Vassula Ryden była gościem Polski w okresie Wielkiego Postu od 24 do 26 marca 1994.
Równocześnie przybył do Polski duchowy kierownik Vassuli, irlandzki zakonnik o. Michael
O'Carroll, znany mariolog, autor wielu teologicznych książek i artykułów, który
towarzyszył jej wówczas we wszystkich podróżach. Odbyły się z nimi trzy spotkania.
24 marca w kościele Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie; 25 marca w Bazylice
Wniebowzięcia w Katowicach-Panewnikach oraz w sali Szkoły Podstawowej nr 2 w Chorzowie;
26 marca w Hali Arena w Poznaniu.
Wizyta Vassuli w naszym kraju naznaczona została dwoma szczególnymi wydarzeniami, które
wyróżniły Polskę. W piątek, w Zwiastowanie Pańskie, przeżyła publicznie Mękę
Jezusa Chrystusa. Jezus przekazał jej w tym czasie Orędzie dla Polski. Następnie na
Lotnisku Okęcie 27 marca, tuż przed odlotem do Zurychu, w obecności kilkunastu
świadków, przekazała ustnie, a potem zapisała Orędzie ręką prowadzoną przez
Jezusa.
Pozostała w naszej pamięci jako «narzędzie» ciche, skromne, skupione, odwołujące
się w głębokiej i prostej mądrości do Bożych Słów na trwale zapisanych w jej
sercu. Zrównoważona i - mimo ataków - spokojna, każdym słowem, gestem, zachowaniem
wskazywała na Boga jako jedyny cel i źródło siły w jej i naszym życiu. «To jest
Boże Orędzie, nie moje - mówiła - i każdy z was ma jakieś zadanie w Bożym planie.»
Przed spotkaniami zabrał głos Michael O'Carroll:
Dlaczego popieram Vassulę Ryden?
Jako członek pierwszego towarzystwa międzywyznaniowego w Irlandii od czasu Reformy -
Towarzystwa im. kard. Merciera, pracowałem już dla jedności chrześcijan na 20 lat
przed Soborem Watykańskim II. W tym samym czasie pracowałem również na rzecz lepszych
relacji pomiędzy katolikami i Żydami, jako członek Pillar of Fire Society. W religijnym
klimacie zamkniętego kręgu, który dominował w tamtym czasie, ucięto te dwie
inicjatywy z zachowaniem wszelkich wymaganych administracyjnych konwenansów. Pamiętałem
jednak naglącą konieczność jedności chrześcijańskiej i jako kapłan - dziennikarz w
czasie Soboru, popierałem wszystko, co czynione było dla tej sprawy i starałem się
robić to potem.
Często pisałem i mówiłem publicznie, że chociaż ekumenizm został rozpropagowany
przez Sobór i w pełni przyjęty przez Papieży, ma on jeszcze ważną lukę, to znaczy
niewystarczającą uwagę skierowaną na prawosławnych. Zajmowanie się jedynie
protestantami - a mówię o tym jako ktoś, kto ma pomiędzy protestantami krewnych i
przyjaciół od zawsze - wywarło straszny wpływ na świat katolicki: atak na teologię i
praktykę kultu maryjnego. Polityka ta przyjęta z zamiarem uspokojenia pewnych
protestanckich prądów, doprowadziła do 'dziesięciolecia bez Maryi', zgodnie ze
słowami uczonego biblisty, Ignacego de la Potterie, wygłoszonymi w czasie
Międzynarodowego Kongresu Maryjnego w Huelva we wrześniu ub. r. To oczywiście przesada,
lecz spostrzeżenie jest ważne. Najmniejsza uwaga skierowana na prawosławnych ukazałaby
absurdalność takiej postawy. Od zawsze w świecie prawosławnym Theotokos otoczona jest
największymi skarbami i najmniejszego szczegółu nie można się wyrzec.
To zupełne zaniedbanie prawosławnych jest w rzeczywistości słabością, nad którą
boleję i w istocie, rzeczy przedstawiały się jeszcze gorzej i tak pozostają. Zanim
ktokolwiek sprzeciwi się temu surowemu osądowi, niech przeczyta najpierw raport
mieszanej Komisji teologów prawosławnych i katolickich, opublikowany po spotkaniu,
które miało miejsce w Libanie [w Balamand] w czerwcu zeszłego roku. Można tam
przeczytać, że podział ten trwa, a nawet zaogniło go kilka inicjatyw podjętych
niedawno. Nie podejmuję już nawet problemu Rosji. Taki jest smutny bilans 29 lat, które
upłynęły w listopadzie 1993 od ogłoszenia przez Sobór Watykański II Dekretu o
ekumenizmie (Unitatis Redintegratio ogłoszony 21 listopada 1964).
W takim to właśnie klimacie ogólnym porażek i frustracji przyszedł nam nagle znak
nadziei: Vassula Ryden. Chociaż jest prawosławna, posiada audytorium katolickie na
skalę światową i jest popierana we wzrastający sposób w swoim Kościele. A jednak w
postawie zajętej wobec niej przez niektórych z moich współbraci kapłanów miałem
wrażenie przeżywać ponownie okres przedsoborowy, kiedy to katolicy myśleli, że wypada
unikać protestantów, że każdy dialog z nimi stanowi kompromis, jeśli nie zdradę, i
rozkoszowali się każdym raniącym ciosem, który mógł dosięgnąć
"nieprzyjaciela" albo obalić jego pogląd. Nie unikano obraźliwego języka i
wiem, co mówię! Nie mam na celu wzbudzać tu polemiki. Ograniczam się do zauważenia
faktów w sposób ogólny.
Czy Sobór Watykański II naprawdę miał miejsce? Czy synowie i córki Kościoła
naprawdę idą za jego wskazaniami? Szczególnie w tych drażliwych dziedzinach? Czy nie
lekceważą poglądów podawanych w Dekrecie o ekumenizmie, potwierdzonych w Dyrektorium
niedawno opublikowanym, ogłoszonym 25 marca 1993 (Dla wprowadzenia w życie zasad i norm
ekumenizmu Pontificium consilium ad christianorum unitatem fovendam)? Kiedy atakują
Vassulę, swój ulubiony cel, czy nie kpią sobie w rzeczywistości z tragicznego werdyktu
komisji mieszanej? (Do wydarzeń w Katowicach doszło dokładnie w rocznicę tych umów!)
Czy zdają sobie sprawę, że faktycznie atakują przez to właśnie pisarkę
prawosławną najbliższą nam od 900 lat?
Studiując dzieło Vassuli odrzuciłem takie podejście negatywne i - według mnie - w
istocie pełne nieposłuszeństwa oraz radykalnie cyniczne. Nie mam żadnego powodu, aby
żałować mojej decyzji. W książce, którą dopiero co napisałem o Vassuli (Vassula of
the Sacred Heart's Passion Dublin 1993), przedstawiłem całkowicie wyjątkową
zawartość jej pism, ocenionych według dwóch prostych kryteriów: według źródeł
pism i według stopnia ich zharmonizowania z myślą katolicką.
Po ludzku mówiąc, źródła nie było. Vassula zaczęła pisać książki Prawdziwe
Życie w Bogu, które zostały właśnie ponownie wydane, a przetłumaczono je już na 23
języki (obecnie: ponad 30) - w tym 13 tłumaczeń ukończonych, a 10 w toku: rosyjski,
syjamski, koreański, bengali, norweski, arabski i japoński - kiedy była pozbawiona
jakiejkolwiek formacji teologicznej i duchowej. Nie uczęszczała nawet na podstawową
katechizację i praktyki religijne były nieobecne w jej życiu przez 30 lat.
O Trójcy Świętej Vassula pisze dokładnie jak św. Symeon Nowy Teolog (949-1022, jeden
z największych mistyków w historii Kościoła), którego nic nie przeczytała przed
publikacją Prawdziwego Życia w Bogu. Ci, którzy nie przyjmują jej własnego
wyjaśnienia źródła jej wiedzy, mają pewien problem: skąd ona ją otrzymała?
