Patron Ojca Świętego:
Święty Karol Boromeusz (1538-1584)
«...Biskup to człowiek, który powinien zaprzeć się samego siebie, umartwić swoje ciało i swoją wolę. Wypełniać ma jedynie to, co jest mu poddane przez wolę Boga i cześć dla Niego oraz dla spraw i korzyści swych owieczek. Umartwienie jego życia pociągnie tych, którymi będzie kierował i dzięki temu zwyciężą niebezpiecznego nieprzyjaciela, jakiego stale nosimy w sobie. Jeśli biskup będzie pierwszy w niesieniu krzyża, wtedy będzie mógł im rzec wraz z Chrystusem: “Czyńcie to, co Ja czynię”...»
Z homilii św. Karola z 15 lipca 1584 r.
PROMIENNA MŁODOŚĆ
Karol urodził się 2 października 1538 w zamku Angera
Rocca, w Aronie, nad brzegiem Lago Maggiore. Przyszedł na świat w wybitnej rodzinie
mediolańskiej, jako syn Gilberta i Małgorzaty Medici. Opowiadano później, iż w noc
jego narodzin z nieba zstąpiła olśniewająca światłość, która ogarnęła jego
pokój. Rodzice mieli już córkę i dwóch synów, a zatem – zgodnie ze zwyczajami
tamtej epoki – Karol był niejako od dziecka przeznaczony do stanu kapłańskiego.
Zresztą w tej epoce nie traktowano dzieci jak obecnie. Szybko wprowadzano je w świat
dorosłych i powierzano im odpowiedzialne zadania. Tak właśnie także Karol w wieku 7
lat otrzymał habit i klasztor w zarząd, którym w istocie szybko się zaczął
zajmować.
Uczył się
najpierw w Mediolanie i wkrótce dość płynnie posługiwał się łaciną. Kiedy miał 9
lat umarła jego matka. Ojciec jeszcze dwa razy się ożenił. Jednakże i on wkrótce
przedwcześnie umarł. Karol zyskał sobie tym samym opiekuna w swym wuju, kardynale
Medici.
Naukę
kontynował w Pawii aż do r. 1549. Wszędzie rzuca się w oczy jego powaga, pobożność
i gorliwość w pracy. W r. 1559 umarł papież Paweł IV i to właśnie kard. Medici
zostaje wybrany jego następcą – jako Pius IV. Nowy papież wkrótce sprowadza do Rzymu
swego krewnego. Cóż, jest to epoka faworyzowania krewnych nawet w Kościele. Młody
Karol odkrywa tu zbytek i zaszczyty. Mając 21 lat zostaje Sekretarzem Stanu i
kardynałem, choć jeszcze nie kapłanem. Fizycznie niezbyt pociągający i wątłego
zdrowia teraz stał się nagle bardzo znany. Jednak wszędzie ujawnia się równocześnie
jako człowiek poważny, pracowity i skuteczny w działaniu. Pragnący otrzymać jakąś
łaskę od Wikariusza Chrystusa w sposób naturalny trafiali do niego jako pośrednika. On
jednak potrafił z uprzejmością, lecz i stanowczo pozbyć się natarczywych proszących.
SOBÓR TRYDENCKI (1535-1564) I REALIZACJA JEGO POSTANOWIEŃ
Pogański humanizm Renesansu zrodził protestantyzm.
Według Lutra zbawienie miała zapewniać sama wiara, według Kalwina – sama łaska.
Kościół katolicki nauczał, że potrzeba wiary, łaski i uczynków. Sobór Trydencki,
dwudziesty sobór ekumeniczny, wyznaczył zdecydowany zwrot w historii świata
chrześcijańskiego. Sprecyzował liczne punkty nauki i dyscypliny. Uczynił to z
autorytetem i bez niejasności. Doszło więc do: reformy biskupstwa (zakazano gromadzenia
dóbr, nakazano zachowywanie rezydencji biskupów); określenia warunków, jakie trzeba
spełnić, aby móc przyjąć święcenia; zajęto się często lekceważoną formacją
kapłańską, szczególnie przez polecenie tworzenia seminariów, postanowienie
zredagowania katechizmu dla nauczania ludu Bożego, który nie był systematycznie
pouczany.
