
René
Laurentin
Niezwykła miłość:
Siostra Iwona od Miłości
Iwona
Beauvais, w zakonie – Iwona od Miłości z Malestroit (1901-51), wywierała za życia
ogromny wpływ na ludzi i cieszyła się opinią wielkiej świętości. Miała zaledwie 30
lat, gdy o. Chevasnerie, jezuita, jeden z pionierów Radia Katolickiego, opublikował w
latach 1931-32 – zmieniając jej imię – trzy książki, które stały się
bestsellerami. Opisał w nich jej dzieciństwo i młodość: Monette – dziewczynka,
Monette na pensji, Monette i ubodzy.
Kiedy miała 21 lat, wysłano ją na wypoczynek do klasztoru
w Malestroit, w tamtym czasie trącącego staroświeckością i podzielonego.
Przywróciła mu życie, jedność, nowoczesność i oddziaływanie, jakiego dotąd nie
znał. Zgromadziła Augustianki Szpitalne od Miłosierdzia Jezusowego w federacji. W 1946
roku została wybrana jednogłośnie jej pierwszą przełożoną generalną. Ten nowy
model zaakceptował i upowszechnił Pius XII, bowiem odpowiadał on na potrzeby i stał
się jednym z sukcesów jego pontyfikatu.
W czasie wojny siostra Iwona od Miłości udzielała
schronienia w klasztorze – choć był on okupowany przez Niemców – członkom ruchu
oporu, spadochroniarzom licznych narodowości, a nawet generałowi Audibertowi. To dlatego
sam de Gaulle przybył do Bretanii, aby osobiście wręczyć jej Legię Honorową. Bez
wątpienia była ona kobietą wyróżnioną największą ilością odznaczeń w czasie
ostatniej wojny: 6 medali francuskich i zagranicznych, w tym Krzyż wojenny i Medal Ruchu
Oporu. Ponieważ nigdy nie walczyła, lecz bez ograniczeń udzielała pomocy w każdej
potrzebie, mówiła: Ruch Oporu? Nie znam. My jedynie praktykowałyśmy miłość
bliźniego.
Dlaczego nie mówiło się o niej więcej? Z powodu
posłuszeństwa, bowiem w 1962 roku Święte Oficjum wstrzymało jej proces
beatyfikacyjny. Stało się to w tym samym okresie, w którym zakaz dotknął także
siostrę Faustynę i powstrzymał szerzenie jej pism. Kardynał Ottaviani obawiał się,
by zbyt wiele charyzmatów i cudów nie obudziło illuminizmu.
Dziś siostra Faustyna jest beatyfikowana. Co do Matki Iwony
od Miłości sprawa pozostaje «definitywnie zatrzymana». Jednak w 1981 roku na prośbę
siostry Nicole, Przeoryszy w Malestroit, kardynał Seper zezwolił mi na ponowne otwarcie
jej dokumentacji i na publikowanie informacji na jej temat za specjalnym zezwoleniem oraz
pod normalną kontrolą miejscowego biskupa.
Efekt 12-letniej pracy zgromadziłem w 8 tomach, spisanych
na podstawie 30 tysięcy dokumentów usystematyzowanych chronologicznie w klasztorze w
Malestroit. Opublikowałem opis jej życia w książce pt. Yvonne-Aimée de Malestroit.
Niezwykła miłość. Następnie zająłem się przygotowaniem mniejszych monografii.
Powstały one jako efekt badania różnych aspektów jej świętości oraz charyzmatów,
których obfitość zaskakiwała: dar proroctwa, stygmatów, bilokacji.
Co do proroctw, rezultaty badania przeszły wszelkie
oczekiwania. Siostra Iwona zapisywała je na 10 do 20 lat przed ich spełnieniem się.