Chociaż prawosławna i identyfikująca się ze swoim Kościołem przedstawia ona
duchowość w każdym punkcie do przyjęcia dla katolików. Tutaj trzeba by mi więcej
miejsca do zastosowania drugiego kryterium, to znaczy zgodności nauczania Vassuli z
nauczaniem Kościoła katolickiego. Vassula pomogła odżyć pragnieniom i ideałom
duchowym, które stanowiły niegdyś chwałę katolicyzmu, lecz które się zatarły, nie
bez doznania przeciwnych ataków. Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi
zajmują tu centralną pozycję, podobnie jak inspiracja, która najgłębiej obejmuje
świat katolicki: Przymierze Dwóch Serc.
Uczestniczyłem w Międzynarodowym Sympozjum Dwóch Serc, zorganizowanym przez katolików
na Filipinach i mocno popieranym przez Jana Pawła II. Sympozjum to doprowadziło do
szczegółowego studium tego tematu żywotnego dla współczesnego katolicyzmu. Jakie
było moje zdziwienie, że znalazłem ten temat ukazany z mocą i jasnością w tekstach
napisanych pod dyktando przez Vassulę.
Podczas gdy zapomnienie o Duchu Świętym było nieszczęściem dla naszego łacińskiego
Kościoła - pomijając tu Jana Pawła II - nie istnieje w świecie chrześcijańskim
wykład o Duchu Świętym obszerniejszy, bardziej wyjaśniający i bardziej
przekonywujący niż ten, który podała Vassula Ryden.
Czy muszę jeszcze wspomnieć o przedstawieniu bardzo osobistym Boga Ojca przy pomocy
pojęć egzystencjalnych, którym absolutnie nie można się oprzeć? Aż do śmierci
ojciec Karol Rahner niepokoił się o niezdolność Kościoła do pełnego włączenia
Trójcy Świętej do codziennego życia. A oto osoba pozbawiona jakiegokolwiek
przygotowania formalnego teologicznego, Vassula, czyni nam bezpośrednio przystępną
każdą Osobę Trójcy Świętej i sprowadza nam je wszystkie Trzy do naszego poziomu
zmysłowego poznania.
Czy ta misja przynosi owoce w Kościele? Mógłbym dołączyć tu świadectwa o
nawróceniach, pewne świadectwa o uzdrowieniach (chociaż Vassula jest bardzo dyskretna w
odniesieniu do charyzmatu uzdrawiania), uderzające przykłady osób, które popadły w
spoczynek w Duchu po osobistym kontakcie z Vassulą.
Muszę jeszcze wymienić dwa aspekty jej misji, które pominąłem w pierwszym wydaniu
mojej książki. Poradzono mi je poruszyć w nowym wydaniu.
Vassula przeżywa od jakiegoś czasu Mękę Chrystusa. Widziałem ją w tym
wstrząsającym doświadczeniu w Szwajcarii i w Stanach Zjednoczonych. Doświadczenie to,
które nadchodziło co tydzień zostało przerwane przed 18 miesiącami. Powtórzyło się
w Omaha 12 czerwca w zeszłym roku w obecności pięciu świadków. Świadectwa ukażą
się w stosownym czasie. (Przemawiając w Chorzowie o. M. O'Carroll dodał w tym miejscu:
«Przeżyła ją właśnie dzisiaj u OO. Franciszkanów, dlatego zrozumiecie, jeśli
będzie mówiła powoli.»)
Osoby, które uczestniczyły w spotkaniu z Vassulą w kościele Matki Bożej w South Bend
(Indiana, w USA), doniosły mi o innym znaku. Widziały cud słońca nad salą
konferencyjną, w której miała mówić. Posiadam również dwa świadectwa tego samego
zjawiska, które niedawno pojawiło się w Kent, w Anglii. Posiadam znaczącą
dokumentację zawierającą świadectwa o zmianach wyglądu Vassuli podczas jej spotkań.
W miejsce jej twarzy często pojawiała się twarz Chrystusa. Świadectwa te pochodzą ze
Szwajcarii, Anglii, Francji, Kanady, Grecji i wiele z Filipin. Najnowsze świadectwa,
które do mnie dotarły, pochodzą od przebywających w więzieniu w Muntinlupie, w
Manili, którzy podpisali oświadczenia dotyczące tego, co widzieli w czasie jej
konferencji. Również w Manili, znaczący świadek: Aurora Aquino, matka męczennika
Benigno, jedna z kobiet najbardziej szanowanych w kraju. Trzech świadków jest
prawosławnych, jeden - anglikanin.
Dlaczego na temat Vassuli opublikowano tyle bezwstydnych kłamstw? Na przykład, że
przewidywała trzęsienie ziemi w Kalifornii, które nie nastąpiło. Ona nigdy czegoś
podobnego nie powiedziała. Albo, że Jezus miał jej powiedzieć, że pragnie, aby
jedność dokonała się pod przewodem Ekumenicznej Rady Kościołów. Tego również
nigdy nie powiedziała!
Mówi się, że zarabia wiele pieniędzy. W rzeczywistości od licznych wydań i
tłumaczeń nie otrzymuje ani grosza za prawa autorskie, chociaż miałaby do tego
najściślejsze prawo. Najczęściej więźniom rozdaje dary, jakie otrzymuje. W zeszłym
roku przeznaczyła jako dar 20 tys. marek niemieckich na szpital dziecięcy w Moskwie.
Czy możemy odrzucić wszystkie te oczywiste znaki Bożego działania? Liczni kapłani o
wysokich kwalifikacjach teologicznych przyjmują te oczywiste znaki. Inni - nie. A więc?
Emil Zola powiedział, że chociaż tysiące cudów zostało już zarejestrowanych w jego
epoce w Lourdes jako prawdziwe, on będzie się upierał, aby w nie nie wierzyć.
ojciec Michael O'Carroll, C.S.Sp.
Świadectwo wygłoszone przez Vassulę w Warszawie, w Chorzowie i Poznaniu
Rozpocznę modlitwą: Będę uwielbiać mego Pana i moja dusza będzie żyła jedynie
dla Niego i tylko Jemu samemu będę służyć. Moje wargi będą śpiewać tylko dla
Niego, a moje serce tylko na Niego samego będzie zważać i odtąd moje serce będzie
biło tylko dla Niego. Amen. (2.02.93)
(W Chorzowie Vassula odczytała sama tylko tę modlitwę. Nie potrafiła dalej
mówić, z powodu powracającego cierpienia Męki, którą przeżyła w tym dniu w
Panewnikach, w klasztorze OO. Franciszkanów. Dalszą część wygłosić miał,
zastępując ją, o. O'Carroll).
Na początek chciałabym wam powiedzieć, że to Bóg przysyła mnie do waszego
kraju. Nie ja to wybrałam. Oto, co powiedział mi Bóg: «Takie jest Moje przykazanie dla
ciebie: kochaj Mnie, zapisuj Moje orędzia i idź od narodu do narodu ogłaszać Moje
Słowa. Bądź Moim echem. Niech ci, którzy mają uszy, słuchają. Ci, którzy nie chcą
słuchać, niech nie słuchają. Wszystkim, co podejmiesz, Ja będę kierował i
pobłogosławię to. Zatem nie lękaj się. Czas jest krótki. Działaj bez zwłoki. To
także jest Moim przykazaniem...» (11.10.93)
«I jak zwierciadło bez skazy, poruszę cię, aby wszędzie zalśniły Moje Słowa, aby
dosięgły one krańców ziemi. Głoś dokładnie wszystko, co Mój Duch ci daje,
ogłaszając Zbawienie i zapowiadając Pokój i Miłość.» (23.12.93)
«Posługuj się sierpem, kiedy widzisz Mnie posługującego się sierpem. Nie zwalniaj
kroku, podążaj za Mną, dostosowując się do Mojego tempa. Jeśli Ja zwalniam,
również ty zwolnij. Mów odważnie, kiedy daję ci znak, i zachowaj milczenie, kiedy na
ciebie patrzę. Broń Prawdy zawsze, aż do śmierci. Naucz się być cierpliwa, jak Ja
jestem cierpliwy.» (23.09.91) Z tej przyczyny, to co robię, robię z posłuszeństwa
Najwyższemu. Kiedy Bóg nakazuje mi iść, idę tam, dokąd każe mi iść. Kiedy Bóg
nakazuje mi iść z Nim, idę z Nim. Kiedy nakazuje mi słowami: «mów i bądź Moim
echem», mówię otwarcie - zgodnie z Jego poleceniem - i nic nie zachowuję w tajemnicy.
