
René Lejeune
JOANNA D'ARC –
miecz o podwójnym ostrzu
– Czy jesteś w łasce u
Boga?
– Jeśli nie jestem, niech Bóg mi jej udzieli, a jeśli jestem, niech Bóg mnie w niej
zachowa!
Jak wykuta w brązie odpowiedź Joanny Dziewicy świadczy
albo o znakomitości jej umysłu, albo o natchnieniu jej duszy. Proces, którego przebieg
został skrupulatnie zapisany, obfituje w takie odpowiedzi.
Joanna ma 19 lat. Przyprowadzono ją przed trybunał
kościelny, któremu przewodniczy Pierre Cauchon, biskup Beauvais, książę i par
Francji, doktor prawa kanonicznego i świeckiego. Posiadając umysł błyskotliwy i
retorski Cauchon jest wielkim manipulatorem procesu, mającego na celu skazanie Joanny.
Tak, procesu skazującego, bowiem los młodziutkiej mieszkanki Lotaryngii został
przesądzony przed procesem. Cauchon jest służalcem angielskich okupantów w czasie
trwającej wojny stuletniej. Oni zaś mają jeden cel: pozbyć się ostatecznie tej
walczącej niewiasty, która ich upokorzyła w Orleanie, poprowadziła Karola, następcę
tronu, do Reims, gdzie koronowano go na króla Francji, a podzielony kraj natchnęła
zdumiewającym i nieomal cudownym zapałem, choć Francja już miała się oddać
Henrykowi VI, królowi Anglii, pretendentowi do tronu francuskiego.
Nie ma w Joannie nic ze znakomitości umysłu. Nie chodziła
do szkoły, przynajmniej nie do tej ludzkiej. Najdziwniejsza ze ścieżek poprowadziła
ją do najcudowniejszej ze szkół: do szkoły Nieba.
«Kiedy miałam 13 lat, usłyszałam głos Boga, który mną
pokierował. Za pierwszym razem bardzo się bałam. A przyszedł ten głos około
południa, w lecie, w ogrodzie mojego ojca. Usłyszałam głos z prawej strony, od
kościoła... To był głos zesłany mi przez Boga. Gdy usłyszałam go jeszcze 3 razy,
dowiedziałam się, że był to głos anioła.»
Głos – jak dowiedziała się wkrótce – pochodził od
św. Michała Archanioła. Niebieski posłaniec powierzył jej misję najbardziej
niemożliwą do wykonania dla młodej dziewczyny. Miała udać się do Francji i
przegonić z niej Anglików. Okupowali oni Normandię, Księstwo Bretanii, Maine i
Akwitanię oraz Basen Paryski. Król Francji zachowywał z trudem Anjou, Touraine, Poitou,
Bourdonnais, Langwedocję. Burgundia zaś sprzymierzyła się z Anglią.
W jej przeżyciu zaskakuje pewna zbieżność: św. Michał
Archanioł jest patronem Karola VII. W roku, w którym Joanna usłyszała po raz pierwszy
ten głos, Anglikom po raz kolejny nie udaje się zdobyć sławnego klasztoru
benedyktyńskiego w Mont St. Michel, założonego w roku 966 na skalistej wysepce.
Przekształciła się w twierdzę, obleganą przez Anglików od 30 lat! Nie ma
wątpliwości, że Archaniołowi Pan powierzył misję obrony Francji i udzielenia jej
pomocy w uwolnieniu się od obcej okupacji. Karol VII jest królem od roku 1422. Królem
słabym, niezdecydowanym. Zwątpił w samego siebie i w swe pochodzenie. Żartem nazywa
się go „królem mieszczan".
Do głosu św. Michała dołączają wkrótce głosy św.