Zapisując, zupełnie ich nie rozumiała. Wstydzę się zapisywać te ‘absurdalne
rzeczy’ – mówiła kierownikowi duchowemu. Ten zaś zmuszał ją do robienia notatek
dla sprawdzenia jej wiarygodności, bowiem sam borykał się z wątpliwościami co do jej
osoby. Tymczasem jej proroctwa spełniały się z niezwykłą dokładnością. Na
przykład od roku 1922 miewała wizje mężczyzn w zielonych mundurach, którzy zajmowali
Francję. Widziała bomby, które miały spaść na francuskie miasta podczas wojny w 1940
roku, zaś w marcu 1929 roku napisała:
«Miałam dziś w nocy dziwny sen. Czasem zastanawiam się
nawet, czy nie jestem szalona. Widziałam, że stoję przed kliniką prowadzoną przez
siostry z licznymi zakonnicami wokół mnie. Wydawało się, że jest to dzień jakiejś
uroczystości. Była ładna pogoda. Miałam na piersi przypięte 4 a może 5 medali,
między innymi Legię Honorową [istotnie de Gaulle wręczył jej ją 22 lipca 1945].
Stałam pośrodku sióstr i wydawałam się ich matką [została wtedy wybrana na
przełożoną generalną]. Wysoki oficer podszedł się ze mną przywitać [de Gaulle].
Inna zakonnica również była udekorowana jakimś odznaczeniem. Młodziutki głos za
moimi plecami mówił:
– Posłuchaj dobrze, Iwono od Miłości, ponieważ później przypomnisz sobie o tym i
będzie to twoją siłą. Posłuchaj: (...) Bóg posłuży się tobą, lecz w sposób
bardziej ukryty w tym okresie. Teraz nie rozumiesz, lecz zrozumiesz potem.
Choć ze względu na posłuszeństwo siostra Iwona zapisała
ten sen, to jednak długo tłumaczyła się z powodu tych rzeczy dziwnych i
niezrozumiałych, obawiając się, czy nie stanowią prostej sugestii demona lub pychy.
Wszystko zaś zrealizowało się z wielką dokładnością. 25 marca 1949 roku został
nakręcony film z tych wydarzeń. Pisząc o jej proroctwach zilustrowałem je kilkoma
zdjęciami z tego filmu, obok umieszczając zapis proroctwa.
Nadzwyczajne charyzmaty, które wywołały niepokój kard.
Ottavianiego są jedynie sprawą uboczną. Istota znajduje się gdzie indziej. To, co
naprawdę jest nadzwyczajne i ważne u Matki Iwony od Miłości, to miłość: miłość
bez granic, która leży u źródeł jej działania i wyjaśnia otrzymane przez nią dary.
ŚWIĘTE DZIECIŃSTWO
Miłość zrodziła się w tym dziecku bardzo wcześnie. W
wieku 4 lat została osierocona przez ojca i odłączona od matki, którą stan ruiny
zmusił do pracy. Babcia obudziła w niej pragnienie świata duchowego, czytając jej co
wieczór żywoty świętych. I tak zapragnęła naśladować umartwienia Ojców pustyni.
Czyniła to z tak wielką przesadą, że musiano ją nawet strofować.
Już jako dziecko odznaczała się niezwykłą miłością
do ubogich. Uciekała, by dać im z radością to, co miała najcenniejszego: zabawki,
ubranka, a zwłaszcza – okazać miłość.
Jej dzieciństwo naznaczone było próbami i pogrążone w
duchowej nocy. W tych warunkach dojrzewała w niej duchowa głębia. W wieku 9 lat, w
dzień po swej pierwszej Komunii św., 1 stycznia 1911 roku, wyraziła bezgraniczną
miłość i plan swego życia z dojrzałością zaskakującą w jej wieku:
"O mój mały Jezu, Tobie oddaję się całkowicie i na
zawsze. Będę zawsze pragnęła tego, czego Ty pragniesz. Uczynię zawsze to, czego Ty
będziesz ode mnie wymagał. Będę żyła jedynie dla Ciebie. Będę pracować w
milczeniu i, jeśli Ty będziesz tego chciał, w milczeniu wiele wycierpię. Błagam Cię,
abyś uczynił ze mnie świętą, wielką świętą, męczennicę. Spraw, bym zawsze
dochowała Ci wierności.
Chcę zbawić wiele dusz i kochać Cię bardziej niż
wszyscy ludzie. Jednak chcę także pozostać mała, abyś Ty został otoczony chwałą.
