Na pielgrzymim szlaku WAŻNA WIADMOŚĆ!!!
PARAFIA MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ POLSKI:
WOLA JUSTOWSKA
2 maja, w pierwszy czwartek miesiąca, nawiedziliśmy niezwykłe miejsce na mapie Polski: Wolę Justowską, rozciągającą się na północnych stokach Lasu Wolskiego, na zachodnich krańcach Krakowa.
Kilka faktów z podań i z tragicznej historii
Jak można przeczytać w parafialnym biuletynie, przedstawiającym dzieje tego miejsca, w historię Woli Justowskiej wpisała się niezwykła legenda. W 1241 roku siostry Norbertanki z klasztoru na Salwatorze uciekały przed Tatarami. Kiedy zostały otoczone, udały się do stojącej tu niegdyś kapliczki. Tam prosiły Boga i Najświętszą Pannę o ratunek przed pohańbieniem. Modlitwy sióstr zostały wysłuchane. Kapliczka z modlącymi się w niej siostrami zapadła się pod ziemię. Miejsce, w którym – według podania – Bóg ulitował się nad siostrami, nosi nazwę Panieńskie Skały.
To właśnie przy Alei Panieńskich Skał znajdował się jeszcze przed miesiącem kościół w Woli Justowskiej, w którym 3 maja miała się odbyć uroczystość odpustowa. Leśne ścieżki, cisza, możliwość skupienia przyciągały wielu. Piękne miejsce dla szukających kontaktu z przyrodą, do niedawna piękne i dla tych, którzy chętnie odwiedzali stare kościoły, gromadzące cenne zabytki sztuki sakralnej.
We wnętrzu tego właśnie kościoła nakręcono w 1973 roku ostatnią scenę do filmu „Potop”: odczytanie pisma króla Jana Kazimierza, rehabilitującego Kmicica.
Od kilku lat jednak bardziej niż zieleń i zabytki zaczęła
przyciągać pielgrzymów z całej Polski, a nawet z zagranicy modląca się za sprawą
księdza proboszcza wspólnota wiernych: żywy Kościół, tętniący świeżością życia
pierwotnego Kościoła, duchem modlitwy wstawienniczej o niezwykłej wprost mocy i
słynący łaskami obraz Pana Jezusa Miłosiernego, u którego stóp niemożliwe
stawało się możliwe...

Powitał nas smutek ogołoconej polany i przenikliwy zapach spalonego drewna, ale mimo to obecna była i w ten czwartek: rzesza wytrwałych, szukających duchowego umocnienia pielgrzymów.
W nocy z pierwszego piątku na pierwszą sobotę kwietnia 2002, w przeddzień Święta Miłosierdzia, z malowniczego skansenu kilku drewnianych parafialnych budowli zniknęła ta, która była jego sercem: drewniany kościół. Wraz z nim spłonęło cenne wyposażenie i słynący łaskami obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Strażacy ocalili nadpalony krzyż i tabernakulum. To wszystko.
Tragedia podpalenia i zniszczenia kościoła dotknęła tę parafię po raz drugi w krótkim czasie 24 lat; parafię, która po odbudowaniu z tak wielkim trudem spalonego już w 1978 r. kościoła, świętowała jubileusz 50-lecia swego istnienia, rozpoczęty 2 września 2001. Z ruin podniósł ten kościół po latach wysiłek wielu ludzi. Wystrój zawdzięczał on ofiarności parafian i wiernych, nawet z zagranicy.
Temu, kto to uczynił, nie chodziło jednak o kradzież cennych zabytków ani nawet o znieważenie Najświętszego Sakramentu, ale o całkowite zniszczenie tego kościoła i zniechęcenie pielgrzymów do przyjazdu z powodu bardziej uciążliwych warunków. Nie są one tak bardzo dotkliwe przy pięknej pogodzie, ale kiedy nadejdzie jesień i zima, ilu zniechęcić może konieczność uczestniczenia w Eucharystii pod gołym niebem? Ocalała bowiem tylko dolna krypta kościoła, w której przybywający na specjalne nabożeństwa, nie mogliby się pomieścić.
Czy jednak pielgrzymka bez odrobiny trudu byłaby prawdziwą pielgrzymką? Nabożeństwo majowe i Mszę św. przeżyliśmy więc na łące. Ławek jest tam jednak coraz więcej. Choć Kościół zubożał materialnie, szybko przekonaliśmy się, że jest nadal bogaty duchowym bogactwem Bożej mocy dzięki obecności i modlitwie ludzi – żywego Kościoła.
Czym różni się ta parafia od innych?
Życie modlitwą różańcową
Każdego 25 dnia miesiąca od 1993 r. przybywają do tej właśnie parafii z różnych stron pielgrzymi, zanosząc pokorne prośby do Królowej Pokoju. Setki głosów rozważają tajemnice Różańca Świętego. O tę modlitwę prosi Matka Najświętsza od La Salette, Lourdes, Fatimy po Medziugorje, o tę modlitwę zabiega i przykład tej modlitwy daje nieustannie Ojciec Święty. Ta modlitwa może uratować świat. Na zebranych w kościele patrzyła dotąd ich Królowa, stojąca w kwiatach i trzymająca w ramionach Dziecko, które jest Zbawicielem Świata (zdjęcie obok).