Małgorzaty, dziewicy ściętej w Antiochii w roku 307 i św. Katarzyny, dziewicy,
zamęczonej w Aleksandrii w roku 309. Głosy nalegają coraz bardziej. Joanna jest tylko
pasterką. Potrafi prząść wełnę i szyć ubrania. Ludzie osądzają z wyglądu. Bóg
zaś bada serca, widzi, co się w nich znajduje. Skoro wysłał Swego Archanioła do
małej pasterki nieznanej, niewykształconej, z pozoru nic nie znaczącej, to dlatego, że
ujrzał w niej duszę silną, niezłomną, wolę żelazną, dziewicę pobożną i wierną,
całkowicie oddaną Bogu. To ją wybiera jako narzędzie dla Swych niezgłębionych
planów. Ukazuje przez to ludziom, że w Jego rękach krucha dzieweczka więcej jest warta
niż potężne wojska. Krótka historia zaskakujących zwycięstw Joanny, jej postawa w
czasie procesu oraz w obliczu śmierci potwierdzają niezwykłe cechy młodej dziewczyny.
To prawda: nie zabraknie jej ani na chwilę pomocy Nieba. Jest z nim stale związana przez
głosy, które udzielają jej rad i kierują nią.
KIM JEST JOANNA D’ARC?
Jej osobista historia stanowi część historii Francji,
historii świata. Mało postaci historycznych poznano tak jak ją: do głębi, aż do
najdrobniejszego szczegółu. Joanna, pasterka i córka wieśniaków nie tylko słyszy
głosy. Archanioł i święte ukazują się jej. Ich rola polega na wychowaniu
dorastającej dziewczyny do świętości, przekonaniu jej, że Bóg powierza jej wielką
misję i towarzyszeniu w jej wykonaniu.
W ciągu 3 pierwszych lat przemiana Joanny jest szybka i
widoczna. Często przystępuje do spowiedzi i Komunii św. Co dnia uniża się przed
Najświętszym Sakramentem. Ma szczególne nabożeństwo do dusz czyśćcowych. «Żyła,
jak święta» – powie o niej później przyjaciółka matki.
Otrzymując nadzwyczajne światło nastolatka nie ociąga
się ze złożeniem ślubu dziewictwa. Czyni to w obecności swoich dwóch świętych:
poświęconych Panu dziewic.
Joanna nie opiera się bez końca przed podjęciem misji
zlecanej jej przez wysłanników niebieskich. W 1426 i ją dotyka nędza Francji. Domremy,
jej rodzinna miejscowość, zostaje zaatakowana. Joanna ucieka z rodzicami i ludem do
Neufchateau, zabierając bydło i jedzenie, nieco zapasów i pościel. Wydarzenie to
umocniło jej postanowienie.
W maju 1428 r., jej decyzja, dojrzała podczas setek rozmów
z Archaniołem i świętymi, staje się stanowcza i nieodwracalna. Udaje się do
Vaucouleurs do kapitana de Baudricourt, aby go prosić o eskortę, umożliwiającą udanie
się do króla. Zrozumiałe jest osłupienie kapitana wobec prośby szesnastoletniej
dziewczyny. Pozbył się jej więc bez dochodzenia. «Spoliczkować i odprowadzić do
ojca» – powiedział do jednego ze swoich ludzi.
Joanna powraca do powierzonego jej zadania w styczniu 1429
r. Jej postanowienie jest ostateczne. Nie ma czasu do stracenia. Orlean jest oblegany.
Głosy mówią jej, że to do niej należy przerwać oblężenie i wypędzić Anglików.
Kapitan Baudricourt, zaskoczony wydarzeniami, przepowiedniami i przesłaniami poważnie
traktuje Joannę. Daje jej eskortę siedmiu mężczyzn. Mieszczanie i rzemieślnicy w
Vaucouleurs robią składkę, by kupić Joannie konia i ekwipunek. Śmiała misja. Musi
przebyć 150 mil aż do Chinon, pośród tysiąca niebezpieczeństw, w regionie nękanym
przez wrogów.
«Nie obawiam się zbrojnych ludzi – mówi Joanna do swej
małej grupy. – Jeśli napotkamy bandytów, mój Pan mnie obroni; On otworzy mi drogę
pośród nich, abym dotarła do następcy tronu. Po to się narodziłam. Od czterech, a
może pięciu lat moi bracia z Raju i mój Pan mówią mi o tym.»
