Ks. prof. René Laurentin
Abp Franjo Franić
O. James Fannan
O. Robert Faricy sj
O. Antoni Gentili
Ks. Michał Kaszowski
O. Christian Curty ofm
Abp David Sahagian
Bp Donald Montrose
Ks. prof. René Laurentin:
Kim jest Vassula?
Prezentacja
Urodziła się w Egipcie z greckich rodziców, 18 stycznia 1942. Kiedy poślubiła
pracownika FAO, kariera jej męża zmusiła ją do życia w wielu krajach: 16 lat w Afryce
(Sierra Leone, Etiopia, Sudan, Mozambik, Lesoto), kilka lat w Azji, w Bangladeszu. Vassula
ma dziś dwóch dorosłych synów i mieszka we Włoszech.
Prawosławna, przeżyła w dzieciństwie sen, który dziś uważa za proroczy: Maryja
przygotowywała ją do zaślubin z Chrystusem. Później o tym zapomniała. Była
zadowoloną kobietą z wyższych sfer tego świata: natchniona malarka, pełna światowych
powiązań i sukcesów, mistrzyni tenisa, modelka w stolicy Bangladeszu. Wszystkie te
sprawy to dla niej dziś już przeszłość: od listopada 1985 w Bangladeszu anioł
stróż zaczął ją przygotowywać swymi orędziami do innych zadań. Przy pisaniu
orędzi jej rękę poruszała siła nie do odparcia. Następnie Chrystus prowadził dalej
jej rękę; nauczyła się też słyszeć Jego Głos. Żyje już tylko dla Niego, modli
się sześć godzin dziennie, w czasie których rozmawia z Nim i otrzymuje orędzia. Jej
jasna sylwetka tchnie harmonijną równowagą wynikającą z głębokiego pokoju. Jej
doskonały umiar, dyskrecja, skromność, współbrzmią z wielką wewnętrzną
pewnością.
Vassula nie otrzymała religijnego wykształcenia. Orędzia przekraczają ją. Stanowią
dla niej łaskę, którą przyjmuje z ukrytym zapałem. Chociaż pochodziła z rodziny
prawosławnej, przez 30 lat (1955-85) jej noga nie stanęła w kościele, chyba że z
obowiązków towarzyskich: z okazji ślubów i pogrzebów. Objawienie prywatne
doprowadziło ją do całkowitego nawrócenia. Tęskni tylko za spotkaniem z Jezusem w
życiu wiecznym, którym już stało się jej życie.
Ma świadomość swych ograniczeń pomimo prywatnych objawień: są one zawsze naznaczone
osobowością widzącego, noszą odcisk narzędzia. Nie ma autorytetu ani oficjalnej
władzy, jedynie tę, która płynie ze światła tkwiącego w orędziach. Są one
przeznaczone dla każdego w różnym stopniu, w pełnej wolności i w zgodzie z jego
rozeznaniem.
Vassula przyjmuje krytykę i zdaje się na prowadzącego ją Chrystusa oraz na rady swego
kierownika duchowego.
Rozeznanie
Czekacie z pewnością na rozeznanie Vassuli. Nie stanowi to mojego problemu osobistego.
Moje życie osobiste nie zostało naznaczone jej orędziami, chociaż darzę Vassulę
wielkim szacunkiem, chociaż bardzo wysoko klasyfikuję jej życie duchowe (aczkolwiek ona
sama mówi pokornie, że «nie jest mistyczką», lecz umiłowaną przez Chrystusa jedynie
przez wzgląd na swoją nędzę), chociaż przywiązuję wielką wagę do nawróceń,
których Pan dokonał przez wierne narzędzie, jakim się stała. Otrzymuję zbyt wiele
różnych orędzi, by któreś stało się moim «kubkiem kawy» lub podstawowym
pożywieniem. Nie znaczy to, że ich nie czytałem (jak powiedziano, aby mnie
zdyskredytować, bo przeciwnicy - zaskoczeni, że ja sam nie «zobaczyłem» podnoszonych
przez nich zarzutów - zarzucili mi ignorancję). Mam swoją metodę analizy i pomimo
różnych ograniczeń sądzę, że przeprowadziłem poważne badanie. Pozostaje ono stale
otwarte na informacje i obiekcje, które przyjmuję i badam bez kłótni, w dialogu z
przeciwnikami.
Chociaż podziwiam, do jakiego stopnia lektura lub słuchanie Vassuli przywróciły siłę
i duchowy apetyt tylu niedożywionym chrześcijanom, moje życie osobiste od zbyt dawna
odżywia się podstawową lekturą Ewangelii, sakramentami, przykładem świętych, ażeby
pojedyncze orędzie stało się dla mnie wydarzeniem lub etapem. Odnoszę to nawet do
Medziugorja, w którym także podziwiam dzieło Boga. (...)
Ten mój osobisty i zgodny z zasadami dystans jest dodatkowym gwarantem mojej
obiektywności. Nie przeszkadza mi ona w docenieniu powiewu czystego powietrza,
przejrzystości, żywotności, porywu miłości do Chrystusa i siły świadectwa Vassuli.
(...)
Jest ona jedną z wizjonerek najbardziej zrównoważonych, najbardziej zrozumiałych,
jakie znam. Mam nawet pokusę powiedzieć: najbardziej normalną, najbardziej spokojną -
choć większość jest taka - w sposób doskonały zadowalającą obserwatora. A jednak
to ona wzbudziła więcej sprzeciwów niż ktokolwiek inny.
(...) Orędzia, które Vassula przekazuje, są orędziami prorockimi, a orędzia prorockie
w różnym stopniu mają charakter prowokujący, paradoksalny, co wywoływało już
prześladowania proroków Starego Testamentu. Teksty prorockie zawsze wystawione były na
krytykę, ale ważną regułą interpretacji w Kościele jest to, że paradoksy swobodnego
języka Ducha Świętego powinny być wyjaśniane z dobrą, a nie złą wolą, nadając
używanym pojęciom nie ich najgorsze, lecz najlepsze w danym kontekście znaczenie.
Teolodzy nazywają to pia interpretatio, interpretacją życzliwą, pełną szacunku,
daleką od rzucania oszczerstw. (...)
Vassula nie przedstawia problemów doktrynalnych. Jeśli uprzedzająca wszystko
podejrzliwość i obrazoburcza pasja znalazły zarzuty, to nie utrzymają się one, kiedy
tylko zinterpretujemy atakowany tekst w jego kontekście i w zespole orędzi, zgodnie ze
zdrowymi zasadami odczytywania tekstów, a nie według surowego prawa polowania na
czarownice. (...)
W czasie licznych, bezwzględnych ataków - w których traktowano ją surowo, aby
przeszkodzić jej w podróżach - podziwiałem jej spokój i stałość nastroju. Nie
znaczy to, że jest niewrażliwa. Cierpi, lecz w sposób doskonały panuje nad swym
odczuwaniem i emocjami. W obliczu oszczerstw, które mają przeszkodzić jej podróżom,
nie walczy, nie denerwuje się, pozostaje ponad polemiką, obca jej jest uraza i
wrogość. Jej jedyną troską jest to, aby przekazać orędzie. Cierpi dla Chrystusa,
którego misję chce wykonać, i liczy wyłącznie na Niego. W tych stresujących
okolicznościach nie zanudza swych przyjaciół i nic na nich nie wymusza. Czeka, aż Pan
sam ich zmobilizuje i tak się dzieje. Uderzyło mnie to szczególnie w czasie jej
doświadczeń. Dzięki łasce doszła do tej obojętności, którą często radzę
wizjonerom czy charyzmatykom będącym przedmiotem wrogości. Mówię im: Przyjmujcie
wszystko tak, jakby to spotykało kogoś innego albo jeszcze lepiej - jakby spotykało
Jezusa Chrystusa, ze współczuciem, ponieważ cierpi Jego królestwo. Radziłem innym
widzącym wzorować się na Vassuli dla osiągnięcia tej samej tajemnicy życia.
Oderwanie się ma bez wątpienia również naturalne fundamenty w jej ludzkim
zrównoważeniu, jednak jest doskonale i specyficznie nadprzyrodzone.
Zaatakowana w Detroit przez katolików, potem w Rodos przez prawosławnych, którzy
wyrzucali jej «papizm», otrzymała łaskę całkowitego spokoju pod uderzeniami tych
ataków. Cierpi z tego powodu ze względu na Chrystusa, a nie ze względu na siebie. Jest
radosna ze znoszenia tych prześladowań dla Niego. Wiedząc, że za odkupieńcze dzieło
płaci się ciężkimi krzyżami, jest raczej zaskoczona swoją «apatią», czyli brakiem
cierpienia. - Ponieważ nie cierpię z tego powodu - mówi - co Pan zechce wymyślić,
abym jednak cierpiała? Przychodzi na myśl poczucie humoru św. Ludwika Grignion z
Montfort. Kiedy mianowicie wszystko szło mu zbyt dobrze w jego misji mówił: «Brak
krzyża - co za krzyż!» (...)
Wniosek:
Wartości, które obserwujemy w życiu Vassuli i w jej
orędziach oraz ich owoce, ukazują piękną przejrzystość skierowaną jedynie ku
Chrystusowi. Jej droga bezwarunkowej miłości nie pozostawia miejsca na zarzuty inne niż
nieufność lub zazdrość wobec jej doświadczania Bożej miłości. Szydercza polemika
poniża to, co jest - według Vassuli - jedynie sprawą Chrystusa. Rozeznanie wydaje mi
się wyjątkowo pozytywne, jeśli weźmie się pod uwagę równowagę ludzką i duchową
Vassuli, głęboki związek pomiędzy radością kochania i pokojem w cierpieniu
przyjętym z zawierzeniem: uczestnictwo w cierpieniach Krzyża i prześladowania ze strony
przeciwników.
Na każdym etapie, od czasu moich pierwszych kontaktów w 1989, rozwój Vassuli
dostarczał jedynie nowych potwierdzeń na rzecz autentyczności posłań. Dziś jeszcze
bardziej się przekonuję, że jest to łaska dla niej, dla Kościoła i dla Jego
Jedności.
René Laurentin
członek Papieskiej Akademii Maryjnej i ekspert Soboru Watykańskiego II
Inne artykuły na stronie "Vox Domini"
Początek strony
Abp Franjo Franić:
Fragment listu J. E. Księdza Arcybiskupa Franjo Franicia z okazji 60-lecia święceń
kapłańskich
Z okazji mojej diamentowej Mszy Świętej, składam Bogu dziękczynienie, przez
pośrednictwo Błogosławionej Dziewicy Maryi, Matki Bożej Bolesnej, Królowej Pokoju za
wszystkie dary naturalne i łaski, jakich Bóg udzielił mi w ciągu całego mego życia,
szczególnie w okresie 60 lat mojego kapłaństwa.
(...) Dziękuję Bogu za to, że mogłem uczestniczyć w różnych wydarzeniach
teologicznych i mistycznych, szczególnie w Medziugorju i także w nadprzyrodzonych
zjawiskach mistycznych, które jeszcze dotąd trwają w doświadczeniu Pani Vassuli Ryden,
prawosławnej obrządku greckiego, przyjmującej pełnię prymatu Papieża i wszystko,
czego naucza Papież. Przyjmuję prawdy orędzi Maryi w Medziugorju oraz orędzi Jezusa,
które Kościół otrzymuje za pośrednictwem widzącej Vassuli. Niech to będzie na
większą chwałę Bożą!
† Franjo Franić
emerytowany Arcybiskup Splitu, Chorwacja. Split, 17 października 1996
Inne, obszerne opinie abpa F. Franicia:
na stronie wydawcy polskiej wersji Orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu"
1) O pełni prawdy w pismach Vassuli; 2) "Droga Pokoju"
Początek strony
O. James Fannan:
Błaganie Boga - Miłości o miłość każdego z nas
Kiedy odbyłem pierwszą rozmowę z Vassulą, wiosną 1986
roku, nie mogłem przewidzieć, że któregoś dnia napiszę wprowadzenie do tych
objawień Bożego Serca Jezusa. Istotnie, moja pierwsza reakcja była całkowicie
negatywna. Prawdziwy motyw podjęcia się trudu studiowania pism wypływał z pragnienia
odnalezienia w nim błędów i powstrzymania Vassuli. Z czasem jednak zaczynałem
stopniowo rozumieć, że nie było możliwe, aby mądrość, jaką odnajdywałem w tych
pismach, pochodziła od osoby, którą znałem. W tym czasie nie posiadała ona absolutnie
żadnej wiedzy z teologii ani z Biblii. Pomimo to wykazywała, pisząc, głęboką
znajomość Bożych spraw. Pisma zostały zredagowane jednak w sposób bardzo prosty i
oryginalny. Nie był to ani język katechizmu, ani język teologii. Był to język kogoś,
kto zna prawdę i wypowiada ją w sposób oryginalny. Dochodziłem powoli do przekonania,
że Jezus przekazał jej posłanie dla naszych czasów i w taki sposób stałem się jej
kierownikiem duchowym. Prostota języka mogłaby wywołać wątpliwość, czy to posłanie
faktycznie jest Boże. Być może zapomnieliśmy, że Maryja w Lourdes wyraziła się w
miejscowym dialekcie. W każdym razie, aby naprawdę zrozumieć to, co dzieje się z
Vassulą, powinniśmy zrozumieć, że ona zaakceptowała zaproszenie Boże, by stać się
narzędziem Jego Słowa. Jak instrument w ręku muzyka posiada ona własne cechy
decydujące o końcowym wyniku dzieła, które dzieli z nią Boski Artysta.
