VASSULA, JEJ MISJA I PODRÓŻE


Dyrektor Międzynarodowego Salonu Książki i Prasy w Genewie jest też wydawcą. Nazywa się Pierre-Marcel Favre. Wydawnictwo, jakie założył, zajmuje się przede wszystkim dziełami literackimi. Jednak oddziaływanie Vassuli w całej romańskiej Szwajcarii jest tak wielkie, że nie mogło to umknąć jego uwagi. P.-M. Favre poprosił więc Jacques’a Neiryncka, dziennikarza i profesora Politechniki Federalnej w Lozannie, o przeprowadzenie wywiadu z Vassulą tak, aby mogła z tego spotkania powstać książka. Po jej opublikowaniu wydawca znalazł sposobność, żeby przeprowadzić publiczną debatę i prezentację w Salonie Książki w Genewie, zapraszając do udziału w niej specjalnych gości.

O książce: «Zagadkowa Vassula»

1 maja ubiegłego roku (1997) wzięli udział w tym spotkaniu: Jacques Neirynck, który prowadził dyskusję, Vassula, ks. prof. René Laurentin oraz ks. Hubert Chatagny z diecezji Lozanna-Genewa-Frybourg, będący kapelanem więziennictwa oraz przedstawicielem biskupa dla kantonu Vaud, którego stolicą jest Lozanna.

Oto fragmenty tego spotkania:

Ks. Chatagny: Jestem nieskończenie wdzięczny Jacques’owi Neirynckowi za poczynienie starań w kierunku przeprowadzenia rozmów z Vassulą. Nie jest on ani teologiem, ani praktykiem pracującym w duszpasterstwie. Jest naukowcem. Usiłował słuchać, patrzeć i powiedział nam, co słyszał i co widział. Jestem wdzięczny, że mogłem, czytając książkę „Zagadkowa Vassula” – jedyną książkę, jaką do dnia dzisiejszego przeczytałem o Vassuli – odkryć mistyczne doświadczenie chrześcijańskie Vassuli. Bardzo mnie to poruszyło. Jej doświadczenie modlitwy, znaczenie jakie nadaje ona ubóstwu, nacisk, jaki kładzie na wypełnianie obowiązków stanu, uwrażliwianie nas na to, żebyśmy się nie identyfikowali z tym, co posiadamy... Mnóstwo rzeczy, ujawniających doświadczenie chrześcijańskie, pod którym w pełni się podpisuję. Nie brak we mnie jednak znaków zapytania w odniesieniu do tego, co ona nazywa „objawieniami”... To prawda, że od dwóch lat słyszałem słowa krytyki ze strony władz naszego Kościoła. Poruszam się w świecie tej władzy, bo jestem delegatem biskupa na kanton Vaud wraz z biskupem pomocniczym Pierre Burcher i słyszałem niemało słów krytyki. Ze swej strony chcę jednak sprecyzować, że Kościół nie wyraził potępienia, lecz ostrzeżenie. Chcę też wspomnieć o jednej sprawie, nad którą osobiście ubolewam, a mianowicie, że tego ostrzeżenia nie poprzedziło wysłuchanie ani wystarczające spotkania z Vassulą. Niemal nie było spotkań ani przesłuchań, zgodnie z tym, co mówi ta książka...

Vassula: Nie: „niemal nie było”, lecz: „wcale, w ogóle nie było”...

Ks. Chatagny: Zatem skoro Kościół zajął takie stanowisko, żałuję, że często uważa się on za posiadacza prawdy, reagując bardziej jako właściciel niż jako ojciec czy matka, którzy chcą być ze swoimi dziećmi. Życzyłbym sobie, żeby w Kościele przyjmowano raczej postawę Gamaliela... Książka wywołuje we mnie pewne pytania, wracam do tego, co mówiłem przed chwilą, o sens wiary, o sens życia wiarą. W książce odkrywam, że wiara jest w istocie problemem praktyki religii. Sądzę – w odniesieniu do doświadczenia, o jakim mówi ta książka oraz w odniesieniu do zachęty skierowanej do wiernych – że jest zbyt wiele w książce skoncentrowania się na praktykach religijnych. Przecież mogą one stać się mechaniczne, monotonne, lecz nie dotykać osoby, jej wnętrza...

