Ze skarbnicy chrześcijańskich modlitw
“Urągania i boleści złamały Serce
Moje... I czekałem, kto by się nade Mną użalił,
a nikt Mnie nie pocieszył, nikogo
nie znalazłem... Ty przynajmniej miłuj Mnie...”
Podręcznik dla członków adoracji nocnej
GODZINA ADORACJI NOCNEJ W RODZINIE
CZĘŚĆ I
POWSTANIE I ORGANIZACJA DZIEŁA ADORACJI NOCNEJ W RODZINIE
Dla stworzenia
tego dzieła Serce Boże powołało młodego zakonnika z Peru, o. Mateo Crawley-Boevey,
dotkniętego chorobą serca. Lekarze uważali ją za nieuleczalną. Składając z życia
ofiarę, jakiej Bóg od niego żądał, o. Mateo przyjechał do Paray (miejsca objawień
Najświętszego Serca jezusa św. Małgorzacie Alacoque), aby tam powierzyć się Boskiemu
Sercu. W zamiarach Bożych podróż ta nie miała być przygotowaniem na śmierć, lecz
początkiem apostolstwa, cudownie obfitującego w owoce uświęcenia.
Przy pierwszej
swej bytności w kaplicy Objawień, zaledwie ojciec ukląkł, a zaraz doznał w całej
swej istocie zmiany nie do opisania... Wstał uzdrowiony! Równocześnie duszę jego
przeniknęło niezłomne pragnienie rozpoczęcia krucjaty ku czci Serca Jezusa w dowód
wdzięczności.
Tak powstało
dzieło wynagradzającej Sercu Jezusowemu “adoracji nocnej w rodzinie” po to, aby
poznać i ukochać Jezusa, Króla Miłości!
Wieczorem,
podczas Godziny Św., został mu objawiony cały plan. Ojciec ujrzał jasno wielką
zbrodnię dzisiejszego świata — “wygnanie Jezusa Chrystusa z rodzin i
społeczeństwa”. Niemniej jasno odsłonił się przed nim sposób odzyskania rodzin,
jednej po drugiej przez Intronizację Najśw. Serca, aby przygotować królowanie
społeczne Jezusa Chrystusa.
Ojciec Mateo
Crawley-Boevey zdawał sobie sprawę, że do mówienia z autorytetem, brakowało mu
pozwolenia Ojca Świętego. Za zgodą przełożonych, udaje się więc do Rzymu, do
świątobliwego Papieża Piusa X. Otrzymał od niego nie tylko upoważnienie, ale formalny
rozkaz głoszenia wszędzie Chrystusa-Króla. Przekonany zatem o swej misji, wraca do
Chin, aby rozpocząć swe apostolstwo.
Pierwszymi
pomocnikami o. Mateo Crawley-Boevey były dziewczynki 8-10-letnie, wybrane spomiędzy
najpobożniejszych uczennic pensjonatu.
Jedna
okazywała gorliwość nie do uwierzenia dla pocieszenia Serca Jezusa.W nagrodę za
otrzymane odznaczenie, poprosiła rodziców, aby jej pozwolili czuwać trzy razy na
tydzień do godziny 11-tej lub do północy. Spotkała ją odmowa. Dziewczynka jednak
nalegała. Wreszcie, po otrzymaniu pozwolenia, spędzała ten czas m. in. na pisaniu setek
listów, zaczęcających do uczczenia Serca Jezusa i do Jego intronizacji. Klęczała przy
tym na kamieniu, niejednokrotnie zabarwionym jej krwią.
Jeden z listów
dziewczynki skierowany został do biskupa Tokio. Biskup ów, myśląc, że ma do czynienia
z wielką panią, odpisał: “Pani Hrabino, jakże pięknym jest dzieło, o którym mi
Pani mówi. W imieniu wszystkich moich misjonarzy i wszystkich moich chrześcijan,
dziękuję Pani Hrabinie za zaznajomienie mnie z nim. Rozpoczęliśmy już Intronizację i
ufam, że wkrótce poddadzą się jej wszystkie nasze rodziny chrześcijańskie”.
Łatwo
odgadnąć radość dziewczynki, daleko większą z tego niespodziewanego powodzenia, niż
z otrzymanego tytułu... hrabiny!
Płomień
miłości Bożej zaczął się rozszerzać. Ogarnął Amerykę, Hiszpanię, Francję,
Włochy, Chiny. W wielu miejscach odbyła się Intronizacja, zyskując Panu Jezusowi
tysiące rodzin, w których – jak tego pragnie – uważany jest za Króla, Pana i
Przyjaciela. To przedziwne dzieło urabia dusze do głębokiego zrozumienia praw i
życzeń Jezusa Chrystusa.
Adoracja Nocna
w Rodzinie najczęściej była wynikiem i wspaniałym uwieńczeniem dzieła Intronizacji.
Jednak nie brakło wypadków, gdzie Adoracja poprzedziła Intronizację i przygotowała
dla niej nowe zdobycze.
CEL DZIEŁA ADORACJI
Głównym celem i istotą Adoracji Nocnej w Rodzinie jest wynagrodzenie Boskiemu Sercu Jezusowemu za grzechy popełniane zwłaszcza w nocy. Wynagrodzenie to ma być złożone Sercu Jezusowemu w ognisku rodzinnym przez ofiarę z jednej godziny snu na miesiąc.
KTO MOŻE BYĆ CZŁONKIEM «ADORACJI NOCNEJ»?
Wszystkie dusze miłujące i
wspaniałomyślne, które przyjmą ból, zadany Sercu Jezusowemu przez wszystkie grzechy w
ogólności, a w szczególności przez grzechy Jego przyjaciół.
O duszach
wchodzących w szeregi Adoratorów ojciec napisał:
“Chciałbym
ożywić ten płomień jaki goreje w sercach waszych, podniecić ten żar, obudzić
prawdziwy zapał wśród zastępów dusz prawdziwie pobożnych i apostolskich...
Podkreślam te słowa ‘prawdziwie pobożnych’, bo my nie chcemy pomiędzy Czcicielami
tej mieszaniny ospałej, wstrętnej ‘pobożnych światowców’, którzy oddają się
grzechowi i służą swym bożyszczom i rozrywkom światowym tyle, ile tylko świat i
piekło wymaga, a którzy starają się uspokoić swe wyrzuty sumienia, ofiarowując
kwiaty i nowenny do Najświętszej Dziewicy, przyłączając się do pewnych bractw i
zachowując pozór podobieństwa pobożności. Wygląda to tak, jak gdyby Wenus znalazła
się na ołtarzu, a Krucyfiks na sali balowej! Chcemy dusz ‘wynagradzających i
pokutujących’ — a nie chrześcijanek swobodnych, śmiałych, nowoczesnych, które są
smutkiem dla Jezusa, zgorszeniem dla dusz, a radością dla piekła...”
OBOWIĄZKI CZŁONKÓW
Dusza, pragnąca przyłączyć się do dzieła Adoracji
nocnej, zobowiązuje się do odprawiania w domu jednej godziny adoracji miesięcznie w
duchu wynagrodzenia i pokuty. Adoracja ta ma być odprawiona w nocy. Aby usunąć wszelkie
wątpliwości i wahania, postanowiono, że noc rozpoczyna się o godz. 21.00, a kończy
się o 6.00. Adoracji nie odprawia się w łóżku, z wyjątkiem całkowitej
niemożliwości zachowania innej pozycji.
