania rektor Papieskiego Seminarium św. Tomasza poprosił
Vassulę o spotkanie z klerykami oraz wykładowcami Seminarium. I tak, niespodziewanie,
odbyło się jeszcze jedno spotkanie z 450 klerykami i 40 profesorami seminarium. W ciągu
30 min. Vassula przedstawiła doskonałe streszczenie Orędzi Najświętszego Serca Pana
Jezusa. Rektor wyraził wielką radość, że w roku poświęconym Duchowi Świętemu
było mu dane gościć wysłanniczkę Boga i wysłuchać jej świadectwa o Duchu
Świętym. Spotkanie było tak ważne, że dobrze, iż nie ogłoszono go wcześniej, w
przeciwnym razie szatan z pewnością uczyniłby wszystko, żeby do niego nie dopuścić.
Większość kleryków, za zgodą rektora, chętnie nabyła po spotkaniu Orędzia
"Prawdziwe Życie w Bogu".
Entuzjazm mieszkańców i kapłanów tego regionu był tak wielki, że Vassula zgodziła
się przedłużyć pobyt w Indiach i powrócić tu jeszcze na 3 dodatkowe spotkania.
22 stycznia Pan Jezus powiedział:
«Mój kwiecie, niech tę ziemię ogarnie radość. Niech cały ten naród, do którego
cię wysłałem, zachwyci się Moimi działaniami i niech go wypełni Moja życzliwość.
Moje błogosławieństwa są nad tymi ludźmi... teraz w obecności Moich aniołów i
Moich świętych mówię im: Ja, Jezus Chrystus, Syn Boga i Zbawiciel, jestem waszą
pomocą i tarczą. Zwróćcie się do Mnie i uznajcie wszystkie Moje przykazania. Nauczcie
się prawości i umierajcie dla samych siebie. Nie mówcie: "Nie mam
schronienia". Ja jestem waszym schronieniem i Moje Serce jest waszym miejscem
odpoczynku...»
Muringoor, 22 stycznia
Po 2 godzinach uciążliwej drogi samochodem, Vassula zwróciła się do 7 tys.
osób, zgromadzonych w Divine Retreat Center. Przybywają tu ludzie z całych Indii na
rekolekcje i sesje Odnowy. Przedstawił ją dyrektor o. George Panackal.Podobnie jak w
całym regionie Kerala doskonale tłumaczył orędzia przełożony St. Thomas College, o.
Kurian Mattam.
W każdym miejscu omówiła ona nieco inne aspekty Orędzi, w czym z pewnością była
prowadzona przez Ducha Świętego. W Muringoor oprócz przedstawienia problemu jedności w
rodzinach i w Kościele, Vassula mówiła, jak bardzo Bóg pragnie modlitwy serca: stałej
rozmowy duszy z Bogiem. "Prawdziwe Życie w Bogu" uczy nas posiadania cały czas
Boga w umyśle, uświadamiania sobie Jego obecności przez używanie w każdej czynności
i w każdej sytuacji słowa: "my".
Goa, piątek, 23 stycznia
Dzień ten wyznaczył nowy etap podróży. Z lotniska Vassula udała się szybko na
spotkanie z dziennikarzami. Potem jednak rozpoczęło się kosztowanie goryczy zgotowanej
po raz kolejny przez szatana. On za wszelką cenę pragnie przeszkodzić sercom w
nawróceniu. Tradycyjnie i tu dotarł anonimowy list, wysyłany z Austrii, podpisany po
prostu... "życzliwy", a zawierający tekst Notyfikacji. Duchowni doradzali
więc wiernym, żeby nie uczestniczyć w spotkaniu z Vassulą. Jednak i tu Pan
przygotował drogi dla Swej wysłanniczki. Dzięki temu atakowi w prasie ukazało się
wiele artykułów pozytywnych o Vassuli i jej misji. I tak wiele osób dowiedziało się o
niej po raz pierwszy.
Panaji (Goa), 24 stycznia
W tym dniu Vassula dokonała nagrania telewizyjnego w programie prof. Angela
Castro, który po kilku dniach został wyświetlony w telewizji indyjskiej. Wiele osób
różnych wyznań dowiedziało się więc o istnieniu niezwykłego dzieła, które Bóg
rozszerza po całym świecie przez Swego proroka.