Sobór ten
miał bardzo liczne dobroczynne skutki. Pozwolił m. in. zacieśnić więzy, jakie powinny
łączyć papieża ze wszystkimi członkami Kościoła. Pozwolił też na stworzenie
licznych zgromadzeń zakonnych i zakonów, żeńskich i męskich: Jezuitów, Oratorian,
Eudystów. Był więc czymś o wiele większym niż tylko prostym odparciem protestanckiej
Reformy. Było to głównie zasługą Papieża, który go zamknął, św. Piusa V. Można
w pewnym sensie powiedzieć, że świat katolicki żył rozpędem Soboru Trydenckiego
przez 4 wieki, aż do Soboru Watykańskiego II.
Powziąć
decyzje to jedno, lecz aby były skuteczne, trzeba je jeszcze wcielić w życie. To temu
głównie poświęcił życie młody kard. Boromeusz. Choć nigdy nie był obecny w
Trydencie, jego wysłannicy stale informowali go o wszystkim, to zaś służyło mu za
wskazówki dla organizowania kolejnych sesji, spotkań i dyskusji.
Arcybiskup
Bragi z Portugalii dał się zauważyć na Soborze dzięki swym wystąpieniom na temat
reformy duchowieństwa, szczególnie biskupstwa. Jego uwagi wywarły na młodym Sekretarzu
Stanu wielkie wrażenie. Karol, jako siostrzeniec Papieża, kardynał, posiadający
znamienitą fortunę, prowadził dotąd w Rzymie wystawne życie. Teraz zaś zaczął
pogłębiać swe wykształcenie religijne i świeckie. Nieco później postanowił wejść
na prostą drogę Ewangelii. Przyjął święcenia kapłańskie 15 sierpnia 1563 r. Miał
wówczas 25 lat. Odprawił rekolekcje ignacjańskie i ostatecznie wyrzekł się wszelkiej
kariery światowej, którą proponowała mu rodzina po śmierci starszego brata.
ARCYBISKUP MEDIOLANU
7 grudnia 1563 r. kard. Boromeusz zostaje wyświęcony na
biskupa w Kaplicy Sykstyńskiej. Podobnie jak do święceń kapłańskich, tak i do tej
ważnej chwili, przygotowują go jezuici, szczególnie o. Ribera, jego duchowy kierownik,
mający na niego wielki wpływ. Rozmyślanie i codzienna ofiara Mszy św. prowadzą go do
całkowitej przemiany życia. Jego dewiza zawiera się w dwóch słowach: modlitwa i
umartwienie.
Karol zmienia
ostatecznie tryb życia: żegna się z lokajami, ze złotą zastawą i okazałymi
zaprzęgami. To samo czyni z domem papieskim i to w takim stopniu, że zostanie oskarżony
o skąpstwo. Rzeczywiście w tamtej epoce było w Rzymie 113 biskupów. Zbyt wielu jak na
potrzeby papieskiej administracji! Żyli z dala od swych diecezji. Odtąd papież
zachował przy sobie jedynie tych biskupów, którzy byli mu niezbędni dla kierowania
Kościołem. Inni musieli wrócić do swych domów.
Karola
połączyła przyjaźń z tym, który będzie w przyszłości św. Filipem Neri,
założycielem Oratorian, który dzieli jego gorliwość reformatorską.
2 maja 1564
zostaje mianowany arcybiskupem Mediolanu. A mimo to jeszcze we wrześniu 1565 r. jest
wciąż w Rzymie, choć płonie pragnieniem wprowadzenia w życie dzieła Soboru. Kieruje
jednak diecezją z daleka. Za zezwoleniem Papieża i posiadając uprawnienia legata
papieskiego udaje się wreszcie do Mediolanu. Zwołuje synod prowincjalny skupiony na
trzech punktach: stłumienie nadużyć; reforma obyczajów; zażegnanie konfliktów. Od
początku jasno określa, że należy wykazać się całkowitym posłuszeństwem wobec
Papieża jak i postanowień Soboru.
“Dyscyplinę
można łatwo na nowo wdrożyć – powie – jeśli pasterze dadzą przykład i zapewnią
swym stadom potrójny pokarm zbawienia, czyli: słowo, przykład i sakramenty. I jeśli
oni sami podporządkują się chrześcijańskiemu ładowi.”
Arcybiskup
obiecuje, iż on sam będzie nauczał nie tylko słowem, lecz i przykładem. Po synodzie
misja mu powierzona dobiegła końca, wraca więc do Rzymu akurat na czas, aby być przy
śmierci wuja, Piusa IV.
Kolejnym
Papieżem zostaje kardynał Ghislieri – Pius V. Karol Boromeusz nie ma już powodów do
pozostania w Rzymie i może w końcu udać się na stałe do Mediolanu, aby wziąć w
pełne posiadanie diecezję. Przedtem – rozdaje wszystkie swe dobra.