Czytelnika może zaskakiwać prostota stylu najwcześniejszych partii tego orędzia.
Tymczasem, jak wiemy z badań nad Pismem Świętym, grecki tekst Nowego Testamentu nie
został zapisany wytworną greką. Stało się tak dlatego, że piszący, chociaż
działali pod natchnieniem Ducha Świętego, nie posługiwali się greką jako językiem
ojczystym. Używali własnego stylu i słownictwa. Podobnie orędzia dostosowane są do
sposobu wyrażania się Vassuli. Jednakże daje się na tych stronicach zauważyć rozwój
nie tylko z teologicznego, ale i literackiego, punktu widzenia.
Językiem teologii mistycznej należałoby powiedzieć, że Vassula otrzymuje wewnętrzne
pouczenia (lokucje). Nie widzi ona Jezusa oczyma cielesnymi, nie słyszy Go uszami ciała.
Widzi natomiast i słyszy Boga w sposób duchowy, który jest jednak jasny i wyrazisty.
Bóg mówi do niej naprawdę, ale przemawia do niej stosownie do jej uzdolnień. Nie
używa języka teologicznego profesjonalistów, lecz takiego, który ona rozumie. Ten
język - choć prosty - wyraża jednak głębokie prawdy. Jest on często takim samym
językiem, którego Bóg używa w Biblii. Nie jest to język współczesnej filozofii ani
teologii. Św. Paweł tak trafnie opisał tę metodę Bożego nauczania, mówiąc:
"Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest
mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem
mądrości świata?" (1 Kor 1,19-20).
Vassula - jak każda ludzka istota, jak inni mistycy - musi ciągle walczyć z ludzkimi
słabościami, akceptując w sposób wolny dar potężnego działania Boga w swoim życiu.
W pismach Vassuli znajdujemy jej ustawiczną pokusę wątpienia w to, czy faktycznie
otrzymała ten charyzmat. Prawdziwy mistyk jest głęboko świadomy własnej nicości. W
rzeczywistości moc Miłosierdzia i Miłości Bożej jest tak zaskakująca, że nawet sam
mistyk - tu Vassula - ulega pokusie zwątpienia. Chociaż wielu mistyków otrzymało dar
wewnętrznego słyszenia, Vassula posiada dar mniej rozpowszechniony: Jezus prowadzi
dokładnie jej rękę. Można pomyśleć o nauczycielu tenisa, który ze swoim uczniem
wykonuje prawidłowe ruchy, prowadząc dokładnie jego rękę. Nie jest to jedyna
ciekawostka tych objawień. Jezus przypomina nam fakt często zapominany w naszym
współczesnym świecie: Bóg jest aktywny w naszej rzeczywistości i zjednoczony z nami.
Jak powiedział Jezus: "Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami... beze Mnie nic
nie możecie uczynić" (J 15,5). Zbyt często zapominamy o Bożej Miłości, która
ustanowiła tak zażyłą jedność z nami.
Trzeba sobie przypomnieć, że objawienie otrzymywane przez Vassulę nie jest wyłącznie
albo głównie dla jej własnej korzyści. Bóg chce, byśmy wszyscy zrozumieli, jak
bardzo On kocha każdego z nas. Chce, abyśmy pojęli, że On jest naszym "Boskim
Towarzyszem". Tę właśnie Miłość Bożą powinniśmy najpierw zrozumieć, jeśli
pragniemy uchwycić istotę tego orędzia. Pisma Vassuli stanowią naglące wezwanie
wszystkich do osobistego nawrócenia się: do wysiłku będącego codziennym powołaniem.
Nawrócenie jest stałą pracą wzrastania w miłości Chrystusa i odrywania się od
wszystkiego, co nas od Niego oddziela. Pisma te są błaganiem Samej Miłości, błagalnym
apelem Miłości do naszej miłości. Stanowią przypomnienie nam wszystkim, że pierwsze
i największe przykazanie Boże to miłowanie Go bardziej niż jakąkolwiek osobę lub
rzecz, z całego serca, z całego umysłu, z całej duszy i ze wszystkich sił. Książka
ta jest wezwaniem Boga do adorowania Go. On wzywa nas do pragnienia Go, do rozpoznania
naszej nędzy, ubóstwa i naszej małości. Orędzia te są wezwaniem do porzucenia samych
siebie, aby znaleźć prawdziwe życie w Bogu.
Bóg objawia się na tych stronach i poza nimi jako kochający Ojciec, 'Abba', którego
znał Jezus i do poznania i miłowania którego doszedł św. Paweł. Jako kochający
Ojciec i Boski Oblubieniec Kościoła, Bóg posługuje się językiem miłości. Z
językiem tym powinni być oswojeni ci, którzy czytają Biblię, bo i tam Bóg objawia
się Siebie na różne sposoby jako źródło i wzór wszelkiej ludzkiej miłości.
To miłość Ojca, który jest też Nauczycielem. Jako Nauczyciel używa języka prostego,
skierowanego do wszystkich. Będąc Nauczycielem często się powtarza, doprowadzając nas
do stopniowego postępowania naprzód. Ten język pełen miłości, ta prostota wyrazu i
ten stały powrót do tych samych choć ciągle pogłębianych tematów, może wywoływać
u niektórych czytelników problemy. Jeśli jednak pozostaniemy mali, możemy pokonać te
przeszkody i wejść w krainę Mądrości. Jak jasno pokazują to te pisma, jeśli
pragniemy odpowiedzieć na miłosne wezwanie naszego Ojca, powinniśmy mieć wiarę
małych dzieci. To jest trudną rzeczą dla wielu z nas, kapłanów, jak i dla ludzi
naszych czasów. Chociaż wiemy o tym już od dawna, otrzymujemy jednak nowy impuls, aby
właściwie pokierować naszym życiem. Jezus prosi nas o dar z naszej wolności -
całkowite oddanie - dla znalezienia prawdziwej wolności i życia w Nim. Uświadamiam
sobie obecnie, że przed tym objawieniem byłem skłonny wierzyć w posiadanie dość
dobrej znajomości teologii i Pisma św. Jak wielu kapłanów miałem tendencję do
zapominania o tym, że Jezus obiecał nam zesłać Swego Ducha, aby pogłębić nasze
rozumienie Pisma i Tradycji - to szczególne objawienie będące istotną częścią
Kościoła. Istnieje w Piśmie św. głębia sensu, której nie potrafią wyjaśnić nawet
naukowcy - egzegeci. Jeśli tego nie pojmiemy, będziemy podobni do faryzeuszów z czasów
Jezusa, przywiązanych do Historii i zamkniętych na dynamiczną naturę Boga, Świętego
Towarzysza ludzkiego rodzaju. Chociaż Jezus został zapowiedziany przez Pisma, okazał
się zbyt 'nowatorski' i różny od nich, aby być uznanym za spełnienie ich nadziei.
Szczególnie potrzebujemy wiary małych dzieci, nie krępującej działania Ducha
Świętego w naszych czasach. Ta właśnie dziecięca postawa uzdalnia nas - na
podobieństwo Jezusa i św. Pawła - do doświadczenia Boga jako naszego niebieskiego
Abba. Jesteśmy więc wezwani do intymnej miłości dzieci do realnej Osoby, której oni
doświadczyli jako prawdziwego Ojca. Ta dziecięca postawa nie jest tylko czymś, co
dotyka naszej osobistej duchowości. W objawieniach przekazanych Vassuli Chrystus ukazuje
nam jasno, że kluczem jedności chrześcijańskiej, prawdziwej jedności religijnej
wszystkich Jego dzieci jest pokora i miłość. To z powodu naszego braku pokory i
miłości ta jedność wydaje się niemożliwa do osiągnięcia. Jednakże Jezus zapewnia
nas, że doprowadzi do niej wkrótce Swą własną Mocą i dla Swojej własnej Chwały.
Będzie zatem jedna owczarnia i Jeden Jedyny Pasterz. Modlitwa Jezusa z Ostatniej
Wieczerzy nie będzie daremna.
Namawiam Cię, Czytelniku, do przezwyciężenia wszelkiego sceptycyzmu, jakiego możesz
w pierwszej chwili doświadczać czytając te pisma. Jeśli przyjmiesz je otwartym
umysłem i cierpliwie, znajdziesz w tych tekstach ziarna miłości, które zakorzenią
się w twoim sercu tak, jak zakorzeniły się już i przyniosły owoce w wielu innych
sercach. Duchowa przygoda zapisana na tych kartach nie jest przygodą jednej duszy, lecz
zaproszeniem skierowanym do wszystkich, aby popatrzeć w przyszłość Pokoju i Miłości
z nadzieją i ufnością.
o. James Fannan (wykładowca filozofii w Seminarium w Bangladeszu)
Początek strony
O. Antoni Gentili:
Moim świadectwem jest Duch proroctwa...
«Moim świadectwem jest Duch proroctwa» - powiedział
Chrystus (26.10.87), aktualizując wyrażenie z Apokalipsy (19,10). Ten charyzmat
eksploduje w erze mesjańskiej, w której żyjemy, będącej ostatnią erą świata.
«Już przyszedł zatem do nas kres wieków» - przypomina Sobór Watykański II (KK 48).
Trzeba tylko wziąć poważnie to, co czytamy w Dziejach Apostolskich: «W ostatnich
dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali
synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny.
Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą
prorokowali» (2,17n). Tekst ten często pojawia się w zeszytach Vassuli. Byłoby zatem
właściwą rzeczą pójść za ciągle aktualnym w Kościele Bożym charyzmatem
proroctwa.
Sobór przypomina nam, że «Chrystus, Prorok wielki (...) pełni swe prorocze zadanie aż
do pełnego objawienia się chwały - nie tylko przez hierarchię, która naucza w Jego
imieniu i Jego władzą, ale także przez świeckich, których po to ustanowił świadkami
oraz wyposażył w zmysł wiary i łaskę słowa» (KK 35). Sobór stwierdza, że
charyzmaty prorockie - podobnie jak i wszystkie inne charyzmaty, które Duch Święty
«rozdziela między wiernych wszelakiego stanu» - mają «na celu odnowę i dalszą
pożyteczną rozbudowę Kościoła». «Przyjmować należy je z dziękczynieniem i ku
pociesze» i poddane mają być pod sąd przełożonych w Kościele, «którzy
szczególnie powołani są, by nie gasić ducha, lecz doświadczać wszystkiego i
zachowywać to, co dobre» (KK 12).
To nam wyjaśnia, że Kościół cieszy się - w podwójnym sensie: korzystania i
radowania się - w ważnych okresach swej historii, głosami prorockimi pragnącymi
odtworzyć na jego zniekształconym obliczu blask rysów niebieskich. Duch wzbudzający
dziś w Kościele, Oblubienicy Chrystusa, zwróconej ku następnemu tysiącleciu
Wcielenia, odnowione pragnienie Oblubieńca, jest w trakcie przygotowywania Jej na
małżeńskie spotkanie z Nim. Ci, którzy są powołani w czasach Ducha, nie będą mogli
nie uwrażliwiać wiernych na rozbudzenie charyzmatu proroctwa, charyzmatu pożądanego
bardziej niż wszystkie inne (1 Kor 14,1) i na niepogardzanie nim w żaden sposób (1 Tes
5,20). Charyzmat prorocki uczy odczytywać historię oczyma Bożymi i zauważać w niej
Jego plan zbawienia i przyczyniać się do jego realizacji. Jest to ogłoszenie i
równocześnie ujawnienie: przestroga i pociecha. Grzegorz Wielki, wyjaśniając ludowi
proroctwa Ezechiela pouczał, że «są trzy czasy dla proroctwa: przeszłość,
teraźniejszość i przyszłość» i że «celowość specyficzna dla proroctwa, to nie
przepowiadanie przyszłości, lecz odsłanianie tego, co jest ukryte» i że jest
«właściwe dla Ducha proroctwa udowadnianie przyszłości przez przeszłość» (Homilie
do Ez 1,1-3).
