Proroctwa zawarte w orędziach Prawdziwe Życie w Bogu

Vassula Rydén, kwiecień 2010 r.

Jednym z wielu zawartych w Piśmie Świętym przykładów sposobu, w jaki Bóg reaguje w czasach buntu i odstępstwa, jest ten pochodzący z Księgi Jeremiasza 4, 23-28. Jeremiasz mówi:

„Spojrzałem na ziemię – oto zupełny bezład; na niebo – nie ma jego światła. Spojrzałem na góry – oto drżą, wszystkie wzgórza się chwieją. Spojrzałem – oto nie ma ludzi i uciekły wszystkie ptaki podniebne. Spojrzałem – oto ziemia urodzajna stała się pustynią, wszystkie miasta uległy zniszczeniu przed Panem, wobec Jego palącego gniewu. To bowiem mówi Pan: «Cały kraj będzie spustoszony, ale zagłady nie dopełnię. Dlatego ziemię ogarnie smutek, a ciemność – niebieskie przestworza…».”

Bóg ostrzegał nas nieprzerwanie, abyśmy powrócili do Niego oraz pojednali się z Nim i ze sobą nawzajem. Chrystus błagał Swój Kościół, aby się pojednał i zjednoczył. Prosił pasterzy już od przeszło 25 lat w orędziach „Prawdziwe Życie w Bogu”, aby pokutowali i pojednali się, przybliżając jedność przez ujednolicenie dat Wielkanocy. Cały świat gnije w swym złu i w swym odstępstwie, przekraczając nie tylko Boże Prawo, ale wszystko co Święte, bezustannie obrażając Boga. Jakże więc ktokolwiek może być zaskoczony, gdy łaska Ducha Świętego powiększa się w tych czasach ciemności, aby przyjść nam z pomocą? Jednak Ciemność raz jeszcze prześladuje Światłość. Przeszkody, prześladowania, oskarżenia, kpiny, obmowy, zakazy i kalumnie wylewały się ze strony wielu ludzi przez wszystkie te lata, kiedy starałam się dawać świadectwo i przekazywać światu Słowo Boga, co czyniło to niezmiernie trudnym zadaniem. Wielu spośród tych ludzi sądziło, że oddają świętą przysługę Bogu…

W Piśmie Świętym jest napisane, że „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.” (J 1,1) „Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.” (J 1,9-11)

Przez wszystkie te lata, nasz Pan starał się obudzić w nas wszystkich prawdziwe zrozumienie poprzez wielokrotne udzielanie nam napomnień: przypominając to, co zostało powiedziane w przeszłości przez świętych proroków i w Jego własnych przykazaniach. Jego wezwania, jak również naszej Najświętszej Matki, były wezwaniami do nawrócenia, pokoju, miłości, jedności oraz życia modlitwy. Nasz Pan przyszedł i stale przychodzi w ten sposób do świata, aby oświecić wszystkich, którzy pobłądzili, ale po dziś dzień bardzo niewielu rozpoznało Jego łaskawą obecność a jeszcze mniej liczni przyjęli Jego wezwanie. Nie zaniechał przyjścia wpierw do swojej własności, pomiędzy swoich, lecz ciało w swej zatwardziałości serca i niedowierzaniu raz jeszcze odrzuciło Miłość. Po dziś dzień bardzo niewielu jest tych, którzy przyjęli Go całkowicie w Jego miłosiernym wezwaniu do nawrócenia, [wielu natomiast] nie tylko pomniejsza Jego Miłosierdzie, ale także odrzuca je i nie pozwala Mu królować w ich sercach.

Dzisiejszy świat przyjmuje postawę – jak tę, którą miał Faraon – odrzucania, w swoim uporze i niedowierzaniu, wszystkiego co Święte. O innych nasz Pan mówi, że ich postępowanie jest gorsze niż w przypadku Sodomy i Gomory.