Obietnica
adorowania Serca Pana Jezusa nie obowiązuje pod grzechem. Jest to umowa miłości
wspaniałomyślnej i wynagradzającej. Nie pociąga za sobą żadnego zobowiązania
sumienia.
Ponieważ byli
też sceptycy o. Mateo napisał:
“Żądać
Adoracji Nocnej w Rodzinie, czy to jest zbyt wiele? To niemal niemożliwe? Czy zdrowie na
to pozwoli? Słyszałem tysiąc razy te zarzuty i wiele innych. Lecz tysiąc razy także
mogłem im odpowiedzieć zwycięsko przez liczne przykłady wśród wyższych sfer i
maluczkich, starych i młodych, bogatych i ubogich; przykłady liczne, które dowodzą,
iż ta rzecz jest zupełnie wykonalną, lecz zawsze z niezbędnym zasobem nadprzyrodzonej
pomocy...
Gdy się
naprawdę kocha, wszystko jest możliwe. Powtarzam z naciskiem, w tej licznej armii
Czcicieli nocnych są wszyscy ludzie, zdrowi i chorzy, młodzi i kalecy - lecz wszyscy są
duszami zapału, światła i gorącej krwi... Chcę przez to powiedzieć, że wszyscy
umieją kochać, aż do ofiary, zapewne nie olbrzymiej, bo z jednej godziny snu w ciągu
miesiąca i to nie wychodząc z domu. Czyż to wielka ofiara?... Niekiedy tak, lecz ofiary
daleko większej wymagają często sprawy przemysłowe od kupców, którzy im
poświęcają swój sen... i zabawy, którym tylu ludzi oddaje się aż do utraty
zdrowia... Wreszcie wymagania życia towarzyskiego, rozciągające się późno w noc,
którym oddają się chętnie, chociaż one męczą i ciążą... na koniec chorzy w domu,
przy których z czułością i zaparciem siebie czuwa się noce całe, a nikt z tego nie
umiera, nikt... Niestety! Sam Jezus spotyka się z tymi zarzutami. Biedny Jezus! By dać
Jemu jedną godzinę pomiędzy 9-tą wieczorem a 6-tą rano, jeden raz, tylko jeden raz w
miesiącu i to w swoim własnym pokoju, ileż obaw i alarmów, ile zaprzeczeń i wymówek!
Tymczasem On
jest tym jedynym dobrym płatnikiem, jedynym, który może i chce zawsze płacić
stokrotnie!”
ZATWIERDZENIE I BŁOGOSŁAWIEŃSTWO STOLICY APOSTOLSKIEJ DLA DZIEŁA ADORACJI
Namiestnik Chrystusowy, Pius XI, pod natchnieniem Ducha
Świętego, hojnie udzielał swych świateł duszom w szczególności oddanym szerzeniu
panowania Serca Jezusowego.
Na początku
pontyfikatu Pius XI - podczas dwóch audiencji, udzielonych o. Mateo - dał wyraz, jak
bardzo popiera to wspaniałe dzieło. Pytając o różne szczegóły, zapewnił, że
ponawia wszelkie aprobaty, błogosławieństwa i zachęty swych dostojnych poprzedników.
Co więcej, raczył obiecać całe poparcie, jakie dać może Głowa Kościoła, aby
dopomóc postępowi dzieła. Pius XI własnoręcznie napisał też piękny, pełen uznania
list do Dyrektora i Fundatora dzieła.
W maju 1928 r.
ukazała się wielka encyklika Miserentissimus Redemptor o powszechnym obowiązku
wynagradzania Najświętszemu Sercu Jezusa. Ta encyklika — to wspaniałe ubogacenie
myśli i utwierdzenie w płomiennym zapale wszystkich adorujących Serce Jezusa.
Ona stała się
ostateczną pobudką dla wielkiej liczby dusz pobożnych do zaciągnięcia się w szeregi
członków “Adoracji Nocnej w Rodzinie” — dzieła pomocniczego o charakterze
wynagradzającym.
Papież
mówił:
«Potrzeba
pokuty jest bardzo wielka i nagląca: świat staje się pogański. Naprzód więc!
Błogosławię całym sercem Adorujących i Apostołów...»
JAK ODPRAWIĆ GODZINĘ ADORACJI W DOMU?
Godzinę Adoracji Nocnej w Rodzinie odprawia się co
miesiąc w domu. Jeżeli cała rodzina jest pobożna i składa się przynajmniej z siedmiu
osób, zapewniając przez to Adorację kolejno przez całą noc, np. od 22.00 do 5.00 —
wtedy można odprawić to nabożeństwo trochę uroczyściej w najładniejszym pokoju,
przed pięknym obrazem Najśw. Serca Jezusa, przybranym kwiatami tak, jak się odprawia
Adoracja Najśw. Sakramentu w kościele: każda osoba w swojej godzinie. Żyjący samotnie
mogą odprawić wyznaczoną sobie jedną godzinę w swym pokoju lub w innym miejscu.
Dobrze jest w
duchu pokuty odprawiać adorację klęcząc, przynajmniej zaczynając i kończąc tę
godzinę.
Trzeba się
przenieść duchem do stóp Pana Jezusa ukrytego w Tabernakulum: Król miłości jest tam
samotny, przejęty oczekiwaniem, pragnie modlitwy serdecznej, gorącej, płynącej z serc
prawdziwych przyjaciół, Jego pocieszycieli. Można trzymać w rękach krzyżyk,
przyciskając go z miłością do serca, odmawiać modlitwy, słuchać żałosnych skarg
Serca Pana Jezusa.
Dobrze jest
mieć w pamięci Getsemani i dotrzymywać uwielbionemu Mistrzowi towarzystwa w Jego
bolesnym konaniu. Wszyscy śpią, nawet jego Apostołowie, z wyjątkiem... Judasza... i
nieprzyjaciół... którzy czuwają, bo serce ich pała nienawiścią ku Niemu.
Wy zaś, drodzy
Członkowie, czuwajcie, bo kochacie, wynagradzacie!... Odczytujcie powoli słowa
rozważania z gorącą miłością, a zatrzymując się od czasu do czasu, dodajcie z
własnego serca, co łaska Boża do niego włoży jako wyraz żalu, wynagrodzenia,
przyrzeczenia wierności, miłości wspaniałomyślnej i apostolstwa.
Zajmijcie w
Ogrójcu miejsce Anioła Pocieszyciela. Więcej nawet: możecie cierpieć i płakać z
konającym Panem.
Idźcie za
Matką Bolesną na Kalwarię: Wszak podobnie jak Ona jesteście świadkami bezkrwawej
Ofiary krzyżowej, która powtarza się od 20 wieków... Współczujcie z Matką, której
Serce przebite mieczem boleści.
Wreszcie
pamiętajcie, że tej błogosławionej Godziny adoracji miłosnej i wynagradzającej
żądał Pan Jezus od św. Małgorzaty Marii
(zob. VD 5/97).
Za przykładem
tej powiernicy i apostołki czuwajcie przez tę godzinę z Królem królów, zbierajcie
Jego łzy, osładzające Jego niepojęte smutki, a On was sowicie wynagrodzi.