Profesjonaliści proroctwa
Duch proroczy ludu Bożego jest wzbudzany i ożywiany w mężczyznach i kobietach,
których można by określić jako profesjonalistów prorokowania, wezwanych do niego
przez szczególny dar Ducha. Nasza myśl zwraca się tutaj do świętej, nazwanej
"widzącą Nowego Przymierza", "apostołem i prorokinią": do Brygidy
Szwedzkiej, która żyła od 1302/3 do 1373. Świętowaliśmy w 1991 rocznicę jej
kanonizacji, która miała miejsce 7 października 1391 roku, mniej niż 20 lat po jej
śmierci.
Brygida była współczesna jednemu z najbardziej zamieszanych i ciemnych okresów
historii Kościoła, niewoli Awiniońskiej, który widział papieży oddalonych od Rzymu
od 1305 do 1377. Została wdową w 1344 roku, po 28 latach małżeństwa, była matką 8
dzieci. Przeniosła się do Rzymu w 1349 roku, pragnąc uczcić Rok Święty w 1350 roku,
ogłaszany co 50 lat od Klemensa VI. Brygida posiadała szczególne dary mistyczne, które
ujawniły się w wizjach i słyszanych słowach. Chrystus, jej rozmówca, powiedział:
«Nie mówię tylko do ciebie samej, lecz dla zbawienia innych. Wybrałem cię, jako
oblubienicę, aby ci pokazać Moje tajemnice. Usłyszysz i zobaczysz rzeczywistości
duchowe i będziesz Moim narzędziem» (L. Lozza Sainte Brigitte de Suede, maîtresse de
spiritualité, prophete pour le troisieme millénaire Rzym 1991, s. 45-57).
Jak łatwo można sobie wyobrazić, wiarygodność Brygidy torowała sobie drogę między
tysiącami przeszkód, szczególnie ze strony duchowieństwa, od którego oczekiwała
pomocy. "Oszustka" i "czarownica" to najłagodniejsze, co o niej
powiedziano. Ostrzeżenia Chrystusa były przyjmowane jako nieuzasadnione groźby. Wizja -
którą miała w kościele św. Piotra, w Rzymie, mieście "opróżnionym z
przyjaciół Boga", które stało się gniazdem żmij i skorpionów (Sainte Brigitte
de Suede Choix anthologique des révélations Watykan 1982, s. 113) - nie mogła się
podobać hierarchii tej epoki. Ale święta miała wszelkie szanse powodzenia, ukazując
zasadność swoich przepowiedni. Papieże, dla których były one przeznaczone, jako
pierwsi pozwolili się złagodzić i hierarchia została wezwana do przyjęcia
autentyczności proroctwa oraz do wyciągnięcia z niego korzyści. Kilku papieży miało
bardzo ścisłe kontakty z tą królową, która stała się pielgrzymem od św. Jakuba z
Compostelli do Jerozolimy, przechodząc przez Loretto i Asyż. Została następnie
zakonnicą w klasztorze, który sama założyła. Papieże ustąpili wreszcie jej
naciskom, akceptując wezwania i przyjmując surowe oceny, dotyczące chrześcijaństwa
epoki. Katarzyna ze Sieny (1347-80) znalazła sposób, aby doprowadzić do realizacji jej
"marzenie" powrotu następcy Piotra do jego Siedziby i doprowadzenia do
jedności w Kościele.
O autentyczności "Objawień Brygidy" - tak nazwano zbiór 486 modlitw (w
Polsce: tłumaczenie 15 modlitw do Jezusa, Króla Męczenników, noszących tytuł
Tajemnica Szczęścia. Jest to rozważanie Ran zadanych w czasie Męki, podyktowane św.
Brygidzie przez Jezusa Chrystusa) opublikowanych w 8 tomach, przeglądniętych przez
kierowników duchowych świętej i wydanych po raz pierwszy w 1492 roku - dyskutowano
nadal, nawet po kanonizacji. Dyskutowano na soborze w Konstancji (1414-18) i w Bazylei
(1433-36), choć Bonifacy IX, wynosząc ją na ołtarze, uznał, że miała ducha
prorockiego, a najsłynniejszy inkwizytor Tomasz z Torquemado uważał wizje
skandynawskiej Świętej za autentyczne.
Określono, że te "objawienia" nie powinny być uważane za "pisma
święte" i że zasługują jedynie na przyjęcie przez wiarę ludzką, jak przyjmuje
się rzeczy prawdopodobne i w sposób użyteczny godne wiary, zgodnie z klasycznym
określeniem Benedykta XIV (Benedykt XIV De canonizatione: «Zatwierdzić podobne
objawienia z punktu wiary katolickiej nie jest ani konieczne, ani możliwe; wiara
pozostaje wewnątrz kryteriów tej ostrożności, która przedstawia je jako prawdopodobne
i godne uznania za prawdziwe» (II, 53,15). Za wiarę katolicką należy tu uznać symbole
wiary i jej dogmaty). To słuszne wyjaśnienie nie może w żadnym wypadku pozbawić
proroctwa - po sprawdzeniu prawdziwości i autentyczności - jego niezastąpionej roli w
Kościele ustanowionym właśnie na apostołach i prorokach (por. Ef 2,20). Szczególnie w
wypadku - jak to było i z Brygidą - kiedy prorocy zgadzają się działać w ścisłej
jedności z następcami apostołów i przede wszystkim z następcami Piotra.
Aktualność prorockiego charyzmatu
Międzynarodowe spotkanie w Rzymie 3-5 października 1991 miało za temat: Święta
Brygida prorokiem nowych czasów. Aktualność posłania. Również wśród "Kobiet
według Wojtyły" (Książka opublikowana ostatnio po włosku), Brygida Szwedzka jest
przedstawiona jako Prorok nowych czasów. Lino Lozza, dyrektor czasopisma ekumenicznego
Unitas, przedstawia naszą świętą jako «mistrzynię duchowości i prorokinię dla
trzeciego tysiąclecia». Te akcenty rodzą się z wyczucia szczególnej zbieżności,
jaką widzi się między naszą epoką i epoką Brygidy, lecz przede wszystkim z
rozpoznania jej natchnionego nauczania pożytecznego zarówno dla Kościoła, jak i dla
dzisiejszego świata. Istotnie, należy ona do tych licznych "dzielnych
niewiast", które - pomimo prześladowań, trudności i dyskryminacji -
uczestniczyły w posłudze Kościoła (Por. Jan Paweł II, Mulieris dignitatem,
15.08.1988, n.27).
Jeśli wszystko to jest prawdziwe, nie możemy nie przyjąć z podobnym entuzjazmem - po
uważnym rozeznaniu i przekroczeniu barier racjonalistycznych i
"socjologicznych", sprowadzających proroctwo do ruchu wyzwoleńczego i do
kontestacji Kościoła - aktualnych zaczynów prorockich, które wydają się przechodzić
uciążliwą drogę mistyczki szwedzkiej. Wydaje się, że - między licznymi
współczesnymi drogami charyzmatycznymi - najbliższa Brygidzie byłaby obecnie Vassula
Ryden, pochodzenia greckiego, kosmopolitka (od 1987 żyje w Szwajcarii), wyznania
prawosławnego, o duchowości głęboko katolickiej, żona i matka dwojga dzieci.
Kredyt zaufania co do świadectw Vassuli spoczywa na autorytecie jej kierowników
duchowych i oczekiwanej ocenie Kościoła (por. 20.09.87). Ocena ta, jak można
przewidzieć, będzie nie mniej trudna, niż ocena Brygidy, gdyż historia powtarza się.
Trudno przekroczyć tę "wiarygodność ludzką" nawet wtedy, gdy ma się do
czynienia z faktami takimi jak prawość sumienia, szczerość serca, rozeznanie duchowe,
zgodność z doktryną i obfite owoce nawróceń. Przypadek Brygidy uczy nas bardzo wiele,
gdyż ona jest również prorokiem dla naszej epoki.
Posłania Chrystusa - inaczej niż w przypadku Brygidy, która dyktowała je swemu
kierownikowi duchowemu - są pisane bezpośrednio przez samą Vassulę poprzez pewien
rodzaj pisma prowadzonego. Towarzyszą temu słowa i wizje wewnętrzne, jak to było
również w przypadku świętej z Finstald. W odniesieniu do Vassuli mają wartość
również wyjaśnienia, które Chrystus dał Brygidzie: «Słowa duchowe są ci przekazane
w porównaniach, inaczej twój duch nie mógłby zrozumieć... widzisz rzeczy duchowe tak,
jak gdyby były cielesne» (Brigitte de Suede Révélations, Editions du Lion de Juda,
1991). Całkowita konstrukcja tych nowych "objawień" (pisanych zawsze małą
literą) jest więc symboliczna; nie tylko mieszczą się one w ramach Objawienia (tym
razem pisanego dużą literą), ale je aktualizują. Chrystus zapewnia, że właśnie
«pracuje w wielu sercach» (1.02.88) i że mówi On nie tylko do Vassuli, «lecz do
każdej duszy» (16.01.91). Precyzuje również, że «nie objawia nic nowego»
(10.01.90), lecz «powtarza te same prawdy, które zostały nam już dane» (23.07.91).
Przywrócić pamięć naszej duszy
W "proroctwie" Vassuli dominuje jasna wizja relacji oblubieńczej z
Chrystusem: «Kochaj Mnie, a Moje pragnienie zostanie zaspokojone» (8.04.88). Ujawnia
się w tym powołanie całego Kościoła - Małżonki tęskniącej za pocałunkiem
Małżonka. Wspomniany Sobór, w dwudziestu fragmentach rozrzuconych tu i tam w jego
dokumentach, mówi o "mistycznych zaślubinach" między Chrystusem,
"Oblubieńcem Kościoła" i Kościołem, "Oblubienicą Słowa
wcielonego". W 1977 roku Międzynarodowa Komisja Teologiczna w jednym ze swoich
dokumentów stwierdza, że «Chrystus jest z pewnością Oblubieńcem w całym tego słowa
znaczeniu... Chociaż ten tytuł - jak tam czytamy - bywa zazwyczaj niedoceniany przez
chrystologię, dla nas powinien odnaleźć całe swoje znaczenie... Jezus jest
Oblubieńcem w całym tego słowa znaczeniu» (Konstytucja Dogmatyczna o Objawieniu Bożym
23).
Rozważone pod tym kątem widzenia proroctwo Vassuli jest niczym innym jak tylko historią
duszy, a Chrystus na tych stronicach - powstałych dzięki Jego "dyktowaniu" -
przychodzi «by przywrócić pamięć naszej duszy" (11.02.92). Nieodzowne jest
zatem, aby ci wszyscy, którzy zastanawiają się nad tymi stronicami, identyfikowali się
z Vassulą, uważając ją za «znak» (16.11.88) i pozwolili się pobudzić przez
czułość i autentyczny "poryw miłości", skłaniający Chrystusa do
spotykania dusz. Niestety utraciliśmy zwyczaj posługiwania się takim językiem...
Językiem św. Bernarda, z tych minionych wieków, kiedy wyjaśniał Pieśń nad
Pieśniami swoim mnichom.
To odkrycie każe nam wtrącić pewną refleksję. Badanie jakiegokolwiek proroctwa
powinno zacząć się od wydarzenia i przejść następnie do wyjaśnienia. Jeśli
wydarzenia mówią nam o doświadczeniu miłości, w której wyraża się czyste
odniesienie duszy do Boga, powinniśmy przekonać się do tej wizji, nawet jeśli na
pierwszy rzut oka wydaje się, że ona pogwałci nasze racjonalistyczne, martwe i
pozbawione autentycznego żaru kategorie poznawcze. Inaczej mówiąc, nie powinniśmy
odrzucać faktów - gdy już jesteśmy pewni ich autentyczności - jedynie dlatego, że
nie odpowiadają naszym ramom myślowym. Gdyby tak postępować, kto kiedykolwiek
uwierzyłby w Zmartwychwstanie?
Wróćmy do posłań przekazanych przez Vassulę. Chrystus dokonuje bardzo surowej i
bezlitosnej oceny Swojej oblubienicy, którą jest Kościół i w pewnym sensie cała
ludzkość, ale równocześnie otwiera perspektywy powszechnej odnowy i nadziei. On
pobudza nas przede wszystkim do odczytywania znaków czasu i wielokrotnie powtarza, że
Jego znaki «nigdy się nie skończą» (28.05.87) i że będą nimi Jego rzecznicy,
«dzisiejsi prorocy» (6.07.90). Powtarza On ogólnie, że «jest na drodze powrotu» do
nas (8.11.89), ofiarowuje nam znaki, które «nie są znakami końca świata», lecz
«znakami końca pewnej ery» (31.01.90). «Czas nagli», «Pisma właśnie się
wypełniają.» Wiele razy można przeczytać: «pierwsze bóle rodzenia się
rozpoczęły».