Powtarzam dokładnie słowa, które mi dał, aby usłyszał je cały świat.
DLACZEGO TO ORĘDZIE?
18 maja 1991, Bóg powiedział mi: «Niejednego doprowadzę do Mnie... Kocham was
bezgranicznie zawsze o tym pamiętajcie. Przyciągam do Życia. Nikogo nie odrzucam.
Grzesznicy, niesprawiedliwi, wszyscy jesteście Moimi dziećmi. Moje Orędzie to orędzie
Miłości, odwołanie się do samych podstaw, przypomnienie Mojego Słowa i Mojego
Istnienia. Nie bójcie się Mnie. Lękajcie się jedynie tego, który przekonuje, że nie
istnieje i który z większą niż kiedykolwiek wrogością pociąga was ku śmierci. Ja
jestem Światłością. Powiedz im, że to Orędzie nie zostało im dane, aby wywołać
sensację, lecz aby im uświadomić pilność, powagę i znaczenie Mojego Wezwania:
pilność ich nawrócenia; powagę stanu ich dusz; znaczenie zmiany ich życia i życia w
świętości... (W Chorzowie w tym miejscu - na prośbę Vassuli - o. O'Carroll przerwał
wygłaszanie świadectwa. Jej cierpienie tak bardzo się nasiliło, że trzeba ją było
położyć. Prosiła jedynie o cichą modlitwę w intencji jedności rozbitego Kościoła
Chrystusa.) Pragnę, aby Moje dzieci słuchały bardzo uważnie wszystkiego, co mam do
powiedzenia: Niech prowadzi was Mój Duch Prawdy i doprowadzi was z powrotem do Prawdy.
Niech Mój Duch Poznania przypomina wam Jedną i Jedyną Prawdziwą Wiedzę, którą Ja
Sam wam dałem.»
CO ZAWIERAJĄ ORĘDZIA?
Orędzia te są miłosiernym wezwaniem Boga do miłości, nawrócenia, pojednania,
pokoju i jedności. Oto Jego Słowa (11.10.93):
«Powiedz im, że Książę Pokoju, ten Bóg otoczony cherubinami, porzucił Swoją
Koronę i Królewskie Szaty, aby iść przez świat z bosymi stopami, ubrany w płócienny
wór, aby ukazać Swój smutek...»
Bóg pochyla się nad nami, aby nas dosięgnąć i ocalić nas z naszej nędzy, z naszej
apatii, z naszego buntu i naszego grzechu, aby nam przypomnieć na nowo, że On jest
naszym Ojcem, a my jesteśmy Jego potomstwem. Kiedy przyszedł do mnie i podniósł mnie z
mojej nędzy, powiedział mi: «Jesteś Moja, a Ja jestem twoim Ojcem... Należysz do
Mnie... Jesteś Moim potomstwem... Pochodzisz ode Mnie... Odczuj, że jesteś przeze Mnie
kochana...»
BÓG PRAGNIE ZAŻYŁOŚCI Z NIM
Nie możemy kochać Boga z całego naszego serca, z całej naszej duszy i całym naszym
umysłem, jeśli nie zbliżymy się do Boga i jeśli Go nie poznamy. Dlatego, na samym
początku, przed wszystkim innym, Bóg poprosił mnie, abym przyszła do niego i kochała
Go głęboko. Bardzo szybko powiedział mi, że jeśli nie będę żyła z Nim w
bliskości, nie nauczę się Go kochać. Powiedział mi: «kochaj Mnie w sposób bardzo
zażyły, jednak nigdy nie zapomnij, że Ja jestem Święty». Oznacza to: bojaźń Pana,
szacunek, jaki jesteśmy Mu dłużni, poszanowanie i cześć, jaką jesteśmy Mu winni.
Ale niestety nasza epoka uczyniła sobie fałszywy obraz Boga, obraz budzący lęk, który
nie może nauczyć nas kochania Go miłością dziecka. Uczyniliśmy sobie obraz Boga
niemego, pozbawionego życia, słowo wydrukowane na papierze: tak, utworzyliśmy sobie
obraz Boga pozbawionego życia. Albo niektórzy z nas sprawili, że ukazuje się On jako
bezwzględny sędzia, spragniony potępiania, niewyrozumiały. Inaczej mówiąc,
uczyniliśmy sobie Boga na nasz własny obraz.
Bóg przychodzi do nas wszystkich, nawet do najnędzniejszych... Nie zamykajmy więc przed
Nim drzwi. Królestwo Boże nie przychodzi tak, jak ludzie się tego spodziewają, a
ofiara, o którą Bóg nas dziś prosi, to przemiana naszych serc. Bóg nawiedza ziemię,
aby napełnić nasze dusze Swoim Świętym Duchem.
Jezus mówi, że powinniśmy umrzeć dla samych siebie i dla naszej woli, aby Wola Ojca
mogła się w nas wypełnić. Dopiero wtedy, kiedy umrzemy dla samych siebie, dla naszej
woli, dopiero wtedy możemy odrodzić się z Ducha. To dlatego mówi On: «Ściszcie
głos, abyście mogli usłyszeć Mój Głos... Pochylcie głowy, abyście mogli zobaczyć
Moją Głowę... Uniżcie się, abym Ja mógł was podnieść... Ustanowię Moje
Królestwo pośrodku ubóstwa.»
Znaczy to, że Chrystus może uczynić z waszej duszy Swój Pałac. Jeśli Mu na to
pozwolicie, Chrystus może przemienić waszą duszę w ogród, w którym będzie mógł
odpocząć. On może przemienić waszą duszę w Swój Pałac, w którym może być
Królem i panować w was. Może przemienić waszą duszę w Niebo, w którym będzie
uwielbiony. To dlatego mówi: «Błogosławieni ubodzy w duchu, do nich należy Królestwo
Niebieskie.» Najświętszy ustanawia Swe Królestwo jedynie w duszy pokornej i ubogiej,
by królować w tej duszy teraz i na zawsze.
NIEUSTANNA MODLITWA I DAR MIŁOŚCI
Pewnego dnia, w jednym z Orędzi, Chrystus powiedział, że tajemnicą świętości
jest okazywanie Mu czci. I kiedy poprosił mnie o nieustanną modlitwę, o mało nie
zemdlałam, ponieważ myślałam, że On chciał, abym pozostawała na kolanach przez 24
godziny na dobę! Wtedy On wytłumaczył mi, co przez to rozumiał. Powiedział, że
modlić się bez przerwy to znaczy być w doskonałej jedności z Bogiem... To znaczy być
świadomym Bożej obecności... Być świadomym Bożej obecności, to być czujnym... Być
czujnym to znaczy trwać na nieustannej modlitwie, a nieustannie się modlić, to znaczy
być w doskonałej jedności z Bogiem... To żyć Prawdziwym Życiem w Bogu... To znaczy,
że ktokolwiek żyje w miłości Bożej, Bóg żyje w nim... Ale ten, kto nie potrafi
kochać, nigdy nie może żyć prawdziwym życiem w Bogu i nigdy więc nie może
osiągnąć świętości.
NAWRÓCENIE TO OŻYWIENIE MIŁOŚCI
W niedawnym Orędziu (6-8.12.93) Matka Boża powiedziała nam: «Przyszłam
przypomnieć wam wszystkim, że prawdziwym apostołem Boga jest ten, kto czyni wolę
Bożą: Kochać, to czynić wolę Boga. Bóg wysłał mnie, abym uzdrowiła wielu
spośród was, jednak Moje wezwania nie zostały uszanowane ani docenione. Zostałam
wysłana przez Najwyższego, aby was zgromadzić w wielkiej liczbie i nauczyć was, że
miłość jest istotą całego Prawa. (...) Moje dzieci, wasza miłość nie powinna być
zwykłymi słowami w waszych ustach, lecz czymś, co pochodzi z waszego serca. Wasza
miłość powinna być żyjąca i aktywna. (...) Niech wszystko, co czynicie, będzie
dokonywane sercem, z miłością.
Wiele osób przychodzi mnie pytać, czy spełniają wolę Bożą. Niektórzy pytają mnie,
jaka jest Wola Boża, czego On pragnie. Matka Boża mówi, że być prawdziwym apostołem
Boga, to czynić Wolę Bożą i dorzuca: «Kochać znaczy spełniać wolę Bożą». Bóg
prosi nas o nie podzielone serce.