Pragnę Cię posiąść, mój mały Jezu, i Tobą promienieć. Chcę należeć jedynie do
Ciebie, a przede wszystkim pragnę, by spełniła się Twoja wola."
Ten akt całkowitego oddania, którego nikt nie czytał
przed jej śmiercią i który zachowywała w tajemnicy, podpisała własną krwią.
To Bóg natchnął ją do wyrażenia tego szalonego
pragnienia, by kochać Go «bardziej niż wszyscy ludzie». Nie wyobrażała sobie, jakie
stanowi to wyzwanie dla jej ludzkich ograniczeń. Uczyniła to jednak bez poczucia
wyższości, bo nie zapomniała dodać: «Jednak chcę także pozostać mała, abyś Ty
został otoczony chwałą.»
Styl tej modlitwy i jej głębia przekraczają możliwości
jej 9 lat. Nawet ortografia! Zwykle robiła wiele błędów w dyktandach, a tu – sama,
nie zrobiła ani jednego.
Prosi wyraźnie o możliwość cierpienia, o to, by być
męczennicą, a zwłaszcza o to, by spełniać tylko wolę Bożą. Od tego programu nigdy
nie odstąpi o krok, nawet w godzinach najgorszych cierpień i doświadczeń.
Pragnęła zostać zakonnicą przed ukończeniem 15 lat, jak
Tereska z Lisieux, jednak mama odrzuca tę prośbę.
OBOWIĄZKOWE ZARĘCZYNY
W wieku 18 lat jej doświadczenia wzrastają. Matka wraz z
duchowym kierownikiem nabierają przekonania, że Iwona stworzona jest do małżeństwa.
Pomimo powołania do życia zakonnego, usiłuje być im posłuszna. Decyzja ta zatruje
życie jej samej, jak i narzeczonemu, którego wybrała. Jest nim najlepszy i najbardziej
szanowany z jej przyjaciół. Robert jest do szaleństwa zakochany w tej pociągającej
dziewczynie, która zawsze budziła jego zachwyt. Niepokoi go jednak to, że ona stanowczo
odracza datę ślubu. Zdrowie Iwony ulega całkowitej ruinie: szkarlatyna i choroba
tarczycy, których wspomnieniem będzie kaszel, a potem rozwiną się kolejno zapalenie
płuc, włókniak i wreszcie rak...
MISTYCZNY WZLOT
W wieku 21 lat konieczność wypoczynku po chorobie
zawiodła ją do Bretanii, do klasztoru Augustianek Szpitalnych z Malestroit. To tam, 5
lipca, duchowa noc zostaje przerwana. Podobnie jak mały Samuel usłyszy 3-krotne
wezwanie: Iwono! Tak samo jak on dopiero po trzecim wezwaniu zrozumie: «Rzuciłam się na
kolana... Od strony kominka ujrzałam światłość. Nie mógł jej wywołać żaden
naturalny czynnik. Potem ujrzałam krzyż, a przepełniony słodyczą głos zapytał: Czy
chcesz go nieść? – O, tak, Panie – odpowiedziałam.»
Jej powołanie jest gorzkie: krzyż, cierpienie. A jednak
odczuwa ona niezmierne szczęście miłości. W czasie mistycznych zaślubin Oblubieniec
ofiarowuje jej niespodziewane dary: lokucje, wizje, a nawet kwiaty, zapach i obrączkę.
Jezus obdarza ją misją uzdrowienia niegdyś gorliwej
wspólnoty w Malestroit, zatrutej dziś podziałami, które paraliżują rozwój
świętości. Zgodnie ze wskazówkami Jezusa doprowadza ona do zmiany serca matki
Magdaleny, potem innych zakonnic, lecz płaci za to wysoką cenę. Demon, którego plany
zostały odkryte, przygniata ją ciosami moralnymi i fizycznymi: pokusy, ataki, rany.
Sprawia, że po natchnieniach, pochodzących z całą oczywistością od Boga, przychodzą
rozdzierające wątpliwości.