Te słowa przekazał potomnym Novellempoint, jeden z
członków eskorty. W drogę wyruszyli około południa 23 lutego 1429 roku. Rozpoczęła
się wielka chwila w historii Francji...
CZAS ZWYCIĘSTW
Joanna nosi męskie ubrania. Tego żądały głosy. To
będzie jedno z głównych oskarżeń kościelnego trybunału. Konwój spędza noce w
oberżach, w pokojach, w których rojno od ludzi. Joanna pozostaje w swym czarnym
kaftanie, mocno przysznurowanym do spodni. Owija się w koszulę opadającą do stóp.
Poulengy i Novellempoint spali u jej boku. W czasie procesu rehabilitującego świętą,
Poulengy stwierdził: «Byłem wtedy młody, a nigdy nie byłem podniecony, bo z niej
promieniowała doskonałość...»
Novellempoint powie: «Któż pozwoliłby sobie przy niej na
niestosowne słowo!» Tak było zawsze.
Droga do świętości, jaką przeszła w Domremy, pod
kierunkiem wysłanników z Nieba, wycisnęła na całej jej istocie piętno, zmuszające
do szacunku nawet osobnika najbardziej nieokrzesanego i prostackiego.
6 marca ta mała grupa dochodzi do Chinon w chwili, gdy
biją dzwony na Anioł Pański. Jest niedziela: czwarta niedziela Wielkiego Postu. W
czasie Mszy św. rozbrzmiewa śpiew: Laetare Jerusalem! Ciesz się Jerozolimo! Nadchodzi
wyzwolenie... Po przybyciu do gospody Joanna rzuciła się do modlitwy: «Panie, ześlij
Twego Ducha królowi!»
Uprzedzony przez Baudricourta o przybyciu Joanny, Karol VII
i jego doradcy boją się ośmieszenia. A jednak decydują się ją przyjąć. Chcą ją
zobaczyć. To damy z królewskiego dworu wstawiły się za Joanną. 8 marca 17-letnia
pasterka wchodzi do okazałego pałacu. Prowadzą ją do wielkiej gotyckiej sali. Idzie
powoli z pewnością, jaką dają jej słyszane głosy z Niebios: w szczegółach
przepowiadając ważne chwile jej przygody. Stoi przed królewskim orszakiem. Tu spotyka
ją pierwsza próba: pośrodku, książę Clermont, piękny pan... udaje króla. A jednak
Joanna idzie prosto do Karola VII:
«Niech Bóg da ci dobre życie, drogi królu!» «Nie
jestem królem - odpowiada Karol. - On jest królem!» i wskazuje na przebranego pana.
«Drogi książę, w imię Boga – protestuje Joanna – to wy, a nie ktoś inny!»
«Jakie jest twe imię i czego chcesz?» «Drogi książę, jestem Joanna Dziewica.
Przyszłam udzielić pomocy królestwu i wam. Król Niebios życzy sobie za moim
pośrednictwem, namaszczenia i ukoronowania króla w Reims i abyście zostali
namiestnikiem w Luy, prawdziwej siedzibie króla Francji!»
Zaskoczony taką pewnością Karol VII prowadzi Joannę na
bok. Rozpoczyna się długa rozmowa. Jedno zdanie brzmi jak dzwon w uszach króla. Joanna
mówi już do niego po imieniu, jak wszyscy prorocy: «Powiadam ci w Imieniu Boga, że ty
jesteś prawdziwym dziedzicem Francji i synem królewskim.» Karol nosił w sercu
straszliwą ranę: zwątpienie o swym pochodzeniu. Jego matka wywołująca zgorszenie
Izabella Bawarska była kobietą zdolną do każdej zdrady i każdej niewierności. Jednak
wyrwanie króla z jego apatii i wątpliwości wymaga czasu! Joanna stawia to sobie za cel.
Mija 6 tygodni. Wreszcie król przekonuje się o autentyczności jej misji, otrzymując od
niej znak: ujawnienie potrójnej prośby, z jaką zwrócił się do Boga i o której
nikomu nie powiedział!