W 1991 roku, 11 września, dokładnie 10 lat przed wielką katastrofą dwóch wież w Stanach Zjednoczonych, nasz Pan, spoglądając na ziemię z niezadowoleniem, ostrzegł nas w tych słowach:

„Moje Oczy przypatrują się dzisiejszemu światu, jednemu narodowi po drugim, badają duszę po duszy w poszukiwaniu odrobiny ciepła, odrobiny hojności i odrobiny miłości. Jednak tylko bardzo, bardzo niewielu posiada Moją łaskawość. Bardzo niewielu troszczy się, by prowadzić święte życie. Tymczasem dni uciekają i są już liczone godziny przed wielką zapłatą. (…) Nagle Jezus zmienił ton głosu i po kilku sekundach powiedział tonem bardzo poważnym, który mnie przeraził: Ziemia zadrży i zostanie wstrząśnięta. I całe zło wzniesione jak Wieże (jak wieże Babel) legnie w gruzach i zostanie pogrzebane w pyle grzechu! W Górze, Niebiosa zostaną poruszone i zachwieją się fundamenty ziemi! Módlcie się, aby Ręka Mojego Ojca nie spadła w zimie. Piorunami i Płomieniami nawiedzę niespodziewanie wyspy, morza i kontynenty. Słuchajcie uważnie Moich ostatnich słów ostrzeżenia, słuchajcie teraz, gdy jest jeszcze czas. Czytajcie Nasze Orędzia i kiedy Niebo mówi, powstrzymujcie się od lekceważenia i głuchoty. (…) Niebawem, już wkrótce, Niebiosa otworzą się i Ja ukażę wam Sędziego.” (11 września 1991, zeszyt 53)

11 września 2001 r. świat przeraził się z powodu zniszczenia dwóch wież, które pochłonęło tak wiele istnień, wśród nich wielu niewinnych ludzi. Przerażające apokaliptyczne sceny zostały ukazane światu, i pomimo tego horroru, który przyszedł na nas, zamiast prawdziwego zwrócenia się do Boga i pokuty, świat stał się gorszy niż przedtem i przygotował się na wojnę. Zamiast zrozumienia, że to stało się z powodu naszych własnych upadków, grzechów, winy, odstępstwa oraz odrzucenia Boga przez świat, my nadal słuchaliśmy Szatana i kroczyliśmy raczej jego drogą niż drogą, którą wskazywał nam Bóg.

Następnie, zanim się to stało, wiele razy Chrystus ponownie ostrzegał nas przed tsunami. Pierwsze ostrzeżenie miało miejsce już w 1987 roku, 10 września:

Zapisałam w moim zeszycie: „Nagle Jezus przypomniał mi sen, jaki miałam poprzedniej nocy. Zapomniałam o nim. To była wizja, jaką miałam ostatnio, ale we śnie było to gorsze”. Wtedy Pan powiedział:

„Posłuchaj, pozwoliłem ci oglądać tę wizję w twoim śnie, abyś odczuła to wydarzenie. Nie: nie ma wyjścia!”

Zapisałam: „Przypominam sobie, jak widziałam tę czerwoną rzecz, która spadała z Nieba na nas jak ogromna fala. Próbowałam biec i schować się, wiedząc dobrze, że było to niemożliwe”. Wtedy zapytałam naszego Pana: „Ale dlaczego to robić, skoro Ty nas kochasz? Dlaczego?” On odpowiedział:

„Jestem znany jako Bóg Miłości, ale też – jako Bóg Sprawiedliwości.” Zapytałam: „Co możemy zrobić, aby to powstrzymać?” Bóg odpowiedział: „Jesteście wszyscy wezwani do podjęcia ogromnych aktów wynagrodzenia. Zjednoczcie się i bądźcie jedno, miłujcie się wzajemnie, wierzcie we Mnie, wierzcie w Moje Boskie Dzieła, bo Ja jestem zawsze z wami.” (Orędzie z 10 września 1987, zeszyt 15)

Wiadomość o tsunami wstrząsnęła i przeraziła wszystkich nas, ale nikt nie może powiedzieć, że Bóg nie dał nam ostrzeżeń. Kiedy ostrzeżenia były kierowane przez tych, których On wybrał na rzeczników, wielu mówiło: „Nie potrzebujemy tych ostrzeżeń; mamy w posiadaniu pocieszenie zawarte w świętych księgach Ojców i w Piśmie Świętym. Nigdy nie ustajemy w składaniu ofiar ani modlitw, więc co ma Chrystus do powiedzenia nam ponad to, co już nam zostawił?” I zatykali uszy.

