Serce Jezusa i Maryi"Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych..." (Hbr 4,7)



«GŁOS PANA»  Pismo ewangelizacyjne nr 4-5 (69-70) 2001

http://www.voxdomini.com.pl sklep@voxdomini.com.pl

ISSN 1232-7492
Mapa witryny


strony 1-7
strony 17-24
strony 25-32

W numerze 4-5/2001 (część 2):

l Wywiad z Vassulą – str. 8 l O. prof. O'Connor o Vassuli – str. 9 l Garabandal i Medziugorje: rocznice – str. 10 l Vicka: „Staram się być narzędziem Boga” – str. 13 l Apostolat Modlitwy za Kapłanów – str. 14 l Mirjana: „Modlitwa dodaje mi sił”– str. 15  


Valentina Ben rozmawia z Vassulą Ryden:

«Czy nie wiesz, że nędza mnie przyciąga?...»

– Czy mogłabyś powiedzieć, Vassulo, jak zaczęły się twoje pierwsze kontakty z Jezusem?

– Na początku, a mówię o okresie sprzed 15 lat, kiedy miałam 43 lata, nie byłam wcale osobą praktykującą religię. Wierzyłam w Boga, to tak, ale się nie modliłam, a jeszcze rzadziej chodziłam do kościoła. Byłam w moim domu, w Bangladeszu, kiedy pewnego dnia zwrócił się do mnie mój anioł stróż. Usłyszałam – w moim wnętrzu, bo posiadam raczej dar słyszenia wewnętrznego niż wizji – jego głos. Powiedział: „Bóg jest blisko ciebie i kocha cię”. Nie umiałam mu odpowiedzieć, gdyż nie znałam Boga. Przy spotkaniu z aniołem nie odczułam lęku, lecz wielkie zaskoczenie, a po nim – ogromną radość.

Pewnego dnia nalegał, abym zaczęła czytać Biblię. Ponieważ jej nie miałam powiedział, że mam iść po nią do amerykańskiej szkoły.

To tak zaczęłam czytać Pismo Święte, ale nie rozumiałam jego znaczenia, choć było napisane po angielsku. To było doświadczenie, które miało mi dać poznać, jak bardzo byłam zaślepiona duchowo, całkowicie pogrążona w ciemnościach.

Anioł zaczął mnie wtedy oczyszczać, ukazując mi wszystko, co uczyniłam, a co obraziło Boga. To oczyszczenie trwało około trzech tygodni. Był to dla mnie czas wielkiej skruchy: ujrzałam, że jestem pełna grzechów i nienawidziłam siebie.

Dopiero na koniec tego procesu usłyszałam Ojca. Jego głos różnił się od anielskiego. Był bardzo łagodny, czuły, ojcowski, bardzo serdeczny. Ten głos był mi tak bliski, że zdawało mi się, że już go znam od zawsze i kiedy mnie poprosił o odmówienie modlitwy „Ojcze nasz” zamiast mu odpowiedzieć: „Dobrze, Boże”, odpowiedziałam: „Tak, Tatusiu” – właśnie dlatego, że ujął moją duszę swą ojcowską serdecznością.

Kiedy uświadomiłam sobie, że nazwałam Go „tatusiem” wystraszyłam się, że Go obraziłam, ale On zaraz mi powiedział: „Córko, nie lękaj się, gdyż wziąłem te słowa w moje ręce jak klejnot”.

Po aniele Jezus do mnie przyszedł, a potem Duch Święty i Matka Boża. Kilka razy, ale o wiele rzadziej rozmawiałam ze świętym Michałem Archaniołem.

– Co jest w centrum orędzi, jakie otrzymujesz?

– Cała Trójca Święta przekazuje mi przesłania, ale to Jezus mówi o jedności Kościoła. Zasadnicze tematy Boskich orędzi to: nawrócenie, odstępstwo, druga Pięćdziesiątnica, tryumf dwóch Serc Jezusa i Maryi, nieustanna modlitwa...

