
Matka Eugenia Ravasio i Ojciec Przedwieczny
Pewnego dnia wszyscy będą mówić o OJCU
NARODZINY
Matka Eugenia pochodziła z rodziny bardzo ubogiej. Przyszła na świat w szóstym miesiącu
ciąży: 8 września 1907 r. Długo była maleńka, wątła, nie potrafiła mówić.
Pewnego dnia, jej dziadek, mężczyzna pobożny, podjął decyzję o odbyciu pielgrzymki
do Matki Bożej z Varese. Doszedł tam o północy. Zwracając się z ufnością do Maryi
poprosił ją o uzdrowienie dziecka lub o wzięcie go z tego świata.
Mała Bettina (Elżbieta) przebywała w tym czasie z rodziną w San Gervasio. Ujrzała
przy sobie nagle Panią, ubraną na czarno, która powiedziała jej, żeby poszła pokazać
się swej mamie. Poszła więc do rodziców, którzy wpadli w zachwyt, gdyż dotąd nigdy
nie schodziła ze swego maleńkiego, prostego posłania. Bettina bez pomocy wróciła do
swego pokoju. Rano zaś ta sama piękna Pani poleciła jej wyjść na spotkanie dziadka,
dochodzącego już do kościoła po owocnej pielgrzymce. Dziadek na jej widok poprosił
proboszcza, aby zadzwoniły dzwony i aby zaśpiewano litanię ku czci Matki Bożej.
Bettina dopiero co zaczęła mówić, a przecież dziadek twierdził, że słyszał jak śpiewała
litanię po łacinie.
PIERWSZA KOMUNIA
Do pierwszej Komunii przystąpiła w maju 1913 r. Bardzo wcześnie. Proboszcz bowiem,
przyjmując dzieci, pomylił Bettinę z jej kuzynką. Widząc potem dziewczynkę, która
stojąc nie przewyższała innych, klęczących, wahał się nieco. Kiedy Bettina
uczestniczyła po raz pierwszy w sposób pełny w Eucharystii, odczuła ogromną radość
i niezmierną miłość do Jezusa. Proboszcz przyjął ją więc na naukę katechizmu i
przygotował do bierzmowania w 1914 r.
WIEK DORASTANIA
Felicyta, jej mama, zaczęła chorować. Bettina, jako jedyna córka, szybko musiała zacząć
chodzić do pralni. Robiła to 2 razy w tygodniu. Z ciężkim koszem na wątłych
ramionach, który wywołał deformację pleców, widoczną już przez całe życie odbywała
półgodzinną wędrówkę. W zimie z mrozu puchły jej ręce. Inne kobiety, widząc jej
wysiłki przekraczające siły, pomagały przy praniu najcięższych rzeczy.
Ponieważ w domu było siedmiu mężczyzn, Bettina miała swój oddzielny pokój. Nocą
odczuwała silny lęk, dlatego ojciec wykonał dla niej wnękę, przy łóżku. Wkładał
do niej figurkę Matki Bożej w dziecięcej postaci, która na nią patrzyła. Jednak lęk
nigdy jej nie opuścił.
Jej ziemska matka, choć dobra, była jednak nadmiernie skłonna do karania dziecka. Jej
ucieczką był więc dziadek Piero, jedyny w rodzinie, który usiłował zrozumieć małą
Bettinę.
Dziadek Piero dawał jej też wzór szczególnej pobożności. Na przykład - jak wspominała
później - pewnego dnia pracował w polu, w skwarze słońca. Bettina poszła zaczerpnąć
wody i zaniosła mu ją, chcąc, żeby zaspokoił pragnienie. Dziadek udawał, że pije,
ale wylał w końcu całą wodę na ziemię. Powiedział do jej: "Widzisz, Bettino,
od czwartej rano cały czas koszę i nie miałem w ustach ani kropli wody, ale dusze w czyśćcu
cierpią dłużej niż ja. Dałem się im napić."
Od tego dnia i ona zaczęła otaczać dusze czyśćcowe szczególną troską.
DŁUGIE DNI PRACY
Wkrótce do wielkiej pracy w domu doszła praca w polu. Bettina nie miała więc możliwości
się uczyć. W dniu egzaminów jej koleżanki zdały, ona - nie! Nie było końca łzom.