Dusze
wynagradzające, gdy dla was się zbliży ostatnia chwila życia waszego, wówczas Serce
Jezusa do was przyjdzie, by otrzeć wasze łzy, przyjąć ostatnie westchnienia! W Jego
objęciach, na Jego piersi przebitej, czując uderzenia Jego Serca, które pocieszali
podczas swych nocnych Adoracji, umierają przyjaciele Jego, Apostołowie... W chwili
śmierci, tam raj wasz znajdziecie!
CZĘŚĆ II
GODZINA ŚWIĘTA WYNAGRADZAJĄCA
ROZWAŻANIA I MODLITWY
1.
Pewnego dnia
rano przed Najśw. Sakramentem klęczała w ekstazie zakonnica. To powiernica Boskiego
Serca – św. Małgorzata Maria Alacoque.
Przed jej
pogrążoną w modlitewnym zachwycie duszą, ukazał się Boski Mistrz, wylewając przed
nią żałosną skargę swego Serca...
Oto miłość
Jego poznana... wzgardzona... odepchnięta... Bóg nieskończonego majestatu błaga
najlichsze ze swych stworzeń, by raczyło dać Mu schronienie w swym sercu, przytułek
wierny i bezpieczny.
A gdy
apostołka Bożego Serca w uniżeniu i w poczuciu swej niegodności złożyła swe serce u
stóp Mistrza bolejącego, przyjął je i zanurzył w ognistych przepaściach swej
miłości, a następnie zwrócił je ponownie pokornej służebnicy, zapewniając, iż
wyrył w nim znamię swej miłości, która ją strawi i uczyni całopalną ofiarą.
O duszo
adorująca, oto dziś ty masz zająć miejsce wiernej apostołki Bożego Serca, powiernicy
z Paray-le-Monial. Jak przed nią tak i przed tobą staje ten sam Jezus odepchnięty,
zapoznany, wzgardzony...
Jak ją tak i
ciebie błaga, byś dała Mu w swym sercu schronienie, byś Go otoczyła miłością
wynagradzającą za grzechy świata całego, które nieustannie ranią Jego Boskie Serce i
napawają Go morzem goryczy.
On liczy na
ciebie, iż w tej godzinie nocnego czuwania przelejesz w Serce Jego zbolałe zdrój
pociechy, czystej i wiernej miłości.
Tej nocy i tej
godziny, gdy klęcząc będziesz przed Panem Jezusem pogrążonym w smutku konania
zapewniać Go o swej miłości... tysiące grzechów ranić będą i krzyżować to Serce
miłosierne.
Okaż, iż
potęga miłości mocniejsza jest niż złość grzechu. Niech kielich pociechy przeważy
kielich goryczy.
Aby godnie
odprawić tę godzinę czuwania, zjednocz się ze świętą Małgorzatą - Powiernicą
Serca Jezusowego. Proś Ją, by dopomogła ci wypełnić twą misję wynagradzającą.
Zbliż się do
Serca Maryi Niepokalanej, Królowej Wieczernika i Kościoła świętego i w tym Sercu
najczystszym i najściślej zjednoczonym z Sercem Jezusa, odpraw tę godzinę czuwania.
Błagaj
zwłaszcza Ducha Przenajświętszego, Ducha Światłości, by oświecił twój umysł,
Ducha Miłości, by rozpalił twe serce, byś mogła poznać i ukochać Miłość
poznaną, a niemiłowaną.
W tej intencji
odmów pobożnie hymn: “Przyjdź, Duchu Święty...”
Jezus będzie
mówił w tej ciszy nocnej do twego serca, słuchaj więc z uwagą słów Prawdy
Odwiecznej.
2.
ROZMOWA JEZUSA
Z DUSZĄ
Jezus błagający. — O duszo umiłowana, z utęsknieniem
oczekiwałem tego dnia, i tej godziny... Wiedziałem, że przyjdziesz, że stawisz się
wiernie na swym posterunku miłości. Twoje imię wyryte jest w Moim Sercu. O, jakże
wiele mam ci do powiedzenia... Dziękuję ci za ofiarę złożoną Mej Miłości z godziny
twego odpoczynku.
W godzinie tej
chcę ci odsłonić krwawiące rany Mego Serca... Spójrz, całe Me ciało w strzępach i
Krwi — to dzieci Moje w ten sposób odpłacają Mi za łaski i dobrodziejstwa...
Godzina ta
stanie się dla ciebie czasem błogosławieństw i łask, poufnych zwierzeń przy Sercu
Przyjaciela, lecz nie zapominaj, iż Ten, który mówić będzie do ciebie, jest Twoim
Bogiem! Jest Bogiem pełnym chwały i majestatu, przed którego potęgą drżą moce
niebieskie.
Oddaj Mi przeto
pokłon!... Oddaj Mi pokłon i uniż się przede Mną za tych, którzy się wstydzą
wyznać Mnie przed światem, za tych, którzy nie chcą zgiąć kolana w Mojej obecności,
za te umysły i serca zbuntowane, ośmielające się bluźnić i znieważać Moją Osobę.
Dusza
adorująca. — O Serce Boga, Króla i Pana mojego, z jak najgłębszą pokorą uniżam
się do Twoich Przenajświętszych stóp, wyznając z głębi serca, iż jestem tylko
prochem i popiołem. Wszystko, co mam i czym jestem — Twoją jest własnością.
Pragnąłbym w uczuciach najgorętszych miłości przyprowadzić do Twoich Boskich stóp
wszystkie Twe biedne stworzenia, które pycha, namiętność i grzech zaślepia, aby
uznały Cię za swego Boga, Króla i Pana i oddały Ci cześć najgłębszą.
Przyjmij o
Jezu, Zbawicielu mój i Boże, ten hołd pokorny mego uwielbienia, jaki w imieniu
wszystkich Twych stworzeń składam przed Twą Boską Obecnością.
Jezus
błagający. — Pokora twoja zdobyła Moje Serce. Im więcej łask chcesz otrzymać, tym
więcej się uniżaj, gdyż tylko pokornym i małych otwieram skarbnicę łask.
Duszo wierna
czy chcesz się stać powiernicą Mojej wzgardzonej Miłości?... Zranione jest Serce
Moje, ból dotkliwy szarpie Nim i wstrząsa... Czy jesteś zdolną dzielić wraz ze Mną
kielich Mego opuszczenia, poniżenia... cierpienia?...
Czy wejdziesz
wraz ze Mną do bolesnego Getsemani, żeby się pogrążyć w smutku bez miary?
Odpowiedz, Moje
Serce cię słucha...
Dusza
adorująca. — O Serce Najmilsze i najdroższe Mistrza mojego, jakże się czuję
niegodną tego tak zaszczytnego wezwania.
To ja, tak
nędzna, tak nikczemna i tak słaba mam pocieszać Cię w smutku Twego konania? To ja
jedna wśród ciszy nocnej mam trwać przy Twym Sercu i wlać w Nie osłodę? O, z jakąż
radością chcę zadośćuczynić Twemu wezwaniu i sprowadzić uśmiech na Twym Boskim
Obliczu.
Jak lampa
gorejąca pragnę płonąć przed Najświętszym Sakramentem i płomieniem swej miłości
wynagradzać oziębłość serc ludzkich.
Jezus
błagający. — Pójdź więc, wierna duszo, wraz ze Mną na miejsce samotne... Tam, w
ogrodzie Getsemani dusza Moja pogrążona była w bezgranicznej boleści i była smutna
aż do śmierci...