«Stworzenie jest zdeprawowane» (27-29.04.88). «Dom Boży», Kościół «jest
zrujnowany» (25.04.88). Żyjemy w «czasach buntu», w «epoce ciemności». Skarga
Chrystusa wyraża się w słowach twardych i w tonie pełnym cierpienia. Słowa takie jak:
odstępstwo, spustoszenie, pustynia, zdrada, rozkład, upokorzenie, «industrializacja»,
nikczemność, zniszczenie... nie pozwalają nam się łatwo usprawiedliwić. Z drugiej
strony Chrystus kategorycznie stwierdza, że przychodzi, «aby wskrzesić tę martwą
epokę i uczynić z niej erę pełną życia» (3.06.89). Nie przychodzi, «aby nam
grozić», ale «aby nas ostrzec» (10.04.90): «nie grożę wam, uprzedzam was z
miłości» (3.12.88).
Jak twierdziła już Brygida, różne są zadania powierzone kapłanom, wśród których -
obok potomków Abla, «kapłanów Amen» (29.10. 91) - są też potomkowie Kaina («Mój
Kościół jest pełen Kainów» 13.05.89); to dwa obrazy symbolizujące kapłanów,
których ofiary były przeciwstawne.
«Wielki ucisk» oczyszczający, który nęka Kościół i świat, którego spełnienie
ogłasza w sposób proroczy w naszej epoce Jan XXIII (Konstytucja apostolska Humanae
salutis kończy się modlitwą: Odnów w naszej epoce cuda, jak w czasie nowego Zesłania
Ducha Świętego, 25.12.1961), zapowiadający «Nowe Zielone Świątki» (13.03.88),
wielki powrót Chrystusa do serca Jego Kościoła i Jego stworzenia. On Sam określa swoje
orędzia «jako orędzia Drugich Zielonych Świąt» (6.08.91). Potwierdza tonem czasami
pełnym cierpienia, czasami porywczym - bardzo męski jest obraz Pana, a jednak ogromnie
bogaty w czułość - że Kościół zostanie «ożywiony», «odnowiony», «przywrócony
do życia», «pocieszony». Wyrażenia takie jak: «Kościół powróci do życia« i
«Kościół ożyje», stanowią przynaglający refren, który pojawia się na licznych
stronach opublikowanych do dnia dzisiejszego. Jeśli apokaliptyczne wydarzenia zarysowują
się na horyzoncie dzisiejszej ludzkości, jeśli «wielkie formy wynagrodzenia» są
wielokrotnie przypominane, to dlatego, że zbliża się upadek odwiecznego wroga:
«Świętość sparaliżuje szatana na tysiąc lat» (19.12.90), «zostanie on skrępowany
różańcem» (2.08.91). Tematy, które są przejęte z wielu stron Biblii, aktualizują
często w sposób sugestywny i prowokujący wieczne posłanie.
Kościół zjednoczy się
Jednym z istotnych elementów potężnego planu jest jedność Kościoła. Proroctwo
Vassuli wyraża tutaj całą swoją siłę i konkretność. Vassula jest nawet znakiem
tego proroctwa: prawosławna, w sposób wyjątkowy bliska duchowości katolickiej.
Chrystus uskarża się w głębokim wyrażeniu: «Moje Ciało boli Mnie» (29.03.88),
ponieważ jest rozdarte na ogromną liczbę części. «Laska Pasterska» symbol jedynej
władzy w Kościele została «złamana» i «rozpadła się na kawałki». Ale w obliczu
tak przykrej sytuacji Jezus ogłasza, że Jego Kościół «zostanie zjednoczony»:
«Przychodzę, by zjednoczyć Mój Kościół» (23.03.88), a to nastąpi pod przewodem
«Piotra-Moich-Baranków» (16.05.88). Uprzedza: «Aby się zjednoczyć, powinniście się
ugiąć» (2.06.87) i wskazuje «klucz jedności», którym jest «miłość i pokora»
(19.09.91). W ten sposób dojdziemy do adorowania Go w jedynym tabernakulum, do
celebrowania Jego «wiecznej ofiary» na jednym ołtarzu. Pierwszym znakiem tego
wydarzenia, zupełnie nieoczekiwanego i przekraczającego wszelkie przewidywania podobnie
jak upadek komunizmu, będzie ujednolicenie daty Wielkanocy. «Fałszywy ekumenizm»,
paraliżujący drogę ku jedności, ustąpi miejsca «cudowi» spotkania między różnymi
wyznaniami chrześcijańskimi, które usilnie szukają dróg do porozumienia i braterstwa.
Nawet pod tym względem Brygida i Vassula wydają się być zjednoczone przez autentyczne,
ekumeniczne powołanie. Pierwsza - wewnątrz Kościoła rozdartego przez stronnictwa.
Druga - we wnętrzu chrześcijaństwa rozbitego przez schizmy Wschodu i Zachodu - ostatnia
dokonana przez Lefebvre'a - i przez nacisk nowych religii i sekt.
W posłaniu Vassuli pojawiają się te same ponaglenia, które widzimy w pismach Brygidy,
ale z silniejszymi akcentami, ze względu na «pełnię czasów» aktualnego momentu
historycznego. Zostało to zaakcentowane również przez Jana Pawła II w encyklice
Dominum et vivificantem (66) i podjęte przez encyklikę Redemptoris Mater, kiedy
stwierdza on, że «koniec drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa otwiera jakby nową
perspektywę» (49).
Istotnie, przeddzień trzeciego tysiąclecia - skontrastowany tak bardzo przez światła i
cienie - sprawia, że aktualne staje się biblijne wezwanie, umieszczone jak gdyby
końcowa pieczęć całego Objawienia: «A Duch i Oblubienica mówią:
"Przyjdź!"» (Ap 22,17). Nowa era zapowiada się jako radowanie się
miłością: «Miłość szuka powrotu miłości» (25.02.91). Chrystus przedstawia się
«jako Oblubieniec, który podąża za Swą umiłowaną». Pod datą 3.04.90, czytamy
strony przepełnione wielkim liryzmem: «Ja, wasz Chrystus, przychodzę zachwycić wasze
serca Moją pieśnią miłości» (30.07.90). On sam zapewnia, że przygotowuje nas «do
wejścia w nową erę miłości» (22.09.89) i że nasze «pokolenie będzie miało swoje
zaślubiny z Jego Świętym Duchem» (13.05.91). Ten Duch - podsumowując oddajmy słowo
Soborowi - «uposaża go (Kościół) w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne...
utrzymuje Kościół w ciągłej młodości, ustawicznie go odnawia i do doskonałego
zjednoczenia z Oblubieńcem prowadzi. Albowiem Duch i Oblubienica mówią do Pana Jezusa:
Przyjdź!» (KK 4).
Ojciec Antoni Gentili (specjalista teologii mistycznej)
Początek strony
Ks. Michał Kaszowski:
Jedność Kościoła według Soboru Watykańskiego II i Vassuli Ryden
Vassulę Ryden, autorkę dziennika duchowego
"Prawdziwe Życie w Bogu" nazywa się apostołką jedności. Istotnie, wydaje
się, że powierzona jej misja jednoczenia rozbitego Kościoła Chrystusowego jest jednym
ze stawianych jej zadań, najwyraźniej zarysowanych w orędziach. Tymczasem od
dłuższego czasu pojawiają się różne ataki pod adresem Vassuli Ryden, w których
zarzuca się jej głoszenie zwodniczego ekumenizmu, niezgodnego z nauką Kościoła
katolickiego. W związku z tym warto porównać jej nauczanie z tym, co głosi Sobór
Watykański II, ponieważ podał on naukę o jedności obowiązującą w sumieniu
wszystkich wiernych.
I. GDZIE JEST PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ?
Przed Soborem Watykańskim II, który pragnął
przyśpieszyć proces zjednoczenia chrześcijan, stanęło trudne zadanie określenia, w
jakiej zależności od jedynego założonego przez Jezusa Kościoła są liczne
istniejące dzisiaj kościoły.
Jeden Kościół Chrystusowy a wielość kościołów
Aby odpowiedzieć na to pytanie, Ojcowie Soborowi posługują się pojęciem jedynego
Kościoła Chrystusowego, który w różnym stopniu trwa i przejawia się w istniejących
obecnie kościołach: katolickim, prawosławnym i protestanckim. I tak Sobór stwierdza w
bardzo ważnym zdaniu, które było przedmiotem licznych dyskusji: "Kościół ten,
ustanowiony i zorganizowany na tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele
katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim we
wspólnocie (communio), choć i poza jego organizmem znajdują się liczne pierwiastki
uświęcenia i prawdy, które jako właściwe dary Kościoła Chrystusowego nakłaniają
do jedności katolickiej." (Konstytucja dogmatyczna o Kościele 8). Stwierdzenie to
jest fundamentem soborowej nauki o ekumenizmie. Aby lepiej ją zrozumieć, posłużmy się
przykładem. Otóż w każdym kraju, także i w Polsce, istnieje wiele mniejszych i
większych bibliotek. Jest też biblioteka największa: Biblioteka Narodowa, która
grupuje największą ilość książek. Oczywiście, gdybyśmy porównali księgozbiory,
okazałoby się, że część najbardziej znanych książek znajduje się w każdej
bibliotece, jednak w mniejszych nie ma wszystkich tych tomów, które można wypożyczyć
w bibliotece największej.
Kościół katolicki i inne kościoły
Otóż, gdybyśmy chcieli powyższym przykładem zilustrować naukę Soboru Watykańskiego
II, to kościół katolicki można by porównać do takiej największej biblioteki.
Trochę mniejszą byłby kościół prawosławny, a jeszcze mniejszymi liczne,
zróżnicowane kościoły protestanckie.
Ludzie wszystkich wyznań są równi, religie jednak nie są równe. To tak jak z
bibliotekami. Chociaż w każdej z nich można znaleźć cenne książki, nie są one
jednak równe pod względem ilości posiadanych tomów oraz pod względem ich wartości.
Bywają biblioteki ubogie, nie mające najważniejszych książek, zapełnione natomiast
takimi, które niewiele dają czytelnikom. Sami jednak czytelnicy wypożyczający
książki w swoich bibliotekach są równi jako ludzie. Tak więc Sobór z jednej strony
nie rezygnuje z przekonania, że w kościele katolickim trwa w pełni Kościół
Chrystusowy, z drugiej zaś strony widzi w innych kościołach niekatolickich wiele
elementów uświęcenia i prawdy należących do tego jedynego Kościoła Chrystusowego.
Podkreśla też równość wszystkich bez wyjątku ludzi.
Uświęca i zbawia to, co pochodzi od Chrystusa i Ducha
Świętego
Chociaż Sobór wyraźnie stwierdza, że pełnia Kościoła Chrystusowego jest w kościele
katolickim, to jednak te elementy uświęcenia i prawdy, które znajdują się poza jego
widzialnym organizmem, są dziełem Chrystusa i Ducha Świętego i dlatego przyczyniają
się do zbawienia. I tak czytamy w Dekrecie o ekumenizmie, 3: "Ponadto wśród
elementów czy dóbr, dzięki którym razem wziętym sam Kościół się buduje i ożywia,
niektóre i to liczne i znamienite mogą istnieć poza widocznym obrębem Kościoła
katolickiego, spisane słowo Boże, życie w łasce, wiara, nadzieja, miłość oraz inne
wewnętrzne dary Ducha Św. oraz widzialne elementy: wszystko to, co pochodzi od Chrystusa
i do Niego prowadzi, należy słusznie do jedynego Kościoła Chrystusowego. Nasi bracia
odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które - zależnie od różnych
warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty - niewątpliwie mogą w rozmaity sposób
wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania
wstępu do społeczności zbawienia."
Można naukę soborową zilustrować następująco: w małych bibliotekach nie ma co
prawda tych wszystkich książek, które można znaleźć w największej bibliotece,
jednak te, które się w nich znajdują, są pożyteczne, można je wypożyczać i z
pożytkiem czytać.
Oprócz dobra także zniekształcenia
Podana powyżej nauka jest bardzo optymistyczna, widzi bowiem we wszystkich kościołach i
wspólnotach kościelnych obecne elementy jedynego Kościoła Chrystusowego. Niestety,
jest jeszcze druga, ciemniejsza strona problemu, z czego Sobór zdaje sobie w pełni
sprawę: wspólnoty pozakatolickie w różnym stopniu zrezygnowały z tego, co Chrystus
ofiarował Swemu Kościołowi, np. kościoły protestanckie odrzuciły sakrament
święceń i pozbawiły się tym samym największego daru, jakim jest Eucharystia.
Zubożyły one także kult Najświętszej Dziewicy i świętych. Kościoły niekatolickie
odrzuciły też niezwykle cenną posługę biskupa Rzymu, zapewniającą Kościołowi
jedność i trwanie w prawdzie.