24 grudnia 1991 roku, w wigilię Narodzenia Chrystusa kolejne orędzie zostało nam dane przez Chrystusa, który był bardzo urażony:

„Przychodzę dziś ofiarować Mój Pokój całej ludzkości, lecz niewielu słucha. Przybywam z warunkami pokoju i posłaniem Miłości, lecz ziemia bluźni udzielanemu przeze Mnie pokojowi. W czasie tej Wigilii Mojego Narodzenia wyśmiewa się i kpi sobie z Miłości, którą daję. Ludzkość święci te dni bez Mojego Świętego Imienia. Moje Święte Imię zostało odrzucone i uważa się dzień Mojego Narodzenia za wielkie wakacje, pełne rozrywek. Adoruje się bożków. Szatan wszedł do serc Moich dzieci, bo znalazł je osłabione i uśpione. Ostrzegłem świat…” (Orędzie z 24 grudnia 1991, zeszyt 56)

Chrystus pokazuje nam, że obraża się Go bardzo, kiedy świętujemy Boże Narodzenie niczym zwykłe wakacje bez Jego Świętego Imienia oraz bez pamiętania o prawdziwej przyczynie: Narodzeniu Chrystusa.

W Boże Narodzenie każdy chrześcijanin jest wezwany do świętowania narodzin Chrystusa przez radowanie się i pójście do kościoła i czczenie Świętego Imienia naszego Zbawcy i Odkupiciela. Wielu, w swym odstępstwie, zamiast tego świętuje i czci choinkę, wymianę prezentów, jedzenie aż po chorobę, i sprawianie sobie rozrywek po szaleństwo.

Po tej dacie było kilka ostrzeżeń.

Kolejne ostrzeżenie zostało nam dane 18 lutego 1993 r.:

„Widzicie, nadchodzą dni, w których przygotowuję się do przybycia przez Grom i Ogień, lecz – ku Mojemu wielkiemu smutkowi – znajdę wielu z was nieświadomych i w głębokim śnie! Wysyłam do ciebie, stworzenie, posłańca za posłańcem, aby przeszył twą głuchotę, lecz jestem już zmęczony twoim oporem i apatią. Jestem zmęczony bardziej niż kiedykolwiek twoim chłodem. Jestem zmęczony twoją zarozumiałością i nieugiętością, kiedy chodzi o zgromadzenie się dla Jedności. Napełniliście Kielich Osłupienia, a teraz powodujecie, że się wylewa. Zatruci waszym własnym głosem sprzeciwiliście się Memu Głosowi, lecz nie pozostanie tak na zawsze. Wkrótce upadniecie, bo przeciwstawiliście się Mojemu Głosowi z powodu zwodniczych niedorzeczności waszych głosów. Oczywiście, Mój Kościół jest w ruinie z powodu waszego podzielenia się. (…) Ziemia zostanie wstrząśnięta i jak spadająca gwiazda zadrży w posadach, usuwając ze swych miejsc góry i wyspy. Całe narody zostaną unicestwione. Niebo zniknie jak zwój pergaminu, jak widziałaś to w swojej wizji, córko. Wielka agonia nadejdzie na wszystkich mieszkańców, a biada niewierzącym! Posłuchaj Mnie: jeśli ludzie mówią ci dziś: «Ach! Żyjący będzie miał Litość nad nami. Twoje proroctwa nie pochodzą od Boga, lecz z twego własnego umysłu», powiedz im: choć mówi się o was, że żyjecie, jesteście umarli, wasze niedowiarstwo potępia was. Ponieważ odrzuciliście wiarę w Mój czas Miłosierdzia i zabroniliście Moim rzecznikom rozpowszechniania Mojego Głosu, który miał ostrzec i ocalić Moje stworzenia…” (Orędzie z 18 lutego 1993, zeszyt 64)

Według naukowców, kiedy nastąpiło trzęsienie ziemi pod dnem morza, cała Ziemia zatrzęsła się, zatrzymała się na ułamek sekundy i wypadła ze swej normalnej osi. Wyspa Sumatra jak również inne wyspy przemieściły się o kilka metrów względem ich pierwotnego położenia. O jednej z nich sądzono, że całkiem zniknęła, ale została odnaleziona w innym miejscu.

Później, 7 lutego 2002 roku, ponownie przyszło od Boga ostatnie ostrzeżenie; poniżej jego fragment:

„Moje Królewskie Panowanie jest u samych waszych drzwi, lecz czy wy jesteście gotowi na przyjęcie Mnie?