Dookoła cisza
i noc pełna grzechu, potworna grzechem... Najbliżsi ulubieńcy Mojego Serca, zmęczeni i
znużeni — odpoczywają.
Lecz tam w
oddali drżą nikłe światełka — czuwają Moi wrogowie... Jak przedtem tak i dziś
wrogowie Moi nie śpią. Wśród cieniów nocy knują spiski, wzywają piekła ku swej
pomocy.
Grzechy ich i
zbrodnie świętokradzkie zalewają Mi Serce goryczą, a ku niebu wznoszą się
szyderstwa, wyzywając Moją Sprawiedliwość dla zdruzgotania tego niewdzięcznego
pokolenia. Czy mam ich potępić?...
Dusza
adorująca. — O Serce Jezusa, smutne aż do śmierci, przez Twe konanie w Ogrójcu,
przez Twą Mękę i wylanie Boskiej Krwi, przez boleści Maryi, przez łzy i czułość
Jej Serca, przepuść, ulituj się nad nimi!
Jezus
błagający. — O tak, błagaj wstawiennictwa Maryi, by ci pomogła wstrzymać Moją
dłoń karzącą, bo zalew nieprawości pobudza Mój słuszny gniew.
Pójdź w
dalszą wędrówkę wśród odmętów grzechu. Oto zebrała się rada, są
krzywoprzysięzcy, by wydać prawo niesprawiedliwe, by ukrzyżować Boga, który im
świadczył dobrodziejstwa, uzdrawiał, leczył, wskrzeszał i bez miary ukochał.
Upłynęło od
tego czasu dwadzieścia wieków, zmieniły się twarze ludzkie, lecz postać grzechu się
nie zmieniła.
Czy mam ich
potępić?...
Dusza
adorująca. — O Serce Jezusa, smutne aż do śmierci, przez Twe konanie w Ogrójcu,
przez Twą Mękę i wylanie Boskiej Krwi, przez boleści Maryi, przez łzy i czułość
Jej Serca, przepuść, ulituj się nad nimi!
Jezus
błagający. — O, istotnie, jakże śmiertelnie smutna jest dusza Moja... Oto krąg
grzechu zacieśnia się, a jego gwałtowność wyciska Boską Krew, która purpurą zrasza
Najświętsze Ciało.
Nowy potop
nieprawości miota się w zawrotnym wirze i swym huraganem powala Mnie na ziemię... Czy
widzisz te tłumy strojne, powabne, jak rozbawione, oszołomione wirem zabaw, rozkoszy i
upojenia opuszczają sale zabaw, teatry, lokale rozkoszy... Ach, jakąż boleść
bezgraniczną, jakąż krwawą ranę zadają te nowoczesne chrześcijanki i chrześcijanie
Memu Sercu żądnemu ich zbawienia.
Zatarli już na
sobie znamię swej godności i przynależności do Boga.
Wyzbywają się
resztek skromności jakby brudnych łachmanów... Jak Rzym pogański, grzeszny, występny
hołdują rozpuście, nagości i grzechowi. To uczta Baltazara, która wiedzie ich wprost
w otchłanie zatracenia.
Czy mam ich
potępić?...
Dusza
adorująca. — O Serce Jezusa, smutne aż do śmierci, przez Twe konanie w Ogrójcu,
przez Twą Mękę i wylanie Boskiej Krwi, przez boleści Maryi, przez łzy i czułość
Jej Serca, przepuść, ulituj się nad nimi!
Ach, jakże
biedny jest Jezus! Krwawi się, wylewa łzy nad ludzką złością i zaślepienie,
nieskończony smutek odbiera Mu siły... oto omdlewa i broczy się we własnej Krwi.
O duszo
adorująca, zbliż się do Niego, błagaj Maryi, niech ci pomoże, niech cię nauczy, jak
podnieść Mistrza z upadku, pocieszyć Go, wyjąć ciernie z Jego Serca.
Dziewico
Niepokalana, Królowo Wieczernika i Kościoła świętego, przez radość niepojętą,
jakiej doznawałaś, nosząc w swym błogosławionym łonie Twego Syna Najmilszego Jezusa,
wejrzyj na owoc żywota Twego pogrążony w smutku konania — pociesz Go!
Dziewico
Niepokalana, Królowo Wieczernika i Kościoła świętego, przez Twą tkliwość
macierzyńską, z jaką tuliłaś do swego Serca Najmilszego Jezusa, wejrzyj na owoc
żywota Twego, zemdlonego pod nawałem grzechów naszych — pociesz Go!
Dziewico
Niepokalana, Królowo Wieczernika Kościoła świętego, przez Twe czułe pieszczoty,
jakimi darzyłaś najcudniejszy Kwiat Nazaretu, wejrzyj na owoc żywota Twego, zbroczony
Krwią — pociesz Go!
3.
RACHUNEK
SUMIENIA I ŻAL ZA WŁASNE GRZECHY
Teraz uczyń przegląd sumienia, czy nie zasmuciłeś
Jezusa grzechami, które tak ciężko zraniły Jego Boskie Serce, następnie wzbudź
szczery żal za nie tak, jakby to była już ostatnia chwila twego życia i postanów Go
na przyszłość już więcej obrazić.
W duchu pokuty
i wynagrodzenia za grzechy swoje i całego świata odmów z uczuciem skruchy i żalu (np.
z rozkrzyżowanymi ramionami): 5 x Ojcze nasz, 5 x Zdrowaś Maryjo i 5 x Chwała Ojcu.
4.
ROZMOWA DUSZY
ADORUJĄCEJ Z BOGIEM
Ciemny mrok nocy zalewa ogród Getsemani, w strumieniu
własnej Krwi leży omdlały Zbawca, w śmiertelnym smutku...
Wtem smuga
świetlana pada na omdlałą postać, z niebios wyżyn spływa wśród cieniów nocy
orszak anielski, niosąc Królowi nieśmiertelnej chwały kielich osłody i pociechy.
W blaskach
chwały widzi Boski Męczennik miłości, iż Jego krwawa Ofiara, Jego łzy, rany i
boleści nie będą na próżno wylane.
Przybytek
bowiem chwały wiecznej zapełni się wielką liczbą świętych i wybranych, którzy
obmyci zasługami Jego, zajmą miejsca zgotowane im odwiecznie.
W promienistej
wizji chwały, widzi również Król miłości ciebie, o duszo adorująca... Widzi
dzisiejszą noc i twą godzinę wynagrodzenia, widzi kielich twojej miłości który Mu
ofiarowujesz... Pociecha i pokrzepienie spływają w Jego duszę...
Przyłącz się
więc do grona Aniołów, zbliż do wyschłych ust Zbawiciela nektar najczystszej
miłości. On pragnie i czeka na słowa twej pociechy...
Dusza
adorująca. — Boże serca mego i życie życia mego, z uczuciem najgorętszej miłości
i z pragnieniem przyniesienia Ci osłody, łącząc się z Aniołem Pocieszycielem, przez
Najczystsze ręce Maryi, zbliżam do Twych ust spragnionych kielich mojej miłości, racz
go przyjąć, o mój nieskończenie uwielbienia godny Zbawco.
Jezus
błagający. — Dziękuję ci, o duszo wynagradzająca za twe westchnienia i łzy
miłości.
Dzięki twej
ofierze i dzięki wynagrodzeniu dusz podobnych tobie, Moje Serce doznaje ulgi w strasznych
udrękach niewdzięczności i zapomnienia serc ludzkich.