Przeprowadza
się do arcybiskupiego pałacu. Zajmuje jednak tylko dwa pokoje na poddaszu: jeden służy
mu za sypialnię, a drugi – za biuro. Tak zaczyna realizować swą dewizę: Humilitas
(pokora).
REFORMA BISKUPSTWA
Kard. Boromeusz był przykładem biskupa - reformatora
takiego, jakiego pragnął Sobór. W Mediolanie od 80 lat nie było rezydującego biskupa.
Sytuacja kanoniczna i duchowa diecezji była godna pożałowania. Władze świeckie
mieszały się w sprawy Kościoła. Autorytet biskupa się nie liczył. Trzeba go było na
nowo odbudowywać. Kapłani diecezjalni byli pod opieką “zastępców biskupa”. Oni to
wybierali przyszłych kapłanów, powierzali im zadania, aż po subdiakonat, mianowali
ich. Również zakony nie były podporządkowane biskupowi.
Aby
uświadomić sobie ogrom zadań, jakie musiał podjąć Karol Boromeusz, biorąc w
posiadanie diecezję, można wspomnieć, że liczyła ona 740 parafii, 50 kolegiat, ponad
100 klasztorów, w sumie 3350 kapłanów i około 560 tys. wiernych.
Łatwo też
zrozumieć, że odnowa diecezji zajmie mu cały czas trwania jego biskupstwa. Przeżył
liczne konflikty z władzami świeckimi, jak i z kapłanami i zakonnikami. Jeden z
mnichów chciał go nawet zabić, strzelając do niego, gdy arcybiskup modlił się w
prywatnym oratorium.
Musiał
posługiwać się dyplomacją, a przede wszystkim energią. W sumie przeprowadził 13
synodów diecezjalnych i 5 prowincjalnych. Nie pozostawiał więc wytchnienia swym
kapłanom. Kapłani i zakonnicy szybko pojęli, że ich biskup zaiste jest świętym i
musieli uznać szczęśliwe owoce reform, jakie wprowadzał. Przyjęli więc w końcu jego
autorytet, gdyż wszelkie zasady głosił głównie swoim własnym przykładem:
“Na niewiele
zdałyby się uchwały reformy, gdybyśmy ich następnie sami nie przestrzegali” –
mawiał Karol Boromeusz i pozostał wierny tej zasadzie przez całe życie. Codziennie
przeprowadzał rachunek sumienia i swoim kapłanom także to zalecał.
Nowy arcybiskup
całkowicie zmienił administrację swojej diecezji, a uczynił to w sposób bardzo
scentralizowany: ustanowił wikariusza generalnego oraz dwóch wizytatorów, jednego dla
miast, a drugiego – dla wiosek. Był także wizytator dla klasztorów oraz liczni
administratorzy dla spraw finansowych, liturgii, seminariów, głoszenia itp.
Aby dobrze
poznać diecezję mu powierzoną kardynał Boromeusz przedsiębrał liczne systematyczne
podróże duszpasterskie. Ze skromną eskortą wcale nie wyglądał na księcia
Kościoła, lecz po prostu na pasterza odwiedzającego swe owieczki. W parafiach, które
nawiedzał szukał kontaktu z ludnością, całymi godzinami sam spowiadał, głosił
Słowo Boże, odprawiał Mszę św. Jego prostota i świętość pozwoliła mu zdobywać
sobie dusze.
SEMINARIA I SZKOŁY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ NAUKI
Jednym z wielkich niedomagań duchowieństwa diecezjalnego
w epoce Soboru Trydenckiego była jego niewiedza we wszelkich dziedzinach (teologia,
biblistyka, patrologia). Opowiadano, iż niektórzy penitenci, aby mieć pewność, że im
udzielono rozgrzeszenia przynosili ze sobą zapisaną formułę rozgrzeszenia, gdyż
niektórzy kapłani znali ją niezbyt dobrze. Stworzenie seminariów było zatem zadaniem
zasadniczym dla podniesienia Kościoła. Sobór określił to z naciskiem: “Nie
wystarczy wpoić w już wyświęconych kapłanów cnoty i zasady, lecz trzeba przygotować
młodzież ze wszystkich środowisk, aby się poświęciła służbie Bożej.”
Pierwsze
seminarium duchowne powstało w Rzymie w 1563 r. W roku następnym biskup Boromeusz
powierza Jezuitom otwarcie seminarium w Mediolanie. Ale szybko się okazuje, iż młodzi,
mając powołanie, w miejsce poświęcenia się dla diecezji wstępują do nowicjatu
Jezuitów. Wtedy biskup zakłada kongregację kapłanów diecezjalnych, żyjących we
wspólnocie. Im powierza administrowanie seminariami. Powstanie ich 6. Szybko gromadzi
się 200 kleryków. Wkrótce też inni biskupi wezmą przykład z tego, co dzieje się w
Mediolanie.