Bóg uczy nas zażyłości wobec Niego, nieustannej modlitwy, pojednania, miłości. Ujawnił mi, że już rozpoczęła się druga Pięćdziesiątnica. Jest to zjawisko wewnętrzne: Duch Święty wnika w duszę i oświeca ją. Człowiek porzucający ducha jest martwy. Jednak Duch wkłada w niego Swój ogień i przywraca mu życie, prawdziwe życie.

– Modlitwa ma fundamentalne znaczenie, lecz trudno w ciągu dnia, tak wypełnionego zajęciami, znaleźć kilka godzin na modlitwę...

– Kiedy mówimy o modlitwie stałej i nieustannej trzeba pamiętać, że naszym obowiązkiem jest znalezienie słusznej równowagi. Oto przykład: Kiedy mój mąż chce, żebym popatrzyła z nim na telewizję, wtedy siadam przy nim i patrzę bez problemów. A kiedy odchodzi do innych zajęć, wtedy ja idę do innego pokoju i modlę się.

Kiedy mieszkałam w Szwajcarii byłam żoną i matką dwójki dzieci. Wtedy wielka część mojego dnia skupiała się na pracach domowych. Myślałam, że tak postępując odbieram czas Panu, On jednak powiedział mi: „Jeśli wszystko, co czynisz, czynisz z miłością, robisz to dla Mnie”. Wtedy zrozumiałam rzecz bardzo ważną: na nic nie służy wyniszczanie ciała bez miłości, to byłaby daremna ofiara. Jednak najmniejsza rzecz, bez rozgłosu, ofiarowana Bogu, staje się w Jego oczach bardzo cenna.

– Czy powód, dla którego Bóg cię wybrał, aby nieść w świat Jego orędzie był od razu jasny? Pytałaś Go o to?

– Co najmniej sto razy! Wciąż Go o to pytałam: „Dlaczego ja? Dlaczego mnie wybrałeś? Przecież się nie modliłam, nie chodziłam do kościoła... Dlaczego nie zdecydowałeś się na osobę lepszą, bardziej świętą, na przykład na zakonnicę?”

On mi odpowiedział: „Nie wiesz, że nędza Mnie przyciąga? To przez nią daję poznać Moje Miłosierdzie. W twej nicości mogłem ukazać, że Ja Jestem.”

Kiedy Bóg mówi, posługuje się narzędziem, aby wypowiedzieć ludziom Swą wolę, a wszystko to jest dla dobra Jego ludu. To wezwanie jest dla każdego z nas, dla pojednania, dla jedności.

Kiedy mówi się o objawieniach prywatnych używa się niewłaściwej argumentacji: wyjaśnia się, że „prywatne” oznacza, że dotyczą jednostki, jej osobistego dobra. W rzeczywistości Bóg działa zawsze dla dobra wszystkich Swoich dzieci, a zatem te orędzia powinny być rozpowszechnione wszędzie.. To dlatego wolę określenie „objawienie prorockie”, bo ono nie jest jedynie dla mnie, lecz moim obowiązkiem jest przekazanie go wam wszystkim.

W trzy lata później orędzia stały się publiczne. Jezus zapowiedział: „Poznają je wszystkie narody.” Rzeczywiście do dziś odwiedziłam już 59 krajów i dzieło „Prawdziwe Życie w Bogu” jest przetłumaczone na 38 języków, a dalsze tłumaczenia są w toku.

– Co myślisz o świętych obcowaniu i o pośrednictwie świętych w naszym życiu?

– Nie mogłabym odpowiedzieć na to pytanie z punktu widzenia teologii prawosławnej (Vassula się śmieje), ale zrobię to jak umiem.

Co do czyśćca Jezus jakiś czas temu dał mi wizję. Od tego czasu mówię, że jest to miejsce podzielone na wiele poziomów: najniższe odpowiadają grzeszącym najciężej.

Ujrzałam także sama siebie jako chore dziecko, o ziemistej cerze, słabe. Byłam na jednym z najniższych poziomów czyśćca. Leżałam, ponieważ byłam zbyt słaba, aby zrobić cokolwiek innego. Naprawdę byłam chora, a mój wygląd ukazywał, jak grzechy zraniły moją duszę. W pewnej chwili przyszedł Jezus, wiedziałam, że to On, ale Go nie widziałam. Nie udawało mi się nawet podnieść ku Niemu oczu, tak byłam słaba. Kiedy On mnie wziął na ręce, instynktownie uchwyciłam się Jego szaty, aby nie upaść. Potem powiedział mi, że ten mały gest bardzo Go wzruszył. I tak zaniósł mnie do światła.