Zasnęła na schodach, płacząc. Śniła, że Pan otarł jej łzy mówiąc: "Nie płacz
już... Będę teraz i zawsze twoim nauczycielem i będziesz wiedzieć jedynie to, czego
Ja cię nauczę."
Miała 12 lat kiedy zaczęła chodzić do fabryki Crespi. Półtorej godziny drogi, potem
9 godzin tkania. W jednym tygodniu - wymarsz o 4 rano, w drugim - powrót o północy.
Posiłek - mamałyga. Ojciec dodawał 3 liry na czekoladę... Tak minęło 8 lat pracy w
fabryce oraz innej, wykonywanej w ukryciu: Bettina przygotowywała swą wyprawę do
klasztoru.
I nadszedł dzień, w którym oświadczyła: "Ojcze, chcę zostać zakonnicą".
Matka spoliczkowała ją. Ojciec zaś stwierdził jedynie: "Nie masz wyprawy, nie
masz posagu".
Bettina odkryła wtedy swój sekret: "Dzięki lirom, jakie mi dawałeś na czekoladę,
zaoszczędziłam 10 tysięcy i wyprawa jest gotowa". Ojciec wyraził więc swą zgodę.
Matka zaś ostrzegła ją: "Wiedz, że idziesz do klasztoru, gdzie są same kobiety.
Czy są ubrane na czarno, na biało, czy na niebiesko, w obojętnie jakim zgromadzeniu, jeśli
chcesz być z nimi szczęśliwa nie odzywaj się i bądź dobra dla wszystkich. Mówiąc,
mogłabyś kogoś źle do siebie nastawić. Milczenie cię ocali. Kiedy raz przekroczysz
próg tego domu, już do niego nie powrócisz. To nie będzie już twój dom." Tak się
stało. Siostra Eugenia nigdy więcej go nie ujrzała.
W 10 lat później przygotowywała się do odpłynięcia do Algierii. Usłyszała nagle,
jak otwarły się drzwi do jej pokoju i jak błyskawica dosięgnął ją głos matki:
"Żegnaj, Bettino!". Na statku otrzymała telegram zawiadamiający ją o jej śmierci.
Nie widziała jej od 1927 roku. Jest Wielki Piątek. Umarł Jezus. Umarła matka...
ZAKONNICA
Bettinę przyjął Instytut Misyjny Matki Bożej od Apostołów, założony w Lyonie w
1868 roku. Nowicjat otwarto w opuszczonym zamku w Bordello w prowincji Varese, we Włoszech.
To tam się udała. W nocy - szczury przyprawiały postulantkę niemal o śmierć ze
strachu, za dnia - przerażały ją... żmije gnieżdżące się w ogrodzeniu, gdyż to
jej kazano usunąć bluszcz, który je obrósł.
Po 2 roku nowicjatu - nastąpiło wahanie, czy dopuścić ją do ślubów. Była słaba,
szczupła, chora, niezbyt wykształcona. Nie otrzymała więc nawet pozwolenia, aby
przygotowywać swój welon! A przecież ta siostra, która miała tak wiele kłopotów z
nauką francuskiego, która nie potrafiła ani haftować, ani gotować, wniknęła - nawet
nie zdając sobie z tego sprawy - w najgłębszą tajemnicę życia Trójcy Świętej.
Kiedy byłą dorastającą panienką, Pater Noster wydawało się jej modlitwą zbyt długą.
A ten Ojciec, uwidoczniony na obrazie, nad jej łóżkiem, budził jej tak wielki lęk, że
bała się znaleźć kiedyś w Jego raju. Współczuła Jezusowi, że ma tak surowego
Ojca.
Wolała więc odmawiać: Ave Maria. Rzucała się w objęcia Maryi, która niosła ją do
Serca Jezusa. On zaś dawał jej pojąć, że człowiek nie zna wielkości, słodyczy,
ojcostwa, cierpliwości, miłosierdzia, czułości, macierzyńskiej uwagi, uważnej łaskawości,
jaką Ojciec darzy każdego z nas. Ojciec dał nam Syna. Jezus przyszedł po to, żebyśmy
poznali Ojca, pokochali Go i otoczyli chwałą. Nauczył nas, jak dojść do Ojca
przechodząc przez Niego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.