Ze szczodrością i królewską rozrzutnością przygotowałem ucztę z duchowego pokarmu, aby ożywić waszego ducha. Kiedy tam byłem, czekając na was, aby was nakarmić Moją Ręką, aby was ocalić od śmierci, odmówiliście zbliżenia się. Z powodu waszej pogardy wobec prawdziwej metanoi (nawrócenia) i z powodu tego, że z wrogością odnieśliście się do Moich ostrzeżeń, poprzednie sceny jęków, jakie się rozegrały (11 września 2001 r.) są niczym w porównaniu z bolesnymi porankami, jakie macie przed sobą – z bolesnymi porankami, które przyciągniecie własną ręką. (…) [Wasze zbrodnie] zagrażają nie tylko Ziemi, lecz również stabilności całego kosmosu. (…) Dziś, z wysoka, z żalem patrzę, ile jeszcze waszych planów zwróci się przeciwko wam. Świat spożywa już owoce swego biegu – prowokującego przyrodę do konwulsyjnego buntu, który ściąga na was klęski naturalne – i sam siebie dusi z powodu waszych knowań.” (Orędzie z 7 lutego 2002, zeszyt 105)

Nasz Pan ostrzega nas, że, z powodu odstępstwa, narażamy kosmos – nie tylko Ziemię, lecz cały kosmos, prowokując naturę do buntu przeciwko nam.

Ale to nie wszystko, nasz Pan ostrzega nas o jeszcze gorszych wydarzeniach, które mają przyjść, jeśli nie zmienimy naszych serc i nie powrócimy do Boga. Pan mówi:

„Widzisz, córko, wkrótce objawię tak samo Moją Sprawiedliwość. Mój Plan ma określony czas. Również czas Moich miłosiernych wezwań jest ograniczony. Kiedy skończy się czas Miłosierdzia, ukażę wszystkim, dobrym i złym, że Moja surowość jest równie wielka jak Moje Miłosierdzie, że Mój gniew jest tak samo mocny jak łaskawość. Wszystkie rzeczy, przepowiedziane przeze Mnie, szybko się teraz wydarzą. Nic nie może być z nich odjęte…” (Orędzie z 19 lutego 1993, zeszyt 64)

7 stycznia 2008 roku nasza Pani obudziła mnie około 3.10 nad ranem i dała mi do zrozumienia, że w tym czasie Chrystus był atakowany. Przesłanie naszej Pani było takie, że jesteśmy bardzo blisko wydarzeń, o których zostały zapowiedziane, że ludzkość musi stawić im czoła i że są one u naszych drzwi; wydarzeń, które są sprowadzane przez podłość świata, egoizm, brak miłości, wydarzeń, które są wynikiem odrzucenia przez świat Bożego Słowa, ich złośliwości, obłudy i bezbożności.

Nasza Pani powiedziała, że Ziemia jest w niebezpieczeństwie i będzie cierpiała pośród ognia. Boży gniew nie może być już dłużej powstrzymywany i spadnie na nich, ponieważ człowiek odmawia zerwania z grzechem. Że Boże Miłosierdzie przez wszystkie te lata przyciągało tak wielu, jak to tylko możliwe do Niego, wyciągając Swe Ramię, by ich zbawić, lecz tylko nieliczni zrozumieli i posłuchali. Że Jego czas Miłosierdzia nie będzie trwał dłużej i nadchodzi czas, w którym każdy zostanie wypróbowany i ziemia zwymiotuje ze swego wnętrza rzeki ognia i ludzie tego świata zrozumieją swą bezwartościowość i bezradność w obliczu nieposiadania Boga w swych sercach. Bóg jest wierny i prawdziwy[1] w Swoim Słowie. Nadszedł czas, w którym dom Boga zostanie wypróbowany i ci, którzy odrzucili Jego Miłosierdzie zakosztują Bożego Ognia. (Tu zapytałam o ludzi Kościoła, którzy prześladują nas i pozostają ślepi na Jego Dzieła Miłosierdzia.) Nasza Pani powiedziała, że oni także doświadczą tego, na co zasłużyli.