NOWE NIEBIOSA I NOWA ZIEMIA
Niektórzy pytają: dlaczego Duch ujawnia się dziś w tylu miejscach w świecie,
bardziej niż w jakimkolwiek innym czasie? Dlaczego Bóg wysyła naszą Najświętszą
Matkę, by przemierzała świat szukając nas?
Jezus mówi nam, dlaczego (10.01.90): «Przygotowuję was do życia pod Nowym Niebem i na
Nowej Ziemi, ponieważ zbliża się czas, kiedy Miłość ma powrócić, aby żyć z wami.
Wkrótce usłyszycie kroki powracającej Miłości i to dlatego Mój Głos słyszany jest
już wszędzie, na całej ziemi i dlatego wasze dzieci mają widzenia. Powiedziałem, że
wyleję Mojego Ducha na całą ludzkość i że wasi synowie i wasze córki prorokować
będą i że Moich Błogosławieństw udzielę nawet najmniejszemu z was.»
We fragmencie tym Jezus cytuje Pismo św. (Księga Joela 3,1-2). Niektórzy zapytają:
"Co On rozumie przez Nowe Niebiosa i Nową Ziemię? Jak Niebiosa mogą się zmienić
i jak zmieni się ziemia, aby stać się nowa?"
DUCH ŚWIĘTY ODNOWI NAS
To, co Jezus, przez to rozumie, to całkowita odnowa naszych serc. Pan naprawdę
wyleje Swego Świętego Ducha z taką mocą na nas, że niewidomi, chorzy, kalecy wszyscy
zostaną uzdrowieni i odnowieni. Inaczej mówiąc, zamiarem Boga jest odnowienie Jego
Kościoła.
My WSZYSCY jesteśmy Jego Kościołem, nawet najmniejsi spośród nas, my wszyscy
jesteśmy Jego Kościołem. Jesteśmy Mieszkaniem Najświętszego Boga, jesteśmy
Własnością Boga, my jesteśmy Jego Miastem. Nowe Niebiosa i Nowa Ziemia to odnowa
naszej duszy. Miasto święte, nowe Jeruzalem to odnowa naszej duszy, odrodzonej przez
Ducha Świętego. Oto, co mówi Pan (2.06.91):
«...a lecznicza Woda płynąca z Mojej piersi, ten potok tryskający z Mojej Świątyni,
napełni was i uzdrowi. Nikt nie będzie mógł zatrzymać tego strumienia. Ten potok
będzie nadal obficie wypływał z Mojego Serca. Będzie płynął wszędzie, rozchodząc
się wieloma odnogami, rozdzielając na wiele strumieni płynących we wszystkich
kierunkach, a gdzie popłyną te lecznicze wody, tam KAŻDY - chory, kaleki, niewidomy -
zostanie uzdrowiony. Nawet umarli powrócą do życia. Nikt nie będzie mógł Mi
przeszkodzić w oczyszczeniu was.»
Pomimo znaków dawanych nam przez Boga, ciągle są ludzie, którzy zachowują
powściągliwość, ponieważ nie rozpoznają ani znaków, ani czasów. Jezus mówi im
(23.12.93): «Ach! Pokolenie, jak możesz Mnie jeszcze prosić o znaki większe niż Znak
Syna Człowieczego, jaki daję wam dzisiaj? Który człowiek nie może jasno zobaczyć
Moich Zamiarów? Jak to się dzieje, że nie możecie dostrzec Olśniewającego Światła
Mego Świętego Ducha? Jak światło siedmiu dni w jednym, tak Mój Święty Duch
jaśnieje dziś na Niebiosach. Czy ten Znak Syna Człowieczego pojawiający się na
Niebiosach nie wystarcza wam? Ujawniam przed tobą rzeczy ukryte i nieznane, pokolenie, w
sprzyjającym czasie, ujawniam przed tobą te rzeczy. Czy odwrócicie się na prawo, czy
na lewo, ujrzycie na niebie olśniewający Znak Mojego Świętego Ducha, a wasze uszy
usłyszą: «To Ja Jestem! Ja Jestem jest z wami jako Serce. Ja Jestem jest tutaj, aby
zbudować waszą nadzieję, waszą siłę, waszą wiarę i waszą miłość. Wstańcie!
Wstańcie teraz, wy, którzy dawno umarliście...»
DUCH ŚWIĘTY JEST WEWNĘTRZNĄ MOCĄ KOŚCIOŁA
(15.04.91): «Wewnętrzną mocą Mojego Kościoła jest Mój Święty Duch,
żyjący i działający w Nim. Jak serce w ciele, tak Mój Święty Duch stanowi Serce
Mojego Ciała, którym jest Kościół... Wewnętrzną mocą Mojego Kościoła jest Mój
Święty Duch, który was przekształca, wznosi i zmienia w prawdziwe podobizny Mnie
Samego. Wewnętrzną mocą Mojego Kościoła jest Mój Święty Duch, Ogień, który was
ożywia, oczyszcza i czyni z waszego ducha kolumny ognia, gorejące ogniska miłości,
żywe pochodnie światła dla ogłaszania bez lęku Mojego Słowa, stające się
świadkami Najwyższego i uczące innych poszukiwania jedynie rzeczy Niebieskich.»
Nasz Ojciec Niebieski mówi jeszcze w odniesieniu do Ducha Świętego: «Dziś bardziej
niż kiedykolwiek, zsyłam wam Mojego Świętego Ducha, aby was odnowił. (...) Powiedzcie
Mi, czy ciało może żyć bez serca? Dowiedzcie się, że Mój Święty Duch jest Sercem
Ciała, którym jest Kościół. Nauczcie się, że Mój Święty Duch jest Oddechem
Kościoła, Istotą gorliwości dla Mnie, waszego Boga. Mój Święty Duch jest słodką
Manną z Nieba karmiącą ubogich. (...) Mój Święty Duch jest smakiem waszego życia
(...). Mój Święty Duch jest zapachem waszych homilii w Moich Zgromadzeniach i
wypełnieniem waszego Czasu... Mój Święty Duch jest treścią waszych uwielbień
kierowanych do Mnie. On objawia waszym sercom, że Ja Jestem, Który Jestem, objawia
waszemu duchowi, że Ja jestem waszym Abba i że wy jesteście Moim potomstwem, Moim
nasieniem...»
Duch Święty odgrywa w Kościele rolę zasadniczą. Bóg powiedział, że «Duch Święty
jest wypełnieniem naszych Czasów...»
«Mój Święty Duch jak oblubieniec pojawia się dziś, aby o was zabiegać, zdobyć was
i zaślubić. Mój Święty Duch złożony jest jak drogocenny kamień węgielny w waszych
sercach, aby stać się fundamentem waszej wiary, waszej nadziei, waszej miłości i
waszej gorliwości dla Mnie, waszego Boga. Tak, Mój Święty Duch jest źródłem, które
daje życie. On jest wewnętrzną mocą Mojego Królestwa, gromadzącą uczniów
Mądrości...» (23.12.93)
JEDNOŚĆ
Jeśli chodzi o nasze rozbicie, Jezus porównuje trzy Kościoły z trzema sztywnymi
żelaznymi prętami. Całkiem na początku Jezus dał mi wizję. Widziałam trzy żelazne
pręty, bardzo blisko siebie. Potem Jezus dał mi do zrozumienia, że przedstawiają one
trzy Kościoły. Wtedy poprosił mnie o połączenie tych prętów, mówiąc, że, aby
się zjednoczyć, WSZYSCY musimy się ugiąć. Powinniśmy wszyscy być spragnieni
ugięcia się, łagodniejąc. Kiedy Chrystus mówi o ugięciu się, rozumie przez to nasze
ugięcie w pokorze i miłości. Mówi On, że KLUCZEM do jedności jest miłość i
pokora.
