Z życia Kościoła na świecie


120 tys. dzieci z 27 krajów

w Podwórkowych Kółkach Różańcowych Dzieci

 

Ponad 120 tys. dzieci z 27 krajów przystąpiło już do ruchu modlitewnego założonego przez niepełnosprawną fizycznie Magdę Buczek z Łazisk Górnych na Górnym Śląsku. W rodzinnym mieście 16-letniej dziewczynki odbyło się 5 grudnia 2004 r. spotkanie Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci z południowej Polski.

Dzieci z 50 grup szkolnych i parafialnych wypełniły szczelnie kościół pw. Matki Bożej Królowej Różańca Świętego. W programie spotkania znalazły się: Msza święta, występ dziecięcego zespołu Ichtys oraz poczęstunek. Redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego” ks. Marek Gancarczyk mówił w kazaniu, że odmawiana z miłością dziesiątka różańca może zbawić cały świat. Obecny był także opiekun dziecięcych kółek różańcowych o. Piotr Dettlaff z Radia Maryja, które transmitowało spotkanie w Łaziskach.

„Zastanawiamy się, dlaczego tyle jest zła na świecie i w naszej Ojczyźnie. Jest tak dlatego, że ludzie przestali się modlić” – powiedziała Magda Buczek, zachęcając rówieśników do modlitwy.

Założycielka ruchu cierpi na wrodzoną łamliwość kości. Dlatego porusza się tylko na wózku. Pierwsze kółko różańcowe dzieci założyła na swoim podwórku 7 lat temu. Członkowie ruchu, propagowanego m.in. przez Radio Maryja i „Małego Gościa Niedzielnego”, mają za zadanie odmawianie codziennie przynajmniej jednej dziesiątki różańca i propagowanie tej modlitwy w swoim środowisku.

Wydawnictwo „Vox Domini” wydało komplet kaset magnetofonowych z modlitwą różańcową, którą prowadzi Magda Buczek:

trzy części bez rozważań (90 min.)

część radosna (60 min.)

część światła (90 min.)

część bolesna (60 min.)

część chwalebna (60 min.) 

We Włoszech powołano antysatanistyczny zespół ekspertów

Zaniepokojony rozwojem satanizmu, biskup San Marco Argetano-Scalea ustanowił zespół do badań nad satanizmem i zapobiegania temu zjawisku. Biskup Domenico Crusco powiedział, że komisja będzie badać satanistyczny okultyzm i ma później podjąć „pilny obowiązek zaplanowania dostatecznej profilaktyki i  katechez, zaczynając od szkół, włączając bezpośrednio nauczycieli tego katolickiego regionu.”

„Czarne Msze” i inne „obrzędy satanistyczne” są „bardziej niż kiedykolwiek rozpowszechnionym i niepokojącym zjawiskiem. Wszyscy jesteśmy zaproszeni do konkretnego zaangażowania przeciw rozszerzaniu się inicjatyw, które kierują w świat okultyzmu” – napisał biskup w oświadczeniu, rozesłanym do wszystkich diecezji w kraju.

Za Agencją Informacyjną Biskupów Włoskich SIR, wspomina się też rejon Górnej Tyrenii, gdzie z kościoła obok stacji kolejowej Belveder Marittimo zostały skradzione konsekrowane hostie. Została utworzona nowa komisja diecezjalna złożona z wikariusza generalnego, dyrektora miejscowego Caritas i proboszcza parafii. Komisja ta ma wsparcie specjalisty od technologii informacji. Biskup poprosił członków tego zespołu o to, aby księża uwrażliwili parafian, ale tak, aby uniknąć negatywnych skutków informowania o zjawisku, czyli obaw, psychoz i niepotrzebnej paniki.”

Jedynie w Bogu nadzieja pokoju – mówi Ojciec Święty Jan Paweł II

«Usłyszeliśmy przed chwilą łagodne słowa Psalmu 62 [61], pieśni ufności, którą otwiera rodzaj antyfony, powtórzonej w połowie tekstu. Jest to jakby pogodny i potężny akt strzelisty, inwokacja, która jest także programem życiowym: „Dusza moja spoczywa tylko w Bogu, od Niego przychodzi moje zbawienie. On jedynie skałą i zbawieniem moim, twierdzą moją, więc się nie zachwieję” (ww. 2-3, por. także ww.6-7).