Nasza Pani w dalszym ciągu mówiła o ofierze. Prosiła mnie, abym przypomniała każdemu, że Bóg, nasz Stwórca prosi nas, abyśmy o większe zaangażowanie dla Niego oraz że nie wystarczy być nawróconym, jeśli brakuje ofiary i regularnych modlitw; że jeśli ktoś mówi, że się nawrócił i że znalazł Boga przez „Prawdziwe Życie w Bogu”, to powinien ponosić więcej ofiar jako akt ofiarowania. Są liczne sposoby na okazanie Bogu miłości i wspaniałomyślności; że nikt nie może powiedzieć „my jesteśmy ludźmi prawdziwego życia w Bogu” bez okazywania ofiarniczej miłości; że ci, którzy prawdziwie kochają Boga są błogosławieni i nie powinni się lękać w tych dniach. Nasza Najświętsza Matka powiedziała, że ci, którzy trwają w obliczu trudności są błogosławieni; że Ona jest zadowolona ze wszystkich kapłanów (duchowieństwa), którzy dzielą się i promują te Dzieła Boże (jak Prawdziwe Życie w Bogu i którzy są otwarci na Ducha) i powinni pozostać ufni, ponieważ otrzymali specjalne łaski od Ducha Bożego i że dzięki Duchowi umocnili się w Panu i w odniesieniu do Jego planu zbawienia. Że Chrystus udziela im Swojego pokoju.

Wobec każdego, kto służy i kto składa siebie w ofierze, sąd, jaki ma nadejść przez ogień nie będzie tak surowy, gdyż w swoim duchu rozraduje się on wezwaniem Boga, który go doprowadził do życia.

Nasza Pani powiedziała, że wielu upadło, lecz wielu zostanie podniesionych. Wielu nie udało się utrzymać Słowa Boga umocowanego w swym sercu i przekroczyło Słowo, jakie zostało im dane nie tylko w orędziach „Prawdziwego Życia w Bogu”, ale także w Biblii. 28 listopada 2009 r. Pan wezwał mnie i przekazał mi modlitwę, którą miałam rozpowszechnić, prosząc nas, abyśmy się nią modlili i wypraszali Jego miłosierdzia. Oto, co powiedział nasz Pan: Zwróć się do Mnie Vassulo w ten sposób:

„Czuły Ojcze, nie wylewaj Twojego gniewu na to pokolenie, aby nie zginęło zupełnie.
Nie wylewaj na Twoje stado rozpaczy i cierpienia,
albowiem wtedy wody wyschną i natura zwiędnie.
Wszystko upadnie wobec Twojego gniewu nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

Żar Twojego Tchnienia podpali ziemię, zamieniając ją w ugór!
Ponad horyzontem ukaże się gwiazda.
Noc zniszczeje i popiół spadać będzie jak śnieg zimą,
pokrywając Twój lud niczym zjawy.

Miej Miłosierdzie dla nas, Boże, i nie osądzaj nas surowo.
Wspomnij na serca, które radują się w Tobie, a Ty – w nich!
Wspomnij na Twoich wiernych i nie dopuść, by Twoja Ręka spadła na nas z mocą,
W Twoim Miłosierdziu podźwignij nas raczej i umieść Twoje nakazy w każdym sercu. Amen”

14 kwietnia 2010 r. nastąpiła erupcja wulkanu Eyjafjällajokull[2] tworząc, jak wszyscy słyszeliśmy, chmurę popiołu. Przeprowadzono ewakuację z terenów wokół wulkanu. Niektórzy ludzie nagrywali filmy w pobliżu i nie można było normalnie widzieć na kilka metrów naprzód, ponieważ chmury popiołów unosiły się w atmosferze. Wszystko było szare i pokryte popiołem. Gospodarka lotnicza znalazła się w tragicznej sytuacji, ponieważ odwołano wiele lotów i straty sięgały milionów dolarów   dziennie. Owoce, ryby i inne produkty gniły w magazynach. Podróżni na całym świecie byli pozostawieni samym sobie.

Ten sam wulkan po ostatniej erupcji wiele lat temu[3] bez przerwy wydobywał z siebie popioły przez okres półtora roku. Gdy piszę ten artykuł, wciąż czekamy, aby zobaczyć kiedy to się zakończy.

A jednak, gorsze rzeczy przytrafią się ziemi, jeśli ludzie nadal, jak Faraon, będą ignorować znaki czasów i będzie już za późno.