Jezus ukazał mi, jak poważne były moje grzechy, ile razy obraziłam Go w swoim życiu i że gdyby nie przyszedł mnie ocalić, z pewnością skończyłabym po śmierci na samym dnie...

– Możesz nam powiedzieć o końcu czasów, jakie pouczenie na ten temat otrzymałaś od Pana?

– Zanim będziemy dalej rozmawiać, każdy musiałby teraz przeczytać w swojej Biblii to, co jest napisane w drugim liście do Tesaloniczan w drugim rozdziale.

Jezus mówi, że aby rozpoznać „koniec czasów” dwa znaki muszą się dokonać: odstępstwo i duch buntu.

Bóg nigdy nie określa dnia i godziny wydarzeń. Ten, kto określa daty i okresy, to fałszywy prorok.

Oczywiście pytałam Go: „Zawsze mówisz: ‘wkrótce’, ale czy to jest Twoje ‘wkrótce’, czy moje? Twoje może trwać dwa tysiące lat, a moje oznacza już, jest ludzkie.”

On mi odpowiedział: „To twoje wkrótce”. Czy to jest rok, pięć lat lub dziesięć? Nie wiem. Tylko Bóg to wie.

Istotą przesłania jest nawrócenie – podobnie jak w Fatimie – poznanie i zrozumienie Boga. Oto największy skarb, jaki można w nim znaleźć. Musimy się starać czynić wolę Boga, a w ten sposób każde działanie będzie odzwierciedlać Jego wolę, ale aby do tego dojść trzeba wybrać Boga, wyrzec się samego siebie, porzucić ludzkie namiętności i Jego postawić na pierwszym miejscu.

Jeśli uda nam się stworzyć w sobie taką wolną przestrzeń, Duch Święty będzie mógł w nią wniknąć, napełni tę pustkę miłość Boża. Im więcej zrobimy dla Niego miejsca, tym bardziej ogarnie nas miłość. Potem dusza rozbłyśnie tak jak Jezus to opisuje:

„Jeśli jest ciemność, nic nie widzisz, lecz Ja mogę cię uleczyć moim światłem.”

Kiedy dokonają się zapowiedziane wydarzenia wydadzą się w świetle Ducha Świętego, normalne, niemal nic nie znaczące.

Temu, kto jest szczery, ale popełnia jeszcze błędy, Jezus mówi:

„Nic nie szkodzi, dopiero się uczysz.”

Ja też na początku nic nie wiedziałam i popełniałam błędy, ale Jezus wszystkiego mnie nauczył poprzez Biblię. Byłam naprawdę jakby w szkole Jego nauki. Oto czego od nas oczekuje: żebyśmy byli gotowi się uczyć.

Bóg nigdy nie karze, to człowiek przyciąga na siebie zło. Bóg nigdy nie zsyła nieszczęść. Matka Boża powiedziała mi to wyraźnie: Bóg nie chce zniszczyć świata, to człowiek dokonuje samozagłady. Człowiek przez swój negatywizm, swój brak wiary, ściąga na siebie choroby, katastrofy naturalne, wszelkie formy zła. Bóg jest dobry On nigdy nie uczyniłby nic złego swoim stworzeniom. Wina jest wyłącznie po stronie człowieka.

– Ale jeśli jakiś człowiek nie zna Boga i nigdy nie był wychowany w wierze chrześcijańskiej, jaką winę ponosi za to, że Go nie szuka i nie kocha? Jak Pan go osądzi?

– Bóg daje każdemu człowiekowi możliwość poznania Go. W tej czy innej chwili staje się obecnym w życiu człowieka i daje mu jasne pouczenia. Jednak nie wszyscy potrafią to dostrzec, to prawda, gdyż nie wszyscy, od swego dzieciństwa słyszeli o Bogu. Wyjaśnienie tej sytuacji znajduje się w liście Św. Pawła do Rzymian, który mówi:

«Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni.

Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem.

Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające.

Okaże się to w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii.»

(Rz 2,12-16)

Il Segno, grudzień 2000. Przekład na franc.: Christian Parmantier dla: Stella Maris nr 371, str. 7-8. Przekład z franc. za zgodą du Parvis


8
Vox Domini


Były wykładowca teologii na Uniwersytecie Notre Dame w USA, gdzie pracował przez 40 lat. Autor licznych publikacji teologicznych, a ostatnio zatytułowanej „Vassula i Kongregacja Nauki Wiary” (Trinitas, USA).

O. prof. Edward O’Connor, CSC napisał o Vassuli i jej książkach:

Najpierw pomyślałem, że nie mam do zaoferowania żadnego świadectwa, dlatego nie odpowiedziałem wcześniej na wasz apel. Ale w końcu przyszło mi do głowy, że moglibyście wykorzystać moją następującą wypowiedź, w sposób, jaki wam odpowiada:

Nie mam do zaoferowania Vassuli żadnego wstrząsającego świadectwa, ale chciałbym powiedzieć, że czytanie jej przesłań napełniło mnie duchem modlitwy. Jestem całkowicie przekonany, że Jezus rzeczywiście mówi poprzez te orędzia. Do tego mógłbym jeszcze dodać, że jako zawodowy teolog, zawsze zwracałem szczególną uwagę, czy te przesłania nie są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Nigdy nie znalazłem w nich żadnego błędu doktrynalnego. To bardzo imponujące. Dla osoby świeckiej, bez żadnego przygotowania teologicznego, nawet bez poważnych pouczeń katechetycznych, napisanie tak wielu tomów o najgłębszych sprawach duchowych, bez żadnego potknięcia, jest nadzwyczajnym osiągnięciem. To jest mocne potwierdzenie tego, że to rzeczywiście sam Bóg jest źródłem tych pism.

Jestem świadomy, że Vassula została oskarżona o błędy doktrynalne przez wielkie autorytety Kościoła. Po ostrożnej refleksji w tej sprawie, jestem przekonany, że te tak zwane „błędy” sprowadzają się po prostu do faktu, że nie jest ona w stanie poprawnie używać języka profesjonalnych teologów, kiedy szuka sposobu na wyrażenie boskich tajemnic. Nie sądzę, żeby można ją było za to winić, jako że autorzy świętych ksiąg Pisma Świętego robili to samo.


9
Vox Domini

Christian Parmantier

Garabandal – 40 lat... Medziugorje – 20 lat... 

Od ostrzeżenia do wejścia na drogę świętości

W czerwcu świętowaliśmy 40-tą rocznicę pierwszego ukazania się Najświętszej Panny z Góry Karmel w Garabandal w 1961 roku i 20-tą rocznicę pierwszej wizyty Najświętszej Panny – Królowej Pokoju w Medziugorju, 24 czerwca 1981... To dwa miejsca, które naznaczą w sposób niezatarty epopeję maryjną Kościoła w końcu drugiego tysiąclecia i na początku trzeciego.

Garabandal wzywa nas – po La Salette, Lourdes, Fatimie – do pokuty i ostrzega przed poważnymi niebezpieczeństwami.

Medziugorje, dzięki codziennej matczynej obecności, daje nam poprzez odnowę parafii, receptę na rozwinięcie i podtrzymanie świętości życia.

Objawienia w Garabandal (1961-65) toczyły się równolegle z Soborem Watykańskim II. Z pewnością nie było to dziełem przypadku, lecz Opatrzności i Mądrości Boga, który przez Ducha Świętego mówił „do swych świętych apostołów i proroków” (Ef 3,5). Misja prorocka rozwija się wespół z misją apostolską hierarchii (nauczać, uświęcać, rządzić) i dopełnia ją: „gdyż budowla, jaką jesteście, ma za fundament apostołów i proroków” (Ef 2,20).