Następnie prosi nas, byśmy się zjednoczyli, ujednolicając datę świętowania
Wielkanocy w Kościele katolickim i prawosławnym, zanim będziemy szukać innych rzeczy:
«Czy muszę jeszcze jeden raz pić Kielich waszego podziału? Czy pozwolisz Memu Ciału
odpocząć jednocząc z miłości do Mnie, Święto Wielkanocy?» (25.10.91) «Wielu z
nich mówi o jedności i braterstwie, ale ich słowa są podstępne, bez treści. Dajcie
dowód na Oczach waszego Stwórcy, uginając się. Dajcie dowód na oczach waszego
Stwórcy, ustalając jedną datę Wielkanocy. Dajcie dowód wobec Mnie, łamiąc wspólnie
chleb.» (25.11.91)
W niedawnych orędziach Chrystus tłumaczy, jak bardzo jesteśmy jeszcze daleko od
jedności. Oto, co mówi: «Powiedz tym, którzy pracują dla Jedności, aby wznieśli
oczy ku niebu. Czy widzą, jak ono jest daleko od ziemi? Tak daleko, jak ich serca
oddalone są wzajemnie od siebie. Oto do jakiego stopnia oddalili się od siebie.»
(21.12.92) «Powiedz im, jak bardzo brzydzę się sercami, którym brak szczerości. Ich
uroczystości i dyskusje męczą Mnie.» (7.10.91) Jezus nie chce nas już widzieć, jak
różnimy się pod Jego Świętym Imieniem i mówi nam, że Jedność dokona się w
sercach, a nie przez podpisanie jakiegoś układu. Oto, co mówi:
«Prawdziwy chrześcijanin to ten, który jest nim wewnętrznie, a prawdziwa Jedność
jest i będzie w sercach. Jedność nie będzie jednością litery, lecz ducha.»
(13.10.91)
Ja jestem prawosławną i pomimo to nie mam żadnego problemu, aby zjednoczyć moje serce
z waszymi sercami, aby razem z wami modlić się do Chrystusa, w jednym zgromadzeniu. Wy
również nie macie problemu, aby zjednoczyć wasze serce z moim, aby wspólnie modlić
się do Jezusa. To jest jedność serca, jedność, o którą prosi Jezus. Nie różnimy
się pod Jego Świętym Imieniem. Jednoczymy nasze serca i jednym duchem uwielbiamy Boga.
Jedność jest bardzo prosta, lecz staje się BARDZO skomplikowana dla bogatych w duchu.
Jezus czyni wyrzuty tym, którzy uważają, że pracują dla jedności, lecz nie są
szczerzy, gdyż brak im pokory i miłości. Oto, co im mówi:
«Mówicie o Duchu, lecz nie działacie w Duchu. (...) Powiedz Mojemu ludowi, że nie
chcę zarządców w Moim Domu; nie będą usprawiedliwieni w Moim Dniu, ponieważ to
właśnie oni zindustrializowali Mój Dom. Zesłałem wam Mojego Ducha, aby żył w
waszych sercach. Dlatego Duch, który żyje w was, objawi wam, że Mój Kościół
zostanie odbudowany we wnętrzu waszych serc i uznacie się wzajemnie za braci w waszych
sercach.» (14.10.91)
Niektórzy powiedzą: «Jednak my zachowaliśmy Prawo Kościoła i byliśmy mu
posłuszni...» Nie WYSTARCZA: zachować Prawo Kościoła i być mu posłusznym.
Matka Boża mówi: «Pochylacie się bardzo nisko i podążacie za literą Prawa, jednak
nie dochodzicie do zrozumienia serca Prawa. Wielu z was mówi o Jedności, jednak są oni
pierwsi do potępiania tych, którzy ją praktykują, ponieważ nie ma w was miłości.
Jeśli wszystko, o co was prosiłam, praktykujecie bez miłości, ciągle jesteście w
ciemnościach.»(6-8.12.93)
Bóg mówi, że w tym świecie brak jest miłości i że wielu jest ciągle w stanie
wojny, choć uważają, że są nawróceni. Odbiciem tego, mówi nasz Pan, są wojny w
naszych krajach, nasz podział i chłód naszego serca. Pan mówi, że to, co mamy w
sercu, odbija się na zewnątrz.
Oto, co On mówi: «Jeśli wy sądzicie, że jesteście w Prawdzie, wytłumaczcie Mi więc
wasz podział... (...) Jakże ktokolwiek z was może się uważać za sprawiedliwego,
skoro wasze kraje ogarnięte są wojną? Dowiedzcie się, że Moje Najświętsze Serce
oczekuje od was: miłości, wspaniałomyślności, modlitwy, ducha pojednania i że
będziecie się miłować wzajemnie, jak Ja was miłuję. Czy usłyszę wasze wołanie
poddania się i nawrócenia?» (14.09.92)
«Nie jestem Bogiem, którego nie można wzruszyć. Moje Serce przepełnione jest
współczuciem i pozwalam się dotknąć.» (24.10.91)
MODLITWA KOŃCOWA
Mój Boże, mój Boże, Ty Sam jesteś moją Lampą, daj więc moim oczom
światło, w przeciwnym razie zmorzy mnie śmiertelny sen. Zwilż moje wargi łaską, aby
zwróciły się do Ciebie ze czcią i uwielbieniem. Aby mi dodać odwagi, szafirami
przyozdobiłeś moją drogę. Aby mnie utwierdzić, wszędzie wypisałeś na mnie olejem
Twe Imię.
O, Duchu Miłości, Jaśniejszy niż tysiąc słońc, Kolumno pachnącego kadzidła, jak
to się stało, że uznałeś mnie godną Twego Zbawienia?
Kiedy wydałam z serca okrzyk zwracając się ku Tobie, Twój Majestat pochylił się nade
mną z wysokości, i Twoje Wargi nadały mi Twe Nowe Imię, namaszczając moją duszę
Świętym Olejem. W ogromnie Twojej Miłości, po królewsku mnie przyozdobiłeś,
przyoblekając moją nagość Twoim Boskim Znakiem, czyniąc mnie Twoją teraz i na
zawsze. Amen. (19.01.94)
ODPOWIEDZI NA PYTANIA Na zakończenie Vassula odpowiedziała na część pytań
postawionych na kartkach przez uczestników spotkania w Warszawie i Poznaniu. W Chorzowie
nie było takiej możliwości ze względu na przeżywanie męki i zmęczenie Vassuli.
Warszawa
- Czy w czasie spotkania czuje Pani tutaj obecność Jezusa?
- Jezus jest obecny tu (Vassula wskazała ręką Tabernakulum) i w każdym sercu. I
tak to odczuwam.
- Czy Pan powiedział, jaka modlitwa jest dla Niego najmilsza? - Modlitwa serca to
jest ta najlepsza modlitwa. To znaczy modlić się tak, jak wam to wyjaśniłam.
Prowadzić dialog, rozmowę z Bogiem, rozmawiać z Nim. Bóg jest waszym najlepszym
przyjacielem, Bóg jest waszym świętym Towarzyszem, zatem dyskutujcie z Nim o wszystkim,
dzielcie z Nim to, rozmawiajcie z Nim o tym. Jednakże nie należy zapominać o innych
modlitwach, np. o różańcu i o innych, których się uczyliśmy, np. modlitwa do św.
Michała Archanioła. Są też inne modlitwy... Ale również wtedy kiedy nie jesteście
na kolanach odmawiając różaniec czy inne wyuczone modlitwy, módlcie się do Jezusa,
rozmawiajcie z Nim. Nie zapominajcie o używaniu słowa «My». Kiedy teraz wyjdziecie
stąd, powiedzcie do Jezusa: Chodźmy, musimy wrócić do domu.
Dam wam mały przykład jednej przyjaciółki, co zrobiła w czasie swej medytacji.
Medytowała z Jezusem cały poranek, rozmawiała z Nim i nie zapominała o tym, że Jezus
bardzo lubi taką rozmowę. Potem miała wyjść, aby spotkać się z przyjaciółką.
Wyszła z domu, przeszła przez ulicę i powiedziała: Zapomniałam powiedzieć Jezusowi,
aby poszedł ze mną. Wróciła więc do domu, weszła po schodach, otworzyła drzwi i
powiedziała: Jezu, pójdziesz ze mną? A więc powróciła do domu, aby wziąć Jezusa ze
sobą. Jestem pewna, że Pan Jezus się wtedy uśmiechnął, ponieważ Pan ma poczucie
humoru większe niż my.
- Czy może Pani powiedzieć kilka słów na temat postu?