Zbliż się do
Mnie, pójdź jeszcze bliżej, przylgnij do rozwartej rany Mego Boku, pij z Niego
miłość i wiedz, że Serce twego Boga umie być wdzięczne.
Zanurz się
jeszcze głębiej... a usłyszysz rozdzierającą skargę Mojej duszy, żałosne łkania
Mego Serca...
Oto stoję
przed tobą, stoję codziennie przed każdym sercem ludzkim jak żebrak, wyciągam
drżącą dłoń, błagam o jałmużnę... o jałmużnę miłości. Dzieci Moje obojętnie
przechodzą koło Mnie, dusze wybrane, liczne rzesze wiernych i chrześcijan nic nie mają
Mi do dania...
Czy wiesz, co
Mnie przywiodło do tego stanu?... Ach, to miłość Moja zdradziła Mnie — to owoc
niewdzięczności serc ludzkich!...
Jestem jak
pielgrzym, jak wygnaniec, nie mam ojczyzny, nie mam dachu rodzinnego... chodzę od wioski
do wioski, od miasta do miasta, pukam do drzwi możnych i prostaczków, proszę o
schronienie wśród nocy, drżę z zimna i głodu... nie ma dla Mnie przytułku.
Odpychają Mnie od swych domostw, wyrzucają poza obręb swych miast i państw... jak
trędowatego, jak zarażonego lub jak niebezpiecznego złoczyńcę....jpg)
Czy wiesz, co
Mnie przywiodło do tego stanu?... Ach, to miłość Moja zdradziła Mnie... to owoc
niewdzięczności serc ludzkich!...
Jestem jak
śmiertelnie chory, niezagojona rana wciąż się otwiera i krwawi, pali Mnie i trawi
nieugaszone pragnienie — żebrzę o litość, kroplę ochłody, balsam miłości na
gorejące rany... Głucha cisza, oto odpowiedź na Moje wołania...
Czy wiesz co
Mnie przywiodło do tego stanu?... Ach, to miłość Moja zdradziła Mnie... to owoc
niewdzięczności serc ludzkich!...
Dusza
adorująca. — O Serce najtkliwsze Jezusa, Serce Najmiłosierniejsze, Najświętsze i
Najsłodsze — tak okrutnie napojone niewdzięcznością naszą, z zawstydzeniem,
najgłębszą pokorą i najgorętszą miłością rzucam się w przepaść Twej
niepojętej miłości...
O Serce Jezusa,
Krwawa Ofiaro miłości, pragnę Ci zadośćuczynić za czarną niewdzięczność tych, co
się zwą przyjaciółmi Twymi, za zaślepienie i obojętność licznej rzeszy
chrześcijan, za zatwardziałość grzeszników, którzy codziennie poją Cię kielichem
goryczy.
W kielichu
mojej miłości wynagradzającej zbliżam do Twych ust spragnionych najczystszą,
najwierniejszą i najtkliwszą czułość miłości Serca Maryi, Twej Matki
Niepokalanej... błagając Dziewicę Najczystszą, by złożyła w ten kielich swe łzy
przeczyste, miłość wszystkich chórów anielskich, wszystkich Twych wybranych w niebie
i dusz spragnionych, żyjących na ziemi.
Przyjmij, o
Boska Ofiaro Miłości, przyjmij z rąk Maryi ten kielich osłody i miłości.
Jezus
błagający. — Dziękuję ci, o duszo najmilsza, gasisz pragnienie i wieczną tęsknotę
Mego Serca...
Trwaj jeszcze
przy Mnie... jeszcze ci nie powiedziałem wszystkiego...
Rana Mojej
duszy jest bezkresna...
Jestem Bogiem
Miłości... Z miłości powołałem do życia stworzenia, wlałem w ich serca zdolność
miłowania, bo Moim pragnieniem jest zlanie ich w jedno ze Mną, stopienie ich serc w
ogniu Mej miłości!
Z miłości ku
ludziom przyszedłem na świat, zrodziłem się w stajni, pracowałem jako robotnik,
wyniszczałem się w pracy apostolskiej...
Z miłości ku
ludziom byłem zlany krwawym potem, dźwigałem krzyż i na nim haniebnie umarłem...
Ach, wreszcie w
szaleństwie Mojej Boskiej miłości stałem się więźniem waszych ołtarzy... oddałem
się za pokarm, przykułem się jak niewolnik do złotych więzów Tabernakulum...
A cóż
odbieram w zamian za tę bezgraniczną miłość?... Opuszczenie... zapomnienie...
niewdzięczność! A serce ludzkie rozporządza taką potęgą miłości!... O, to serce
potrafi tak czule kochać swych krewnych, swą rodzinę, zdobywać się na akty
poświęceń i ofiary dla nich, a dla Mnie pozostają już tylko okruchy tej miłości...
To serce
ludzkie tak nieraz nieroztropnie powierza się ludzkiej przyjaźni, oddaje się jej bez
zastrzeżeń, a do Mnie przychodzi się dopiero wówczas, gdy przyjaźń stworzeń okaże
się zawodna...
To serce umie
się zdobyć na heroizm, gdy chodzi o wzniosłe i szlachetne cele. Potrafi okazać
litość i miłosierdzie nędzarzom i chorym. Dla Mnie zaś to samo serce zaciska się i
nie ma łzy współczucia...
Pragnienie
Mojej miłości nieustannie ściga oczyma przysłoniętymi łzami te rzesze serc, by je do
Mnie przyciągnąć, by je zniewolić do ukochania Miłości niemiłowanej!...
O duszo wierna,
duszo wynagradzająca, ty przynajmniej kochaj Mnie. Mów Mi, że Mnie kochasz, że chcesz
Mnie kochać miłością coraz gorętszą... Moje Serce cię słucha!
Dusza
adorująca. — O Słodki Więźniu Miłości, pragnęłabym posiadać miłość
serafinów, by otoczyć Cię ich płomiennym żarem. Przyjmij, o Serce Najświętsze, tę
prostą modlitwę mojego serca, jako akt miłości wynagradzającej.
Miłości
nieskończona, której nikt nie miłuje, za ubóstwo i niewygody Twego świętego
dziecięctwa, za trudy i poświęcenia Nazaretu, za umęczenia i wyniszczenia w ciągu
Twej pracy apostolskiej, przyjmij kielich mojej miłości wynagradzającej, z gorącym
okrzykiem duszy:
«Jezu, Królu
Miłości, pragnę Cię kochać miłością, jaką dotąd nie byłeś miłowany, Straw
mnie i wyniszcz, jako ofiarę Swej miłości!»
Miłości
nieskończona, której nikt nie miłuje, za Twój smutek i konanie w Ogrójcu, za bolesne
męki biczowania, za śmierć straszliwą na krzyżu, przyjmij kielich mej miłości
wynagradzającej, z gorącym okrzykiem mej duszy:
«Jezu Królu
Miłości, pragnę Cię kochać miłością, jaką dotychczas nie byłeś miłowany. Straw
mnie i wyniszcz jako ofiarę swej miłości!»
Miłości
nieskończona, której nikt nie miłuje, za niepojęty dowód Twej miłości: Eucharystię
świętą, za Twe uwięzienie z miłości, za opuszczenie, głód i tęsknotę za naszymi
sercami, przyjmij kielich mojej miłości wynagradzającej, z gorącym okrzykiem mej
duszy:
«Jezu, Królu
Miłości, pragnę Cię kochać miłością, jaką dotychczas nie byłeś miłowany. Straw
mnie i wyniszcz jako ofiarę swej miłości!»