14 kwietnia 2010 r. jasna „gwiazda” widziana była na horyzoncie na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych. To było spektakularne! Wiele filmów[4] zostało nagranych i możecie je zobaczyć w serwisie YouTube.

Bóg wiedział, że ten meteor zbliża się do Ziemi. Ktoś mógłby zapytać: dlaczego Bóg dał nam 28 listopada 2009 r. modlitwę, która wspomina o „gwieździe ponad horyzontem”? Sądzę, że było tak dlatego, że jeżeli modlilibyśmy się tą modlitwą (co uczyniliśmy), zachowałoby nas to od katastrofy. Z biegiem czasu pojęłam, że Bóg posiada pręt mierniczy[5] oraz że jest Bogiem, który słucha targowania się. Podobnie jak w przypadku Abrahama (eksperta od targowania się) oraz Sodomy i Gomory. Bóg powiedział do Abrahama, że jest gotów ocalić te dwa miasta, jeżeli znajdzie się tam choćby 10 dobrych ludzi. Jednak nie było żadnego z wyjątkiem Lota i jego rodziny. Bóg mierzy za pomocą swojego mierniczego pręta wszystko: mierzy naszą miłość, naszą wiarę, nasze modlitwy, nasze zachowanie. Naszą szczerość, nasze współczucie dla innych, naszą hojność, On mierzy swój czas miłosierdzia dla nas. Mierzy dany nam czas dla nawrócenia itd. i to, co wie na pewno to, że nie jesteśmy podobni do Abrahama, który wiedział, jak się z Nim targować. To fakt. Podobnie jak wie, że jesteśmy niczym pozbawione charakteru mięczaki, w naszych przyćmionych umsyłach nawet nie próbujemy się z Nim targować. On nawet wkłada w nasze usta słowa targowania się, abyśmy je wypowiedzieli! To znajduje się w modlitwie, którą nam dał 28 listopada 2009 roku! W przeciwnym razie, kto wie, czy ten meteor nie miał uderzyć w Ziemię i pokryć nas popiołami, gdyby tak się stało? On włożył w nasze usta słowa: „nie wylewaj na nas Twojego gniewu” dwukrotnie, w przeciwnym razie, gdyby Jego gniew wylał się, „wody by wyschły i natura zwiędła”. Tak, gdyby ten meteor uderzył w Ziemię, tej nocy wyrządziłby tego rodzaju szkody. Jak jest powiedziane w modlitwie, „żar zamieniłby ziemię w ugór”. Mógł uderzyć nocą wszędzie, nawet w jakieś większe miasto jak Chicago, na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych – jak mówiła modlitwa – „i popiół spadałby jak śnieg zimą, pokrywając Twój lud niczym zjawy”.

W tej modlitwie, o którą prosił Bóg, wkłada On w nasze niezdolne usta błagania: „miej Miłosierdzie dla nas, Boże, i nie osądzaj nas surowo”. Następnie, przypominając Mu o wiernych i tych, którzy Go miłują, aby chociaż tych wziął pod uwagę. Ta modlitwa została nam dana, aby z niej korzystać i targować się z Bogiem. Uczyniliśmy to. Tą modlitwą modlono się na całym świecie, ponieważ mamy grupy modlitewne na całym świecie. To była, powiedziałabym, modlitwa „targowania się”. To Bóg chciał od nas usłyszeć i przez to, jak wierzę, zmniejszył Swój gniew i – w Swoim miłosierdziu – siłę uderzenia takiego meteorytu. Wszystko zostało zmniejszone i wulkan w Islandii zaczął wyrzucać swoje popioły we wszystkie przestrzenie powietrzne Europy, na ponad tydzień paraliżując ruch lotniczy. Przedsiębiorstwa traciły miliony dolarów dziennie. Ludzie, ponieważ był to początek urlopów, tysiącami unieruchomieni, śpiący na lotniskach, szukający transportu naziemnego zabierającego całe dnie na dotarcie do celu. To nie była nieznacząca sprawa. W tym tygodniu zezwolono jedynie na kilka lotów, ale wciąż nie wiemy, jak długo ten wulkan może jeszcze wyrzucać pył i popioły oraz co się wydarzy.