W czasie, gdy w Rzymie Duch Święty podsuwał biskupom zjednoczonym wokół papieża treści i główne ukierunkowania na czas, jaki nadchodził (nasz koniec czasów), w Garabandal, ten sam jedyny Duch przez Maryję, Królową proroków, wyzwalał prorockie uzupełnienie, przypominając konieczność nawrócenia, bez którego Sobór nie mógłby przynieść owoców świętości.

Sobór wzywa chrześcijanina do świętości z Maryją jako wzorem.

I tak w tym kairos lub w czasie Boga, trzeba zauważyć prorockie mrugnięcia okiem Ducha, którymi są te godziny maryjne w Kościele. Po raz pierwszy w swej historii Magisterium Kościoła w rozdziale VII Konstytucji Dogmatycznej o Kościele Lumen Gentium (52-69), ukazał w sposób organiczny miejsce i rolę „Błogosławionej Dziewicy Maryi, Matki Boga w tajemnicy Chrystusa i Kościoła”. Są to stronice do przemedytowania dla tych wszystkich, którzy pragną naśladować Maryję jako autentycznie Ją miłujący i oddający Jej cześć.

Na koniec tej Konstytucji o Kościele i dla Kościoła, jako ciągłość w stosunku do tego, czego nauczał już św. Ambroży, Matka Boga jest przedstawiona całemu ludowi jako „wzór w porządku wiary, miłości, doskonałego związku z Chrystusem” oraz „wzór cnót”.

Duch Święty wskazywał tak każdemu dziecku Boga konkretnie, jak realizować „powszechne powołanie do świętości” rozwinięte w V rozdziale tej samej Konstytucji.

Ta Konstytucja jest także pewnym przewodnikiem dla tych wszystkich, którzy pragną się pozytywnie nastawić do przejawów obecności Maryi dzisiaj.

Orędzie z Garabandal

Dwa orędzia, dane w Garabandal, wydają się stanowić jedno. Wobec wielkiej niewierności dzieci Bożych: zepsucia praw i obyczajów, upadku w szeregach kapłanów, pomniejszania wartości Eucharystii, odstępstwa... Niebo dawało nam cenną radę, której wartość prorocką dostrzegamy lepiej teraz, po upływie 40 lat:

„Trzeba podejmować wiele ofiar, wiele pokutować. Trzeba nawiedzać Najświętszy Sakrament. Ale przede wszystkim trzeba być bardzo dobrym.”

Bóg, który jest wszechwiedzącym, prosił o akty wynagrodzenia za szkodliwe przeobrażenia, które uwidoczniały się w świecie jak i w Kościele i ostrzegał za pośrednictwem widzących (18.10.1961):

„Jeśli się tego nie uczyni spadnie kara. Kielich już się napełnia. Jeśli się nie zmienimy, kara będzie bardzo wielka.”

18 czerwca 1965 roku św. Michał przekazał orędzie:

„Przedtem kielich (Bożego gniewu) się wypełniał, teraz się wylewa. Liczni kapłani, biskupi i kardynałowie idą drogą potępienia i pociągają za sobą wiele dusz. Nadaje się coraz mniejsze znaczenie Eucharystii. Musicie waszymi wysiłkami (stając się lepszymi) uniknąć ciążącego nad wami gniewu Dobrego Boga. Przebaczy wam, jeśli poprosicie Go szczerze o przebaczenie. Ja, wasza Matka, za pośrednictwem świętego Michała, chcę wam powiedzieć, abyście się poprawili.

PRZEŻYWACIE OSTATNIE OSTRZEŻENIA. Kocham was bardzo i nie chcę waszego potępienia. Proście Nas szczerze, a My was wysłuchamy. Powinniście bardziej się poświęcać. Rozważajcie Mękę Jezusa.»

Istotą Garabandal było, aby zacząć żyć tym orędziem teologicznym i moralnym. Lecz nie wzięto tego pod uwagę...

Zaskakujące proroctwa zostały dane w Garabandal...

Niektóre, jak podróż papieża do Izraela i do Fatimy lub to o zamęcie w Kościele, już się zrealizowały. Inne pozostają jeszcze sprawą przyszłości: zapowiedź Ostrzeżenia dla wszystkich ludzi, potem wielki cud, który się zbiegnie z ważnym wydarzeniem w Kościele, a po nim kara, jeśli ludzie się nie nawrócą...