Ks. R. Laurentin: Co się tyczy Notyfikacji, są w niej trzy ważne rzeczy. Po pierwsze, mówi się, że w pismach Vassuli są aspekty pozytywne. Zgadzam się z tym ja, zgadzają się z tym wszyscy. Po drugie, mówi się, że są w nich rzeczy dwuznaczne. No cóż, nim opublikowano Notyfikację, rzekłbym nawet na wiele lat przed nią, jako teolog wyjaśniłem [w moich książkach] to, co czytelnikowi mogłoby się wydać dwuznaczne i zostać źle pojęte. Dwuznaczność przestała zatem istnieć. To dlatego nadal mówię, iż nie mam powodu wycofać się ze sprzedaży moich książek, w którym wyrażam poparcie i wiarę w doświadczenie Vassuli – nikt zresztą tego ode mnie nie wymagał! – ponieważ robię przysługę Kongregacji Nauki Wiary wyjaśniając dwuznaczności, które trzeba było uściślić... Po trzecie, mówi się w Notyfikacji, iż Vassula nie powinna przemawiać w kościołach. To decyzja Kongregacji, powzięta w tym szczególnym przypadku. Vassula się do niej stosuje, gdy bowiem są kapłani nie znający tego wymogu, którzy mówią: „Przyjmiemy panią w naszym kościele”, ona odpowiada: „Nie, bo w ten sposób okażecie nieposłuszeństwo własnemu Kościołowi”. Oddaje ona przysługę Rzymowi i Kongregacji. Jej zachowanie jest więc bardzo uprzejme i mam nadzieję, że to dopomoże pewnego dnia w zorganizowaniu spotkania i w zrozumieniu, gdzie są te dwuznaczności, gdzie zaś ich nie ma, oraz jakie są owoce. O tym bowiem najbardziej się zapomina. Kościół oczywiście musi posiadać administrację. To trudna sprawa: administracja, finanse, stosunki międzyludzkie. Ale mnie, już doświadczonego wiekiem kapłana, interesuje jedna rzecz, którą należy w takim wypadku określić: jakie są owoce? Jak to się ma do prośby Chrystusa: „żeby mieli życie i mieli je w obfitości”? Jeśli obserwowałem Vassulę, to stało się tak z powodu ludzi, którzy wcale nie byli chrześcijanami, a stali się nimi dzięki Vassuli i postawili mi pytanie: „Co ksiądz o tym myśli?” Dlatego spotkałem się z nią i ujrzałem, że jej doświadczenie przynosi dobre owoce wśród ludzi... Zajmuje nas ekumenizm, który można określić ekumenizmem dialogu. Vassula doprowadziła – wypadałoby powiedzieć, że to nie ona, lecz Bóg – do stworzenia ekumenizmu, który polega na modlitwie, życiu, ekumenizmu, który wypływa z serca. Moim zdaniem, to wielka rewolucja dla ekumenizmu. Ona nie jest wcale w tym osamotniona. Sądzę, że ekumenizm albo oprze się na modlitwie i życiu albo w ogóle go nie będzie. I to dlatego myślę, że jest korzystniej nie nabierać podejrzeń, lecz łączyć dialog z życiem. Bo kiedy jest dialog, a nie ma wcielenia w życie, czemu on służy?

Vassula: Właśnie wracam z Izraela. W czasie pierwszej konferencji było na sali 80 żydów. To nie byli żydzi wierzący w Mesjasza, lecz żydzi, którzy przyszli posłuchać orędzi i pomodlić się, bo moje konferencje opieram na modlitwie. Zgromadzić się i wspólnie się modlić, to ekumenizm. Nie odróżniać, kto jest kim, lecz złączyć się na modlitwie. To jest nasze zadanie jako ludzi świeckich: wspólnie się modlić. Co do reszty, to zadanie Ducha Świętego, który doprowadzi do całkowitej jedności. My nie potrafimy się ugiąć, nie wiemy, co robić. To proste... Kiedy mieszkałam w Bangladeszu, tam, gdzie jest ogromne ubóstwo i także krańcowe zepsucie ukazał mi się Jezus. Podeszłam do okna i powiedziałam: „Spójrz, jak dziś żyje świat”. A On mi nie odpowiedział. Zrozumiałam, że to my doprowadzamy się do samozniszczenia, to my doprowadziliśmy nasz świat do stanu, w jakim jest dzisiaj, bo wpadliśmy w odstępstwo. Sami umieszczamy siebie na miejscu Boga, wszystkim chcemy kierować i zapominamy o uwielbieniu Boga. Gdybyśmy czynili przeciwnie, to znaczy gdybyśmy rzeczywiście byli ludźmi wierzącymi, gdybyśmy wypełniali Boże Prawo, wtedy nie byłoby takiej sytuacji. Mówię o całym świecie, nie tylko o jednym narodzie...