W dalszym ciągu jednak Psalm przeciwstawia sobie dwa rodzaje ufności. Chodzi o dwa zasadnicze wybory, jeden dobry, a drugi przewrotny, które pociągają za sobą dwie odmienne postawy moralne. Istnieje przede wszystkim ufność w Bogu, wysławiana w początkowej inwokacji, gdzie pojawia się symbol stabilności i bezpieczeństwa, jak skała, „skała mocy”, czyli twierdza i bastion obronny.

Psalmista powtarza: „W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy, w Bogu moja ucieczka” (w. 8). Stwierdza to, przywoławszy wcześniej wrogie knowania swoich nieprzyjaciół, którzy próbują „go przewracać” (por. ww. 4-5).

Istnieje z kolei ufność pokroju bałwochwalczego, na której modlący się skupia z naciskiem swoją krytyczną uwagę. Jest to ufność, która każe szukać bezpieczeństwa i stabilności w przemocy, kradzieży i bogactwie.

Wezwanie staje się zatem wyraźne i jednoznaczne: „Nie pokładajcie ufności w przemocy, ani się łudźcie na próżno rabunkiem; do bogactw, choćby rosły, serc nie przywiązujcie” (w. 11).

Jako sprzeczne z godnością człowieka i współistnieniem społecznym zostały tu przywołane i zakazane trzy bożki.

Pierwszym fałszywym bożyszczem jest przemoc, do której ludzkość nadal się, niestety, ucieka również w naszych broczących krwią dniach. Temu idolowi towarzyszy ogromny orszak wojen, ucisku, nadużyć, tortur i odrażających morderstw, popełnianych bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

Drugim fałszywym bożkiem jest rabunek, wyrażający się w wymuszeniach, niesprawiedliwości społecznej, lichwie, korupcji politycznej i gospodarczej. Zbyt wielu ludzi żywi „iluzję” zaspokojenia w ten sposób swej chciwości.

Trzecim wreszcie bożkiem jest bogactwo, do którego „przywiązuje się serce” człowieka w złudnej nadziei uratowania się od śmierci (por. Ps 49 [48]) i zapewnienia sobie prymatu, prestiżu i władzy.

Służąc tej diabelskiej trójcy człowiek zapomina, że bożki są odniesieniem nietrwałym, a nawet szkodliwym. Pokładając ufność w rzeczach i w sobie samym, zapomina on w ten sposób, iż jest „tchnieniem (...) kłamliwym”, co więcej, postawiony na wadze, okazuje się „lżejszy niż tchnienie” (Ps 62 [61], 10; por. Ps 39 [38], 6-7).

Gdybyśmy byli bardziej świadomi naszej przemijalności i ograniczeń właściwych stworzeniom, nie wybieralibyśmy drogi zaufania do bożków, ani nie organizowalibyśmy swego życia na skali pseudowartości kruchych i nietrwałych. Wybralibyśmy raczej inną ufność, tę, której centrum jest Pan, źródło wieczności i pokoju. Tylko On bowiem „jest potężny”; tylko On jest źródłem łaski; tylko On jest twórcą sprawiedliwości, „oddającym każdemu według jego czynów” (por. Ps 62 [61], 12-13).

Sobór Watykański II skierował do kapłanów wezwanie Psalmu 62 [61], by „nie przywiązywać serc do bogactwa” (w. 11b). Dekret o posłudze i życiu kapłanów wzywa: „...nie przywiązując się do bogactwa, niech zawsze unikają wszelkiej chciwości i usilnie powstrzymują się od prowadzenia wszelkiego rodzaju handlu” (Presbyterorum ordinis, n. 17).

Wszelako apel ten o odrzucenie przewrotnej ufności i wybranie tej, która prowadzi nas do Boga, dotyczy wszystkich i powinien stać się jutrzenką w codziennym postępowaniu, w decyzjach moralnych, w stylu życia.

Niewątpliwie droga to trudna, pociągająca także za sobą próby dla sprawiedliwego i wymagająca śmiałych wyborów, zawsze jednak naznaczonych ufnością w Bogu (por. Ps 62 [61], 2). W tym świetle Ojcowie Kościoła widzieli w modlącym się w Psalmie 62 [61] zapowiedź Chrystusa i włożyli mu w usta otwierającą Psalm inwokację całkowitej ufności i przylgnięcia do Boga.