Pozostaje ostatnia wątpliwość: czy Joanna nie jest
awanturnicą? Szatan jest tak przebiegły! Król wysyła ją więc do Poitiers. Tam
stawiają ją przed trybunałem kościelnym złożonym z doktorów wiernych królowi
Francji. Trybunał sprawdza jej wiarę. Zaś matrony badają, czy jest dziewicą. W dwa
lata później cały proceder powtórzy się w Rouen, na rozkaz arcybiskupa Cauchon.
Pierwszy trybunał, przed którym postawiono Joannę, wydaje w końcu marca następujące
orzeczenie: Znaleziono w niej jedynie „dobro, pokorę, niewinność, pobożność,
uczciwość, prostotę". Przesłuchania trwały 3 tygodnie.
Orzeczenie trybunału uskrzydla Karola VII. W ręce skromnej
pasterki z Lotaryngii składa los Francji. Zanim rozpocznie się walka, Joanna ujawnia
nowy znak – jeden z licznych, które usiały jej krótką historię. Głosy mówią jej,
że za ołtarzem w kościele w Fierbois jest ukryty miecz. Wykopują go. Znajduje się na
nim pięć krzyży blisko gardy, pod rdzą wskazującą, że długo spoczywał w ziemi.
Tajemniczy miecz. Ma dwa ostrza. Czy należał do Karola Młota - zwycięzcy arabskich
wojsk pod Poitiers? Tak niesie wieść. Głosy mówią jej, że ma się zaopatrzyć prócz
miecza w sztandar: biały, usiany kwiatami lilii Francji, a na nim – imiona Jezusa i
Maryi.
27 kwietnia 1429 żołnierski oddział, pod wodzą
17-letniej Joanny, wyrusza z Blois w kierunku Orleanu przez Sologne. Na jego czele mnisi
śpiewają Veni Creator Spiritus. Anglicy okupują Orlean od 13 października 1428 roku.
Panuje głód. Armia Joanny jest u progu dzieła 29 kwietnia. Odziana w pancerz nastolatka
wsiada na białego konia. Przed nią powiewa sztandar. Wkracza do miasta przez bramę
burgundzką, jedyną, jaka pozostała wolna. Za jej oddziałem dochodzi do miasta
transport żywności. Joannę i jej żołnierzy przyjmuje ogromny, wyczerpany tłum,
sparaliżowany na jej widok. Pochowani w szańcach Anglicy są przerażeni. Cudownie
odwraca się relacja sił. Angielskie umocnienia padają jedne po drugich. Glasdale –
jeden z angielskich przywódców – znieważa Joannę ze swych okopów: „Czarownica!
Jeśli cię dopadniemy, spłoniesz!» W kilka dni później Glasdale wraz z częścią
swych ludzi osuwa się do Loary z mostu, przerwanego pod ciężarem wojsk angielskich
trąbiących na odwrót. Joanna płacze na ten widok serdecznymi łzami. Walczy w Imię
Boga, lecz kocha ludzi – stworzonych na Jego obraz, kocha wszystkich ludzi.
8 maja 1429 Anglicy widząc swą zgubę przerywają
oblężenie. Orlean jest ocalony! Od 30 kwietnia Joanna, stojąc na barykadzie przy
Katedrze Krzyża, na moście, błagała Anglików: «Wracajcie do waszych domów, a
ocalicie życie!» Bardzo mądremu doktorowi teologii, Janowi z Macon, który podkreślał
zuchwałość w jej chęci wyrugowania Anglików z zajmowanych przez nich miejsc nie do
zdobycia, Joanna odpowiedziała spokojnie: «Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych». Ona
sama każdego ranka czerpie siłę ze Mszy św., w czasie której przystępuje do Komunii.
Nowina o wyzwoleniu Orleanu rozchodzi się lotem błyskawicy
nie tylko po Francji, ale i po Europie. Sama Joanna jest ranna, jak i liczni żołnierze.
W przeddzień poddania się Anglików strzała z kuszy przeszywa jej gardło na wylot.