To jednak nie
wystarcza, że się poucza duchowieństwo w wielkich i małych seminariach. Poruszony
dobroczynnym działaniem szkół chrześcijańskiej doktryny stworzonych przez bł. Angelo
Porro, arcybiskup Mediolanu poleca utworzenie takich szkół dla chłopców po trochu
wszędzie. Uczy się w nich katechizmu oraz przedmiotów świeckich. Aby kształcić
dziewczęta zwraca się do Urszulanek, założonych w 1540 r. przez Angelę Merici. Daje
ich małej wspólnocie w Mediolanie regulamin, habit, poleca składanie trzech ślubów
oraz częściową klauzurę. Podlegają jurysdykcji swego biskupa.
KATECHIZM
Inna z ważnych decyzji Soboru Trydenckiego to redakcja katechizmu. Kilka istniejących publikacji tego typu nie było ani kompletnych, ani praktycznych. Można tu wspomnieć dzieło trzyczęściowe: “Dekalog, Credo, Ojcze nasz” Gersona oraz Katechizm Jezuity Piotra Kanizjusza. Nie było jednak dzieła, które mogłoby rywalizować z katechizmem Lutra z 1524. Katechizm Soboru Trydenckiego został więc zredagowany przez teologiczną komisję biskupów. Udział w jego tworzeniu miał też portugalski dominikanin, cieszący się pełnym zaufaniem Karola Boromeusza. To z tego katechizmu, zaktualizowanego przez Piusa X wszyscy biskupi świata czerpali przez 4 wieki natchnienie do tworzenia katechizmów diecezjalnych.
MODLITWA I UMARTWIENIE
Arcybiskup śpi rzadko dłużej niż 4-5 godzin, w dodatku na zwykłej pryczy. Potrafi też całą noc spędzić na modlitwie i rozmyślaniu. Brewiarz odmawia na kolanach. Karmi się chlebem i wodą, czasem – jarzynami. W zimie rezygnuje z ogrzewania.
SŁUGA UBOGICH
Również jego miłosierdzie przysparza mu sławy.
Najpierw w Rzymie – będąc jeszcze Sekretarzem Stanu – potem zaś w swojej diecezji
ufundował domy, w których udzielano pomocy wszelkim potrzebującym.
W jesieni 1575
roku w Mediolanie pojawia się dżuma. Karol Boromeusz oddaje się bez reszty biednym
chorym, mając wystarczającą w tamtych czasach wiedzę medyczną. W zimie 1575/76 roku
pozbawia swój pałac wszelkich tkanin nie tylko tych, które nie były niezbędne, aby
mogły służyć nieszczęśliwym jako okrycia. Nie zważając ani przez chwilę na
możliwość zarażenia idzie wspomóc umierających. Nakazuje stałe modlitwy oraz pokuty
dla wyproszenia kresu zarazy. W grudniu epidemia zdaje się ustawać. W styczniu
arcybiskup organizuje wielką procesję wynagradzającą. Sam idzie na jej czele boso. Na
wiosnę 1577 roku zaraza się kończy. W samym tylko Mediolanie umarło 13 tys. osób, a w
jego okolicach – 8 tys.
ŚMIERĆ Z WYCZERPANIA
W październiku
1584 roku Karola Boromeusza atakuje gorączka. Przez całe życie wyczerpywał się:
nadludzka praca, niezwykłe umartwienia, niedostateczne wyżywienie, brak snu. Bardziej
niż dotąd otoczenie prosi, aby się oszczędzał, jednak on nie zważa na to. 2
listopada wizytuje Tessin (szwajcarski górki kanton, należący do jego diecezji).
Pragnie tu otworzyć seminarium.
W czasie tej
wizyty słabnie i musi powrócić do Mediolanu. W następną noc gaśnie w nim życie.
Umiera całkowicie wyczerpany w wieku 46 lat.
SŁAWA ŚWIĘTOŚCI
Kongregacja kapłanów, powołana do administrowania jego
seminariami, prosi niezwłocznie o przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego. Ma to miejsce
w 1604 r. 1 listopada 1610, w 26 lat po jego śmierci Papież Paweł V kanonizuje go,
wyznaczając jego święto na dzień 4 listopada.