Jezus
błagający: — Duszo umiłowana, dziękuję ci za ten kielich miłości i wynagrodzenia.
Daj Mi jeszcze swe serce, pragnę się z nim najzupełniej połączyć.
5.
KOMUNIA DUCHOWA
Wzbudź w duszy akt wiary, nadziei i miłości oraz
gorące pragnienie połączenia się w Komunii duchowej z Panem Jezusem. Następnie
powtarzaj z głębi serca akt Komunii duchowej:
Przyjdź, o
Jezu mój Najmilszy, Przyjdź do serca mego, o Żywocie, o Światłości, o Miłości, o
Skarbie mój Jedyny! Jeżeli świat odpycha Cię i przyjąć nie chce — ja Cię kocham,
ja Cię pożądam, ja przyrzekam Ci miłość i wierność aż do śmierci, aż na
wieczność całą!...
O mój
Najmilszy Jezu, jednocząc się z Sercem Najukochańszej Matki Twojej, z sercami
wszystkich świętych i aniołów w niebie, po milion razy wołam:
«Niechaj
będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament, prawdziwe Ciało i Krew Pana naszego
Jezusa Chrystusa teraz i na wieki wieków! Amen».
O Jezu, utajony
w Przenajświętszym Sakramencie, daj się poznać, ukochać, uwielbić, uczcić całemu
światu! Spraw, niech płomienna i słodka moc Twojej miłości oderwie moje serce od
rzeczy stworzonych. Spraw, abym z miłości ku Tobie tak się wyniszczał i umierał, jak
Ty się wyniszczasz dla mnie w tym Najświętszym Sakramencie. Amen.
Przyjąwszy
duchowo Pana Jezusa do serca swego, przylgnij do Niego, otwórz przed Nim swe serce,
przedstaw potrzeby, prośby i pragnienia.
6.
ROZMOWA JEZUSA
Z DUSZĄ
Miłość Jezusowa nigdy się nie wyczerpuje, a hojność
Jego darów nigdy nie ma granic.
Na ostatnie
czasy, gdy oziębłość wystudziła ogień miłości w sercach ludzkich, zachował Boski
nasz Mistrz gorejące ognisko Swego Serca, byśmy w nim rozżarzyli na nowo płomień
zapału i poświęcenia.
Również na te
ostatnie czasy, gdy świat pogrąża się w zalewie zmysłowości, występków i grzechu,
zachował ten Boski Ofiarnik ożywczy zdrój. Pragnie, byśmy przyszli czerpać z niego
łaski niepojęte, zdolne oczyścić świat cały i przemienić go w najczystszą krynicę
świętości.
Tą krynicą
najczystszą są Jego Przenajświętsze Rany.
Jezus
błagający. — Świat mknie ku przepaści... od dusz wynagradzających zależeć
będzie, aby go powstrzymać w tym strasznym pędzie ku wiecznemu zatraceniu.
Podaję wam do
tego nową, skuteczną broń — oto Moje Boskie Rany, wpatruj się w nie, począwszy od
Korony cierniowej, aż do stóp. Wpatrując się w nie, pocieszasz Mnie.
Te Rany
stanowią w niebie moją największą chwałę. W niebie mam świętych, którzy rozumieli
wartość tych źródeł życiodajnych, lecz na ziemi mało jest dusz, które by je
należycie czciły.
Dusze biegną
ku wiecznej zagładzie, możesz je zatrzymać nad przepaścią, możesz każdą z tych
dusz ponownie odkupić przez Moje Rany, przez Moją Krew, wylaną za nie. Zbliż się do
tych strumieni Krwi, tak obficie płynących z Moich Ran, zbieraj je kroplę po kropli i
obmywaj w niej dusze grzeszników.
Pożera Mnie
głód i pragnienie dusz, idź na poszukiwanie dusz, przywiedź je do Mnie jedną po
drugiej i zanurz je w zbawczych potokach Mej Krwi.
Dusza
adorująca. — Wyznaję, o Panie, że i ja dotychczas nie doceniałem wartości Twych Ran
Przenajświętszych, lecz odtąd w tych Ranach krwawych chcę założyć swe mieszkanie, z
nich czerpać łaski dla siebie dla krewnych i bliskich, dla wszystkich drogich mojemu
sercu.
Jezus
błagający. — Dobrze, że Mi wspominasz o swej rodzinie, o tych, których kochasz. I ja
kocham ich czułą miłością Ojca, Brata, Przyjaciela — chcę uczynić dla nich wiele
dobrego, powierz Mi twe troski i bóle, może pragniesz ich nawrócenia, trudzisz się, by
zawrócili ze złej drogi, chcesz ich pobudzić do życia cnotliwszego — nie wiesz, jak
masz to doprowadzić do skutku?...
Przyprowadź
ich do skarbnicy Moich Najświętszych Ran, obmyj ich w tych strumieniach
orzeźwiających, dusza ich wybieleje jako śnieg, powstaną do nowego życia...
Każda z Mych
Ran to ocean łask niezgłębionych, z każdej wytryskują nowe potoki łask, zdolne
wskrzesić umarłych na duchu do życia łaski. O, przyprowadź tu wszystkich
grzeszników, idź na poszukiwanie dusz!
Przyjrzyj się
Mej cierniowej koronie, po cierpieniach Ogrójca, ona zadała Mi największe katusze.
Zbliż się do tej Głowy w tak okrutny sposób pobitej i wyjmij z niej cierń po
cierniu... Moją koronę cierniową zachowuję dla dusz szczególnie przeze Mnie
umiłowanych dla uprzywilejowanych i wybranych. Ta korona stanowić będzie szczyt Mojej
chwały. W dzień sądu na jej widok dusze wybrane jaśnieć będą promienną chwałą, a
dusze potępionych z przerażeniem rzucać się będą w otchłanie piekła.
Zbierz kroplę
po kropli sączącą się spod cierni i zaczerpnij w tej Ranie bolesnej poddanie swego
sądu. Zaczerpnij tęsknotę dla siebie i dla tych wszystkich, którzy swą pychą,
zarozumiałością i przewrotnością wykraczają przeciw uległości należnej Memu
prawu, lekceważąc głos Mego Zastępcy, Ojca świętego.
Dusza
adorująca. — O krwawe Rany, o słodkie blizny Boga mego Ukrzyżowanego, z niewymownym
wzruszeniem zagłębiam się w was i składam na nich najczulsze pocałunki.
Spłyń, o
zbawcza Krwi Jezusowa, na tych pyszałków i dumnych świata tego, poniż ich, a zarazem
ulecz ich i oczyść.
Jezus
błagający. — Chcę cię nauczyć modlitwy niezwykle skutecznej i szczególnie miłej
Memu Ojcu Przedwiecznemu, grzesznik, który ją odmawiać będzie, nie zginie...
Jest nią to
krótkie wezwanie: «Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa,
na uleczenie ran dusz naszych.»
Jakże przez to
ofiarowanie Sprawiedliwość Boża się uśmierza. Mając broń tak skuteczną, nie lękaj
się niczego, przystępuj ufnie do tronu Miłosierdzia Bożego, z przeświadczeniem, że
twoja prośba zostanie wysłuchana.