O 18.00, mimo wszelkich ostrzeżeń, na spotkanie zaplanowane w Kala Academy przybyło
około 5 tys. osób. Świadectwo Vassuli zapierało dech w piersiach. Wiele osób roniło
łzy radości. Vassula przedstawiła Boga jako kochającego i czułego Ojca, nieskorego do
gniewu, lecz gotowego przebaczyć i zapomnieć. Mówiła, jak w naszych dniach przychodzi
On żebrać o miłość.
W czasie każdego ze spotkań Vassula przypomniała, że dni miłosierdzia wkrótce się
skończą. Niebawem Bóg ukaże się jako Sędzia. Musimy zwrócić się do Boga.
Powinniśmy żyć co dnia tak, jakby to był nasz ostatni dzień na ziemi i być stale
gotowi do spotkania Boga z sercem czystym. Nadchodzące zaś oczyszczenie określiła jako
wielką łaskę dla całej ludzkości...
Z powodu ostrzegania przed Vassulą właśnie w tym regionie, o. James Fannan -
przedstawiając ją - podjął temat anonimowej Notyfikacji. Omówił najnowsze,
przychylne wypowiedzi kard. Ratzingera. Wyjaśnienia o. Fannana bardzo ucieszyły
zgromadzonych. Po chwili ciszy, na zakończenie spotkania, Vassula przyznała się, że
właśnie usłyszała Jezusa, który poprosił: «Powiedz im, że to, co zachwyca Moją
Duszę, to ich modlitwy, pochodzące z serca.»
Na zakończenie tego wzruszającego spotkania nawet mnisi buddyjscy podeszli wyrazić swą
radość z usłyszenia tak wstrząsającego świadectwa.
Margao, 25 stycznia 1998
Spotkanie odbyło się w wielkim publicznym parku. To pozwoliło uczestniczyć w nim
też ludziom, którzy w czasie wystąpienia Vassuli przechodzili i zostawali
przyciągnięci tym, co mówiła. To przypomniało słowa Izajasza: «Przybędę, by
zebrać wszystkie narody i języki; przyjdą i ujrzą moją chwałę» (Iz 66,18).
Przybyło około 2,5 tys. osób. I tu bowiem rozpowszechniono wieści o Notyfikacji.
Jednak już na początku o. J. Fannan rozwiał wątpliwości i obawy, przytaczając
wypowiedź kard. Ratzingera, który stwierdził m. in.: "możecie nadal
rozpowszechniać jej pisma" (10 maja 1996, w Meksyku).
Wiele osób przybyłych nie znało początków jej charyzmatu, dlatego Vassula opowiadała
o swoim nawróceniu, o pierwszych spotkaniach z aniołem stróżem, o tym, jak Bóg
prosił ją, żeby sercem odmówiła modlitwę Ojcze nasz. Podzieliła się też
spostrzeżeniem, że nigdy nie odczuła w Bogu surowego sędziego, choć takim
wyobrażają Go sobie ludzie, lecz - prawdziwego Ojca, który jest zawsze blisko. Vassula
często w Indiach powracała do stwierdzenia, iż Boga bardzo rani nasza
niewdzięczność. To, co jest Jego błogosławieństwem wydaje się nam naturalne:
zdrowie, jedzenie, ubranie, dach nad głową. Tymczasem każdy dzień powinniśmy
kończyć wychwalając Boga i dziękując Mu. Szczególnie w Indiach łatwo jest
zauważyć, jak dobrobyt człowieka jest kruchy i łatwo z dostatku wpaść w skrajną
nędzę. Mówiła tu także o tym, że słowa Boga zapowiadają koniec czasów, koniec
epoki złej i okrutnej. Są to więc słowa nadziei, rzucające światło na teksty
prorockie z Księgi Daniela i Apokalipsy. Spotkanie zakończyło tradycyjne
błogosławieństwo i modlitwa.
26 stycznia, w dniu święta narodowego, jedynie osoby biorące udział w organizacji oraz
kierujące grupami 'Prawdziwego Życia w Bogu' mogły korzystać z pozostawionego im
czasu, aby uzyskać szczegółowe wyjaśnienia i rady Vassuli.