Temat ten w komentarzu do Psalmu 62 [61] św. Ambroży argumentuje słowami: „Pan nasz, Jezus, przyjmując ciało człowieka, by oczyścić je w swojej osobie, cóż miał uczynić natychmiast, jak nie zmazać szkodliwy wpływ dawnego grzechu? W wyniku nieposłuszeństwa, to jest naruszając zakazy Boskie, pełzając, zakradła się wina. Najpierw więc musiał przywrócić posłuszeństwo, aby udaremnić zarzewie grzechu... Osobiście wziął na siebie posłuszeństwo, aby przelać je na nas” (Commento a dodici Salmi 61,4: SAEMO, VIII, Mediolan-Rzym 1980, s. 283).

Nowa książka Jana Pawła II: «Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci»

Zapowiedziano nową publikację autorstwa Jana Pawła II: Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci. W nawiązaniu do wielkich tematów historii XX wieku podejmie ona problemy filozoficzne i egzystencjalne pytania, jakie zadaje sobie współczesny człowiek. Nowa książka Jana Pawła II ukaże się w języku włoskim nakładem Wydawnictwa Rizzoli.

Anegdoty papieskiego kaznodziei ojca Raniero Canalamessy

Kapucyn Raniero Cantalamessa obchodził 25-lecie posługi kaznodziei domu papieskiego. To zajęcie pozwoliło mu być przez wiele lat bardzo blisko Papieża Jana Pawła II.

„Ta posługa – wyznał – pobudzała mnie do odnawiania mojego uczenia się, moich zainteresowań. Zawsze starałem się rozpoznawać znaki czasu, wyzwania, wielkie problemy współczesnego Kościoła, aby móc się nad nimi zastanowić i zareagować na nie.”

W czasie wywiadu udzielonego Radiu Watykańskiemu o. Raniero przytoczył kilka anegdot z czasów swego przebywania z Papieżem.

„To, że papież wysłuchuje nauczania zwykłego kapłana świadczy o jego wielkiej pokorze. Pamiętam, że kiedyś, z powodu podróży do Ameryki Środkowej był nieobecny na moich kazaniach przez dwa piątki. Kiedy już wrócił i na nowo w nich uczestniczył, po zakończeniu mojego nauczania podszedł do mnie i przeprosił, że był nieobecny na dwóch poprzednich”.

Ojciec dodaje: „Nigdy nie zapomnę, gdy pierwszy raz głosiłem kazanie w Bazylice św. Piotra w Watykanie, zorientowałem się, że muszę mówić powoli z powodu pogłosu, jaki rozlegał się w kościele. Kiedy mówiłem tak wolno, wtedy moje kazanie trwało 10 minut dłużej niż powinno było trwać. Prefekt domu papieskiego był zdenerwowany i co jakiś czas spoglądał na zegarek.

Papież zadzwonił do niego następnego dnia i zwrócił mu uwagę, że gdy ktoś naucza o Panu Bogu to nie powinno się patrzeć na zegarek. Ta cecha papieża zawsze najbardziej mi imponowała. Wydawało się, że jemu się nigdy nie spieszy.”

Antychrześcijańskie uprzedzenia rodzą niepokój o wybuch powstania w Pakistanie

Gniew muzułmanów z powodu wojen w Afganistanie i w Iraku prowadzi do większej dyskryminacji przeciw Chrześcijanom w Pakistanie – przestrzega abp Lahore Lawrence Saldanha – „Jest mnóstwo gniewu i złości pośród tutejszych muzułmanów z powodu wojny w Iraku” – powiedział podczas ostatniej wizyty w niemieckiej siedzibie organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. „Ogólnie dyskryminacja przeciw chrześcijanom stała się silniejsza od czasu wojen w Afganistanie i Iraku” –powiedział.

Pakistan liczy około 150 milionów mieszkańców, z czego 97% to muzułmanie a 1% to chrześcijanie. Około 1,2 miliona to katolicy. Arcybiskup Saldanha opisuje społeczność katolicką kraju jako „małą, ale bardzo aktywną. Nasi wierni pochodzą z niższej klasy społeczeństwa pakistańskiego. Większość z nich jest biedna i nawet są analfabetami... Dlatego patrzy się na nich z góry.” W związku z tym edukacja jest sprawą priorytetową dla Kościoła w Pakistanie. „W Archidiecezji Lahore mamy 111 szkół katolickich. Wielu uczniów to muzułmanie” – wyjaśnia pasterz diecezji – „Dla wiary naszych ludzi bardzo ważne są pielgrzymki. W mojej diecezji, jest sanktuarium Maryjne w Maryamabad. Coroczna pielgrzymka we wrześniu przyciąga nie tylko katolików, ale i muzułmanów.”