WELACJA
Mimo trudności s. Eugenia nałożyła welon 8 grudnia 1931 r.: na jeden rok. Po tej
uroczystości została odesłana do macierzystego domu w Venissieux, w pobliżu Lyonu.
Tu spoczywał na niej obowiązek sprzątania, palenia w piecu, zajmowania się garderobą
przełożonych. Spotkała się z atmosferą głębokiego podzielenia. Ponieważ była
znieważana, z konającą duszą ukrywała się w Ojcu, za przykładem Jezusa w Getsemani.
To w tym czasie poznała trzy wezwania:
Boski Ojcze, słodka Nadziejo naszych dusz, bądź znany, czczony i kochany przez
wszystkich ludzi!
Boski Ojcze, nieskończona Dobroci objawiająca się wszystkim narodom, bądź znany,
czczony i kochany przez wszystkich ludzi!
Boski Ojcze, dobroczynna Roso dla ludzkości, bądź znany, czczony i kochany przez
wszystkich ludzi!
DO OJCA PRZEZ JEZUSA
W obliczu podziałów w domu zakonnym s. Eugenia utworzyła wraz z innymi pięcioma
siostrami różnych narodowości Stowarzyszenie uprzejmości, którego dewizą było:
"Do Ojca przez Jezusa, w Duchu Świętym, przez Maryję". Oczywiście nie
spodobało się to nieprzyjacielowi dusz, który - poprzez przełożonych - upokarzał ją,
dokuczał i umartwiał. Pod ich wpływem nawet spowiednik Zgromadzenia odmówił
spowiadania s. Eugenii. Pozwolono jej jednak poprosić o spowiedź proboszcza.
Proboszcz Deloudes zrozumiał ją i wziął w obronę. Wezwany pewnego dnia, aby jej
udzielić Komunii św. podzielił ją na dwie części. Jedną zachował na stałe przy ołtarzu
Matki Bożej. Płonęła przy niej świeca i nie jedna prośba została tu wysłuchana.
Trwało to aż do śmierci kapłana. Przełożeni nie podzielali jego pozytywnej opinii i
obrony siostry Eugenii.
Po naradzie osąd był jednogłośny: musi odejść. Otrzymała walizkę, pieniądze i
polecenie odjechania pociągiem o 22.00. Odebrano jej welon i habit. Gdy przekraczała próg
klasztoru spotkała proboszcza. Zaskoczony zapytał ją, dokąd się wybiera. Podjął
rozmowę z przełożoną generalną, z przełożoną domu. Po długich dyskusjach oddano
s. Eugenii welon i habit oraz pozwolenie udania się do swej celi. Szatan przegrał i tę
walkę.
Siostra Eugenia żyła i pracowała dalej w milczeniu i głębokiej zażyłości ze swoim
Bogiem, otrzymując w dniu 1 lipca 1932 r. w święto Najświętszej Krwi otrzymała Przesłanie
Ojca (zob. Vox Domini nr 10/95).
NOWA PRZEŁOŻONA GENERALNA
W końcu wygasł 12-letni mandat przełożonej generalnej. Zastąpiła ją s. Ludwika,
niewiasta autentycznej wiary i prawdziwej pokory, jedyna, która zrozumiała wielkość
duszy s. Eugenii. Nowa przełożona okazała jej zaufanie i poprosiła, aby jej pomogła w
obowiązkach, pozostając przy niej. Sama pozwoliła się kierować zasadą bycia "Córką
w Synu na chwałę Ojca". Wytrwała w tym aż do śmierci.
1933: ŚWIĘTY ROK ODKUPIENIA
Orędzie zostało przekazane. Chwała Ojca zaczęła jaśnieć i rozszerzać się. Po
kilku tygodniach od wyboru matki Ludwiki s. Eugenia zaczęła jednak chorować. Gorączka
nie opuszczała jej przez cały rok 1933. Rok ten przeżyła sama ze swym Bogiem i w
okrutnych cierpieniach... ale w jakim szczęściu zarazem! Jej pożywieniem była odrobina
osłodzonej wody i Eucharystia. Pod koniec roku ważyła zaledwie 27 kilogramów. Fakt ten
wywołał wielką wrzawę pośród sióstr i odpowiedzialnych za Instytut, włączywszy
biskupa. Aby się upewnić, że wszystko to było dziełem Boga, s. Eugenię oplotła
istna sieć. Wszystko to dla przekonania się, że nic nie jadła w ukryciu. Trwało to
365 dni.