Przepowiedziała tę ranę. Opatrzono ją kawałem słoniny i oliwą z oliwek. Pokonując
ogromny ból Joanna powraca zaraz na pole bitwy...
REIMS
Joanna spieszy się, by ujrzeć spełnienie drugiej części
swej misji: konsekracja króla w Reims. Głosy ujawniają, że niewiele pozostaje jej
czasu. Prosi więc Karola VII, aby udał się do Reims. Pod wpływem natarczywych próśb
król rusza w drogę. Ona sama musi przemierzyć ze swą armią wielki region pozostający
w rękach wrogów. Spotyka ją tu zwycięstwo za zwycięstwem. Meung, Jargeau, Beaugeney
– odbite. 18 czerwca odnosi kolejne zwycięstwo, dzięki któremu wyzwala wielki obszar
nad Loarą: Anglicy zostają całkowicie pokonani. Ogromny zapał porywa ziemię
francuską, otwierają podwoje Auxerre, Troyes, Chalon.
17 lipca 1429 arcybiskup Katedry Najświętszej Maryi Panny
w Reims namaszcza Karola VII na króla. Widać świetność katedry: posągi aniołów,
proroków, apostołów, zgromadzonych wokół Chrystusa i Dziewicy – Jego Matki. Biją
dzwony, słychać wystrzały. U boku króla stoi w zbroi Joanna, ze sztandarem w dłoni:
«Był w utrapieniu, a więc słusznym jest, by był też w dniu chwały» – powie
później sędziom.
Młody wódz armii pada na kolana przed królem: «Miły
królu, oto dopełniła się radość Boga, który chciał, abym wyzwoliła Orlean i abym
was przyprowadziła tu, do miasta Reims, abyście zostali ukoronowani. Chciał wskazać,
że wy jesteście prawdziwym królem i tym, do którego musi przynależeć to królestwo
Boga». Dla Joanny Francja jest Królestwem Boga, a nie człowieka. W jej oczach król
jest jedynie namiestnikiem Bożym.
Tego dnia Joanna zaznała jeszcze jednego wielkiego
szczęścia. Może uścisnąć ojca i matkę, przybyłych do Reims na zaproszenie króla.
Czy wie, że widzi ich po raz ostatni?...
Nazajutrz po koronacji Joanna nalega, by król udał się z
armią do Paryża. Ona ją poprowadzi. Jednak Karol VII na nowo pogrąża się w
niezdecydowaniu. Paryż więc wymknie mu się tym razem. Król traci bezcenny czas na
negocjowaniu z Burgundczykami. To prawdziwy, żałosny podstęp, a jego cenę zapłaci
Joanna... Wreszcie król udaje się w drogę, klucząc bez końca, od miasta do miasta, od
regionu do regionu, nie mając Paryża na mapie podróży. Joannę spotyka zawód po
zawodzie. Jest zmęczona. W Crepy-en-Valois jęczy:
«Czy
podobałoby by się Bogu, memu Stwórcy, gdybym teraz mogła złożyć broń i odejść
służyć mojemu ojcu i matce; i pilnować owiec z siostrą i braćmi, którzy tak bardzo
ucieszyliby się na mój widok?...»
Nie ona dowodzi wojskiem, lecz król. Wahanie jego ducha
widać w ruchach oddziałów. 8 września 1429 r. Joanna decyduje się mimo wszystko na
oblężenie Paryża. Król usuwa się, marząc o ugodzie z Burgundczykami. Joanna - nie
zważając na grożące jej kartacze - woła do oblegających: «Oddajcie się, oddajcie
Jezusowi Królowi». Kiedy gotuje się do odbicia szańców strzała trafia ją w udo.
Siłą wynoszą ją z pola walki. Podczas jej nieobecności szturm na Paryż nie odnosi
skutku. Karol nakazuje odwrót. Oddziały rozpraszają się po drodze. Armia –
niezwyciężona i mocna pod wodzą Joanny – sprawia teraz wrażenie uciekającej hordy.