Apel o pielgrzymowanie chrześcijan do Ziemi Świętej dla przetrwania społeczności katolickiej.

 Gideon Ezra, izraelski minister bezpieczeństwa wewnętrznego i turystyki zaapelował do chrześcijan, aby wznowili pielgrzymki do miejsc świętych, gdyż „pomagają pokojowi”. Apel ten został wystosowany podczas spotkania z dziennikarzami katolickimi z okazji tradycyjnej pielgrzymki członków konferencji episkopatu hiszpańskiego do Ziemi Świętej.

Ezra przypomniał, że Jan Paweł II „zaapelował do wszystkich chrześcijan-katolików na świecie, aby odwiedzali Ziemię Świętą” i że „jednym z głównych powodów papieskiego apelu jest sytuacja społeczności katolickiej w Ziemi Świętej, potrzebującej pomocy.”

Każda forma pomocy dla tej społeczności jest przyjmowana życzliwie przez nas, obywateli państwa izraelskiego” – powiedział Ezra . „Dla nas jest to bardzo ważne, żeby te społeczności, nie tylko nie zniknęły, ale wzmocniły się, ponieważ na przestrzeni ostatnich lat liczba katolików zmniejszyła się bardzo, zwłaszcza w Betlejem.”

Jeśli chodzi o izolację chrześcijan przebywających w Betlejem, minister powiedział: „Byłaby to radość, jeśli bylibyśmy w stanie wrócić do sytuacji sprzed września 2000 roku, kiedy ruch pomiędzy Betlejem a Jerozolimą był zupełnie wolny. Ale od tego czasu niezbyt miłe wizyty terrorystów doprowadziły do obecnej sytuacji.”

„Im więcej pielgrzymów, im więcej zezwoleń na pracę, im więcej wolności w przemieszczaniu się, tym większy jest wzrost ekonomiczny i to zarówno palestyński jak i izraelski.”

Z inicjatywy prawosławnego chrześcijańska stacja telewizji ewangelizuje

i „buduje mosty” w Ziemi Świętej.

Prywatny kanał telewizyjny Al-Maheda, należącego do kościoła prawosławnego greckiego, stał się „głosem chrześcijaństwa z Bliskiego Wschodu” i punktem zetknięcia się chrześcijan, żydów i muzułmanów.

Al-Mahed jest jedyną stacją telewizyjną w Palestynie i w świecie arabskim, która transmituje nabożeństwa chrześcijańskie, serwisy informacyjne i cotygodniowy program zatytułowany „Ewangelia i Życie” katolickiego duchownego i biblisty Hanna Petera Madrous. W piątki stacja nadaje modlitwy muzułmańskie.

Stacja jest usytuowana blisko Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Zanim jej anteny nie zostały uszkodzone podczas starć zbrojnych, sygnał Al-Mahed mógł osiągać Jordanię i Zachodni Brzeg, jak donosiła AsiaNews.

Wielu przywódców chrześcijańskich Ziemi Świętej pochwaliło stację betlejemską za jej profesjonalizm i służbę ewangelizacji. Według łacińskiego patriarchy Jerozolimy, Michel Sabbah, „Al-Mahen oddaje bezcenną przysługę Kościołowi poprzez dawanie swoim widzom perspektywy chrześcijańskiej i oferowanie dobrego programu.”

Sekretarz greckiego prawosławnego patriarchy Jerozolimy, Aristarchos, powiedział, że „poprzez transmitowanie najważniejszych uroczystości chrześcijańskich, Al-Mahed jest podstawowym narzędziem głoszenia prawdy chrześcijańskiej.”

Stacja Al-Mahed oraz jej właściciel i dyrektor generalny, prawosławny grecki, Samir Qumsieh, stawali wobec wielu wyzwań: począwszy od izraelskich wtargnięć do Betlejem, po szykany ze strony palestyńskich władz. Al-Mahed nadaje też program na antenie radiowej od 1996 roku.