Vasco da Gama, 27 stycznia
Nazajutrz spotkanie miało miejsce pod gołym niebem w Marmagoa Port Trust. Tu
organizatorem był o. Saturnino Dias. Sprzedano 2,5 tys. wejściówek dla pokrycia
kosztów wynajęcia terenu. Przybyło jednak o wiele więcej osób, które słuchały
Vassuli, stojąc za ogrodzeniem.
Vassula mówiła o Drugiej Pięćdziesiątnicy, porównując ją do zalewu, który dotrze
wszędzie. Jest to proces stopniowy, którego jednak już nikt nie zdoła zatrzymać.
Vassula usłyszała o lokalnych sektach, które przeciwstawiają się nabożeństwu do
Najświętszej Maryi Panny. Cytując orędzia, podkreśliła więc ogromną rolę Matki
Bożej, o której cześć zabiega Jezus, nazywając Ją "Niewiastą odzianą w
słońce". Podała przykład protestantów, którzy przybyli kiedyś na spotkanie z
nią, prosząc o wyjaśnienie kultu Maryi. W tym samym czasie jedna z kobiet poprosiła
Vassulę o modlitwę wstawienniczą. Ona zaś ujrzała w tym palec Boży i odpowiedziała:
"Skoro potraficie prosić mnie o przedstawienie Bogu czyjejś prośby, dlaczego
odmawiacie takiej roli Matce Bożej?"
Następnie podjęła temat odstępstwa i Antychrysta przytaczając jak zwykle słowa św.
Pawła (2 Tes 2). Antychryst ujawnia się dziś przez ducha buntu w Kościele. Bunt ten
wyraża się m. in. w sprzeciwie wobec papieża.
Na koniec spotkania o. Anastasio Gomez, karmelita, dawny profesor duchowości w
seminarium, zapewnił - jako teolog - zgromadzonych, że w pismach Vassuli nie znalazł
żadnego błędu.
Mimo późnej pory Vassula spotkała się na koniec z organizatorami jej przyjazdu. Dla
zapewnienia powodzenia jej misji w Indii, właśnie tu, w Goa, w sposób szczególny osoby
uczestniczące w organizacji podjęły modlitwy, posty, godziny adoracji Najśw.
Sakramentu.
Chicolim (Goa), 28 stycznia
W drodze na lotnisko, w tym ostatnim dniu pobytu w Goa, Vassula zatrzymała się
jeszcze w klasztorze Sióstr Karmelitanek, które bardzo o spotkanie z nią zabiegały.
Ofiarowała im kilka egzemplarzy nowego hinduskiego wydania pism. Wyjątkowo przychylne
przyjęcie Orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu" przez Karmelitanki na całym
świecie Vassula tłumaczy sobie podobieństwem głębokiej zażyłości z Bogiem w jej
pismach oraz w duchowości św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża i św. Teresy z
Lisieux.
28 stycznia odbyło sie jeszcze jedno spotkanie w Manickpur-Vesei (Bombay) w St.
Augustine's High School. Było ono o tyle znaczące, że po jego zakończeniu Vassulę
przyjął miejscowy biskup T. Dabre. Wyraził zgodę na zorganizowanie spotkania, a jej
samej podziękował za - jak się wyraził - uświęcenie jego domu swą obecnością.
29 stycznia w sali High School klasztoru w Mahim zgromadziło się 500 kapłanów,
zakonnic oraz kierujących grupami modlitewnymi osób świeckich. O. James w swym wstępie
wyjaśnił, że nie jest kierownikiem duchowym Vassuli, gdyż jej jedynym kierownikiem
pozostaje Duch Święty. Opowiedział jednak o tym, jak stał się pierwszym świadkiem
"Prawdziwego Życia..." w Bangladeszu. Prześladował Vassulę tak bardzo, że
Pan Jezus płakał nad nim. Vassula poprosiła w modlitwie o jego przemianę. Zapytała
też Boga dlaczego życzył sobie, żeby akurat temu kapłanowi pokazywała Orędzia. On
odrzekł: "żeby nauczył się pokory i przyjął, że Bóg może udzielać Swych
darów nawet najmniejszym i podnosić tych, którzy są martwi". Sam o. James
przyznaje, że czytając Orędzia pojął swój błąd i to, że Orędzia te istotnie
pochodziły od Boga. Zrozumiał, co oznacza zapowiedź: "ostatni będą
pierwszymi"...