MISTRZYNI NOWICJATU
W r. 1934 całkowicie zdrowa s. Eugenia podjęła swe obowiązki. Klimat wokół jej osoby
zmienił się. W lipcu została wybrana do Rady Głównej, w październiku zaś została
niespodziewanie mistrzynią nowicjatu!
Pewnego dnia zamiatała korytarz. Podeszła do niej matka generalna i zaprowadziła ją do
25 nowicjuszek. Otwarła drzwi i przedstawiła ją, mówiąc: "Oto wasza nowa
mistrzyni. Udzieli wam pouczenia." Wyszła i zamknęła drzwi. S. Eugenia, która
przecież nigdy nie nauczyła się zbyt dobrze mówić po francusku, mimo to mówiła
przez 3,5 godziny o "Eucharystii - znaku jedności".
Nowicjuszki pilnie notowały. Pierwsza konferencja s. Eugenii stała się przedmiotem
rozważania i zachwytu jeszcze na długi czas. W mrokach rozbłysło więc dla niej światło.
Jednak była to tylko chwila wytchnienia, której udzielił jej Ojciec nim rzucił ją w
inne bitwy. Nadzwyczajne wydarzenia dotyczące jej, niebywałe wyczucie religijne, którego
daje dowody, skłoniły bowiem władze Kościoła do rozpoczęcia badania.
TRUDNE BADANIE
Skład Komisji został ustalony w r. 1935: wikariusz generalny Guerry, Caillot - biskup
Grenoble, jezuici Alberto i August Valencin, dwóch lekarzy, w tym jeden psychiatra.
Szybko rozpoczynają się niekończące się przesłuchania, straszenie, nagany, bez
przerwy ponawiane oskarżenia. Traktują ją jak heretyczkę, straszą, że zostanie odesłana
do wiezienia do Włoch. Siostra ogranicza się do milczenia. Ekspertom nie udaje się
doprowadzić jej do odwołania czegokolwiek. Kończą się więc przesłuchania, jednak
Matka Ludwika otrzymuje polecenie odprowadzenia jej do kliniki sióstr św. Wincentego ŕ
Paulo. Komisja, która postawiła sobie za cel zbadanie pochodzenia otrzymanego przez nią
Orędzia Boga Ojca, postanawia pozostawić ją w tym szpitalu dla kobiet tak długo,
"aż powie prawdę". Odbierają jej habit, welon, pozbawiają Komunii św.,
zakazują medytacji i odprawiania drogi krzyżowej.
W wigilię Bożego Narodzenia, kiedy oczekuje na świeckie ubrania i przygotowuje się do
wyjazdu do włoskiego więzienia, odwiedza ją Matka Ludwika. To spotkanie wywoła u nich
obu obfite łzy. To proboszcz nakazał przywiezienie s. Eugenii do klasztoru. Ciesząc się
z powrotu do swego klasztoru całuje mury celi.
27 grudnia 1935 nakładają na nią - jako karę kanoniczną - obowiązek udania się do
innego domu. Jest posłuszna. W dwa tygodnie później na polecenie swego biskupa wyjeżdża
do Pommiers. Biskup Guerry zapowiada jej, że badania i doświadczenia zostaną ponowione.
Pociechą jest dla niej zwierzenie Matki Ludwiki, która - w dniu, w którym Eugenia została
poddana ostatniemu przesłuchaniu i zadecydowano o jej zamknięciu w szpitalu - ofiarowała
swe życie dla Chwały Ojca. "Czuję - powiedziała do s. Eugenii - że moja ofiara
została przyjęta." Generalna nie poprzestała na tym, lecz poleciła też
namalowanie obrazu przedstawiającego Boga Ojca z Dzieciątkiem Jezus.
Stopniowo i w samej komisji dochodzi do niezwykłej przemiany. Biskup Guerry pisze pracę
"Ku Ojcu". Doczeka się tłumaczenia jej na szesnaście języków! O. August
Valencin pisze "Radość w Ojcu". Jeden z jego uczniów komponuje śpiew
"Ojcze, Twym Imieniem jest czułość". Jednak dopiero w 10 lat później
komisja przekazała pokaźną dokumentację biskupowi Caillot, co pozwoliło mu wydać
orzeczenie pozytywne, łaskawe dla s. Eugenii i wszystko złożono w Rzymie.