20 lat po otwarciu Soboru w miejsce nowego wzrostu wiary i świętości stwierdziliśmy powszechną niechęć. Proroctwo dane w Garabandal o zamęcie w Kościele ukazało się oczom wszystkich. Wraz z porzuceniem sakramentów pojednania i Eucharystii ujrzeliśmy, jak stado się rozprasza i błądzi, jak przepowiedziała to Dziewica. Zamiast mówić o niepowodzeniu Soboru lub o niewłaściwym wprowadzeniu go w życie, czy nie powinniśmy dostrzec raczej, że korzeniem wszelkiego zła jest odmowa nawrócenia na wszystkich szczeblach.

Parafia w Medziugorju, czyli w szkole Maryi lub właściwa realizacja zaleceń Soborowych

«Bóg wam daje te objawienia. Moje dzieci, czy nie zauważyliście, że wiara zaczęła gasnąć? Wielu przychodzi do kościoła jedynie z przyzwyczajenia. Trzeba obudzić wiarę. Ona jest darem Boga.» (1982)

Nie zważając na niewdzięczność ludzi i ich odmowę nawrócenia, zamiast ujawnić swój gniew, miłosierna miłość Boga zdecydowała dać nam łaskę:

«Żyjecie w czasach, w których Bóg daje wam wielkie łaski». (25.03.2001).

Ojciec wysyła nam raz jeszcze Tę, która «od zawsze przekazuje światu przesłanie Boga» (31.12.1981), aby pomóc ludziom w zrealizowaniu Jego planu i Jego zamiarów.

Tym razem Maryja będzie towarzyszyć dzieciom jednej parafii dzień po dniu, przez długi czas. Wybrała wezwanie i uformowanie według Swego Serca parafii w Bośni-Hercegowinie. Z Medziugorja postanowiła uczynić wzór dla całego świata.

Trzeba tu podkreślić, że parafią kieruje wspólnota zakonna uformowana w szkole męczeństwa... Ci zakonnicy będą potrafili od początku rozpoznać ewangeliczną i kościelną głębię orędzi i włączyć je w życie własne i w życie parafian, towarzysząc im. Znak wyróżniający Medziugorje to fakt, że wszystko dokonuje się przez parafię, z nia i w niej.

«Parafia którą wybrałam, jest szczególna. Różni się od wszystkich innych... Daję te orędzia najpierw parafianom, a potem innym. Będziecie odpowiedzialni za te orędzia przed Moim Synem i przede Mną.» (6.02.1986)

Gospa przybyła pomóc nam wejść na drogę modlitwy i miłości, aby żyć autentyczną świętością: «Jeśli żyjecie orędziami, żyjecie kiełkami świętości». «Wiecie, że zostałam tak długo z powodu was, aby was nauczyć kroczyć drogą świętości.» (01.01.1987)

W dwadzieścia lat później, pomimo milczenia i oporu, jaki znamy, miliony pielgrzymów przybyły szukać łaski, światła i nadziei w Medziugorju. Bóg wie, ile ich było. Noszą w swym sercu i wnoszą do swej parafii (o ile chce się je przyjąć) świadectwo otrzymane w tej „parafii-szkole” – w Medziugorju. W ślad za pielgrzymkami, zrodziły się wszędzie na świecie tysiące grup modlitewnych, czyniących postępy na drodze świętości i wydających liczne powołania.

Matczyny sposób, czyli jak Gospa odnowiła parafię świętego Jakuba

To przede wszystkim wyjątkowa łaska, która zlała się na Medzigurje przez stałą obecność Boga i Maryi.

W Medziugorju znajduje się źródło łask. Ta łaska rozszerza się poprzez fundamentalne sprawy, które stanowią życie chrześcijanina, związanego ze swoją parafią: modlitwa, post, czytanie Pisma Świętego, spowiedź, eucharystia, które sprawiają, że rośnie wiara, nadzieja, miłość i wprowadzają go na drogę nawrócenia, które prowadzi do świętości.