Gdyby jeszcze raz wrócić do przykładu o bibliotekach, to sytuacja kościołów
przypomina stan bibliotek, które dotknął pożar o różnym nasileniu: nie zniszczył co
prawda wszystkich księgozbiorów, jednak w różnym stopniu je zdziesiątkował i
uszkodził część książek. Spalone lub nadpalone książki muszą być wymienione. Na
nic się nie przyda wypożyczanie zniszczonych przez pożar księgozbiorów, gdyż i tak
nie da się ich czytać.
Powyższa nauka soborowa o pełni Kościoła Chrystusowego w kościele katolickim i o
licznych zbawczych elementach tegoż Kościoła obecnych we wspólnotach
chrześcijańskich niekatolickich wskazuje drogę zjednoczenia rozdartego Mistycznego
Ciała Chrystusowego. Sobór wyciąga z niej praktyczne wnioski, jak wprowadzać ekumenizm
w życie (DE 5-12). Zostaną one omówione poniżej i porównane z tym, co głosi pani
Vassula Ryden.
II. DROGA DO JEDNOŚCI KOŚCIOŁA
Tą drogą jest szczere nawrócenie, kierowanie się
miłością, pokorą, uznawanie godności i równości wszystkich ludzi, szanowanie i
dzielenie się wartościami pochodzącymi od Boga; przyjmowanie całej prawdy bez
rezygnowania z niej, zwłaszcza uznanie prawdy o realnej obecności Chrystusa w
Eucharystii, o uobecnianiu się w niej Jego zbawczej ofiary; uznanie wyjątkowej roli
Maryi, powierzonej jej przez samego Boga; trwanie w jedności z papieżem; ciągłe
oczyszczanie się, szczególnie przez częstą spowiedź; szczery dialog i ujednolicenie
daty Wielkanocy.
Jedność przez szczere nawrócenie
"Nie ma prawdziwego ekumenizmu bez wewnętrznej przemiany" - czytamy w soborowym
Dekrecie o ekumenizmie (7). Istotnie, zjednoczenie bowiem Kościoła - jeśli ma być
jednością autentyczną - nie może być fikcją, czyli jakimś formalnie podpisanym
porozumieniem, które nie zmienia ludzkich serc ani umysłów. Zjednoczenie musi zatem
zacząć się w sercu człowieka, który z miłością będzie traktować każdego brata i
siostrę w Chrystusie.
Dlatego też Sobór mówi najpierw o ekumenizmie duchowym, który polega na zmianie
mentalności, na gruntownym nawróceniu, świętości życia i modlitwie. W Dekrecie o
ekumenizmie czytamy: "To nawrócenie serca i świętość życia łącznie z
publicznymi i prywatnymi modlitwami o jedność chrześcijan należy uznać za duszę
całego ruchu ekumenicznego, a słusznie można je zwać ekumenizmem duchowym" (DE
8). Ten "duchowy ekumenizm" dokonuje się zatem w sercach. Polega on na
przyjęciu postawy miłości, szacunku, pokory jest autentycznym nawróceniem serca.
O "duchowym", a więc o autentycznym ekumenizmie przypominają również
wyraźnie orędzia Jezusa i Maryi przekazane przez Vassulę. 23 września 1991 zapisała
ona:
"Królestwo Boże to miłość, pokój, jedność i wiara w sercach; to Kościół
Pana zjednoczony w Jeden Jedyny we wnętrzu waszych serc. (...) Błagam Moje dzieci o
zjednoczenie się w sercach i w słowach i o odbudowanie pierwotnego Kościoła Mojego
Syna w sercach. Mówię: Kościół pierwotny Mojego Syna, gdyż ten Kościół zbudowany
został na Miłości, Prostocie, Pokorze i Wierze. Nie chcę powiedzieć, że macie
odbudować jakiś nowy budynek. Rozumiem przez to, że odbudujecie budowlę we wnętrzu
waszych serc. Pragnę, abyście zniszczyli stare cegły znajdujące się w waszych sercach
- cegły braku jedności, nietolerancji, niewierności, odrzucania przebaczenia, braku
miłości - i abyście odbudowali Kościół Mojego Syna, jednając się ze sobą.
Potrzebujecie radykalnego ubóstwa ducha i wylania bogactwa wspaniałomyślności."
Tak więc orędzia przekazane przez Vassulę przypominają nam fundamentalną prawdę
soborową: autentyczne zjednoczenie nie ma nic wspólnego z powierzchownością, fikcją,
udawaniem, dyplomacją. Jedność zaczyna się zatem w sercu, w duszy człowieka:
"Prawdziwy chrześcijanin to ten, który jest nim wewnętrznie, a prawdziwa Jedność
znajduje się i będzie w sercach. Jedność nie będzie jednością litery, lecz
ducha" (13.10.91). To prawdziwe pojednanie "dokona się w sercach, a nie przez
podpisanie jakiejś umowy!" (14.09.92)
Miłość i pokora buduje jedność
Brak miłości, egoizm, upór i pycha dzieli ludzi i rozbija Kościół, natomiast pełna
łagodności i pokory miłość prowadzi do jedności. Przypomina o tym Dekret o
ekumenizmie Soboru Watykańskiego II, akcentując szczególne znaczenie pokory dla
zjednoczenia Kościoła: Musimy więc wypraszać u Ducha Świętego łaskę prawdziwego
umartwienia, pokory i łagodności w posłudze, ducha braterskiej wspaniałomyślności w
stosunku do drugich. (DE 7)
Ogromną rolę pokory dla osiągnięcia zjednoczenia podkreślają też orędzia
"Prawdziwe Życie w Bogu", przez co stanowią doskonały komentarz do nauki
Soboru Watykańskiego II.
Miłość i pokora jest kluczem jedności: "Miłość i Pokora staną się jeszcze
innym Kluczem: Kluczem do JEDNOŚCI. Weźcie te Klucze i użyjcie Ich, posługujcie się
Nimi, Moi umiłowani. Bądźcie jedno, bądźcie Jednym Świętym Ludem"(9.08.89).
Pokora jest odrzuceniem pychy oraz wynikającego z nadmiernej ambicji uporu: jest
"ugięciem się", aby w ofiarnym oddaniu się służyć drugiemu. Przypomina o
tym Jezus w swoich orędziach: "Dopiero wtedy, kiedy zrozumiecie, że powinniście
się uginać, będziecie mogli się zjednoczyć" (23.09.91). "Błogosławieni
ci, którzy nie wprowadzają podziałów pod Moim Świętym Imieniem, lecz pokazują swą
jedność poprzez pokorę i miłość: będą nazwani Filarami i Fundamentami Świątyni
Bożej" (14.04.91; por. 4.08.91). "Dopóki nie pojednacie się jedni z drugimi w
pokorze i dopóki nie będziecie się kochać wzajemnie, jak Ja was kocham, dopóty
będzie trwało wasze rozdzielenie" (27.03.92).
"Ja jestem Jeden, jednak każdy z nich uczynił sobie swego własnego Chrystusa. Ja
jestem Głową Mojego Ciała, tymczasem wszystko, co widzę, to ich głowy, a nie Moja.
Powiedz im, aby schylili swoje głowy, a zobaczą Moją. Powiedz im, niech uniżą siebie,
abym mógł ich wznieść do Mnie" (7.10.91).
Uznać godność i równość wszystkich ludzi
Niezależnie od tego, w jakiej człowiek urodził się religii, należy on do Boga przez
fakt, że to Bóg stworzył bezpośrednio, świadomie i z miłością jego duszę. Tę
fundamentalną równość przypomina Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie
współczesnym 29: "Ponieważ wszyscy ludzie posiadający duszę rozumną i stworzeni
na obraz Boga mają tę samą naturę i ten sam początek, a odkupieni przez Chrystusa
cieszą się tym samym powołaniem i przeznaczeniem, należy coraz bardziej uznawać
podstawową równość między wszystkimi."
Bez uznania godności i równości wszystkich ludzi nie można budować prawdziwej
jedności Kościoła. Bez względu na to, czy ktoś jest katolikiem, prawosławnym czy
protestantem, musimy najpierw widzieć w nim istotę stworzoną przez Boga, która od
Niego pochodzi i do Niego należy.
Przypomina nam tę prawdę orędzie przekazane przez panią Ryden: "Prawosławni!
Katolicy! Protestanci! Należycie do Mnie wszyscy! Wszyscy jesteście JEDNO w Moich
Oczach. Ja nie robię żadnej różnicy" (27.10.87). "Powiedz Mi, czy nie
jesteście wszyscy podobni, uczynieni Moimi Własnymi Rękami?... Kto nie został
stworzony na podobieństwo Mojego Obrazu?... Wielu z nich mówi o jedności i braterstwie,
ale ich słowa są podstępne, bez treści" (25.11.1991).
Jako ludzie jesteśmy jedno w oczach Bożych, On tak samo kocha wyznawców wszystkich
religii, dlatego i nam nie wolno stosować żadnej dyskryminacji religijnej, jeśli
zależy nam na autentycznym zjednoczeniu Kościoła. Przypomina to Sobór Watykański II,
zwłaszcza w Deklaracji o wolności religijnej.
Dodatkowym powodem równości wszystkich chrześcijan - co mocno akcentuje Sobór
Watykański II - jest przyjęty przez nich chrzest: "...usprawiedliwieni z wiary
przez chrzest należą do Ciała Chrystusa, dlatego też zdobi ich należne im imię
chrześcijańskie, a synowie Kościoła katolickiego słusznie ich uważają za braci w
Panu" (DE 3). Ten chrzest tworzy podstawową więź między ochrzczonymi, nawet
jeśli nie są oni katolikami: "Wobec tego chrzest stanowi sakramentalny węzeł
jedności trwający między wszystkimi przezeń odrodzonymi" (DE 22).
Przez chrzest wspólnoty chrześcijańskie niekatolickie są ciągle Ciałem Chrystusa,
dlatego w orędziu z 27.10.87 Jezus mówi: "Wszystkie są tym samym w Moich
Oczach." Słowa: tym samym - można rozumieć: tym samym Jego Mistycznym Ciałem,
które jednak zostało przez ludzi rozdarte i podzielone, a nawet pozbawione koniecznych
do Jego wzrostu środków, które On sam zostawił swemu Kościołowi. Cały kontekst pism
Vassuli wskazuje, że niektóre wspólnoty chrześcijańskie, będąc tym samym,
zróżnicowały się jednak, a nawet zubożyły, odrzucając część prawdy i niektóre
środki zbawcze dane Kościołowi przez Jezusa. Przypominają one biblioteki, które -
choć są nadal bibliotekami - pozwoliły, by część ich książek się zniszczyła.
Szanować i dzielić się tym, co pochodzi od Boga
Sobór przypomina, że chociaż kościół katolicki posiada pełnię środków zbawczych
danych przez Chrystusa, to jednak w innych chrześcijańskich kościołach istnieje wiele
- i to znamienitych (por. DE 3) - elementów dobra i prawdy wzbudzonych przez Ducha
Świętego. Ponieważ te elementy dobra i prawdy pochodzą od Boga, są zatem cennym
bogactwem, którym można i trzeba się dzielić.
Dekret o ekumenizmie wymienia w 15 punkcie wartości, które znaleźć można w
kościołach Wschodnich. Są nimi między innymi: prawdziwe sakramenty, szacunek dla
Eucharystii, kult Maryi i świętych, tradycje życia duchowego, przebogata spuścizna
liturgiczna i ascetyczna. Inne cenne elementy znajdujące się również poza kościołem
katolickim to: szacunek dla Pisma Świętego, gorliwość religijna, miłość do Boga i
ludzi, modlitwa, świadectwo aż do męczeńskiego przelania krwi (por. Konstytucja
dogmatyczna o Kościele 15).
Sobór nie tylko uznaje dzieła Ducha Świętego istniejące w kościołach siostrzanych,
ale zaleca korzystanie z nich także katolikom: "Toteż jest bardzo wskazane, by
katolicy dużo częściej sięgali po te duchowe bogactwa Ojców wschodnich, które
wznoszą człowieka całkowicie ku kontemplacji rzeczy Bożych." (DE 15).
Tak więc - według Soboru - służy budowaniu jedności Kościoła uznanie i dzielenie
się tym, co pochodzi od Chrystusa, tym co Duch Święty wzbudził i wzbudza także poza
kościołem katolickim. Mamy się jednak dzielić tylko autentycznymi dziełami Bożymi, a
nie tym, co zostało przez ludzi zniekształcone i zdeformowane.
Dokładnie taką samą drogę zjednoczenia - przez obdarowywanie się autentycznymi
wartościami - przypominają orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" (13.04.91):
"Jedność, Moje dziecko, to wzajemne obdarowywanie się swoimi bogactwami."
Jezus przez swoje orędzia zaznajomił Vassulę, osobę prawosławną, z bogactwami
znajdującymi się w kościele katolickim. Kazał jej z nich korzystać. Prosił ją o
praktykowanie tego, czego nie ma w jej kościele prawosławnym: Drogi Krzyżowej (np.