Pan obdarza ją szczególnymi charyzmatami: stygmaty i dar
bilokacji. Dzięki temu wypełnia misje wobec kapłanów znajdujących się na drodze do
zguby lub osób profanujących Najświętszą Eucharystię, którym odbiera skradzione w
celu świętokradztwa hostie.
PIONIERKA POMOCY UBOGIM W
CZERWONEJ STREFIE
Pomiędzy okresami rekonwalescencji zajmuje się ubogimi.
Odkrywa ich dochodząc do samej czerwonej strefy, czyli pasa nędzy okalającego Paryż.
Nawet policja wchodzi tam jedynie w pełnym uzbrojeniu. Ona idzie zupełnie sama, jeszcze
zanim zacznie się nimi zajmować Kościół. Idzie nakarmić wygłodzonych, a nawet
opłacać ich pogrzeby. Wykonuje niezliczoną ilość prac: sprząta, gotuje, maluje
ikony, pisze nowele i powieści, daje nawet koncerty w salonach. Wszystko to jedynie po
to, aby mieć środki na wspomożenie biedaków w potrzebie. Trudno zrozumieć, jak mogła
osiągnąć to wszystko bez wiedzy matki? Rodzina widzi w niej jedynie zamkniętą
kobietę. Kiedy służąca rezygnuje z pracy, Iwona prosi o zajęcie jej miejsca po to,
aby zarabiając 200 franków miesięcznie móc wspomagać 'swoich' ubogich w ich nędzy.
PIĘĆ LAT WYGNANIA
Sercem jest w Malestroit, gdzie duchowy poryw czyni cuda.
Jednak Przeciwnik krzyżuje plany. Biskup Gouraud, ordynariusz regionu Vannes,
zaniepokojony wpływem tej młodej dziewczyny na klasztor klauzurowy zabrania jej do niego
wracać. Potem następuje seria wydarzeń coraz bardziej zaskakujących, wśród których
daje się prowadzić. Wreszcie w chwili, kiedy wszystko wydaje się rozwijać jak
najgorzej, Iwona zapisuje pod natchnieniem Pana: «Wstąpię do klasztoru w Malestroit 18
marca 1927 roku.» Istotnie tak się dzieje, w oznaczonym dniu o godzinie 4 po południu.
JAK SKAZANIEC
Klauzura jest ciężkim doświadczeniem dla tej
wspaniałomyślnej i pełnej energii duszy. Pojawiają się nowe przeszkody. Matka
Magdalena, przełożona, która za jej sprawą doznała głębokiego nawrócenia, zostaje
zaatakowana chorobą. Pragnie się uciec do daru uzdrawiania siostry Iwony. Jednakże
Iwona, za zgodą przełożonej, poprosiła Pana już wcześniej o pozbawienie jej tych
nadzwyczajnych darów. Teraz więc jej modlitwa o uzdrowienie nie przynosi skutku. Matka
Magdalena odrzuca ją i wpada w zwątpienie. Iwona musi się przygotować na przeniesienie
do innego klasztoru. Wszystko układa się w ostatniej chwili: dochodzi do pojednania z
matką Magdaleną tuż przed jej śmiercią...
Tym razem jednak również Iwona jest u kresu sił. 28
listopada 1927 gorączka przekracza 42 stopni. Składa więc śluby zgodnie z daną jej
możliwością: «na wypadek zagrożenia życia». 2 listopada zostaje do niej pilnie
wezwana doktor Zuzanna Guéry, jej przyjaciółka pracująca w paryskich szpitalach. Wraz
z pielęgniarkami obserwuje postępującą agonię, której symptomy doskonale znają.
Iwona rzuca się w stronę śmierci, wołając w agonii: Jezu, przyjdź szybko! Potem
wydaje się, że słucha, by w końcu odpowiedzieć Panu: Jak zechcesz. Nie chcę nic
wybierać. Pragnę tego, czego Ty pragniesz. W końcu powtarza instynktownie dziecięcą
umowę: Pragnę, by spełniła się Twoja wola.
Po 15 minutach schodzi do kaplicy na Nieszpory.
WYTRWAŁE WSPINANIE SIĘ NA
SZCZYT
Ma 26 lat i rozpoczyna okres 24-letniego życia w
klasztorze. Pomimo zniszczonego zdrowia, które w innych warunkach uczyniłoby ją
niezdolną do jakiejkolwiek pracy, ona we wszystkich dziedzinach pnie się na szczyt.