- Jeżeli chodzi o post, można pościć na różne sposoby. Jezus prosi nas o post o
chlebie i wodzie, w środy i w piątki. Ale jeśli ktoś jest chory i nie może pościć,
może powstrzymać się od czegoś, co lubi. Każdy ma jakieś słabości. Być może np.
bardzo lubicie kawę, a więc możecie pościć nie pijąc kawy. Być może bardzo lubicie
telewizję, np. patrzeć na programy sportowe. Pościć to powstrzymać się od czegoś i
umartwić swoje ciało. To jest właśnie post.
Jest jeszcze post, o który prosiła nas Matka Boża, który jest bardzo ważny. Wszyscy
mają pokusy, aby mówić o innych, osądzać ich, obmawiać ich, mówić o innych i
zwłaszcza osądzać ich. I Najświętsza Dziewica powiedziała: Chciałabym bardzo,
abyście pościli swoimi wargami. To jest post najcięższy, ponieważ zapominamy o tym.
Ciągle osądzamy, mówimy złe rzeczy. Więc czemu służą wszystkie modlitwy, jeśli
mówimy źle o innych i osądzamy ich. Pośćcie więc także wargami.
- Mam wątpliwość, że widzi Pani Boga Ojca twarzą w twarz, ponieważ "Boga
nikt nigdy nie widział".
- Tak jak powiedziałam, kiedy otrzymałam Orędzia od Boga Ojca, nigdy nie widziałam Go
oczami mojej duszy. Słyszę jedynie Jego Głos i On daje mi do zrozumienia, że to On, bo
mówi mi o tym i daje mi odczuć Swoje Serce. Chce, abym odczuła, czy jest smutny, czy
jest radosny, a więc abym odczuła Jego uczucia. Tymczasem Chrystusa widzę oczami mojej
duszy. Mam lokucje (wewnętrzne słyszenie) i wizje są wszystkie wewnętrzne.
Bóg często mówił mi, że zakrył moje oczy, aby nie uświadamiała sobie wszystkiego w
pełni: ponieważ jeśli uświadomiłabyś sobie, że to Ja, Bóg, do ciebie mówię, nie
mogłabyś żyć na ziemi. Wszystko, co otrzymuję, lokucje, obecność Chrystusa, to że
Go słyszę, uświadamiam więc to sobie, ale nie całkowicie. Wiem o tym, ponieważ On
powiedział mi: Zakryłem ci oczy, abyś sobie tego tak do końca nie uświadamiała. Ale
jednego razu błagałam Go, aby troszeczkę odchylił tę zasłonę, abym tak całkowicie
odczuła Jego Obecność. I On powiedział: Dobrze, tylko na kilka sekund. I w tym
momencie, odczułam Moc, która była tak wielka, że kiedy myślałam o Wszechświecie,
to był on wobec tej Mocy, w porównaniu z nią, jakby drobnym pyłkiem. I nagle
zaczęłam sobie uświadamiać wszystko, co się stało. Uświadomiłam sobie, że
napisałam z Nim wszystkie te zeszyty, otrzymałam całą tę wiedzę... Jak to było
możliwe? I nie mogłam ustać na nogach, zaczęłam drżeć i upadłam. Zaczęłam
płakać nie z lęku, ani smutku, ale byłam w szoku i zaraz On znowu zakrył moje oczy i
powiedział mi: Teraz rozumiesz, że nie mogę odsłonić twoich oczu? Nie potrafiłabyś
już wtedy nawet przejść z tego miejsca do drugiego pokoju. Nie mogłabyś żyć na
ziemi.
- Podczas naszej osobistej modlitwy, czy Jezus chce, abyśmy przyjmowali jakąś
szczególną postawę, np. klęczącą? Czy też możemy się modlić w dowolnej pozycji i
czy jeśli modlimy się np. w pozycji leżącej, czy to jest brak szacunku dla Boga?
- Kiedy otrzymuję Orędzia Chrystusa, ponieważ to Chrystus mówi i ponieważ ja Mu
odpowiadam i dyskutuję z Nim, to jest modlitwa. On pragnie, abym była na kolanach.
Maksymalny czas, który policzyłam, kiedy byłam na kolanach w czasie otrzymywania
dyktanda, to 9 godzin. Dyktando może trwać 10 minut, 4 godziny, 6-7 godzin i jednego
razu 9 godzin. I On pragnął, abym była na kolanach. Kiedy pracuję w domu, kiedy idę
ulicą, mówię do Jezusa, to też jest modlitwa, ale jestem w pozycji stojącej. Jezus
lubi kiedy - jeśli możemy - jesteśmy na kolanach, ale jeśli jesteśmy chorzy, to już
inna sprawa. A więc trzeba tylko trochę pomyśleć.
Zanim skończę chciałabym jeszcze powiedzieć jedną rzecz rodzicom. Ja także jestem
matką. Jeśli macie problemy ze swoim dziećmi, ponieważ nie chcą iść za wskazaniami
Kościoła, nie chcą się modlić, wiedzcie, że trzeba te dzieci ofiarować
Najświętszej Dziewicy. Ja ofiarowałam moich dwóch synów Najświętszej Dziewicy.
Powiedziałam Maryi: To są twoi synowie, możesz z nimi robić, wszystko, co zechcesz.
Ponieważ Twój Syn wysyła mnie teraz często z domu z misją i nie mogę być z nimi
cały czas, ponieważ zajmuję się sprawami Twojego Syna, bardzo cię proszę, zajmij
się sprawami mojego domu i uczyń, co zechcesz z moimi synami. Od tego czasu, Maryja
nauczyła ich modlić się. A więc radzę rodzicom zrobić to samo.
Wezmę wszystkie wasze intencje modlitewne, nawet te, które nie zostały zapisane,
ponieważ Chrystus wie, kto tu jest, wie, czego potrzebujecie, czego pragniecie od Niego i
ofiaruję Mu to wszystko dziś wieczorem.
Poznań
- Czy widziała się Pani z Ojcem Świętym i czy rozmawiała Pani z nim na temat
Orędzi?
- 6 listopada zeszłego roku pojechałam do Rzymu i miałam ze sobą trzy tomy po polsku,
kilka tomów po angielsku, książkę o. O'Carrolla, którą napisał na mój temat,
tłumaczenie Orędzi na język rosyjski i komplet Orędzi w języku włoskim. Byliśmy
zaproszeni na audiencję. Było około 1000 osób. Powiedzieliśmy strażnikowi, że
chcielibyśmy spotkać się z Papieżem, aby mu ofiarować książki. On ustawił nas
zupełnie z przodu i z boku. Jak tylko przyszedł Ojciec Święty, zatrzymał się przy
nas i dałam mu bezpośrednio do rąk wszystkie książki także w języku polskim.
Wypełniłam tak to, co Pan powiedział mi w 1987: Idź do Ojca Świętego i w jego ręce
złóż "Prawdziwe Życie w Bogu". Wypełniłam to, nie wiedząc, że w tym dniu
będę mogła to zrobić.
Przybyłam do Rzymu nie po to, aby zobaczyć się z Ojcem Świętym. Pojechałam, aby
uczestniczyć w spotkaniu. Rano spotkaliśmy oblata, który miał audiencję u Papieża.
Powiedział: Może poszlibyście ze mną do Ojca Świętego? I to jest sposób, w jaki
Bóg zawsze pracował ze mną. To jest Jego sposób stawiania przede mną wszystkich
rzeczy. Kiedy mówił: «Idź do Ojca Świętego», wiem, że On wiedział, że ja nie
mogę tam iść bez zaproszenia. Bóg zawsze mnie uczył rozeznawania i poznawania Jego
woli. Nie należy biegać za nią, poszukiwać czegoś, lecz rzeczy (wydarzenia) mają
przyjść do mnie. Powiedział mi np.: Nie biegaj, aby sama rozdawać Orędzia. To Ja
będę wszystkim się zajmował i przyprowadzę ludzi aż do twoich drzwi. Zaproszenia
przyślę aż do ciebie. I kiedy zobaczysz, że wydarzenia przychodzą do ciebie,
postępuj za tym, bo to właśnie pochodzi ode Mnie. Więc to wypełnienie prorockiej
zapowiedzi było typowe, ponieważ nie dążyłam do tego, aby iść do Ojca Świętego,
lecz ktoś zaprosił mnie, abym tam poszła i tak się złożyło, że miałam ze sobą
książki.