29.05.87) i Różańca (np. 28.12.87), rozbudził w niej kult do Jego Najświętszego
Serca oraz Niepokalanego Serca Maryi (np. 25.01.88).
Jezus pragnie, aby z bogactw znajdujących się w kościele katolickim korzystała nie
tylko Vassula, ale wszyscy chrześcijanie. Przykładem może być zalecenie odprawiania
Drogi Krzyżowej, mogącej być źródłem ogromnych łask dla każdego. "Powinnaś
przekazać - mówi Jezus do Vassuli - i pokazać wszystkim świadczącym o Mnie, jak
odprawiać Drogę Krzyżową w sposób, który podoba się waszemu Panu.
- Wszystkim Chrześcijanom, Panie?
- Tak, wszystkim, którzy Mnie kochają. Ja, Pan, nie chcę żadnego podziału w Moim
Kościele." (19.03.88). Podobnie Różaniec może przyczynić się do ożywienia
życia każdego chrześcijanina, dlatego Jezus mówi: "Z Miłości do Mnie, Vassulo,
z Miłości do Mnie, czy chcesz się nauczyć Różańca? Pozdrawiaj Moją Matkę w
każdym czasie. Czy chcesz to dla Mnie uczynić, Vassulo?
- Panie, nigdy mnie tego nie nauczono.
- Czyż nie wiem o tym, Vassulo? Właśnie dlatego przychodzę pouczyć o tym ciebie i
wszystkich tych, którzy nigdy nie słyszeli o Różańcu.
- Tak, Panie, bardzo chcę się nauczyć. Panie, pomóż mi się nauczyć.
- To właśnie, te same słowa pragnę usłyszeć od was wszystkich, którzy nie umiecie:
«Tak, Panie, bardzo chcę się nauczyć. Panie, pomóż mi się nauczyć»"
(28.12.87).
Jezus, ucząc Vassulę nabożeństwa - również nie znanego prawosławiu - do Jego
Najświętszego Serca, pragnie obdarować ją i wszystkich, którzy pójdą w jej ślady,
radością i pokojem: "Pójdź i pozostań w Moim Najświętszym Sercu. W Jego
głębinach znajdziesz Pokój i odczujesz żarliwą Miłość, jaką mam do was
wszystkich. Będziesz mogła powiedzieć im o Mojej Miłości do nich" (24.01.87).
Jezusowi bardzo zależy na tym, aby duszpasterze odpowiedzialni za wiernych, a także
całe wspólnoty nie odrzucały tego, co sprzyja poznawaniu Jego niepojętej miłości,
dlatego ostrzega: "Ja oczyszczę Mój Kościół. Wymiotę wszystkich tych, którzy
tarasują drogę do Boskiej Miłości i dostęp do Mojego Najświętszego Serca"
(21.12.87). "To Miłość przemawia do wrogiego świata. To Miłość puka do
każdych zaryglowanych drzwi. To Miłość woła z drugiej strony Muru, który nas dzieli,
zbudowanego przez Moich wrogów. To Miłość błaga jak żebrak o powrót miłości... o
uśmiech... o żal... o westchnienie... To Ja, Najświętsze Serce. Przychodzę jeszcze
raz, aby ożywić ten umierający płomień w waszych sercach, czyniąc z niego
Pożerający Ogień Czułości i Miłości. Zstępuję, aby hojnie wylać wszystkie Skarby
Mojego Serca na ciebie, ludzkości... i oświecić tych, którzy w cieniach i mrokach
śmierci mieszkają.(...) Ach! Stworzenie! Czegóż nie zrobiłbym dla ciebie..."
(12.09.90) Orędzia otrzymywane przez Vassulę zaznajamiały ją nie tylko z formami
modlitw i nabożeństw, których nie ma w jej kościele prawosławnym, ale przede
wszystkim z prawdami wiary nie uznawanymi przez chrześcijan niekatolików. Do tych prawd
należy przede wszystkim powszechnie odrzucany przez niechrześcijan prymat i
nieomylność papieża. W orędziu z 18.03.91 Maryja przypomina wszystkim - katolikom i
niekatolikom - potrzebę jedności i współdziałania z biskupem Rzymu: "Każdemu
kapłanowi została dana Łaska Boża działania i reprezentowania Mojego Syna. Modlę
się więc za tymi, którzy wciąż nie podporządkowują się pokornie Wikariuszowi
Kościoła, aby mu się podporządkowali i oddali do dyspozycji. Jezus jest Wierny i
Prawdomówny." Orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" wielokrotnie
przypominają konieczność zjednoczenia się Kościoła wokół papieża. Jest to jeden z
centralnych tematów orędzi, o czym świadczą liczne przesłania, np. z 12.12.87;
7.05.88; 16.05.88; 3.06.88; 4.06.88; 21.06.88; 8.11.88; 3.12.88; 9.02.89; 17.03.93 i inne.
Orędzia Vassuli przypominają nie tylko o prymacie i wyjątkowej roli biskupa Rzymu w
nauczaniu, ale również o innych prawdach wiary i "tradycjach", które zgubione
zostały przez niektóre kościoły chrześcijańskie, zwłaszcza protestanckie, a
obecnie, niestety, również przez wielu teologów katolickich. Te zagubione wartości, to
przede wszystkim:
- wiara w realną obecność Jezusa Chrystusa w
Eucharystii (np. 3.06.89; 13.04.91);
- wiara w stałe uobecnianie się w niej ofiary Zbawiciela (30.01.89; 22.10.90; 2.05.91;
2.06.91; 6.06.91; 16.07.91; 25.11.91; 19.04.92; 27.05.93; 1.06.93; 13.12.93; 20.12.93;
22.12.93; 23.08.94; 14.10.94; 24.10.94);
- częsta spowiedź sakramentalna (15.02.87; 3.11.90; 20.03.91);
- kult Matki Najświętszej (12.12.87; 22.12.87) i świętych (27.09.87);
- potrzeba posługiwania się obrazami i figurami (26.10.87; 6.08.88) itp.
Tak więc orędzia otrzymywane przez Vassulę każą jej przyjąć nie tylko cenne
modlitwy i formy nabożeństw, ale przede wszystkim całą doktrynę przechowywaną w
kościele katolickim, włącznie z uznaniem posługi papieża.
Jezus nie kazał jednak zrywać Vassuli z liturgią prawosławną ani z modlitwami znanymi
tylko w prawosławiu. Przeciwnie, zaleca jej zaznajamiać innych z tym, co w prawosławiu
najcenniejsze. Przykładem może być prośba Jezusa, by Vassula uczyła innych
chrześcijan różańca prawosławnego, zwanego inaczej Modlitwą Jezusa: "Proście
Mnie codziennie słowami: "Panie Jezu Chryste, Synu Boga, zmiłuj się nade mną,
grzesznym." Córko, ucz tej modlitwy twoich braci" (18.01.90).
Tak więc jedność, do której wzywają orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu",
polega na wzajemnym szanowaniu wartości, które powstały w różnych wspólnotach z
natchnienia Ducha Świętego, i na dzieleniu się z nimi dla wspólnego dobra. Jedność
jest wzajemnym ubogacaniem się różnorodnością modlitw i liturgii, które
ukształtowały się w różnych kościołach i wspólnotach chrześcijańskich.
Takie pojęcie jedności pokrywa się z tym, co głosi Sobór Watykański II. Jedność
nie wymaga rezygnacji z własnej liturgii ani porzucenia dotychczasowych modlitw, dobrych
zwyczajów, a nawet odmiennych przepisów dyscyplinarnych (por. DE 16). Co więcej, jak
poucza Sobór, ta różnorodność, wynikająca z aktywności Ducha Świętego, stanowi
bogactwo Kościoła: "pewna różnorodność w obyczajach i zwyczajach wcale nie stoi
na przeszkodzie jedności Kościoła, ale przydaje mu blasku i wiele wnosi do spełnienia
jego posłannictwa" (DE 16).
Nie rezygnować z prawdy, lecz przyjąć ją w całości
Przy całym zalecanym przez Sobór szacunku dla innych wyznań chrześcijańskich nie
wolno jednak zapominać o znacznych nieraz różnicach w sprawach istotnych. Są to
głównie różne sposoby rozumienia prawdy objawionej (por. DE 19). "Zdajemy sobie
jednak sprawę z tego - czytamy w Dekrecie o ekumenizmie analizującym wyznania
protestanckie - że istnieją poważne odchylenia od nauki Kościoła katolickiego, nawet
o Chrystusie - wcielonym Słowie Bożym i o dziele odkupienia, a stąd o tajemnicy i
funkcji Kościoła oraz o roli Maryi w dziele zbawienia" (DE 20).
Jedności Kościoła nie buduje się przez odchodzenie od prawdy Chrystusowej, lecz przez
zbliżanie się do niej. W dziedzinie prawdy jakiekolwiek ustępstwa są niedopuszczalne.
O umiłowaniu prawdy i szczerym szukaniu jej przypomina Dekret o ekumenizmie, wskazując,
jak należy prowadzić dialog ekumeniczny: "Nadto w dialogu ekumenicznym teologowie
katoliccy, którzy razem z braćmi odłączonymi poświęcają się studiom nad Bożymi
tajemnicami, a trzymają się ściśle nauki Kościoła, powinni kierować się
umiłowaniem prawdy oraz odznaczać się nastawieniem pełnym miłości i pokory" (DE
11). Jedność Kościoła buduje się przez przyjęcie całej prawdy, która pochodzi od
Boga.
Orędzia spisane przez Vassulę są jednym wielkim
wołaniem o wierność prawdzie, która ma być droższa niż życie: "Broń Prawdy
zawsze, aż do śmierci" - powie Jezus 23 września 1991.
W orędziach tych nie ma śladu fałszywego ekumenizmu, który chciałby doprowadzić do
jedności chrześcijan przez rezygnację z prawdy, np. o prymacie i nieomylności
papieża, przez negowanie kultu i wyjątkowej roli Maryi w dziedzinie zbawienia itp.
Bowiem fałszywy i złudny ekumenizm można by porównać do absurdalnej sytuacji
upodabniania się do siebie wszystkich bibliotek na całym świecie w taki sposób, że
najbogatsze niszczą swoje zbiory, by się nie różnić od bibliotek najuboższych, a
biblioteki, w których był pożar, posyłają kopie swoich zwęglonych lub nadpalonych
książek, aby "ubogacić" inne biblioteki. Fałszywy ekumenizm jest
odchodzeniem od prawdy, a nawet od przykazań Bożych, by nie różnić się od innych.
Jest - można by powiedzieć - próbą dzielenia się nie bogactwami, lecz ubóstwem, np.
brakiem szacunku wobec Maryi i świętych. Nie można jednak przekazywać sobie tego, co
pojawiło się w ciągu wieków z powodu małości człowieka: błędów i
zniekształceń. Gdyby jakieś biblioteki chciały sobie pomóc wzajemnie, powinny
podzielić się swoimi cennymi zbiorami, a nie - książkami bez kartek lub okładek!
Nic z tego nie ma w orędziach spisanych przez panią Vassulę, które są
bezkompromisową walką o prawdę, o przyjęcie jej w całości, bez samowolnego
odrzucania czegokolwiek. Przykładem tej bezkompromisowości może być niezbyt miły dla
protestantów dialog Vassuli z Jezusem na temat odrzucania przez nich Maryi, Królowej
Niebios, oraz papieża. Sama Vassula zauważa (23.12.87):
- Mój Boże, protestanci będą oburzeni!
Słyszy odpowiedź Jezusa:
- Vassulo, czekałem latami na ich zmianę, teraz pozwól Mi swobodnie zapisać Moje
pragnienia. (...) Czy człowiek ma Mnie słuchać jedynie wtedy, kiedy mu to odpowiada, a
potem zatykać uszy, gdy mówię coś, co mu nie odpowiada? (...). ...przyszedłem, aby
was wszystkich zjednoczyć. Czy któryś z Moich uczniów mógłby odrzucić Moje
wezwanie?
- Nie, Panie, pod warunkiem że jest szczery. - W tym stwierdzeniu jest wszystko,
co należy powiedzieć: «Jeśli jest szczery», posłucha. Przychodzę zajaśnieć nad
wami wszystkimi i oświecić was, abyście mogli się zjednoczyć. Ale, Vassulo, ku Mojemu
wielkiemu ubolewaniu, znajdą się tacy, którzy będą woleć ciemność od
Światłości, bo ich uczynki są złe. Nie będą chcieli przyjść do Mnie, do Mojego
Światła, z obawy aby nie ujawniły się ich uczynki. Moi natomiast wierni oraz ci,
którzy szczerze rozpoznają Moje Dzieła i idą za Mną, przyjdą do Mojego Światła,
bez obawy ujawnią swe uczynki, ponieważ wykażą, że to, co robią, jest czynione we
Mnie, ich Bogu. Powiedziałem, że jeśli uczynicie sobie mieszkanie z Mojego Słowa,
będziecie rzeczywiście Moimi uczniami, poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli."