ŚMIERĆ MATKI LUDWIKI
Matka Ludwika umiera w ramionach s. Eugenii 9 lutego 1936 wyznając jeszcze: "Wierzę,
że Ojciec zostanie otoczony chwałą".
Sytuacja w Zgromadzeniu jest trudna. Sekretarka Instytutu jest chora, a wszystkie
asystentki - zaawansowane wiekiem. S. Eugenia, jako główna pomocnica zmarłej
Generalnej, musi więc praktycznie zupełnie sama przygotować Kapitułę generalną, aby
umożliwić wybór nowej przełożonej.
SIOSTRA EUGENIA - PRZEŁOŻONĄ GENERALNĄ
I tak 7 sierpnia 1936 to s. Eugenia zostaje wybrana Matką Generalną. Jest to dzień
szczególny. Zgodnie z wolą Matki Ludwiki, tak jak życzył sobie tego Bóg Ojciec
przemawiając do s. Eugenii, 7 sierpnia już od trzech obchodzi się święto ku czci Boga
Ojca. Dzieje się to w nowicjacie oraz w licznych domach Instytutu. Dlaczego akurat 7
sierpnia? Ponieważ jest to dzień, który następuje po Przemienieniu, w którym Ojciec
dał słyszeć Swój głos na Taborze: "Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam
upodobanie. Jego słuchajcie!" (Mt 17,5).
W czasie podróży do Rzymu biskup Grenoble otrzymuje od Papieża zgodę, aby zakonnice
Matki Eugenii nazywano "Córkami Ojca". Matka Eugenia rozpowszechnia pisma poświęcone
Ojcu, wygłasza konferencje. Jako nowa przełożona udaje się do Rzymu i przedstawia się
kardynałowi Biondi, który decyduje o:
- zakazie mówienia o Ojcu oraz zakazie świętowania Jego uroczystości;
- likwidacji wszystkich przejawów czci do Ojca ustanowionych przez Matkę Ludwikę.
Kardynał tak wyjaśnią swą myśl:
"Lepiej będzie jeśli to jezuici, dominikanie lub franciszkanie wprowadzą w Kościele
ten kult. Zostanie wtedy lepiej przyjęty, niż gdyby go przedstawiła jakaś
zakonnica."
Matka Eugenia podporządkowuje się. Obowiązki Generalnej będzie pełniła przez 12 lat,
do 1947 r.
SIOSTRY MATKI BOŻEJ APOSTOŁÓW
Siostry prowadzą nadal życie religijne i apostolskie. Ich wzorem jest Maryja w
Wieczerniku. Ich dewizą: "Z Maryją Matką Jezusa". Ożywia je dziecięca ufność
do Ojca. Postulat trwa 6 miesięcy, nowicjat 2 lata. Szkoła zawodowa, jaką prowadzą,
umożliwia im uczenie biednych kobiet przeróżnych umiejętności. Matka Eugenia otwiera
nowicjaty w licznych krajach misyjnych: Dahomey, Wybrzeże Kości Słoniowej, Nigeria,
Algieria, Liban...
SPOTKANIE Z RAOULEM FOLLEREAU
W 1940 roku oficer Raoul Follereau ścigany przez Niemców znajduje schronienie jako
ogrodnik w klasztorze Matki Eugenii. Po wojnie stanie się znanym na całym świecie
apostołem trędowatych. Nastąpiło to pod niewątpliwym wpływem Matki Generalnej.
NIECH POJMIE, KTO POTRAFI
Na koniec badania diecezjalnego, dokumentacja z korzystnym i przychylnym wynikiem została
- jak pamiętamy - odesłana do Rzymu. Po jakimś czasie sama Matka Eugenia zostaje
wezwana do Rzymu przez Święte Oficjum (obecnie: Kongregacja Nauki Wiary - przyp. tłum.).