Król słaby i omdlewający marzy jedynie o schronieniu się w jednym z zamków nad
Loarą. Z zamierającą duszą Joanna podąża za nim. To on jest wodzem armii. To on
odpowiada za jej rozproszenie. Nad brzegami Loary król rozprasza ostatecznie waleczną,
niepokonaną armię spod Orleanu, dzięki której został ukoronowany...
DROGA KRZYŻOWA JOANNY
W jesieni Joanna ponownie rusza w bój. Ma niewielkie
środki. Pod Charité-sur-Loire ponosi klęskę. Zima na przełomie 1429/30 mija
bezczynnie. Jednak wraz z rodziną zostaje nobilitowana. W akcie nadania godności
szlacheckiej nie brak wielkich słów: „...pragnąc uczcić obfite łaski, jakimi Boski
Majestat obdarzył nas przez posługę Joanny Dziewicy... i jeszcze większe, których za
jej sprawą oczekujemy... trzeba, aby wspomnienie o tym podawane było przez wieki i nigdy
nie uległo zapomnieniu." Wielkie, oczekiwane łaski nie nadejdą, przynajmniej przez
długi czas i już nie za jej życia. Wiosną 1430 roku Joanna usiłuje podjąć
ofensywę. 23 kwietnia głosy przepowiadają jej jednak, że zostanie uwięziona przed
„świętym Janem". 23 maja pragnąc wspomóc Compiegne, oblegane przez księcia
Filipa Burgundzkiego, Joanna dostaje się do niewoli. Anglicy i Burgundczycy wydają
okrzyki szału i uniesienia z radości.
Zamknięto ją w zamku w Beauvoir, należącym do
Burgundczyka, Jana Luksemburskiego, księcia Ligny, jej dozorcy. Choć św. Katarzyna
odradzała jej to, Joanna usiłuje uciec rzucając się z wieży. Znajdują ją na wpół
martwą. Chciwy Jan Luksemburski sprzedaje swego jeńca Anglikom za dwa tysiące złotych
talarów.
«Wolę umrzeć niż dostać się w ręce Anglików» –
jęczy boleśnie Joanna. Tak zaczyna się jej Kalwaria.
Ważą się losy jej sądu. Jak Chrystus odsyłany od
Annasza do Kajfasza, a stamtąd do Piłata, tak i Joanna trafia od Burgundczyków do
Anglików, od nich zaś ponownie do Francuzów. Anglikom nie zależy bowiem na sądzeniu
swej nieprzyjaciółki. Ponieważ mają we Francji wierne sługi, wolą by to oni zajęli
się jej sprawą. Cauchon, biskup w Beauvais, chętnie przystaje na angielskie żądania.
Wykorzystując działania inkwizycji przedstawia on – jako naczelne oskarżenie Joanny
– czarnoksięstwo i wytacza jej proces o herezję. Dochodzenie jest prowadzone przy
zamkniętych drzwiach w zamku w Rouen. Wbrew regułom inkwizycji Joanna przebywa w
świeckim więzieniu, pilnowana przez angielskich strażników. Tymczasem powinna była
zostać osadzona w więzieniu arcybiskupim, pod strażą niewiast. Nie otrzymuje nawet
zgody na posiadanie obrońcy.
Proces rozpoczyna się 9 stycznia 1431 r. Joanna ma 19 lat.
Staje naprzeciw dwóch sędziów: arcybiskupa Cauchon i Jana Lemaitre – kapłana i
inkwizytora z Rouen. Ten drugi pod wpływem budzących się skrupułów jedynie z rzadka
uczestniczy w przesłuchaniach. Nigdy się nie odzywa. Aby nadać procesowi blasku Cauchon
mianował sześćdziesięciu asesorów, wśród których są kardynał Beaufort,
stryjeczny dziadek króla Anglii i biskup Therouanne – Ludwik Luksemburski, brat Jana,
który wydał Joannę Anglikom. Wśród członków sądu zasiada sześciu wykładowców
paryskiego uniwersytetu, pochlebców Anglików – łożących na tenże uniwersytet. Czy
jest to proces w sprawach wiary? Nie. To jest proces polityczny.