Kult Pana Jezusa Miłosiernego
Wiosną 1996 r. ksiądz proboszcz Stanisław Kolarski wprowadził w parafii kolejne nabożeństwo: czwartkowe (w pierwsze i trzecie czwartki miesiąca) i Wola Justowska stała się szybko niezwykłym miejscem pielgrzymek czcicieli Jezusa Miłosiernego. Okazało się bowiem, że Panu spodobało się właśnie w tym miejscu działać.
Jedni osobiście nawiedzali świątynię, inni telefonicznie bądź listownie prosili o modlitwę w różnych intencjach. To co jest niezwykłe to fakt, że ci, którzy prosili i proszą – otrzymują, odchodzą umocnieni, napełnieni radością i pokojem. Wracając, dają świadectwo mocy Bożej, dziękując za otrzymane łaski Temu, który uzdrawia duszę i ciało. To zachęca z kolei innych do pielgrzymowania. Przybywają pielgrzymi indywidualnie, przyjeżdżają też coraz częściej i coraz liczniejsze zorganizowane grupy.
Serdeczność przyjęcia, żar modlitwy i żywa obecność Boga ujawnia się tu od pierwszej chwili, zachęcając do całkowitego zawierzenia, budząc w sercu radość i nadzieję. Wszyscy, którzy zaufali, zostali tu hojnie obdarowani, czego dowodem są liczne świadectwa, przechowywane w archiwum parafii, wciąż wzbogacającym się o nowe dowody niezwykłych łask. Lista jest tak wielka, jak wielka jest ilość nieszczęść i dolegliwości duchowych i fizycznych dotykających ludzi.
Uzdrawiani i umacniani na duchu i ciele są nie tylko ci, którzy tu przybywają, ale i ci, za których ktoś się tu modli, gdy sami nie mogą przybyć. Oni stają się potem świadectwem dla otoczenia, w szpitalach, domach, wśród przyjaciół i znajomych, uwielbiając Pana za wszystko, czego dokonał w sercach i ciałach dzieci ufających Jemu.
Pierwszy czwartek: 2 maja 2002
Po nabożeństwie majowym i po Mszy św., w której i my uczestniczyliśmy nastąpiła modlitwa o uzdrowienie zarówno duchowe, jak i fizyczne. Powierzaliśmy Panu rozmaite intencje własne i bliskich. Ja – zwłaszcza duchowe. Modląc się tak nie myślałam o dręczącym mnie od wielu tygodni bólu, spowodowanym stałą siedzącą pozycją przy pracy. Ból ten zrósł się z obowiązkami i zaczął być codziennym towarzyszem. Ks. Stanisław otrzymując wewnętrzne poznanie, kogo w tej chwili uzdrawia Bóg powiedział m. in., że Jezus uzdrawia kogoś z dolegliwości polegającej na dokuczliwym bólu szyi, kręgów szyjnych, barków. Słysząc te słowa uświadomiłam sobie, że na tym polega też i moja dolegliwość. Czy jednak Jezus zechciał mi ulżyć w bólu? Tymczasem istotnie od powrotu do domu ani razu już go nie odczułam.
Podczas tej samej modlitwy zostały cudownie uzdrowione – mocą Żyjącego Jezusa – osoby z depresji, nerwic, złośliwych guzów, białaczki, zatruć, komplikacji powypadkowych i złamań, chorób płuc i serca... Ich zadaniem jest teraz dawać świadectwo o mocy Boga, kochającego Swe dzieci i nawiedzającego ufających Mu bezgranicznie i modlących się w tym właśnie miejscu.
Spoczynek w Duchu
Zarówno w momencie modlitwy wstawienniczej, jak i w czasie Eucharystii – podczas modlitwy Ojcze nasz, po Komunii św. – i następnie w czasie błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem niejedna osoba nagle osunęła się na ziemię, zastygając na kilka minut w oddaleniu od świata. Zjawisko to jest charakterystyczne i coraz częstsze w grupach modlących się z wielką wiarą.
Po raz pierwszy słyszałam o spoczynku w Duchu od Vassuli – jako o zjawisku, do którego dochodzi w ostatnich latach podczas modlitwy wstawienniczej, także w czasie jej spotkań modlitewnych. Obserwacja osób, które doświadczyły spoczynku w Duchu w Woli Justowskiej, przypomniała mi też o upadkach ekstatycznych – jak je nazwano – które opisał hiszpański kapucyn o. Eusebio de Pesquera, a które być może po raz pierwszy zostały zaobserwowane podczas objawień w Garabandal. Zwrócił on uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, jak trudno wyjaśnić, czym właściwie było to zjawisko. Po drugie, dziewczynki w czasie upadków ekstatycznych przyjmowały zwykle bardzo harmonijne, piękne pozy, choć czyniły to całkowicie nieświadomie.