Powyższy dialog poucza, że jedność Kościoła buduje się nie przez porzucanie prawdy
lub przez dyplomatyczne przemilczanie jej, lecz przez zbliżanie się do niej. Każda
prawda musi być przyjęta, aby mogła nastać prawdziwa jedność Kościoła. Każda - to
znaczy nie tylko prawda o Trójcy Przenajświętszej, o Jezusie Chrystusie naszym
Zbawicielu, ale również o Jego realnej obecności w Eucharystii, o stałym uobecnianiu
się Jego zbawczej ofiary, o wyjątkowej roli Maryi w dziele zbawienia, o prymacie
papieża, o wartości częstej osobistej spowiedzi sakramentalnej itd.
Dla nastania jedności Kościoła cała prawda ma być przyjęta przez wszystkich, to
znaczy również przez tych katolików, którzy świadomie lub nieświadomie porzucają
naukę objawioną. Bezkompromisowość orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu" polega
na tym, że wymagają one wierności prawdzie w takim samym stopniu od wszystkich wyznań
chrześcijańskich, także od katolików. Odejście od prawdy jest zdradą, bez względu
na to czy odchodzi od niej niekatolik czy wykształcony teolog katolicki. Błędy
doktrynalne, skażenie przez racjonalizm, relatywizm moralny muszą być w takim samym
stopniu odrzucane przez wszystkich wyznawców Chrystusa.
Przyjąć prawdę o realnej obecności Chrystusa w
Eucharystii
Sobór poucza, że celem, do którego zmierzają wysiłki ekumeniczne jest pełna
wspólnota eucharystyczna. Chodzi o to, by "po przełamaniu przeszkód
utrudniających doskonałą więź kościelną, wszyscy chrześcijanie skupili się w
jednym sprawowaniu Eucharystii w jedność jednego i jedynego Kościoła, której Chrystus
od początku użyczył swemu Kościołowi (...)" (DE 4). Niestety, istnieją
przeszkody utrudniające pełne zjednoczenie się wszystkich chrześcijan wokół jedynego
stołu eucharystycznego. Tymi przeszkodami są między innymi błędne sposoby ujmowania
obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie oraz Jego stałej ofiary. Te przeszkody
trzeba usunąć przez modlitwę i dialog ekumeniczny i przyjąć pełną prawdę o
Eucharystii.
Przypominają to również orędzia spisane przez panią Vassulę. Ważne dla zjednoczenia
Kościoła jest uznanie przez wszystkich prawdy, że Jezus - Fundament Jedności - jest
realnie obecny w Eucharystii. "Najświętsze Serce wzywa was wszystkich, abyście
przyszli do Mnie w świętości. Wesprzyjcie się na Mnie, a Ja was poprowadzę do Mojego
Tabernakulum, gdzie czekam na was dzień i noc. Oddaję się codziennie każdemu z was.
Przyjdźcie, przyjdźcie Mnie przyjmować w świętości i czystości. Nie obrażajcie
Mnie, bądźcie czyści i święci, gdy Mnie przyjmujecie. Wyciszcie się i rozpoznajcie
Moją Rzeczywistą Obecność w małej Hostii. Pozwólcie Mi odczuwać waszą świętość
i czystość. Och! Gdybyście tylko wiedzieli, jaką Łaskę wam daję!" (3.06.89;
por. 13.04.91; 14.10.91).
Przyjąć prawdę o ofierze eucharystycznej
Oprócz realnej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie ma być przez wszystkich
uznana również prawda o uobecnianiu się ofiary krzyżowej Zbawiciela w czasie
sprawowania Eucharystii. Niestety, jedna i druga prawda jest kwestionowana nie tylko przez
niekatolików, lecz również przez wielu katolików. W orędziu z 25.11.91 znajdujemy
ubolewanie nad lekkomyślną rezygnacją z ofiary eucharystycznej: Niegdyś
"wielkość Mojego Kościoła przewyższała wszystko... ponieważ Eucharystia
stanowiła życie Mojego Kościoła. Jeśli dzisiaj Mojemu Kościołowi brak blasku, to
dzieje się tak dlatego, że wiele Moich kościołów usunęło Moją Stałą
Ofiarę."
Pełna jedność Kościoła nastanie, gdy wszystkie narody zgromadzą się wokół Jezusa
realnie obecnego w Eucharystii i wokół Jego jedynej zbawczej ofiary: "Narody będą
wtedy mówić jednym językiem i wszystkie uwielbią Mnie wokół Jednego Jedynego
Tabernakulum Baranka bez skazy, Stałej Ofiary, którą Moi wrogowie próbują znieść i
zastąpić swoją ohydą spustoszenia" (2.05.91).
Ohyda spustoszenia to dzieło szatana i ulegających mu ludzi. Polega ona na niszczeniu
wiary w uobecnianie się jedynej ofiary Jezusa Chrystusa w czasie celebrowania
Eucharystii. Polega również na niszczeniu w sercach ludzkich postawy dziecięcego
posłuszeństwa wobec woli Ojca - stanowiącej istotę wszelkich ofiar duchowych - i
zastępowanie jej buntem, nieposłuszeństwem, niewiarą. Ohyda spustoszenia to oddalanie
Eucharystii na margines życia oraz usuwanie postawy ofiarniczej ze świątyń, którymi
są ludzkie serca.
"Ohyda spustoszenia to duch Buntu, który uważa, że jest Mi równy. Duch Zła
wprowadził się do Mojego Sanktuarium, zajmując miejsce Mojej Stałej Ofiary, czyniąc
wasze pokolenie bezbożnym. To duch racjonalizmu i naturalizmu doprowadził większość z
was do ateizmu. To ten duch, z powodu którego wierzycie, że jesteście samowystarczalni
i że możecie wszystkiego dokonać waszymi własnymi wysiłkami. Ta ohyda ziejąca
pustką przemieniła was w wyschłą ziemię, w krainę pragnienia, w pustynię.
Pokolenie, usunęliście Moją Stałą Ofiarę z waszego wnętrza, bo utraciliście
wiarę" (6.06.91).
Uznać wyjątkową rolę Maryi w dziele zbawienia
Wierność prawdzie ma się ujawniać również w uznaniu w historii zbawienia roli i
miejsca powierzonego Maryi przez samego Boga. Soborowy Dekret o ekumenizmie z radością
stwierdza istnienie w kościołach Wschodnich kultu Najświętszej Dziewicy i wspaniałych
hymnów na jej cześć (por. DE 15). Kiedy natomiast omawia kościoły protestanckie,
zaznacza, że inaczej pojmują one miejsce Matki Najświętszej w dziele zbawienia niż
kościół katolicki (por. DE 20) czy prawosławny.
Pełna jedność wymaga, aby patrzeć na Maryję zgodnie z prawdą, tzn. dostrzegać w
Niej wszystkie łaski, którymi faktycznie została przez Boga obdarowana, i uznać
absolutnie wszystkie zadania zbawcze, które Jedyny Bóg w swojej miłości jej
powierzył. Tego wymaga umiłowanie prawdy. Fałszywy ekumenizm usiłuje budować
jedność przez przemilczanie, umniejszanie lub zupełne negowanie wyjątkowego udziału
Maryi w dziele zbawienia.
Orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" przypominają, że konieczna dla jedności
Kościoła miłość prawdy wymaga nie tylko przyjęcia całej prawdy o Jezusie
Chrystusie, ale również o Jego Matce. "Niepokalane Serce Mojej Matki jest
zjednoczone z Moim. Pragnę od każdego z was czci, na jaką Jej Niepokalane Serce
zasługuje. Widzisz, córko, jak Nasze Boskie Serca ranione są cierniami przez ludzi
okazujących Nam jedynie niewdzięczność, znieważanie i brak miłości. Takie są ich
grzechy. Vassulo, Ja, który jestem Słowem, kocham Ją i szanuję. Życzę Sobie,
abyście się zbliżyli do Mojej Matki i abyście Ją uczcili tak, jak Ja Ją czczę.
Pragnę, by zgięło się każde kolano dla uczczenia Jej. Pragnę, abyście odmawiali
Różaniec i pozdrawiali Moją Świętą Matkę. Chcę, abyście wynagradzali za wasze
grzechy i prosili Ją o pouczenie was" (25.01.88).
Sam Jezus kochający i czczący Matkę daje przykład wszystkim wierzącym - nie tylko
katolikom - jak i oni mają Ją miłować i czcić. W imię prawdy i miłości nie można
umniejszać wielkości Tej, której Ojciec Niebieski bez wahania i z pełnym zaufaniem
powierzył swego umiłowanego Syna. Wiedział, że Go nie zawiedzie. I tak się stało.
Trwać w jedności z papieżem
Orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" przypominają, że dla jedności Kościoła
konieczne jest uznanie prawdy o wyjątkowej posłudze biskupa Rzymu, choć prawda ta jest
niepopularna nie tylko wśród prawosławnych i protestantów, ale w ostatnich latach
również wśród licznych kontestujących katolików.
I tak Jezus przypomina: "Oczyśćcie się, nawróćcie się i bądźcie posłuszni
Wikariuszowi Mojego Kościoła, Janowi Pawłowi II, który nigdy was nie zawiódł, a
którego wy odsuwacie i ignorujecie. Wy wszyscy, którzy ciągle jeszcze kpicie sobie z
niego, stanowicie większy niż kiedykolwiek ciężar dla Mojego Najświętszego
Serca..." (3.06.89). "Przychodzę zjednoczyć Mój Kościół. Przychodzę wam
przypomnieć, komu Ja, Pan, dałem Władzę i Klucze Królestwa Niebieskiego"
(23.03.88; por. 19.03.88; 9.02.89).
Często szukać oczyszczenia w sakramencie pojednania
Sobór przypomina, że do rozbicia Kościoła doszło "nie bez winy ludzi z jednej i
drugiej strony" (DE 3). Brak miłości i pycha ciągle utrudniają lub spowalniają
proces jednoczenia się Kościoła. Dlatego wszyscy powinni ciągle uświadamiać sobie
swój grzech. "Również i do wykroczeń przeciw jedności - przypomina Dekret o
ekumenizmie - odnosi się świadectwo św. Jana: "Jeślibyśmy powiedzieli, żeśmy
nie zgrzeszyli, kłamcą Go czynimy i nie masz w nas słowa Jego" (1 J 1,10). Z
pokorną więc prośbą zwracamy się do Boga i do odłączonych braci o wybaczenie, jako
i my odpuszczamy naszym winowajcom" (DE 7). Autentyczne dążenie do jedności
Kościoła wymaga ciągłego oczyszczania się, co najskuteczniej dokonuje się w
sakramencie pojednania. Niestety, sakrament ten nie jest uznawany przez protestantów, a i
w kościele katolickim bardzo wielu odrzuciło tę potężną pomoc Zbawiciela.
Orędzia spisane przez panią Ryden przypominają, że do odrodzenia duchowego i do
pełnej jedności Kościoła może doprowadzić nie tylko przyjęcie całej prawdy o
Eucharystii i życie nią, ale również uznanie wartości sakramentu pojednania i częste
przystępowanie do niego. "Dałem wam spowiedników. Kiedy się przed nimi
spowiadacie, Moi umiłowani, spowiadacie się jedynie przede Mną, wobec Mnie się
spowiadacie" (29.09.88).
"Małe dzieci, bądźcie wytrwałe w przystępowaniu do spowiedzi, abyście mogły
przychodzić przyjmować Mnie w Świętej Eucharystii tak często, jak możecie. Pośćcie
dwa razy w tygodniu o chlebie i wodzie, aby podjąć ofiarę i wynagradzać"
(2.08.91).
"Kiedy przychodzicie do Mnie, zastanówcie się najpierw, jak Mnie przyjmiecie.
Zbadajcie siebie, skupcie się. Uczcijcie Mnie w pełni, okazując skruchę i często się
spowiadając" (29.09.88).
"Biada temu, który obraża Mnie, odrzucając spowiedź i rozgrzeszenie, i
przychodzi, pełen winy, przyjmować Mego Syna! Nawracajcie się! Okazujcie skruchę z
powodu waszych grzechów!" (20.3.91).
Tak więc orędzia "Prawdziwe Życie w Bogu" - tak jak Sobór Watykański II -
nie tylko głoszą, że pełne zjednoczenie może dokonać się przez absolutną
wierność prawdzie, ale ponadto przypominają wszystkim wyznaniom te najważniejsze
prawdy, które dzisiaj są ciągle odrzucane jako "niepopularne".
Prowadzić szczery dialog
Sobór podkreśla również wielką rolę dialogu dla zjednoczenia się Kościoła.
Oprócz autentycznego nawrócenia serca, miłości, pokory, wzajemnego szacunku i
wspólnej modlitwy jest on jednym z ważniejszych środków prowadzących do jedności.
