
Odszedł nasz przyjaciel
Apostoł Matki Bożej Różańcowej
W niedzielę, 4 września 2005, w godzinie
Apelu Jasnogórskiego, narodził się dla Nieba Anatol Kaszczuk, senior Legionu
Maryi. Odszedł do Domu Ojca nasz kolejny wielki Przyjaciel...
Urodził się w 1912 r., jak mawiał, "jeszcze przed Fatimą", której później bez
reszty poświęcił swe długie życie. Wychował się w Nowo-Święcianach, w miasteczku
oddalonym 80 km od Wilna. Kiedy wybuchła II wojna światowa miał 27 lat. Jako
oficer rezerwy artylerii trafił do obozu zagłady w Kozielsku. Był jednym z
nielicznych cudem ocalonych. Paradoksalnie uratowało go odważne wyznawanie
wiary, które zaimponowało szefowi obozu. Anatol Kaszczuk nie krył pobożności,
został więc zauważony i wezwany na rozmowę. Stawką było życie. Nie tylko nie
zaprzeczył, ale nawet próbował przekonać rozmówcę. To tak zaimponowało
sowieckiemu oficerowi, że udzielił mu pomocy. Kiedy znalazł się na wolności,
złożył ślubowanie, że odnajdzie na mapie świata miejsce najdalsze od koszmaru
Kozielska i tam zamieszka. Ale Matka Boża - mówił z uśmiechem - kazała mu wrócić
bardzo blisko: do Lublina.
Potem losy rzuciły go do Kanady, gdzie w 1944 r. uczył się pilotażu. Miał zostać
pilotem wojennym. To właśnie tam wpadła mu do ręki książka o objawieniach
fatimskich, która zmieniła na zawsze jego życie. Anatol zaczął codziennie
odmawiać cały Różaniec, czemu pozostał wierny do śmierci.
W grudniu 1945 r. po raz pierwszy zetknął się z nabożeństwem pierwszych sobót.
Zafascynowała go obietnica, że Matka Boża pozwala uczestniczyć w Jej własnym
rozmyślaniu nad tajemnicami Jezusa. Odkrył piękno tego nabożeństwa i stał się
jego wielkim apostołem. Pozostał mu wierny do swej ostatniej pierwszej soboty.
Wykorzystywał każdą okazję, by o nim mówić i do niego zachęcać.
We wrześniu 1945 r. poświęcił się w niewolę miłości Najświętszej Maryi Pannie
według rad św. Ludwika Marii Grigniona de Montforta, a po zakończeniu wojny
postanowił zostać zakonnikiem. 6 września 1946 r. w Irlandii wstąpił do
dominikanów. Wkrótce jednak mistrz nowicjatu poradził mu, by opuścił zakon św.
Dominika, bo wymaga tego jego szczególne powołanie: "Twoją przełożoną musi być
tylko Matka Najświętsza" - usłyszał.
W maju 1947 r. rozpoczęła się jego przygoda z Legionem Maryi. Osobiście poznał
Franka Duffa. Współpracowali do 1948 r. Na jego polecenie powrócił do Polski, by
założyć Legion Maryi w naszej Ojczyźnie. Z zadania tego wywiązał się znakomicie.
Zamieszkał w Lublinie, gdzie poznał mistyczkę Barbarę Kloss. Była ona jego
duchowym przewodnikiem od lutego 1949 r. do lutego 1981 r.
Od maja 1979 r. Anatol Kaszczuk organizował kongresy różańcowe. Towarzyszyły one
wszystkim pielgrzymkom Ojca Świętego, przygotowywały jego podróże do Polski. Sam
Anatol również wiele podróżował. Jego podróże sięgały aż do Filipin. Wszędzie
składał świadectwo o mocy Różańca, znaczeniu nabożeństwa pierwszych sobót i o
konieczności zawierzenia się Matce Najświętszej.
Jego umiłowanym miejscem był Gietrzwałd. Po wyprowadzeniu się z Lublina
zamieszkał w niedalekich Małdytach, by zawsze być blisko sanktuarium swej
Różańcowej Pani.
Miał swój udział nawet w tym, że w Polsce, w gminie Domacyno, stanęła figura
Matki Bożej z Amsterdamu przywieziona z Filipin, w październiku 1995 roku (zob.
Vox Domini nr 83, str. 5: "Figura Pani Wszystkich Narodów w Polsce").
W latach osiemdziesiątych włączył się czynnie z całym tak dla niego
charakterystycznym poświęceniem, gdy chodziło o sprawy Matki Bożej, w
propagowanie Kapłańskiego Ruchu Maryjnego na terenie Polski. Wspomagał wydanie
pierwszych tłumaczeń pism księdza Gobbiego, rozsyłał je każdemu, kto o to
prosił. Uczestniczył, kiedy tylko czas i zdrowie mu na to pozwalały, w
wakacyjnych rekolekcjach dla kapłanów i świeckich odpowiedzialnych za Kapłański
Ruch Maryjny w poszczególnych krajach, które odbywają się co roku we Włoszech.
Reprezentował Polskę.
Kiedy dowiedział się o powstaniu naszego wydawnictwa przekazał nam prawo do
druku książek "Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej", ciesząc się, że
Matka Boża zesłała mu pomoc, kiedy wiek ograniczył już jego możliwości. Był
przez wiele lat naszym Przyjacielem. Wspierał nas zawsze modlitwą, dobrym
słowem, czasem obecnością, zawsze zachętą i pociechą. Mawiał, że odkąd powstało
wydawnictwo Vox Domini spełniło się jego marzenie: w Polsce rozbrzmiewa Głos
Pana i Jego Matki, co przybliża w Ojczyźnie Ich ostateczny tryumf...
*
W artykule wykorzystano informacje zawarte w publikacji W. Łaszewskiego "Apostoł
Maryi" z nr 208 "Naszego Dziennika" (6.09.2005) oraz z zamieszczonego w nr 92-93
"Vox Domini" (str. 26-27) artykułu "Zwycięstwa różańcowe w moim życiu".
[powrót do strony
głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie
zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site
strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"]
[email] [kilka słów o Wydawnictwie]