Podczas oblężenia Bazyliki Narodzenia Pańskiego, w 2002 roku, była to jedyna miejscowa stacja, która omawiała to wydarzenie. Cztery sztaby techniczne na zmianę przez 6 tygodni, 24 godziny na dobę relacjonowały wydarzenia i dostarczały praktycznych informacji dla miejscowej ludności, którą obowiązywała godzina policyjna. Oddanie tej pracy było tak ogromne, że jeden z członków ekipy nie wziął udziału w pogrzebie swojego brata, zabitego w czasie gwałtownych starć.

W 2000 roku, przywódca palestyński Yasser Arafat podjął strajk okupacyjny na terenie stacji przez 20 dni, również sam Qumsieh spędził trzy dni w więzieniu na znak protestu przeciw zamknięciu dwóch stacji TV w Ramallah. Qumsieh jest przewodniczącym Związku Prywatnych Stacji Telewizyjnych. Chociaż teoretycznie wolność słowa jest gwarantowana w Palestynie, to w praktyce redaktorzy i dziennikarze nie mogą działać w pełnej wolności. W 2003 roku Al-Mahed potępił przemoc wobec cywili wszystkich grup, zarówno Palestyńczyków jak i Izraelczyków, i opowiedział się za pokojem w regionie. Jego program „Poranna droga”, którego gospodarzem był dziennikarz Karim Asakra, jest znany z tego, że pozwala mówić zarówno Palestyńczykom jak i Izraelitom o wszystkich zagadnieniach czy wydarzeniach. Asakra stwierdził ze smutkiem, że „wielu widzów jest nieszczęśliwych i niezadowolonych wysłuchując drugiej strony, ale trwamy przy tym i chcemy pokazywać nadal obie strony medalu.”

Al-Mahed zatrudnia 33 pracowników i obejmuje swoim zasięgiem 13 społeczności chrześcijańskich Ziemi Świętej. Oferuje im programy od muzycznych i dziecięcych do prezentujących tematykę społeczną, religijną oraz programy edukacyjne.

Prezentuje też piątkowe modlitwy dla muzułmańskich wiernych, którzy nie mogą osobiście być w meczecie, zwłaszcza z okazji  Ramadanu oraz inspirowaną Islamem beletrystykę telewizyjną.

Założyciel Al-Mahed – Qumsieh uważa siebie za ewangelizatora. „Bóg – mówi – dał mi misję i jest nią bycie jedynym głosem chrześcijańskim na Bliskim Wschodzie. Ludzie nazywają nas ‘Głosem Chrześcijaństwa’.”

Dzięki tej stacji, przekonuje Qumsieh, „wielu chrześcijan – chorych, starych, niepełnosprawnych może otrzymać duchową strawę, której inaczej byliby pozbawieni. I również muzułmanie mogą oglądać  piątkowe modlitwy i uczestniczyć w swoim święcie.”

Stacja boryka się z trudnościami finansowymi. Słabnąca palestyńska ekonomia zmniejszyła dochód z reklam ucinając stacji jedyne źródło finansowania.  Obecnie ma ona 63 tysiące dolarów długu w stosunku do 800 tysięcy dolarów inwestycji, które Qumsieh i jego rodzina poczynili.

„Moi bracia mówią mi, abym zaprzestał działania, aby nie mnożyć strat – przyznaje Qumsieh. – Ale tylko coś najpoważniejszego mogłoby spowodować, że zamknę stację, ponieważ łączy ona wszystkie społeczności. Jeśli my przestaniemy nadawać, opuścimy eter, nie będzie już takiego głosu jak nasz.”

Zainteresowanie «Pasją» na Kubie 

Film „Pasja” stał się najbardziej oglądanym obrazem na podziemnym rynku filmowym na Kubie. Informując o tym miejscowa internetowa agencja prasowa Cubanet zwraca uwagę, że obraz Mela Gibsona, który nie może być wyświetlany na wyspie w kinach, dotarł tam w postaci pirackich kopii i natychmiast zaczął krążyć wśród wierzących i niewierzących.

Mieszkanka chińskiej dzielnicy Hawany Raiza Valdés powiedziała agencji, że od dawna nie widziała filmu tego rodzaju. „W wypożyczalniach można dostać jedynie filmy akcji, terroru i przemocy oraz telewizyjne” – oświadczyła Kubanka. Dodała, że wypożyczyła na dwa dni „Pasję” dla swej ciotki i matki, aby mogły ją obejrzeć. „Obie płakały bardzo, gdy krzyżowano Chrystusa i w ogóle przez większą część seansu” – dodała.