Do zdrojów
Moich Boskich Ran przyprowadź Mi nowe zastępy grzeszników, chcę ich wszystkich
uleczyć, uzdrowić i wskrzesić. Proś Mnie o to w Imię Moich Ran, powtarzaj Mi
niestrudzenie:
«O mój Jezu,
przebaczenia i miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
Modlitwa ta jak
słodki dźwięk pieśni przenika Mi Serce i niezdolny jestem niczego odmówić duszy,
która Mnie w ten sposób prosi.
Brakuje matek,
które by doceniały swe zadanie w świetle Mojej wiary i prawa... Rodzina to pierwszy
przybytek i pierwsza świątynia, którą uświęciłem Moim życiem ukrytym w Nazarecie.
Zlekceważono Me święte prawo.
O duszo wierna,
przyprowadź Mi czym prędzej te dusze upadłe, toczone zgnilizną, zatrute jadem
zmysłowości... Przyprowadź je do Moich Ran, do tej krynicy czystości, zanurz je, a te
dusze ożyją...
Ucałuj ze
wzruszeniem pięć Ran twego krucyfiksu i błagaj Mnie dla tych dusz o przebaczenie i
miłosierdzie.
Dusza
adorująca. — Z uwielbieniem najwyższym zbliżam się do Twych Boskich i
przebłogosławionych Ran, o słodki mój Zbawicielu i w tym Boskim oceanie chcę
pogrążyć wszystkie grzechy świata całego.
Zbliżam się z
pokorą najgłębszą do Ran Twoich stóp, gwoźdźmi okrutnie przeszytych, adoruję je i
w nich ukryć chcę wszystkie dusze odkupione tą Krwią Przenajświętszą.
Z miłością,
wzruszeniem i dziękczynieniem, błagam Cię najpokorniej: «O mój Jezu, przebaczenia i
miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
Zbliżam się z
najgłębszą pokorą do Ran Twoich rąk, tak boleśnie otwartych dla naszego zbawienia,
adoruję je i w nich zanurzyć pragnę wszystkich grzeszników, bezbożników, odstępców
od wiary, schizmatyków, heretyków, aby przez zasługi Przenajświętszej Krwi znaleźli
się po Twej prawicy, o Jezu, w Twym królestwie wiecznym.
Z miłością,
wzruszeniem i dziękczynieniem, błagam Cię najpokorniej: «O mój Jezu, przebaczenia i
miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
Zbliżam się z
pokorą najgłębszą do tysięcy Twych Boskich Ran, biczami pooranych, adoruję je i w
nich zanurzyć pragnę wszystkich, za których tak obficie została przelana ta zbawcza
Krew, za tych, którzy trwają w upojeniu i szale zabaw, piją grzech jak wodę,
obrażają Cię życiem rozpustnym, rozwiązłym, niegodziwymi tańcami, widowiskami,
strojami...
Z miłością,
wzruszeniem i dziękczynieniem, błagam Cię najpokorniej: «O mój Jezu, przebaczenia i
miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
Zbliżam się z
pokorą najgłębszą do Twej najdostojniejszej Głowy, tak niegodziwie cierniami
poranionej. Adoruję skronie przenajświętsze i Boską Krew, sączącą się spod cierni.
Spłyń o Boska Krwi na tych, którzy stoją u steru państw, spraw, niechaj przejrzą i
poznają swą pychę i zaślepienie, niech się ukorzą przed Tym, którego władzy nie
chcą uznać i zaprzeczają Jego Królowaniu.
Z miłością,
wzruszeniem i dziękczynieniem, błagam Cię najpokorniej: «O mój Jezu, przebaczenia i
miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
Zbliżam się
wreszcie z pokorą i miłością niewysłowioną do Boskiej Rany Miłości, na wskroś
otwartej włócznią Longina, adoruję ją i uwielbiam ze czcią najgłębszą, błagając
Cię, o Serce Najcichsze, Najsłodsze, Najpokorniejsze Jezusa mojego, otwórz tę Boską
Arkę wszystkim dzieciom tej ziemi, ukryj w niej dusze wybranych, i grzeszników, zanurz w
niej rodzinę moją, znajomych i bliskich i nie dozwól, byśmy się z tego schronienia
kiedykolwiek oddalić mogli. Niech ono będzie miejscem naszego pobytu tu i w wieczności.
Z miłością,
wzruszeniem i dziękczynieniem, błagam Cię najpokorniej: «O mój Jezu, przebaczenia i
miłosierdzia, przez zasługi Twoich świętych Ran».
7.
ROZMOWA
KONAJĄCEGO JEZUSA Z DUSZĄ
Męka Boskiej Ofiary dobiega końca. Na szczycie Golgoty
zawisł już na haniebnym drzewie Krzyża Baranek bez zmazy. U stóp Chrystusowego Krzyża
stoi Matka Boleściwa, z sercem rozdartym mieczami boleści. Obok Krzyża jest jeszcze Jan
i Magdalena - umiłowane dzieci Jezusa i Maryi.
Przyjdź, o
duszo adorująca, na szczyt Kalwarii, złącz się z tą grupą pobożną i bolejącą,
stojącą pod Krzyżem i przyjmij ostatnią Wolę Jezusa, Jego testament po wieczne czasy.
Jezus konający chce ci odsłonić wielką tajemnicę Krzyża, którą tylko dusze wybrane
zrozumieć potrafią.
Słuchaj tych
urywanych słów, które płyną z pobladłych i drżących ust Mistrza.
Jezus
błagający — Kielich Mojej ofiary już się wypełnia, gorycz i ból dosięga już
brzegów... z jakimż upragnieniem i z jakąż tęsknotą czekałem tej chwili...
Moje Dzieło
– spełnione... grzech oczyszczony, bunt stworzeń naprawiony, ziemia pojednana z
niebem.
Oto u Mych
stóp porwane okowy i pęta niewoli grzechu, świata i szatana. Na nic się nie przyda
wściekłość Moich wrogów, wysiłki ich i przewrotność, żeby obalić Moje dzieło...
ze szczytów Krzyża będę królował...
Oto jestem
wyniesiony ponad ziemię... ramionami rozciągniętymi na drzewie krzyża, przyciągnę do
Siebie wszystko i wszystkich...
Ze szczytów
Kalwarii obejmę świat cały w posiadanie. Wszyscy poznają, iż ta purpura, okrywające
Moje zbolałe członki — to najdostojniejszy płaszcz królewski; korona z cierni, co
wciska się w czoło — to diadem Mojej wiekuistej chwały; Serce na wskroś przeszyte i
rozwarte — to Serce Boga nieskończonego miłosierdzia, który umiłowawszy swoich, aż
do końca ich umiłował.
Z wyżyn
Krzyża zdobyłem cię, o duszo upadła, uświęciłem cię, o duszo wierna, otwarłem ci
bramy życia wiecznego, o duszo wybrana... Ja twój Król i Pan.
O, pójdźcie
do Mnie wszyscy, pójdźcie tu pod Mój Krzyż, ogłoście Mnie swym Królem i Panem,
gdyż mam do was wszelkie prawa, jako wasz Bóg, wasz Stwórca i Odkupiciel...
8.
AKT
INTRONIZACJI «PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE...»
Dusza adorująca. — O Królu chwały nieśmiertelnej, w
imieniu wszystkich Twych stworzeń — chcę Cię ogłosić Królem i Panem całego
świata.