Zostaje jej przypomniany i utrzymany w mocy zakaz mówienia o Bogu Ojcu i szerzenia Jego
kultu. Zakazuje się jej zachowania choćby linijki z tego, co napisała, pod karą
ekskomuniki. Nie wolno jej o tym mówić ani spowiednikowi, ani kierownikowi duchowemu, którego
zresztą ma odtąd unikać... Następnie zostaje wezwana przez Kongregację Krzewienia
Wiary. Nie ma tu już biskupa Guerry, który mógłby ją obronić. Zostają jej - jako
przełożonej Generalnej - przedstawione do wyboru do podpisania dwie dymisje z pełnionej
funkcji... Z miłości do Boga wybiera tę, która bardziej ją upokarza. Podpisuje:
"Marna siostra Eugenia".
Wychodzi i udaje się do kościoła św. Andrzeja delle Fratti, w którym Maryja ukazała
się nawróconemu żydowi Alfonsowi Ratisbonne. Tu oddaje Bogu pełnione dotąd obowiązki,
ofiarowując "to małe ziarno cierpienia", aby mogło z niego wyrosnąć drzewo
jedności chrześcijan.
"Ja wiem - mówi - że będzie się usiłować zniszczyć to ziarno, ale pewnego dnia
powstanie, jaśniejąc w świecie i w sercach. Od Ojca świętego do ostatniego wiernego
wszyscy będą mówić o Ojcu, który jest i będzie zawsze Alfą i Omegą naszego życia,
naszej wewnętrznej jedności, jedności w rodzinach i w Kościele".
Odnawia swe ofiarowanie się Maryi i pozbawiona wszystkich funkcji udaje się do Marino,
do jednej ze swoich fundacji.
PRZEŚLADOWANIA TRWAJĄ
W klasztorze tym zostaje jej powierzona na dwa lata piecza nad sierotami. Otacza ją
jednak atmosfera nieufności. Słyszy pod swym adresem wiele przykrych uwag, ale milczy.
Potem wysyłają ją do Palermo. Tu zajmuje się przychodnią i uczy religii. Siostry nie
akceptują jej, a spowiednik Wspólnoty nakazuje jej spalenie pism Ojca. Matka Eugenia
posiada jeszcze tylko jedną kopię, która - wobec takiego polecenia - ginie w piecu.
Następnie wzywa ją arcybiskup Ruffini. Stwierdza: "Kiedyś była siostra kamieniem
węgielnym Instytutu, teraz jest siostra kamieniem zawadzającym, kłodą. Proszę zostawić
Instytut Matki Apostołów i założyć inny, Instytut Jedności. Daję na to jeden miesiąc
czasu, w przeciwnym razie opuści siostra Palermo."
Ponieważ listy z prośbą o zgodę na założenie nowego zgromadzenia pozostają bez
odpowiedzi s. Eugenia zostaje wysłana do Holandii, gdzie czeka na zwolnienie ze złożonych
przez nią ślubów w Instytucie. Otrzymuje je pod koniec roku wraz z listem, jaki ma doręczyć
biskupowi. List, którego treści nie zna, zakazuje założenia przez nią nowego
zgromadzenia Jedności.
Kiedy w r. 1953 wraca do Włoch, musi poddać się leczeniu w szpitalu. Zostaje równocześnie
zobowiązana do odesłania do Palermo habitu, welonu i obrączki. W zamian za to otrzymuje
walizkę, w której znajduje się bluzka bez rękawów, krótka spódniczka i inne "światowe"
wyposażenie. Oto na co zamieniono jej posag, którego przygotowanie zajęło jej 8 lat
bardzo ciężkiej pracy. Zwrócono jej też 16 tysięcy lirów, które w sumie wniosła do
Instytutu. Dzięki tym pieniądzom płaci za leczenie i kupuje materiał na uszycie
stosownej sukni.
Wysłanniczka z Palermo udaje się z nią do biskupa, który powiadamia ją o otrzymaniu
listu Świętego Oficjum. Po jego lekturze oświadcza jej: "Niech siostra czyni dobro
i kontynuuje swą pracę!" Oto zachęta, która ma jej wystarczyć do pracy w
dzielnicy ubogiej, pozbawionej światła, kościoła, mieszkania...
NOWE DZIEŁO
W tej sytuacji Matka Eugenia postanawia wyjechać do Francji, w której spotyka się ze
wspaniałomyślnymi przyjaciółmi z dawnych czasów. Wracając na południe Włoch ma już
więc dość pieniędzy, aby zakupić 5 ha terenu. Kiedy dochodzi do podpisania aktu własności,
jedna z sióstr z Palermo prosi, aby jedynie jej imię figurowało jako właścicielki, w
przeciwnym razie biskup nie zgodzi się na stworzenie planowanego dzieła. Matka Eugenia
zgadza się sądząc, że spełnia polecenie biskupa.