Inny rozmówca agencji – Ernesto Rivas, deklarujący się jako nie należący do żadnego wyznania, powiedział, że dzieło Gibsona pozwoliło mu zrozumieć wiele spraw, w tym także ostatnie chwile ziemskiego życia Chrystusa. „Kopia, którą nam pokazano, była wprawdzie nie najwyższej jakości, ale oglądaliśmy ją wszyscy w domu i zrobiła na nas wielkie wrażenie” – oświadczył Rivas. Dodał, że „to, co się dzieje z tym filmem w jego dzielnicy, to czyste szaleństwo”.

Według Cubanet, wynajęcie kopii na jedną dobę kosztuje 10 pesos, a wiele wypożyczalni musiało nagrać kilka kopii, aby sprostać zamówieniom. Właściciel jednej z tych placówek wyznał, że po raz pierwszy w dziejach tego rodzaju działalności handlowej musiał nagrać cztery kasety z tym samym filmem. „Wypożyczający filmy do domów doprowadzają mnie do szału, mówiąc, że mam zrobić więcej kopii, bo wszyscy o nie proszą” – stwierdził właściciel wypożyczalni, uchylając się jednak od odpowiedzi na pytanie, skąd wziął film do skopiowania.

„Pasja” była „najlepszym prezentem, jaki otrzymałam w Wielkim Tygodniu” – powiedziała Consuelo Rodriguez, zakrystianka w kościele Chrystusa z Limpias w Starej Hawanie. Dodała, że film wypożyczył dla niej jej syn. Według niej wykonawca roli Chrystusa zasługuje na Oscara. „Aż się przeraziłam, bo wydawało mi się, że widzę na ekranie samego Jezusa” – oświadczyła przejęta kobieta.

Podziemne kopie filmu kursują w całym kraju zarówno po domach, jak i w parafiach, które następnie wyświetlają je swoim wiernym.

Czy pozwolić małym dzieciom biegać w kościele w czasie Mszy świętej?

Agencja Zenit zadała to pytanie o. Edwardowi McNamara, profesorowi liturgiki Papieskiego Uniwersytetu Regina Apostolorum.

Zenit: Małe dzieci często biegają w czasie Mszy świętej czule doglądane przez swoich rodziców. Czy rodzice ponoszą za to jakąś odpowiedzialność?

O. E. McN.: Jest to, jak widać, wszechobecny duszpasterski problem i wyraża napięcie, które towarzyszy byciu katolikiem. Z jednej strony jest wartością pozytywną uczestniczenie całej rodziny wraz z dziećmi we Mszy św., ze wszystkim co to oznacza: trochę nieuporządkowane zachowania, zaburzenia, które są nieuniknione w życiu rodzinnym. Pamiętam jednego nawróconego protestanta, z dobrze zorganizowanej społeczności, któremu było bardzo trudno zaakceptować płaczące i krzyczące niemowlęta. Przyszło mu na myśl takie porównanie, że ten oczywisty nieporządek był też odbiciem tego, co jest „katolickie”, i wszystkiego, co było w nim „uniwersalne”. Potem zdołał się jakoś dostosować do najmłodszych uczestników liturgii. Równocześnie prawdziwe jest też to, że stoimy wobec najbardziej uroczystego aktu uwielbienia, w który mamy zaangażować całe nasze serce i duszę.

Wielu katolików, choć nie są surowi czy sztywni uważa obecność dzieci, zwłaszcza maluchów biegających po kościele, za bardzo rozpraszającą i przeszkadzającą w przeżywaniu Mszy św.

Dlatego powinien być pewien stopień równowagi pomiędzy obecnością rodzin w czasie Mszy a atmosferą całkowitego szacunku właściwego dla przeżywania celebracji. Na rodzicach spoczywa więc szczególna odpowiedzialność, jaką powinni podjąć z życzliwości dla innych obecnych, by zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zachowanie ich najmłodszych pociech nie było źródłem rozproszenia dla całego zgromadzenia.