Jak mówiłam wcześniej: możliwe, że to również było jedynie małym „aperitif” tego, co może się nam w rzeczywistości przydarzyć, preludium, jeżeli się nie poprawimy. „Danie główne” przewidziane jest na później. Z pewnością wielu ludzi na całym świecie żyje w apatii i w duchu letargu bez Boga. Schowali Boga do szuflady i upewnili się, że ją zamknęli i połknęli klucz. Żadnej możliwości otwarcia. Wielu duchownych zabrania Bogu przemawiać do Swojego ludu jak to czyni teraz, i także wiernym doradzają, aby nie słuchali, zabraniając im przychodzenia na spotkania Prawdziwego Życia w Bogu i w ten sposób uniemożliwiając im poznanie Bożej Woli. Nie są lepsi od uczniów Jezusa w swoim niedowiarstwu. Gdy Chrystus zmartwychwstał i „ukazał się Jedenastu”, jak mówi Biblia, „gdy siedzieli za stołem, wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16, 14-15).

Jak myślicie, co ponownie uczyni Jezus w stosunku do ich zatwardziałych serc oraz do ich niedowiarstwa? Czy pogratuluje im ich niedowiarstwa skrywanego pod pretekstem bycia roztropnymi: „Dobrze, świetnie spisaliście się w trzymaniu Moich wiernych z dala od słuchania Mnie!”? Nie, będzie im wyrzucał, w rzeczy samej, jak to czynił wobec Jego własnych uczniów.

18 lutego 1993 r. Bóg ostrzega nas mówiąc:

„Szósta pieczęć właśnie jest otwierana i zostaniecie wszyscy pogrążeni w ciemności, i nie będzie więcej oświetlenia, gdyż dym buchający z Czeluści będzie jak dym z ogromnego pieca: taki, że słońce i niebo pogrążą się w ciemności. I Moim Kielichem Sprawiedliwości upodobnię was do węży i żmij. Każę wam pełzać na brzuchu i jeść proch w tych dniach ciemności. Przygniotę was do ziemi, żeby wam przypomnieć, że nie jesteście lepsi od żmij... Będziecie się dławić i dusić waszymi grzechami. W Moim gniewie zdepczę was. (…) Gdy nadejdzie Godzina Ciemności, ukażę wam wasze własne wnętrze. Przenicuję zupełnie wnętrze waszych dusz. Kiedy zobaczycie waszą duszę tak czarną jak węgiel, nie tylko odczujecie smutek jak nigdy przedtem, lecz w straszliwej boleści uderzycie się w piersi mówiąc, że wasza własna czerń jest daleko gorsza niż otaczające was ciemności... (…) Sprawię, że życie ludzkie rzadsze będzie niż kiedykolwiek przedtem. Kiedy Mój gniew ustanie, wtedy ustawię Mój Tron w każdym z was i wspólnie, jednym głosem, jednym sercem i jednym językiem uwielbicie Mnie, Baranka.” (Orędzie z 18 lutego 1993, zeszyt 64)

Dany jest nam czas, po raz kolejny, aby pokutować zanim to proroctwo przyjdzie na nas. Chociaż Bóg mówi: „nic nie może być z niego odjęte”, możemy jednak zmniejszyć siłę tej plagi przez modlitwę, pokutę i przemianę życia tak, by prowadzić życie święte. Jesteśmy wezwani do prowadzenia Prawdziwego Życia w Bogu. Bóg może złagodnieć, dokładnie tak jak w przypadku Niniwy.

Orędzia Prawdziwego Życia w Bogu nie są proroctwami mrocznego fatum. Bóg daje nam je w tych czasach miłosierdzia, aby nas ukształtować. Stanowią wezwanie pochodzące ze wzniosłej Miłości Boga. Bóg nie pozwoli nam obrażać Jego Świętego Imienia w nieskończoność oraz żyć bezbożnie. To jest powód, dla którego przychodzi, w Swym miłosierdziu, by udzielić nam wielu ostrzeżeń.

Vassula

Tłum. z ang.: A. Sztramski


[1] Por. Ap 3, 14. (przyp. tłum.)

[2] Zob. http://www.boston.com/bigpicture/2010/04/more_from_eyjafjallajokull.html

[3] W styczniu 1823 r. (przyp. tłum.)

[4] Zob. http://www.youtube.com/watch?v=TKVgMfg4nE8

[5] Por. Ez 40-48. (przyp. tłum.)



[mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [czasopismo "Vox Domini"] [ostatnie zmiany] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [Prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [Ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]