Cauchon nie cofa się przed żadną podłością. Na
początku Joanna trafia pod krzyżowy ogień pytań, w którym uczestniczą także
asesorzy. Próżna jest ta próba wytrącenia Joanny z równowagi. Wtedy wprowadzają do
celi pobożnej dziewicy człowieka w przebraniu kapłana. Udaje Lotaryńczyka. Spowiada
Joannę, a potem ujawnia przed Cauchonem to, co powierzyła mu w tajemnicy! Krótko
mówiąc, arcybiskup używa wszelkich podstępów dla osiągnięcia swego celu: skazania
Joanny. Udaje mu się dzięki wiarołomstwu i oszczerstwu. Joanna Dziewica zostaje skazana
na spalenie żywcem.
W środę 30 maja 1431, w południe, wstępuje na stos.
Kilka kroków od niego widnieje napis głoszący jej winę: „Joanna, która zwała
siebie Dziewicą: zakłamana, szkodliwa, zabobonna, bluźniąca, bałwochwalcza,
rozpustna, obrończyni diabłów, odstępczyni, heretyczka".
Na stosie Joanna woła ku Niebu: «Jezu, miej nade mną
litość! Dziewico Maryjo, święty Michale módlcie się za mną!» Na wzór Jezusa na
Krzyżu mówi do sędziów i oprawców: «Wybaczam wam zło, jakie mi wyrządziliście»,
a potem woła: «Kapłani, błagam, niech każdy z was ofiaruje za mnie mszę». Tłum
płacze. Nawet Cauchon nie potrafi pohamować łez. Z głębi płomieni słychać słowa:
«Głosy pochodziły od Boga. Wszystko co uczyniłam, pochodziło z Bożego rozkazu. Moje
objawienia pochodziły od Boga.»
I ostatni okrzyk: «Jezu!»
Kiedy zgasły płomienie, oczom wszystkich ukazało się
biedne czarne ciało wciąż wiszące na słupie. Tylko serce pozostało nienaruszone. Po
daremnych próbach spalenia go, oprawcy zrzucili szczątki Joanny z mostu Matyldy do
Sekwany.
*
Minęły 24 lata. 7 listopada 1455, Izabella Romée, mama
Joanny, kroczy nawą kościoła Najświętszej Maryi Panny w Paryżu. Na mocy pozwolenia,
danego jej listem papieskim, wydanym 5 miesięcy wcześniej przez Kaliksta III, złamana
staruszka prosi o rehabilitację córki. Po wnikliwym procesie, rehabilitacja zostaje
ogłoszona uroczyście, 7 lipca 1456, w pałacu biskupim w Rouen. Akty oskarżenia
zostają podarte. Sprawiedliwości stało się zadość w tym miejscu, w którym jej
córkę skazano na haniebną śmierć.
Kościół beatyfikował Joannę w 1909, a kanonizował w
1920. Na czele licznej delegacji parlamentarzystów francuskich stał wówczas Robert
Schuman.
Po Joannie d’Arc pozostał nam jeden z najwspanialszych
dokumentów historii powszechnej: całkowity tekst jej przesłuchania przed trybunałem w
Rouen. Szczególnym światłem błyszczy w nim jej osobowość: pokora, czystość,
poddanie się woli Bożej w cierpieniu i śmierci, gorąca miłość do Chrystusa i
pobożność maryjna.
Joanna to wspaniała święta nieskończenie łaskawa,
wielka dusza, która w wieku 19 lat osiągnęła szczyt ludzkich możliwości.
René Lejeune
Przekład z franc., za zezwoleniem Wydawnictwa du Parvis: E.B., szwajcarski miesięcznik religijny Stella Maris nr 314, kwiecień 1996, Jeanne d’Arc... str. 1-4); w: „Vox Domini" nr 7/97, str. 6-8
[powrót do wykazu BIOGRAFII] [powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości]
[ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia
on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i
święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe
Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła
Katolickiego] [ciekawe linki religijne w
różnych językach] [przeszukiwanie witryny
"Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]