Kiedy
obejmował diecezję jako arcybiskup Mediolanu, jej stan religijny był żałosny, tak w
odniesieniu do duchowieństwa, jak i świeckich. Kiedy umierał diecezja ta była już
wzorem dla całego chrześcijańskiego świata. Jego dzieło rozbłysło takim blaskiem,
iż można było słusznie napisać: “reforma Kościoła była córką reformy
mediolańskiej”.
JEGO WPŁYW WE FRANCJI
W drugiej połowie XVI w. działalność kardynała
Boromeusza stała się zasadniczym ogniwem wdrażania reformy trydenckiej, najpierw we
Włoszech, a następnie na świecie. Jego związki z Francją datowały się od czasu, gdy
był Sekretarzem Stanu u boku wuja Piusa IV, czyli w okresie, gdy Sobór się kończył.
Prócz znaczącej pracy, jaką wypełniał we wszystkich dziedzinach, prowadził obfitą
korespondencję (zgromadzono ją w bibliotece ambrozjańskiej w ponad 300 tomach!), także
z Francją.
W 1574 roku
spotkał się nawet z królem Henrykiem III, który prosił go o rady związane z życiem
osobistym oraz z rządami. Słowa jego wywarły tak wielki wpływ na króla, że mianował
on na stanowisko arcybiskupa Aix ucznia Karola Boromeusza, Aleksandra Canigiani.
Zgromadzenie w
Melun, na które arcybiskup Aix został wydelegowany przez swą prowincję, postawiło go
na czele komisji powołanej do przywrócenia dyscypliny w Kościele, który we Francji, w
tamtej epoce pogrążony był w dążeniach gallikańskich, zmierzających do ograniczenia
władzy papieży. Decyzje Soboru Trydenckiego nie były oficjalnie uznawane i większość
biskupów ociągała się z wprowadzeniem ich w życie.
Arcybiskup Aix
zgromadził w 1585 roku synod prowincjalny, na którym podjęto poza innymi także
decyzję o powstawaniu seminariów. W niektórych diecezjach trzeba będzie jeszcze
poczekać 100 lat, aż św. Wincenty a Paulo założy seminaria lazarystów. Ich sukces
będzie tak wielki, że to obudzi wreszcie u biskupów chęć stworzenia seminariów
opartych o ten model. Ten synod prowicjalny zwołany dzięki uczniowi św. Karola stanie
się też okazją do rozpoczęcia nauki katechizmu i do ustalenia warunków dotyczących
przyjmowania sakramentów.
Inną
osobistością francuską, która zetknęła się ze św. Karolem był kardynał
Rochefoucauld. Udał się on do Mediolanu w 1579 roku, aby spotkać tamtejszego biskupa.
Zachwyciła go świętość i skuteczność działania pasterza tej diecezji. Naśladował
go niezmiernie wytrwale i wiernie w swej diecezji w Clermont. Stał się kapłanem
świętym, a u podstaw legła pokora. Uderzony brakiem wiedzy kapłanów także i on
pośpieszył utworzyć seminarium. Powziął następnie decyzję wizytowania swej diecezji
na wzór biskupa Mediolanu. Paweł IV powierzył mu godność kardynalską, a Ludwik XIII
– uczynił swym kapelanem.
Franciszek de
Joyeuse, arcybiskup Narbony, a potem Tuluzy także zwołał w tym mieście synod, aby
przebadać, jak zrealizować reformy trydenckie. W efekcie utworzono seminarium,
zorganizowano naukę katechizmu oraz wizyty duszpasterskie.
Franciszek de
Sourdis, arcybiskup Bordeaux będzie naśladował reformy Boromeusza mniej ulegle od swych
współbraci, lecz zachowa ich ducha. Natomiast Alain de Solminhac zostanie określony
mianem Boromeusza Francji. Idąc w ślad za swym świętym wzorem stał się przede
wszystkim pasterzem dusz. Był doskonałym wzorem katolickiego biskupa.
Naprawdę
można więc powiedzieć, że św. Karol Boromeusz wywarł zasadniczy wpływ na reformę
katolicką i na życie Kościoła aż po nasze dni.
Zostawił po
sobie prócz wdzięcznej pamięci swych wiernych niezliczone ślady działalności, m. in.
liczne traktaty, pouczenia, instrukcje. Wiele zgromadzeń zakonnych przyjęło go za
patrona dla skierowanej ku wszechstronnemu dobru bliźniego służby, m. in. znane na
świecie SS. Boromeuszki.
Louis Couëtte (Stella Maris marzec 1996, str. 29-31)
[powrót do strony
głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie
zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site
strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"]
[e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]