Nawet bardzo małe dzieci można nauczyć, by zachowały milczenie i spokój w pewnych okolicznościach. Jeśli katoliccy rodzice przyprowadzają swoje dzieci na Mszę, to powinni wykorzystać każdą okazję do wpajania im, nawet przed osiągnięciem wieku roztropności, tajemnicy cudu i świętości, która może pozostawić trwałe wrażenie. Niektóre parafie, zwłaszcza w USA, uciekają się do stworzenia tak zwanych „pomieszczeń dla płaczących”, zwykle zarezerwowanych dla matek lub ojców opiekujących się niemowlętami, w których mogą oni przebywać podczas Mszy św., nie przeszkadzając równocześnie innym wiernym. To rozwiązanie mogłoby być do przyjęcia w niektórych przypadkach, chociaż ma również wadę polegającą na tym, że rodzina jest rozdzielona, np. jedno z rodziców opiekuje się młodszym dzieckiem, a drugie jest w innym miejscu ze starszym. Jest to też trudne dla rodzica: czuwać nad dzieckiem, a równocześnie śledzić przebieg Mszy św., gdyż pomieszczenia „dla płaczących” są zwykle umiejscowione w tyle kościoła i ma się wokół siebie wyłącznie rozkrzyczane niemowlęta lub małe dzieci. Dlatego, choć osobiście mam małe doświadczenie duszpasterskie, to jednak proponowałbym przebywanie w takim pomieszczeniu tylko z konieczności, z powodu zachowania dziecka, a nie – od samego początku Mszy św.

Są parafie, które oferują pomoc dla młodych rodzin, w postaci bezpłatnej opieki nad dziećmi w czasie trwania Mszy św. i to mogłoby być warte naśladowania, ale ostateczną decyzję, czy z tej formy pomocy korzystać, należy zostawić samym rodzicom.

Zenit: Czy możemy prosić o kilka uwag o nowej instrukcji „Sacramentum Redemptionis”.

O. E. McN.: Tak, skorzystam z okazji i odpowiem na pytania, które nasuwają się po zapoznaniu z nową instrukcją „Sacramentum Redemptionis”. Dokument jest świeży, więc w moim komentarzu dominuje osobista opinia.

Pewien ksiądz z Malty prosił o skomentowanie i wyjaśnienie słów „nadmiernie przedłużony” i „niewiele przedłużony” (pkt 158). Oto ten tekst: „Istotnie,  nadzwyczajny szafarz Komunii Św. może ją rozdzielać tylko wtedy, kiedy brakuje Księdza i Diakona; kiedy Ksiądz jest niezdolny do tego z powodu słabości, podeszłego wieku lub z innego prawdziwego powodu; kiedy liczba wiernych przystępujących do Komunii jest tak wielka, że samo sprawowanie Mszy św. mogłoby być nadmiernie przedłużone. Należy to jednak rozumieć w ten sposób, iż niewielkie przedłużenie, zważywszy na okoliczności i kulturę miejsca, nie jest wcale wystarczającym ku temu powodem.”

Liczba wiernych musi być widziana w kontekście tego paragrafu, w którym prosi się o wykorzystywanie nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej wyłącznie w przypadkach rzeczywistej potrzeby. Równocześnie próbuje się zostawić dostateczną przestrzeń dla rozwiązań zgodnych ze zdrowym rozsądkiem, które są możliwe, dlatego instrukcja zawiera określenie: „zważywszy okoliczności i kulturę miejsca”.

Z tego powodu określenia: „nadmiernie przedłużony” i „niewiele przedłużony” nie są przedmiotem matematycznej precyzji. Jeden czynnik jak sądzę, powinien zostać rozważony, mianowicie powinien być respektowany pewien stopień proporcjonalności. Innymi słowy: jak wiele czasu zajmuje rozdawanie Komunii Świętej w odniesieniu do innych części Mszy św.? Jeżeli przyjmiemy za kryterium Mszę trwającą jedną godzinę, wtedy proporcjonalnie czas przeznaczony na rozdanie Komunii Świętej mógłby wahać się od 6-ciu do 10-ciu minut. Przy jakichś szczególnych okazjach mógłby dojść do 12 minut, ale jeśli trwałoby to o wiele więcej czasu, prawdopodobnie nie byłoby już proporcjonalne do czasu trwania Mszy św. W czasie Mszy papieskich, które na przykład trwają około 2 godz., rozdzielanie Komunii Świętej tysiącom wiernych zajmuje około 15 minut.

Innymi czynnikami, które powinny zostać rozważone, jest czas między Mszami, czyli czas konieczny do przygotowania następnej Mszy i do tego, aby kościół opustoszał i wypełnił się na nowymi wiernymi.