Dając mu je do rąk, powiedziałam do niego po francusku: «Jestem prawosławna, lecz w
Grecji mam dużą grupę młodych, którzy modlą się bardzo wiele za Ojca Świętego, za
jedność i kochamy Waszą Świątobliwość.» Wtedy on odwrócił się do mnie i
powiedział: Niech Bóg Panią błogosławi. Ofiarowałam mu również grecki prawosławny
różaniec jako znak jedności. Różaniec prawosławny jest bardzo prosty. Nazywa się go
rozmyślaniem, modlitwą Jezusa. Przy każdym paciorku mówi się: «Jezu Chryste, Synu
Boga, Zbawicielu, zmiłuj się nade mną, grzesznym.» To jest medytacja grecka,
prawosławna.
Po zakończeniu spotkania z Papieżem przeszliśmy do innej sali. Spotkaliśmy się z
kardynałem Sodano, który jest Sekretarzem Stanu. Przedstawiono mnie mu. Powiedziano mu,
że dałam książki Ojcu Świętemu. Okazało się, że to widział. Powiedziano mu: To
jest Vassula. Zachował się tak, jakby już słyszał o mnie i powiedział: Jestem pewny,
że Papież przeczyta wszystko z wielkim zainteresowaniem.
- Jak układa się teraz Pani życie rodzinne?
- Życie mojej rodziny zupełnie się zmieniło od czasu tego spotkania z Bogiem.
Ponieważ wcześniej żyliśmy bez Boga. Mogę powiedzieć, że teraz mój mąż
rzeczywiście w tym uczestniczy, ponieważ pozwala mi podróżować. Zna i szanuje tę
misję. Mój mąż jest luteraninem. Widzicie, to już jest znak ekumenizmu w rodzinie.
Pozwala mi wyjeżdżać i troszczy się o dom, kiedy jestem daleko. Przygotowuje posiłki,
pierze, prasuje. I wcale się nie skarży (oklaski). Nigdy nie powiedział mi, że za
dużo podróżuję. A moi synowie... Mam dwóch synów. Jeden ma dziś 18 lat, drugi - 23
lata (oklaski)... Kiedy to objawienie się zaczęło, mój młodszy syn miał 10 lat, a
drugi - 15. Był więc problem z tym starszym, ponieważ było trudno ukazać mu Boga w
wieku 15 lat. Tymczasem z młodszym było łatwiej.
Chciałabym wam wytłumaczyć na małym przykładzie, jak bardzo byliśmy daleko od Boga.
Kiedy mój syn miał 10 lat zapytałam go: Czy ty wiesz, co to jest Wielkanoc? A on mi
odpowiedział: Tak, to znaczy, że zamyka się szkoły i mamy wakacje. Powiedziałam mu:
Wcale nie. Wyjaśniłam historię Jezusa i Ukrzyżowania. Zaczęłam nauczać mojego syna
poprzez Orędzia. Wszystko, czego Pan mnie nauczył, przekazywałam mu. Zaproponowałam mu
nawet, aby się nauczył różańca katolickiego. Chciał, ale nie cały. A ja - ucząc
mojego syna - pragnęłam posługiwać się metodą nauczania, którą przekazał mi
Jezus.
My, ludzie dorośli, chcemy, aby cud dokonał się w jednym dniu. Wymagamy zbyt wiele. I
kiedy osoba nie jest gotowa, może wszystko odrzucić. Trzeba uważać i kiedy osoby nie
są jeszcze gotowe, nie należy ich popychać. Np. Kiedy Jezus mówił do mnie,
siedziałam i zapisywałam jak sekretarka. On nie powiedział mi: uklęknij, ponieważ w
tym momencie nie byłam gotowa. Dwa miesiące później, powiedział mi: Vassulo, czy Moja
obecność nie ma dla ciebie więcej wartości, nie wymaga więcej szacunku? Czy nie
mogłabyś uklęknąć, kiedy dyktuję ci orędzia? Przyjęłam to, ponieważ byłam już
gotowa.
Co do różańca, On nie prosił mnie, abym natychmiast nauczyła się całego różańca.
Pouczał mnie duchowo i dwa lata później powiedział mi: Czy z miłości do Mnie,
nauczysz się różańca?
Wobec moich synów używam tej samej metody. Nie stawiam zbyt wielu wymagań, ponieważ
jest wielu rodziców, którzy wymagają zbyt wiele do tego stopnia, że dzieci opuszczają
Kościół i są zniechęcone. Mówiłam mojemu synowi - kiedy odmawiałam różaniec -
aby odmówił jedną dziesiątkę ze mną. Nie wszystkie i nie codziennie, co trzy, co
cztery dni wołałam go, ponieważ bałam się, że powie mi: nie. W tym samym czasie,
prosiłam Maryję, aby Ona doprowadziła ich do mnie. I Ona to uczyniła. Jednego dnia
mój syn przychodzi i pyta: Dlaczego jest tyle zła na świecie? Dlaczego Pan Bóg
pozwala, aby szatan miał taką moc? Odpowiedziałam mu: Tak, szatan posiada wielką moc,
ale my, pomimo że jesteśmy słabi, możemy z nim walczyć. Zdziwił się. Powiedziałam
mu: modlitwa to jest nasza broń. Mamy też broń potężniejszą niż zwykła modlitwa,
jest nią różaniec. Modlitwa różańcowa jest naszą najpotężniejszą bronią w walce
z szatanem. Och - zawołał - dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej? Po chwili
dodał: Dlaczego więc kazałaś mi odmawiać tylko jedną dziesiątkę? Zapytałam: czy
chcesz odmawiać cały różaniec? Od tej chwili mój syn z wielkim zapałem odmawia cały
różaniec, ponieważ widzi cel. Ze starszym synem było trudniej. Ofiarowałam jednak
moich synów Matce Bożej i powiedziałam Jej: To są Twoi dwaj synowie, zrób z nimi co
chcesz. I Ona to uczyniła. Moi synowie uczynili duże postępy. Młodszy - dobrze radzi
sobie w szkole. Starszy był raz sam w kościele i znalazł przed sobą różaniec.
Zrozumiał, że to Matka Boża dała mu ten różaniec i przyszedł do mnie, mówiąc:
chciałbym się nauczyć odmawiania różańca dla Najświętszej Dziewicy. A więc
należy powierzyć, ofiarować dzieci Najświętszej Pannie. I dawać im takie małe
dawki, nie więcej niż trzeba w danej chwili, gdyż każda dusza różni się od drugiej.
Trzeba postępować zgodnie ze zdolnością duszy.
- Czy często ma Pani objawienia? - Chciałabym powiedzieć, że to nie objawienia
(wizje zewnętrzne), lecz lokucje (słyszenie wewnętrzne). Wizje mam wewnętrzne, to
znaczy, że widzę Chrystusa oczami duszy, tak samo - Dziewicę, jak również mojego
anioła. Trwa to od 1985. Pan powiedział mi, że ten charyzmat, który mi daje, jest
charyzmatem aż do końca moich dni. I że mogę Go przywołać w każdej sytuacji i w
każdym momencie. Zachęcał mnie, abym zwracała się do Niego w każdej chwili. Dzięki
temu charyzmatowi, jaki mi dał, mogę z Nim w każdej chwili rozmawiać. Ponieważ ta
misja jest bardzo trudna, On uznał, że jest to konieczne, bym miała tę możliwość
cały czas.
Chcę wam powiedzieć tutaj o jednym przykładzie. Kiedy ja mówię: mój Panie, Jezu,
Boże, zaraz słyszę w sobie: «Ja Jestem». Dlatego jedna z moich przyjaciółek
powiedziała mi: Dla ciebie to proste, modlić się, rozmawiać, ponieważ słyszysz Boga,
ale dla mnie to trudne. Nie wiem, czy On mi odpowiada. Chcę wam opowiedzieć tę
historię, abyście wiedzieli, że kiedy wzywacie Boga codziennie, On odpowiada, nawet
jeśli nie słyszycie. On mówi: «Ja Jestem». Ta przyjaciółka jechała ze mną
autobusem w Irlandii. Założyłam na uszy słuchawki z walkmana, aby słuchać pieśni.