Ks. Laurentin: Vassula mówi o Bogu, ale przede wszystkim jest ona kimś, kto spotkał Boga. Mówi o tym w sposób przekonywujący i myślę, że to dlatego świadectwo Vassuli jest przyjmowane. Ona przypomina nam, że Bóg istnieje. On istnieje. Jak mówił do św. Katarzyny ze Sieny: „Ja jestem tym, który jest, a ty jesteś tą, której nie ma”. Takie stwierdzenie sprawia, że człowiek w sposób niesamowity dąży do Boga. A kiedy już się pojawia to fantastyczne pragnienie Boga, wszystko zmienia się w życiu. Już nie trzeba stawiać sobie tak wielu pytań. To wciąga... A jednak postawię Vassuli następujące pytanie: „Od dnia, w którym otrzymuje pani orędzia i kiedy niezbyt dobrze pani rozumiała, co się dzieje, co się zmieniło w osobistym życiu?”

Vassula: Spotkałam Boga nagle, niespodziewanie. Można głosić Boga, nauczać, mówić przez całe lata, aż do śmierci i nigdy Go nie spotkać... Tak dzieje się często. Nie ma wtedy we wnętrzu duszy żaru Ducha Świętego. Gdy mówi się, że kościoły pustoszeją, to być może ma związek z odsunięciem Ducha Świętego. Ten, kto głosi kazania, nie pozwala Mu działać w sobie dostatecznie. Wszystko zależy od działania Ducha Świętego. Co do pytania: odkryłam Boga, spotkałam Boga i to dlatego moje życie zmieniło się całkowicie. W orędziach, jakie otrzymuję, czytelnicy odkrywają Boga – i ja przeszłam tę samą drogę – i spotykają Go jako Osobę. Osobę, a nie jakiś Abstrakt. Bo ludzie dziś mają następujący problem: kiedy się modlą, zwracają się do Boga, ale jako kogoś abstrakcyjnego i nie wiedzą, że On ich słucha. Tymczasem w orędziach, jakie nam przekazał bezpośrednio, pouczył, że On jest. Jest i słucha nas. To Osoba Boska, zatem pozwala się wzruszyć. Trzeba nie tylko spotkać Boga, ale i poznać Go.

Ks. Chatagny: Jestem wdzięczny, że pani to powiedziała. Sądzę, że nasze kazania są często puste, bo właśnie nie są zanurzone w klimacie modlitwy i osobistego spotkania z Bogiem. Zresztą kto z nas może powiedzieć, że jest wystarczająco zanurzony w Bogu, że dość się nasycił u tego źródła? Sądzę, że to bardzo ważne, co pani mówi w odniesieniu do naszej epoki. Ludzkość jest niesamowicie spragniona duchowości i Boga, tak... całkiem krótko: Boga...

Komentarz dyrektora «Stella Maris»
Wysiłki ojca O’Carrolla, ks. Laurentina, Stowarzyszenia „Prawdziwe Życie w Bogu” oraz osób i środowisk, które orędzi otrzymywanych przez Vassulę nie oglądają przez deformującą lupę, lecz w prawdzie, zaczynają przynosić owoce. Pocieszające jest stwierdzenie, iż przedstawiciel biskupa, ks. Chatagny, przyjął w tych okolicznościach postawę tak rozumową, jak i chrześcijańską. Można ją postawić za przykład. Piastując odpowiedzialne stanowisko w Kościele w Genewie, choć wypowiedział się we własnym imieniu, to jednak miał odwagę przybyć, był szczery i lojalny. Nie postawił na pierwszym miejscu swego prestiżu i autorytetu, lecz szanując rzeczywistość doszedł nawet do ubolewania, że Kongregacja Nauki Wiary wydała Notyfikację bez spotkania się z Vassulą oraz bez wysłuchania jej. Pozostaje nadzieja, że wspomniana Kongregacja będzie potrafiła wyciągnąć wnioski ze swej decyzji pośpiesznej i nieszczęśliwej oraz że w przyszłości będzie się bardziej liczyć z godnością ludzką, jaką Kościół Powszechny ma zadanie głosić... Nie tylko zresztą głosić, lecz i szanować.

André Castella (Stella Maris czerwiec 1997, str. 29-31 Przekład z franc. : E. B.) "Vox Domini" 4/98, str. 7-8


k02.gif (967 bytes) Vassula o swoim charyzmacie
k02.gif (967 bytes) Kasety audio
k02.gif (967 bytes) Kasety video
k02.gif (967 bytes) Całość Orędzi (on line)
k02.gif (967 bytes) Witryna Międzynarodowego Stowarzyszenia "True Life in God"

[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]