O osobach, które doświadczyły spoczynku w Duchu w Woli Justowskiej, można było powiedzieć dokładnie to samo.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, na czym to zjawisko polega. Wielką próbą było więc dla mnie pytające spojrzenie siedzącego obok 5-letniego Jasia, bardzo dociekliwego w sprawach, które dotyczą Boga. Po chwili zastanowienia powiedziałam mu: „Duch tego człowieka poszedł na chwilę do Nieba, tylko człowiek tego potem nie pamięta”. Jaś przyjął bez wahania i z powagą to wyjaśnienie. Mam więc nadzieję, że jest w tym wyjaśnieniu poza przewagą Tajemnicy, także odrobina Prawdy, a dla człowieka – szczególne duchowe umocnienie.
Bądź uwielbiony, Panie, za wszystko, czego dokonujesz na tym miejscu w ludzkich sercach...
BRAMY PIEKIELNE GO NIE PRZEMOGĄ!
Mały drewniany kościół nie przypominał pięknych, pełnych przepychu świątyń. Jednak tym, co go wyróżniało był właśnie Duch Boży działający z niezwykłą mocą w tym miejscu. Kto więc postanowił go zniszczyć?
W czasie Mszy św. odprawianej w pierwszy czwartek maja o godz. 17.00, na łące w pobliżu zgliszczy kościoła, ks. proboszcz Stanisław Kolarski powiedział wyraźnie: „Kto na zdjęciu płonącego kościoła nie widzi autora tego podpalenia ten jest ślepy.”
To prawda. Nawet dzieci, które towarzyszyły nam w pielgrzymce, oglądały z przejęciem zdjęcie, wskazując sylwetkę, głowę, rogi, ślady po odłamanych skrzydłach... Jednak w czasie czytań liturgicznych z nadzieją zabrzmiały słowa z Dziejów Apostolskich, choć wypowiedziane w innym kontekście przez św. Jakuba, przywołującego proroków:
„Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje – mówi Pan, który to sprawia”. (Dz 15,16-17)
Jednak aby ten, który jest odwiecznym wrogiem Boga, nie zatryumfował rozpraszając gromadzących się parafian i od kilku lat także pielgrzymów, pragnących spotkać Jezusa i aby można było podnieść z ruin budynek, dając schronienie obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie, potrzeba obecnie wielkiego zawierzenia i mobilizacji, materialnej i duchowej.
Ks. Stanisław Kolarski, usilnie prosząc o gorącą modlitwę i ofiarę za niego samego, stającego po raz drugi przed zadaniem odbudowy kościoła, a najprawdopodobniej – budowy nowego – zapraszał wszystkich nadal i coraz liczniej do pielgrzymowania do miejsca, w którym Jezus wyraźnie przechodzi dotykając Swą mocą wielu ludzi jako Zbawiciel dusz i jako Lekarz ciał.
Nadal bowiem w każdy pierwszy i trzeci czwartek miesiąca odbywa się modlitwa wstawiennicza, o 15.00 – Koronka do Miłosierdzia Bożego, potem Msza św. z błogosławieństwem lurdzkim, a każdego 25 dnia miesiąca – nabożeństwo medziugorskie.
Wszystkich zachęcamy też do odwiedzenia tego miejsca z otwartym, ufnym sercem. Wierzymy, że w miejscu spalonego kościoła powstanie jeszcze większa świątynia na chwałę Boga i Matki Najświętszej – Królowej Polski i modlitwa w tym kościele promieniować będzie na coraz liczniejsze serca w Polsce i na świecie, także kapłańskie, aby wiele parafii rozpalił ten sam żar modlitwy i aby ujawniła się moc Nowej Pięćdziesiątnicy już tak widocznej w parafii naszej Królowej.
Ewa Bromboszcz
WAŻNA WIADOMOŚĆ Z 25 CZERWCA 2002
ZAPRASZAMY NA WSPÓLNĄ MODLITWĘ JUŻ NIE DO WOLI, ALE DO BUDZOWA
Ks. Stanisław Kolarski, który przez 20 lat służył jako proboszcz w Woli Justowskiej, dokąd zapraszał szczególnie w pierwsze i trzecie czwartki miesiąca na modlitwę wstawienniczą, służąc równocześnie szczególnie darem modlitwy wypraszającej u Boga niezwykłe uzdrowienia, zaprasza obecnie do Parafii Matki Bożej Pocieszenia (34-211 Budzów 9, tel. 0*33/8740011), dokąd w dniu 26 czerwca został przeniesiony jako proboszcz. Ks. Stanisław miał zamiar odbudować ponownie spalony kościół w Woli Justowskiej, aby służył jak największej rzeszy ludzi, jednak nie będzie mu dane tego dokonać. Być może jednak dzięki takiej decyzji będzie mógł więcej czasu poświęcić na modlitwę i pomoc chorym, strapionym, szukającym Boga... A zatem ZAPRASZAMY od wczesnego popołudnia:
- W KAŻDY PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA;
- W KAŻDY TRZECI CZWARTEK MIESIĄCA;
- KAŻDEGO 25 DNIA MIESIĄCA (MODLITWY W DUCHOWEJ ŁĄCZNOŚCI Z MEDZIUGORJEM).
[powrót do strony
głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie
zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site
strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"]
[e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]