Już przed wstąpieniem do klasztoru natchnęła siostry do
odnowy duchowej i materialnej. Dzięki niej odnowiono zniszczone pomieszczenia i zbudowano
najnowocześniejszą klinikę, której projekt wydawał się biskupowi szaleństwem. Jej
duchowe przywództwo staje się już jawne. Otrzymuje dyspensę i mając zaledwie 31 lat
zostaje mistrzynią nowicjatu, potem przełożoną – w wieku 34 lat. Doprowadza do
powstania federacji Augustianek Szpitalnych, w tamtym czasie rozproszonych i
przeżywających upadek. Zostaje wybrana na przełożoną generalną Zgromadzenia.
Zakłada wtedy nowicjat misyjny. Ma podjąć podróże po całym świecie. Pomimo stanu
zdrowia patrzy na to z ufnością, optymizmem i spokojem.
PRÓBA OGNIOWA
Tymczasem nadchodzi wojna. Przyjmuje więc w klasztorze bez
ograniczeń uciekinierów, spadochroniarzy: w klasztorze okupowanym przez Niemców!
Ryzykuje życiem swoim i sióstr. A jednak wychodzi z tego cało dzięki rozsądkowi i
autorytetowi.
23 czerwca 1944 roku zjawia się zaalarmowane gestapo:
właśnie przyjęto do szpitala dwóch rannych spadochroniarzy. Z szaloną szybkością i
przytomnością umysłu Iwona nakazuje im wejście do klauzury, przebranie się za
zakonnice. Innym wydaje polecenie natychmiastowego zajęcia ich łóżek, aby nic nie
wzbudziło podejrzeń:
– Proszę natychmiast iść się położyć do pokoju 27 na trzecim piętrze w klinice
– mówi do pani Antin, która spokojnie je śniadanie.
– Co takiego?!
– Szybko! Szybko! Potem pani zrozumie.
Zatrzymuje gestapo na progu klauzury. Nawykli do
posłuszeństwa, uznają w jej stanowczym głosie – głos szefa. Stosują się więc do
nakazu i wszystko dobrze się kończy. Jednak pewien kapłan – dotąd jej gorliwy
zwolennik – zwraca się przeciw niej. Osobowość Matki Iwony zaczyna mu przeszkadzać.
Jej nadzwyczajne łaski uważa obecnie za szatańskie opętanie:
– Niech Siostra złoży urząd, w przeciwnym razie wezwę Siostrę przed trybunał
kościelny!
Zgromadził przeciw niej przerażającą dokumentację.
Iwona ją przestudiowała. Zdołała wyprowadzić go z błędu dopiero po długim okresie
suspensy.
GODZINA CHWAŁY
Chwała przyszła z chwilą wyzwolenia. Wtedy zrealizowała
się ta niewiarygodna przepowiednia przytoczona już wyżej. Ta chwała to dzień, w
którym de Gaulle osobiście przybywa, by ją udekorować Legią Honorową.
OSTATNIE DOŚWIADCZENIA
Odtąd życie Matki Iwony toczy się w większej tajemnicy.
Ukrywa łaski, ale i próby nie do zniesienia. W 1949 przechodzi dwie operacje: wycięcie
macicy (16 lutego), amputacja piersi (6 sierpnia). Lewe ramie dotknięte jest rozległym
zapaleniem żył. Jak wypełni teraz tak liczne zadania? Jak uda się w przewidziane
podróże? Jak to się dzieje, że pomimo cierpienia tryska radością i pomysłowością?
Przygotowuje wyprawę do Afryki Południowej. Ma wypłynąć
z Holandii 8 lutego 1951. 3 lutego załatwia mnóstwo spraw, następnie przyjmuje
przybyłego z długą wizytą Rollanda – dziecko biednej rodziny, którą opiekowała
się w Paryżu. Wita go serdecznie i okazuje całą swą przyjaźń. Potem około godziny
18.30 chwyta głowę rękoma. Nie starcza jej już sił. Woła do nadchodzącej
pielęgniarki:
– Boli! Och, jak mnie boli!