Spotkanie zakończyło spontaniczne zwrócenie się do Vassuli dziennikarza The Week,
obecnego na spotkaniu, z prośbą o wywiad. Na koniec przekonany o prawdziwości jej
doświadczeń poprosił o osobiste błogosławieństwo.
30 stycznia 1998: nowe zagrożenie
Nazajutrz, 30 stycznia, w piątek Vassula nie zdążyła na samolot do Cochin w Kerala
z powodu nieostrożności organizatorów. Zdjęcia, indywidualne rozmowy - wszystko to
trwało zbyt długo! Przybycie na lotnisko na pół godziny przed odlotem okazało się
zbyt późne i mimo wszystkich argumentów, jakich użyto, Vassula nie została wpuszczona
na pokład samolotu. Było dla niej to doświadczenie tak ciężkie, że usłyszano jęk z
głębi serca: "Wolałabym umrzeć niż jeszcze raz nie zdążyć na spotkania w
Kerala". Pierwsze miało się odbyć już o 15.30. Ta uwaga sparaliżowała
organizatorów, którzy zdali sobie sprawę, jak ważna była dla niej misja, jakiej się
podjęła. Natychmiastowe usilne poszukiwania zakończyły się zakupieniem biletu na inny
samolot, który jednak miał coraz większe spóźnienie. Niepokój był ogromny...
Wreszcie - bez jednej chwili odpoczynku - Vassula dotarła do 4 tys. osób, zgromadzonych
w Bazylice Najświętszej Maryi Panny, gdzie przyjął ją o. José Nelliserry.
31 stycznia 1998: tryumf!
31 stycznia, pomimo wyczerpującej podróży i nieprzyjemnych niespodzianek w
przeddzień, Vassula wyjątkowo zgodziła się na dwa spotkania. O godz. 14.30 przybyła
do Papieskiego Seminarium św. Józefa. Rektor o. George Oliapuram przyjął ją bardzo
serdecznie i okazywał najgłębszy szacunek. Przedstawił ją klerykom jako prorokinię i
wiele razy okazał wiarę w autentyczność Orędzi. Korzystając ze spotkania z grupą
350 kleryków Vassula mówiła o obecnych podziałach wśród duchowieństwa.
Posługiwała się określeniem wiernych Ablów oraz Kainów, stojących po przeciwnej
stronie. Mówiła o trwającym odstępstwie w Kościele oraz otwartym buncie wobec
Papieża. Przytoczyła słowa Pawła VI, który stwierdził, że dym szatana przeniknął
do Bożej Świątyni. Zachęcała kleryków do troski o rozwój życia duchowego, do
życia w nieustannej obecności Boga.
O 19.30 przybyła do Indian Mission Society, centrum rekolekcyjnego, gdzie przyjął ją
dyrektor o. Prasanth. To tutaj nie udało się jej dotrzeć osobiście na początku
podróży zaplanowanej w Indiach. Ogromny tłum liczący około 30 tys. osób z wszystkich
klas społecznych, wszystkich religii zgromadził się tu, w oczekiwaniu. Spotkanie
określono później jako najwspanialsze, jakie odbyło się w okręgu Kerala.
O. James podkreślał tu, że Orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" są
szczególną szkołą duchowości i że trzeba czytać je, dając się prowadzić Bogu.
1 lutego 1998: pożegnanie
W ostatnim dniu, 1 lutego, w niedzielę przewidywano jeszcze jedynie ostatnie
spotkanie z organizatorami przyjazdu Vassuli do Indii. Tymczasem niespodziewanie dla
wszystkich, zjawiło się jeszcze około 200 osób, w tym wielu kapłanów i sióstr
zakonnych. Vassula raz jeszcze dała wspaniałe świadectwo. Na koniec powiedziała, iż
znakiem niewątpliwej autentyczności Orędzi jest fakt, że każdy naród, każda
kultura, ludzie w każdym wieku, z każdej rasy są poruszeni do głębi tym samym
Orędziem, które wywołuje głębokie i trwałe nawrócenia. Vassula podkreśliła też,
że nawrócenie jest największym cudem. Bóg bowiem nigdy nie gwałci wolności, lecz w
cudowny sposób dotyka serc, które odpowiadają na łaskę.
Uroczysta Msza św. zakończyła pobyt w Indiach - trudny i długi, najeżony
zasadzkami szatana, lecz z pewnością ogromnie owocny.
|