Racz przyjąć
korną modlitwę, którą niosę przed Twój Boski Majestat i racz przyspieszyć swe
królowanie.
Jezu Chryste, z
wyżyn krzyża, odziany w purpurę Twej Krwi, w koronie z cierni na skroniach weź w
posiadanie swe zbawcze świat cały i wszystkie jego potęgi i żywioły... okaż, żeś
jest ich Władcą...
Przyjdź
królestwo Twoje!...
Jezu Chryste, z
wyżyn krzyża, odziany w purpurę Twej Krwi, w koronie z cierni na skroniach, obejmij Swe
władcze panowanie nad wszystkimi państwami tej ziemi, uczyń z nich podnóżek Swej
chwały... okaż, żeś jest ich Władcą...
Przyjdź
królestwo Twoje!...
Jezu Chryste, z
wyżyn krzyża, odziany w purpurę Twej Krwi, w koronie z cierni na skroniach, strąć
mocarzy ze stolicy, a racz wywyższyć pokornych. Poniż Twych nieprzyjaciół i wrogów,
przyprowadź ich do Twych stóp królewskich... okaż, żeś jest ich Władcą...
Przyjdź
królestwo Twoje!...
Jezu Chryste, z
wyżyn krzyża, odziany w purpurę Twej Krwi, w koronie z cierni na skroniach, spojrzyj na
tych, którzy oddaleni od Łodzi Piotrowej giną i schną, jak gałąź odcięta od pnia,
przyprowadź ich do Twej owczarni. Nawróć heretyków, schizmatyków, odszczepieńców,
bezbożników i członków sekt... okaż, żeś jest ich Władcą...
Przyjdź
królestwo Twoje!...
Jezu Chryste, z
wyżyn krzyża, odziany w purpurę Twej Krwi, w koronie z cierni na skroniach, wejrzyj na
narody, które są Ci wierne, spojrzyj na nasze rodziny, na naszą młodzież i dzieci...
roztocz nad nami swe Boskie panowanie... okaż, żeś jest naszym Władcą...
Przyjdź
królestwo Twoje!...
Przyjdź, o
Królu nasz, weź w swe Boskie panowanie nasze serca i umysły, dusze nasze i ciała
nasze, Twoimi bowiem jesteśmy i na zawsze zostać chcemy!
Jezus
błagający – Duszo najmilsza, jeszcze jedną tajemnicę chcę ci odsłonić, zanim
opuścisz to miejsce, na którym tak wiele łask ci udzieliłem.
Królestwo Moje
rozszerzać się musi, gdyż Ja na to się urodziłem i na to przyszedłem na świat, aby
Krwią swą obmyć świat z grzechów i założyć swe królestwo prawdy, sprawiedliwości
i miłości. Aby przyjść na świat, miałem liczne sposoby do wyboru. Obrałem
niepokalaną drogę Maryi. Przez Nią przyszedłem na świat, przez Nią też chcę
królować nad światem.
Chcąc więc
rozszerzyć Moje królestwo na świecie, wzywaj wstawiennictwa Maryi i szerz Jej
królowanie.
Jakże wiele
macie Jej do zawdzięczenia. Oto stojąc u stóp krzyża, ta Matka Boleściwa zrodziła
was wraz ze Mną do życia łaski, cierpieniami wydała was na świat, łzami i Krwią
Serca swego zmyła grzechy wasze.
Zbliż się
więc do Jej Serca i przez Jej królowanie, błagaj o tryumf i zwycięstwo Moje nad
światem.
9.
BŁAGANIE MATKI
BOŻEJ O ZWYCIĘSTWO JEJ SYNA NAD ŚWIATEM
O Gwiazdo zaranna, Lilio niepokalana, Dziewico bez zmazy,
przez Twe cierpienia niepojęte, jakich doznawałaś u stóp Krzyża, gdy wśród
ciemności, jakie zaległy Kalwarię, Syn Twój konał w okrutnych mękach - rozprosz
ciemności grzechu, jakie świat zalegają...
O Gwiazdo
zaranna, stań się przedświtem Słońca powstającego, rozedrzyj mroki tej ziemi,
rozszerz swe królowanie, aby Chrystus, Syn Twój jedyny mógł odnieść tryumf nad
światem!...
Serce Maryi,
Dziewicy Niepokalanej i Matki Bolesnej, przez boleści siedmiu mieczy, jakie przeszyły to
Serce Najczulsze, gdy Syn Twój konał, a Tyś pod krzyżem stała, przez tę miłość
niepojętą, z jaką złożyłaś w ofierze dla nas na ołtarzu krzyża Baranka bez zmazy,
rozpal zimne serca nasze ogniem tej miłości, by Serce Jezusowe w nich królować mogło.
O Serce Maryi,
weź w swe królewskie panowanie wszystkie serca nasze, aby w nich Jezus panował.
Królowo
wszechświata, Królowo Męczenników i Kościoła świętego, przez Twe męczeństwo i
całopalną ofiarę, jaką z Siebie złożyłaś, ofiarowując Bogu Ojcu swego Syna na
krzyżu umierającego, panuj nad światem, rozszerz w nim swe królowanie, aby Jezus nad
nim mógł królować.
O,
Najświętsze Serce Jezusa, przyjdź królestwo Twoje, przez królowanie Serca Maryi!
*
Jeżeli ci
zostanie czasu, odmów cząstkę różańca, lub nuć modlitwy o nawrócenie grzeszników
i na uproszenie królowania Najświętszego Serca Pana Jezusa. Postanów znowu za miesiąc
przybyć na godzinę adoracji. Na zakończenie proś Pana Jezusa, aby ci dał Swe
błogosławieństwo.
* * *
O duchu
wynagrodzenia, jakim powinno tchnąć to Dzieło, najlepiej świadczą słowa o. Mateo,
wyrażone w jednej z jego Odezw: «Chcę nalegać na poprzednie moje wezwania, które już
uczyniłem na rzecz krucjaty Adoracji Nocnej w Ognisku Rodzinnym. A gdy się widzi, iż
płomień już się żarzy, że ogień już tryska, z ufnością wyciągam rękę i
żebrzę jałmużny pokutnej miłości od tak wielu mężczyzn i kobiet, którzy w tym
kraju są przyjaciółmi i apostołami Boskiego Serca... Powodzenie nadzwyczajne tej
bardzo pięknej krucjaty w całej Europie i w rozlicznych krajach Ameryki z pewnością
cię zachęci, bo cię objaśni, iż wyżej wspomniana Adoracja, jest pełną prostoty i
bardzo przystępną, lecz rozumie się, dla serca gorliwego i kochającego...
Adoratorzy, to
jakby gwiazdy żywe, gwiazdy, które kochają i wynagradzają tak, jakby były przed
wystawionym Najświętszym Sakramentem, które modlą się i pokutują w ukryciu swego
własnego mieszkania...»
Tytuł oraz treść zaczerpnięto z broszurki opublikowanej w latach 40-tych przez polskie Wizytki, opartej na pismach o. Mateo Crawley – Boevey ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.
O wielkich łaskach płynących z intronizacji Najświętszego Serca Jezusa w rodzinie, w społeczności i na świecie, objawionej m. in. Sł. B. Rozalii Celakównie, można dowiedzieć się np. z nagrania kasety audio pt. “Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi...” (zob. str. 31-32).
[powrót do strony
głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie
zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site
strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"]
[e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]