Dzieło się rozrasta, trwa budowa kościoła w mieście, z którego biskup został
wygnany kamieniami, a mury pokrywają napisy: "Śmierć księżom i zakonnicom!"
A jednak - okazując miłosierną miłość - Matka Eugenia zdobędzie ubogich. Marzy
jeszcze o otwarciu nowicjatu w Mediolanie. Postanawia jednak w tej sprawie zasięgnąć
rady u Ojca Pio. Na zakończenie Mszy św. słyszy jego głos mówiący: "Po co
Mediolan lub Genua? Jedź do Rzymu! Moi duchowi synowie ci pomogą!"
DOŚWIADCZENIA, KTÓRE NIE MAJĄ KOŃCA
Po wielu nowych bolesnych doświadczeniach Matka Eugenia znajduje się w końcu w Rzymie,
w Anzio: sama i chora. Zajmuje się grupą 40 dzieci. Zwraca się do Chrystusa ukrzyżowanego
i słyszy: "Na co się skarżysz? Masz chociaż szatę. Mnie przybito do krzyża
nagiego."
Mogłoby się wydawać, że jej cierpienie i upokorzenie - u którego źródeł było
przekazanie jej słow Boga Ojca - osiągnęło już szczyt. Tymczasem są przed nią
jeszcze nowe doświadczenia. I tak pewnego dnia wieczorem ktoś dzwoni do drzwi jej
mieszkania. Przed bramą stoi policyjny furgon.
- Elisabetta Ravasio?
- To ja.
Policja zabiera ją do Rzymu. Nie wie, dlaczego, przecież nie czyta gazet! A to na ich
pastwę została wydana tego ranka. Napisano o niej: "Zakonnica - miliarderka"!
Samochód policyjny zatrzymuje się przed więzieniem Rebilla. Matka Eugenia spędzi w nim
4 miesiące, w większości w izolatce. Na początku spoglądają na nią z
zaciekawieniem. A ponieważ każdego dnia udaje się na mszę św. niektóre więźniarki
zaczynają jej towarzyszyć. W końcu wszystkie przystępują do sakramentu spowiedzi.
Opuszczając to miejsce powie s. Eugenia szczerze: "Chętnie bym tu została. Nigdy
nie byłam tak szczęśliwa, jak w więzieniu."
O co ją właściwie oskarżono? O stworzenie nowego zakonnego Instytutu Jedności. Jego
celem miało być rzekomo osiąganie niedozwolonych korzyści materialnych przez wyłudzanie
pieniędzy i żebranie pod pretekstem religijnym. Nałożono na nią karę w wysokości
100 milionów lirów.
Oto całe burzliwe życie zakonnicy, której Bóg Ojciec zechciał powierzyć Swe słowa
dla całej ludzkości. Wszystkie te prześladowania - które spadły na wybrane przez Boga
narzędzie - zaciążyły tak mocno na tworzącej się wspólnocie, że pozostawała ona
ukryta. Trwało to aż do śmierci założycielki, w dniu 10 sierpnia 1990 r. Kilka
zakonnic kontynuuje jej dzieło w oczekiwaniu na realizację danych jej obietnic. Ogłoszenie
Roku 1999 Rokiem Ojca przez Papieża Jana Pawła II zdaje się być dobrą ich zapowiedzią.
Unitas in Cristo ad Patrem via del Cinema, 16 00040 Anzio (Roma). Tel.: 0039069873405
Przekład z franc.: E. B. za zgodą Ed. du Parvis z pisma "Stella Maris" nr 351
oraz 353.
Pełny tekst Orędzia Boga Ojca (42 str.), opublikowany przez nasze Wydawnictwo, dostępny
jest za ofiarę (przeznaczoną na pokrycie kosztów druku i wysyłki pocztowej) pod
adresem:
Vox Domini, 43-190 Mikołów, skr. poczt. 72. Tel.: (032) 584-228 od 9.00 do
12.00.
Obraz Boga Ojca namalowany według wskazówek Matki Eugenii oraz wersja on line
[powrót do strony
głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie
zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site
strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"]
[e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]