Ona medytowała różaniec grecki. Nie mogłam jej słyszeć, ponieważ słuchałam
muzyki. Nagle zwróciła się do mnie i uśmiechnęła się, więc i ja się
uśmiechnęłam. Kiedy skończyła, zdjęłam słuchawki. Powiedziała mi: To «Ja
Jestem», które wypowiedziałaś było cudowne, dostojne. Odpowiedziałam: Ależ ja wcale
nie powiedziałam: «Ja Jestem». Ależ tak, powiedziałaś to. Za trzecim razem, kiedy
mówiłam «Mój Panie, Jezu Chryste...», nie patrzyłaś na mnie, ale powiedziałaś:
«Ja Jestem». Odpowiedziałam jej, że to nie byłam ja, ponieważ w ogóle nie
przypominam sobie, żebym coś mówiła. To Bóg chciał jej udowodnić, że w momencie,
kiedy Go wzywa On ją słyszy.
Codziennie otrzymuję Orędzia. Kiedy podróżuję, nie otrzymuję wielu Orędzi. Pod
dyktando mogę pisać 10 minut. A maksymalnie, kiedy liczyłam, było to 9 godzin w jednym
dniu.
- Jak przygotować się na powtórne przyjście Chrystusa? - Bóg robi wszystko, co
możliwe, aby nas przygotować, to dlatego jest tyle przejawów działania Ducha
Świętego. On chce nas przygotować, abyśmy byli gotowi, bo kiedy już nadejdzie ten
dzień, będzie za późno. Trzeba się nawrócić, trzeba chcieć się nawrócić i
trzeba chcieć zdecydować się na Boga. Trzeba być szczerym wobec Boga. Bóg mówi wiele
razy, że nie chce podzielonego serca. On chce całego waszego serca. Przypomnijcie sobie,
że On jest Bogiem zazdrosnym. Mogę wam to wyjaśnić.
On chce, aby Go postawić na pierwszym miejscu. On chce, abyśmy z nim zaczynali dzień,
chce, abyśmy stale byli świadomi Jego obecności, chce, abyśmy kończyli dzień z Nim.
Dlaczego? Ponieważ należymy do Boga, ale z powodu materializmu, stajemy się
racjonalistami. Dlatego dopuściliśmy się odstępstwa i straciliśmy poczucie i sens
boskości Boga. On chce, abyśmy powrócili do Niego, abyśmy byli blisko Niego, On nas
przygotowuje na wielkie oczyszczenie. Jaki rodzaj oczyszczenia? Każdy zobaczy swoją
duszę od wewnątrz, postawioną przed swoimi oczami. Uświadomimy sobie nasze grzechy i
zobaczymy je w sposób, w jaki Bóg je widzi, a nie tak jak my je widzimy. To jest
straszliwe cierpienie, bo nie jesteśmy świadomi grzechów.
Kiedy przyszedł do mnie anioł, on spowodował, że przeszłam to oczyszczenie. To było
straszne. On sprawiał, że widziałam grzechy, których się dopuściłam, i których nie
wyznałam, ponieważ nie praktykowałam wtedy religii. Kiedy zaś przystępujemy do
spowiedzi, Bóg nam wybacza i zapomina. To jest skończone, zapomina o grzechach,
ponieważ nawróciliśmy się i poprosiliśmy o wybaczenie. Ale jeśli się nie
spowiadamy, grzech ciągle pozostaje i tworzy przepaść między nami a Bogiem i to oddala
nas od Boga. Jak tylko nam wybacza, wzrasta nasza miłość, w ten sposób zostajemy
uzdrowieni. Trzeba być przygotowanym na to oczyszczenie, aby móc przez nie przejść,
ponieważ świat musi się zmienić. Bóg wie, że to nie może trwać, jak jest w tej
chwili.
- Jakie będą znaki końca czasów? - To jest w Orędziach jeden z tematów
najważniejszych. Są dwa znaki końca czasów. Św. Paweł napisał o tym w 2 Liście do
Tesaloniczan w rozdziale 2. Chciałabym, abyście go przeczytali. Mówi on o końcu
czasów...
To, co wam mówię, to jest to, co Jezus kazał mi przeczytać i powiedzieć wam. On mnie
o tym pouczył. Powiedział mi, że św. Paweł przepowiedział dwa znaki końca czasów.
Pierwszy to odstępstwo. Odstępstwo, które będzie powszechne. Drugi znak, to buntownik,
Antychryst. Jezus jak zawsze kiedy daje znaki, tak i w tym objawieniu daje jeden znak
figuratywny (symboliczny, zapowiadający) przed znakiem właściwym. Na przykład
Antychryst to jedna osoba, jednak przed tą osobą pojawia się znak zapowiadający w
postaci Antychrysta powszechnego: wiele osób, które mają ducha Antychrysta. Antychryst
to ten, kto odrzuca Boga. Ci, którzy odrzucają Boga, dopuścili się odstępstwa. On
mówi, że dziś jest wiele osób, które są antychrystami, zanim nadejdzie Antychryst
jako jedna osoba.
Sam Jezus też mówi - przeczytajcie o tym w Ewangelii św. Mateusza rozdział 24 - że w
momencie, gdy zobaczymy ohydę spustoszenia, ustanowioną na miejscu nieustającej ofiary
- o której mówił prorok Daniel - nastąpi koniec czasów. To będzie znak końca
czasów. I przy tym wskazał mi, że powinnam przeczytać całą Księgę Daniela.
W VI tomie polskim jest Orędzie, w którym Jezus odpieczętowuje, wyjaśnia i ukazuje
znaczenie całej Księgi Daniela, ponieważ ona jest aktualna. Nieustanna Ofiara, o
której mówi, to Eucharystia. Eucharystia a Ohyda Spustoszenia... Odnosi się to do tych,
którzy chcą pozbawić Chrystusa boskości, odrzucają Boga, chcą zlikwidować
Eucharystię. To ci, którzy nie akceptują Eucharystii, którzy ją zupełnie odrzucają.
To dzieje się aktualnie. Np. w seminariach duchownych, teologowie nauczają - oczywiście
nie wszyscy, ale jest ich dużo - że Jezus nigdy nie zmartwychwstał, że to było
symboliczne. W ten sposób atakują boskość Chrystusa. Mamy na to dowody, ponieważ
rozmawialiśmy z wieloma klerykami w Rzymie. Nawet biskupi mówili mi, że w odniesieniu
do Eucharystii zdarzają się straszne rzeczy dokonywane przez kapłanów. Zatem ten czas
już nadszedł i to właśnie znajduje się w liście św. Pawła. Ale na koniec Dwa Serca
zwyciężą.
- Czy Jezus mówił, jak reagować, kiedy widzi się obok siebie człowieka grzesznego?
- Przede wszystkim wszyscy jesteśmy grzeszni i osoba która to napisała sądzi - jak
się wydaje - że sama nie jest grzeszna, że to inni grzeszą. Nie należy nigdy
osądzać, pozostawmy osądzanie Bogu. Wszyscy jesteśmy grzeszni. Jeśli sądzimy, że
ktoś zupełnie zbacza z drogi, Jezus mówi nam, że trzeba modlić się za tę osobę.
Nie możemy nigdy zajmować miejsca faryzeusza, który potępił celnika, ponieważ nie
znamy serca tej osoby. Być może ta osoba wejdzie do Królestwa Niebieskiego szybciej
niż my. Trzeba się tylko modlić i resztę - osąd - zostawić Bogu.
- Czy otrzymała Pani specjalne Orędzie dla Polski? - Orędzie dla was, to było
Orędzie, które dałam wam na początku. Jezus wysyła mnie wszędzie i Orędzia, które
wybrałam, aby je wam przeczytać, są wybrane po rozmyślaniu i po modlitwie. To Jezus
kieruje mnie w tym wyborze. Orędzie dla was, to było Orędzie dzisiejszego popołudnia.
Wyjeżdżając z Polski, Vassula wyjaśniła, że «Orędziem dla Polski» można nazwać
również Ukrzyżowanie, które przeżyła w Katowicach i Chorzowie oraz przekazane w
czasie Męki słowa cierpiącego Jezusa.
Kaseta video z tego pobytu (Męka Vassuli): na stronie Wydawnictwa "Vox Domini"
|