Jego celem jest lepsze wzajemne poznanie się i ponowne odkrycie prawdy, a więc tego, co
przekazał nam Chrystus. Przez dialog, według Soboru, "uzyskują wszyscy bliższe
prawdy poznanie doktryny oraz życia jednej i drugiej Wspólnoty" (por. DE 4).
Dialog może ułatwić zjednoczenie się kościołów tylko wtedy, gdy łączy się ze
szczerym, głębokim i płynącym z serca pragnieniem jedności. W przeciwnym razie
przemieni się w nie kończące się dyskusje, spory, polemiki albo pozostanie
kurtuazyjną rozmową, która do niczego nie prowadzi.
Przed takim "pseudo-dialogiem" ostrzegają orędzia Jezusa przekazane przez
Vassulę: "Zmęczony jestem słuchaniem ich wzniosłego języka. Być może jest on
właściwy i wymowny dla nich, ale dla Mnie dźwięczy jak uderzenie gongu, ponieważ jest
pusty, całkowicie pusty. Przyszedłem do nich mówić - najpierw z troski, potem z
litości - lecz do dziś nikt jeszcze nie ściszył swego głosu, aby posłuchać Głosu
Mojego. Biada wam, wam, którzy mówicie, że Mi służycie, podczas gdy przeszkadzacie
Mojemu Królestwu znaleźć jedność i trwałość!" (21.12.92) "Idź od kraju
do kraju i mów tym, którzy rozmawiają o jedności - nie przestając jednak nigdy
myśleć o czymś przeciwnym i żyć nadal w sposób jej zaprzeczający - że ich podział
oddzielił Moje Serce od ich serc" (7.10.91)
Wspólna data Wielkanocy
Ponieważ z różnych względów wspólne sprawowanie Eucharystii nie jest jeszcze
możliwe, dlatego Sobór zaleca jednoczenie się na każdej innej możliwej
płaszczyźnie: we wspólnym dobrym działaniu, a przede wszystkim na wspólnej modlitwie.
Znakiem jedności byłoby również celebrowanie pamiątki męki i zmartwychwstania
Pańskiego w tym samym czasie dzięki ustaleniu wspólnej daty Wielkanocy. Sobór dzień
wspólnego obchodzenia Paschy nazywa upragnionym dniem dla Kościoła: "Dopóki nie
dojdzie do upragnionej zgody między wszystkimi chrześcijanami w ustaleniu jednego dnia,
w którym wszyscy obchodziliby uroczystość Paschy, na razie dla podtrzymania jedności
wśród chrześcijan mieszkających w tym samym kraju lub należących do tego samego
narodu, zaleca się patriarchom lub najwyższym miejscowym zwierzchnikom, aby co do
święcenia Wielkanocy w tę samą niedzielę doszli do porozumienia ze wszystkimi
zainteresowanymi po odbyciu narady w tej sprawie i uzyskaniu jednomyślnej zgody."
(Dekret o Kościołach Wschodnich katolickich, 20).
W orędziach spisanych przez Vassulę Ryden ustalenie wspólnej daty Wielkanocy jawi się
jako sprawa ogromnej wagi. "Czy mam jeszcze jeden raz wypić Kielich waszego
rozbicia? Albo może pozwolisz Mojemu Ciału na odpoczynek, jednocząc się z miłości do
Mnie, w świętowaniu Wielkanocy? Ustalając tę samą datę Wielkanocy złagodzisz Mój
ból, bracie, i rozradujesz się we Mnie, a Ja w tobie, i przywrócę wielu wzrok."
(14.10.91)
Ustalenie wspólnej daty Wielkanocy byłoby znakiem dobrej woli, szczerego pragnienia
jedności. Nie ma bowiem żadnych powodów doktrynalnych, aby Wschód i Zachód w różnym
czasie przeżywał mękę, śmierć i zmartwychwstanie naszego jedynego Pana i Zbawiciela.
Z doktrynalnego punktu widzenia ujednolicenie daty Wielkanocy jest sprawą najprostszą, a
jednak jak dotąd nie osiągniętą! Może dlatego właśnie orędzia Jezusa są tak
dramatyczne: "Czy muszę, Ojcze, jeszcze jeden raz pić Kielich ich podziału? A
może ujednolicą oni przynajmniej Święto Wielkanocy, łagodząc część Mego
cierpienia i Mojego bólu?" (25.10.91) "Kiedyż więc wydadzą zarządzenie,
jednomyślnym głosowaniem, aby wszyscy świętowali Wielkanoc w tym samym czasie?"
(21.12.92). "Módl się o ujednolicenie dat Wielkanocy" (8.04.93).
Jedność nastąpi
Sobór stwierdza, że "plan pojednania wszystkich chrześcijan w jedności jednego i
jedynego Kościoła Chrystusowego przekracza ludzkie siły i zdolności. Toteż nadzieję
swą pokłada całkowicie w modlitwie Chrystusa za Kościół, w miłości Ojca ku nam, w
mocy Ducha Świętego" (DE 24). Jedność zatem będzie głównie dziełem Trójcy
Przenajświętszej.
Dokładnie tę samą myśl znajdujemy w pismach Vassuli Ryden: chociaż mamy ze wszystkich
sił dążyć do jedności i modlić się o nią, to jednak twórcą bliskiego już
zjednoczenia będzie Jezus Chrystus i Duch Święty.
"Moi umiłowani, bliski jest Dzień, kiedy każde proroctwo się urzeczywistni,
każde objawienie zostanie spełnione wkrótce, za waszego życia. Zatem otwórzcie wasze
serca i spróbujcie zrozumieć, dlaczego Mój Duch Łaski tak hojnie jest wylewany na to
pokolenie. Bliski jest dzień, kiedy wszystkie pokolenia stanowić będą jedno pod jednym
Pasterzem, wokół jednego Świętego Tabernakulum, a Ja, Pan, będę dla nich Jedynym.
Zatem módlcie się, Moi ukochani, módlcie się o tę Jedność, do której Ja, Pan, w
pełni się przygotowuję" (19.06.89).
"Pozwól Mi powiedzieć ci jeszcze raz, że Ja uwielbię i zjednoczę Moje
Ciało" (18.10.87).
Jedność dokonaną Boską mocą przedstawia też wizja trzech prętów: "Narysuj
trzy żelazne pręty, zakończone główką.
Przedstawiają one Chrześcijan Kościoła rzymskokatolickiego, Prawosławnych i
Protestantów. Pragnę, aby się ugięli i zjednoczyli. Ale te żelazne pręty są wciąż
sztywne i nie mogą się same zgiąć. Będę więc musiał przyjść z Moim Ogniem i
zstąpić na nie z mocą Mojego Płomienia. Staną się giętkie, aby się zgiąć i
stopić w jeden solidny pręt, a Moja Chwała napełni całą ziemię." (26.10.89)
"To w ten sposób na koniec Mój Duch zjednoczy was wszystkich i każdy uwierzy, że
to Ojciec Mnie posłał. Każdy rozpozna we Mnie Baranka Ofiarnego" (30.05.93).
WNIOSKI
Nauczanie o jedności Kościoła zawarte w orędziach "Prawdziwe Życie w
Bogu" jest całkowicie zgodne z Soborem Watykańskim II. Przypisywanie zatem pani
Vassuli jakiejś jedności "pan-chrześcijańskiej" jest wynikiem zupełnej
nieznajomości jej pism. Każdy więc, kto bez sprawdzenia powtarza podobny zarzut pod jej
adresem, rozszerza oszczerstwa i - jeśli zależy mu na wierności Chrystusowi - powinien
naprawić wyrządzoną krzywdę. A jest to krzywda wyrządzona nie tylko konkretnej
osobie, ale także dziełu jedności, tak upragnionej przez Jezusa i Sobór Watykański
II. "Ten święty Sobór wyraża naglące życzenie, by poczynania synów Kościoła
katolickiego zespolone z poczynaniami braci odłączonych posuwały się naprzód bez
stwarzania jakichkolwiek przeszkód na drogach Opatrzności..." (DE 24).
Ks. Michał Kaszowski - wykładowca teologii dogmatycznej
Inne artykuły ks. M. Kaszowskiego na stronie
polskiego wydawcy Orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu":
1) Emocje wokół objawień prywatnych
2) Czy Bóg mówi dzisiaj?
3) Wasze modlitwy są mi potrzebne
4) Trójca Święta w Katechizmie Kościoła Katolickiego i
w pismach Vassuli Ryden
Początek strony
Abp David Sahagian: List do Vassuli Ryden
Droga Pani Ryden,
To dla nas wielka przyjemność i osobista satysfakcja uznać w Pani nowy katalizator
duchowego odrodzenia, mogący przemawiać do naszego współczesnego pokolenia językiem
jak najbardziej przekonywującym przez książki, które Pani opublikowała. Pani
natchniona misja niesienia innym orędzi Chrystusa jest źródłem głębokiej radości
Kościoła. A Pani niestrudzony zapał mocnego rysowania i szukania odrodzenia i
wzmocnienia w swoich greckich korzeniach powinien stanowić godny pozazdroszczenia
przykład poświęcającej się wierności dla naszej udręczonej młodzieży. W
dzisiejszych czasach, kiedy rażący materializm głęboko zakorzenił się w sercach
ludzkich, dodaje sił świadomość, że nie wszystko jest stracone, że istnieją jeszcze
pomiędzy nami ludzie tacy jak Pani, którzy trwają w jedności ze Stwórcą i zdolni są
przekazać nam dobro swego natchnienia. To zaszczyt dla nas wesprzeć Panią w jej
ekumenicznej misji i modlić się o Pani powodzenie. Czekamy na przeczytanie Pani
następnej książki. Na razie przesyłamy nasze błogosławieństwo ze Świętego Miasta
Bożego i prosimy Pana, by Panią chronił i strzegł.
† Arcybiskup David Sahagian
Słowo wygłoszone przez Arcybiskupa Sahagiana
Wystąpienie po konferencji Vassuli do prawosławnych seminarzystów oraz profesorów
teologii i filozofii seminarium w Jerozolimie (maj 1993).
Droga Vassulo,
Naprawdę był to wielki temat i doświadczyliśmy tego, że jest Pani prawosławną,
nawet jeśli Bóg objawił i objawia się Pani jako chrześcijance, jako istocie ludzkiej,
aby Mu Pani służyła. W rzeczywistości Pani słowa o Duchu Świętym szczególnie
dotyczące Przemienienia ukazują, że prawosławie jest w Pani zakorzenione. Jest to w
Pani bardzo głębokie i odczuliśmy, że każdy chrześcijanin wezwany jest do
przemienienia we własnym życiu, przemienienia, które jest owocem ciągłego działania
Ducha Świętego. Z tej przyczyny Armeńczycy i Grecy (prawosławni) uznają, że Święto
Przemienienia jest jednym z najważniejszych świąt. Mamy pięć ważnych świąt, w tym
Święto Przemienienia.
Jestem szczęśliwy również z tego powodu, że odczuwamy, iż w tym świecie zaczyna
się nowe życie. Odczuwamy, że sytuacja w dawnym Związku Radzieckim właśnie się
zmienia i że tam zrodzi się uwielbienie naszego Pana. Myślę, że wszystko, co się
dzieje, jest przygotowane przez samego Boga, przez samego Chrystusa.
Świat jest w takiej sytuacji, jak wtedy, gdy się narodził, tak że może On przyjść i
rozpocząć Swą misję. Obecnie jest tak samo: sytuacja świata właśnie się zmienia
tak, że jesteśmy gotowi przyjąć Go drugi raz - drugi i ostatni raz - aby rozpoczęło
się na tej ziemi Jego Królestwo. Sądzę, jak wielu innych, że Pani pracuje dla tej
misji. To dlatego jako biskup kościoła armeńskiego jestem szczęśliwy i gratuluję
Pani.
Niech Bóg Panią błogosławi. Dziękuję.
† Arcybiskup David Sahagian. Prawosławny Patriarchat Jerozolimy
Początek strony
Bp Donald W. Montrose
List Jego Ekscelencji Donalda W. Montrose do Wydawnictwa 'Trinitas'
Naprawdę nie do mnie należy osądzenie pism Vassuli
Ryden i w tym zdaję się na osąd Kościoła, ale osobiście pragnę oświadczyć, że
to, co przeczytałem w pierwszym tomie "Prawdziwego Życia w Bogu" było dla
mnie prawdziwym dobrodziejstwem. Pisma te dały mi nowe zrozumienie niewiarygodnej
miłości, którą Jezus ma do każdego z nas i do mnie osobiście. Doprowadziły mnie one
do większej wiary i większej ufności w tę Boską Miłość.
Mam nadzieję i modlę się, aby wielu dostąpiło tej samej łaski przeczytania
"Prawdziwego Życia w Bogu", która została mi udzielona.
† Donald W. Montrose (biskup diecezji Stocton w Kalifornii)
|