– Niech Siostra nawet nie myśli o wyjeździe – szepcze tamta.
– O tak, jeśli będę mogła pojadę. To mój obowiązek.
To były jej ostatnie słowa. Zabrał ją wylew krwi do mózgu.
IWONA OD MIŁOŚCI I MARTA
ROBIN
Prawdziwa historia Iwony od Miłości to historia
szczególnej łaski i całkowitego daru z siebie aż do końca. Doświadczenia siostry
Iwony od Miłości: stan jej zdrowia, stygmaty, zadawane jej ciosy przywodzą na myśl
Martę Robin. Różni je tylko to, że Iwona musiała godzić ten przygniatający ciężar
z aktywnością ogromną, owocną, spokojną, promieniejącą radością.
Pomimo doświadczeń przyprawiających o zawrót głowy, na
jakie była wystawiana, nigdzie nie znalazłem u niej (po przestudiowaniu 30.000
dokumentów) żadnych zastrzeżeń, wahania, zakłócenia w jej porywie fundatorskim. Nie
ma nawet skargi jak u Hioba.
Inny zaskakujący rys jej świętości, to jej
przejrzystość. Chcąc przygotować wydanie jej dzieł, szukałem duchowej doktryny
zgodnej ze znanymi wzorcami. Nie umiem znaleźć czegoś takiego. Nie ma tu ani doktryny
refleksyjnej, ani organicznej, ani literackiego wyrażenia jej kontemplacyjnego życia
(jak u Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej), ani nawet ‘duchowego głosu’, który
ukazywałby zasady jej świętości (jak u św. Teresy z Lisieux). Nie ma ani teorii, ani
praktycznych porad. Iwona od Miłości żyła po prostu w bezpośredniej łączności z
Bogiem, z Chrystusem. Do Niego odruchowo zawsze się odwoływała. To odnoszenie
wszystkiego do Boga wyznaczało drogę jej życia i było źródłem udzielanych przez
nią rad. Styl życia Siostry Iwony od Miłości odpowiada wymaganiom naszej epoki.
Chrześcijanom nie stawia się pytania: O czym mówić? lecz: Jak żyć? Twój Bóg,
Chrystus, gdzie On jest? Czy możesz Go pokazać?
WNIOSKI
Takie są najważniejsze etapy życia siostry Iwony.
Usiłowałem opisać je prosto i po kolei. Stale poddawana różnym próbom (choroby,
sprzeciwy), Iwona nigdy się nie ugięła. Trudności i sprzeczne wymagania, z jakimi się
spotykała, u innych wywołałyby prawdopodobnie sprzeczne zachowania, ona zaś
zachowywała w tych warunkach niezwykłą równowagę. Miłość, która kierowała
wszystkim, sprawiała, że to co niezrównoważone, stawało się w jej życiu pełne
równowagi.
Iwona od Miłości kierowała się jedynie miłością.
Wyprzedziła czas, w którym dopiero zaczynano podejmować wysiłki zmierzające do
odkrycia tajemnicy miłości, dzięki której wypełnia się całe prawo (Rz 13). Odkrycie
to jest najważniejszą lekcją płynącą z jej życia. Miłość nie była dla niej
pustym słowem.
Biskup Picaud, obecny ordynariusz Bayeux, obciążony przez
ordynariusza Vannes zadaniem poddania tego niezwykłego przypadku surowej krytyce (po ojcu
Crété uznanemu za zbyt łatwowiernego), pokonał stawiane jej zarzuty oczywistym
stwierdzeniem:
«Trzeba umieć rozpoznać, do jakiego stopnia Bóg okazuje
zażyłość wobec tych, którzy Go kochają.»
René Laurentin
Stella Maris, marzec 1994, str. 10-13. Przekład: E. B. w: „Vox Domini" nr 4/96, str. 8-10
[powrót do wykazu BIOGRAFII] [powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości]
[ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia
on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i
święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe
Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła
Katolickiego] [ciekawe linki religijne w
różnych językach] [przeszukiwanie witryny
"Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]