Wszystkie te czynniki zależą od kultury i okoliczności. Na przykład sytuacja kościoła, do którym większość parafian dochodzi piechotą jest inna od tego, w którym ogół parafian przyjeżdża samochodami. Te czynniki powinny być wzięte pod uwagę przy ustalaniu harmonogramu Mszy Świętych. Czasem 5-minutowe opóźnienie może spowodować już chaos i może on już stanowić okoliczność usprawiedliwiającą obecność szafarza jednego lub kilku.

Zenit: Ktoś inny pyta w odniesieniu do punktu 75 o „łączenie różnych obrzędów z celebracją Mszy”, o stosowność włączania do Mszy św. np. mianowania nowych instruktorów na końcu ich kursu nauczycielskiego. Jeśli w ogóle jest to stosowne, to w którym momencie celebracji Mszy św. powinno mieć miejsce takie mianowanie?

O. E. McN.: Instrukcja mówi: „Ze względu na właściwe teologiczne znaczenie poszczególnych obrzędów i celebracji Eucharystii, księgi liturgiczne czasami nakazują lub dopuszczają łączenie celebracji Mszy Świętej z innym obrzędem, zwłaszcza z tymi z nich, które odnoszą się do sakramentów. Kościół nie zezwala na takie łączenie w innych przypadkach, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy o błahym znaczeniu.”

Nie wiem, na czym polega wspomniane nabożeństwo mianowania, jednak Kościół dysponuje „obrzędem błogosławienia uczniów i nauczycieli”, który mógłby prawdopodobnie służyć temu celowi. Reguły przewidują bowiem możliwość nieznacznego dostosowania modlitw do rozmaitych okoliczności. Obrzęd ten mieści się pośród tych, które dopuszcza się w czasie Mszy św. Instrukcje zaś, jak go umieścić po homilii, można znaleźć w Książce Błogosławieństw (526-529). Jeśli „nabożeństwo mianowania”  jest zbliżone do związanego z ukończeniem szkoły, połączonego z rozdawaniem świadectw, wtedy byłoby niewłaściwe łączenie go ze Mszą św.

Zenit: Z tym związane jest pytanie dotyczące punktu 73 Przepisów Ogólnych Mszału Rzymskiego oraz punktu 70 nowej instrukcji, odnoszące się do zwyczaju przynoszenia „symboli” w procesji z darami. Nowa instrukcja mówi jedynie o innych darach „składanych przez wiernych w formie pieniędzy lub innych rzeczy dla wsparcia ubogich”. Zewnętrzne dary muszą być wyrazem tego prawdziwego daru, którego oczekuje od nas Bóg: skruszonego serca, miłości Boga i bliźniego, dzięki któremu jesteśmy predysponowani do właściwego przeżycia Ofiary Chrystusa, który oddaje się za nas Bogu. Czy te dary powinny być przynoszone? czy nie zatraca przez to godności Święta Liturgia?

O. E. McN.: Pieniądze jak i inne dary dla ubogich powinny być umieszczone w odpowiednim miejscu, z dala od ołtarza dla sprawowania Eucharystii. Z wyjątkiem pieniędzy i symbolicznej części innych darów, wskazane jest, aby ofiary były składane poza celebracją Mszy Świętej.

Instrukcja, taka jak Ogólne Przepisy Mszału Rzymskiego, milczą na temat symbolicznych ofiar nie przeznaczonych dla ubogich. Ale zwyczaj ich przynoszenia w procesji ofiarnej na specjalne okazje jest tak rozpowszechniony, że nowe przepisy zajęłyby się tym, jeśli wiązałoby się to z jakimś poważnym nadużyciem. Oczywiście wszelki taki symboliczny dar musi być odpowiedni, roztropny i nie może być źródłem rozrywki dla wiernych, Jak mówi instrukcja: ma być widzialnym wyrazem Daru, jakiego oczekuje od nas Bóg, czyli ma być związany z rzeczywistością celebracji Eucharystii oraz życia chrześcijańskiego. Przykładem odpowiedniego symbolu mógłby być np. przyniesiony w procesji Katechizm na rozpoczęcie roku szkolnego.

Większość informacji pochodzi z serwisu internetowego Agencji Informacyjnej Zenit

http://www.zenit.org Przekład z ang.:

Katarzyna Radwańska


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta książek i kaset] [nowości] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i święta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Kościoła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [info@voxdomini.com.pl] [kilka słów o Wydawnictwie]