«Wszystko trzeba czynić z miłości, przyjąć wszelkie przeciwności, wszelkie trudności, wszystko – z miłością. Oddajcie siebie miłości» (9.03.1985).

Modlitwa sercem zachowuje wiarę.

Pierwsze tchnienie Ducha na świat poprzez Medziugorje to z pewnością bezsprzecznie: przywrócenie smaku modlitwie. Iluż chrześcijan straciło wiarę porzucając modlitwę? Jeśli zanika ten szczególny związek z Bogiem, zanika także wiara. Kąkol zła zajmuje miejsce. Parafia bez modlitwy traci duszę i dusze, pustoszeje. Maryja nieustannie przypomina tę fundamentalną prawdę:

«Proszę was tylko o gorliwą modlitwę. Modlitwa ma stanowić część codziennego życia, aby pozwolić prawdziwej wierze się zakorzenić.» (8.09.1981)

A czy moja modlitwa stała się już radosnym spotkaniem z moim Zbawcą?

Inne małe ziarno, które miało się stać wielkim drzewem: Gospa dała znak do modlitwy w grupie z kapłanem. «Brat Tomislaw powinien modlić się z tą grupą. To bardzo ważne». (6.10.1981)

Czy grupy modlitewne są potrzebne? I na to pytanie odpowiedziała Maryja:

«Są potrzebne, ale nie tylko tutaj. Wspólnoty modlitewne są potrzebne w każdej parafii.» (11.04.1982)

A dlaczego to tak potrzebne? Dlatego, że toczy się stała walka duchowa w Kościele, szczególnie kiedy Kościół jest tak bardzo atakowany.

«Drogie dzieci, upadł plan szatana. Módlcie się, aby się dokonało to, co Bóg przewidział dla tej parafii.» (3.09.1985)

Maryja prosi wciąż o tę samą uprzywilejowaną modlitwę w Jej intencjach: o codzienny różaniec:

«Drogie dzieci, proszę was odmawiajcie Różaniec. Niech on będzie waszym zobowiązaniem, jakie wypełnicie z radością» (12.06. 1981)

«Drogie dzieci! Oto dlaczego tak potrzebuję waszych modlitw: modlitwa jest jedynym środkiem ocalenia ludzkiej rasy!» (30.07.87)

Czy to zrealizowało się już w mojej parafii?

Post

Wraz z ponownym odkryciem modlitwy, Gospa przypomniała Kościołowi tradycję postu. Po Soborze, kiedy na Zachodzie otwarła się era wielkiej konsumpcji. Post został zredukowany w Kościele katolickim do minimum. Jak uczyniła to już w La Salette w „Regule Matki Bożej” danej Melanii, tak i w Medziugorju Gospa przypomina o poście, którego dobrodziejstwa tak duchowe, jak i cielesne są ogromne.

«Najlepszy post to ten o chlebie i wodzie. Przez post i modlitwy można zatrzymać wojny, zawiesić prawa natury. Miłości nie można zastąpić postem, jednakże ci, którzy nie mogą pościć, mogą zastąpić post modlitwą, miłością, spowiedzią, ale wszyscy z wyjątkiem chorych powinni pościć.» (21.07.1982)

Czy ja w moim życiu zrealizowałe/am już to wezwanie?

Codzienna lektura Biblii

Kościół katolicki przez długi czas zachowywał Biblię dla duchownych. Sobór zwrócił ją Ludowi Bożemu. Jednak praktykowanie codziennej lektury pozostaje trudne dla większości rodzin.

«Nie samym chlebem karmi się człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Boga» – odpowiedział Jezus Złemu (por. Mt 4,4). Słowo Boga jest światłem i życiem, gdyż pochodzi od Boga. Ta Księga, Biblia, jest jedyna i żadna inna książka nie może być stawiana na równi z nią.

Gdzie jest moja Biblia i ile czasu poświęcam na lekturę Słowa Bożego w porównaniu z innymi moimi działaniami, lekturami lub rozrywkami?

Gospie – poprzez parafię, pielgrzymów i grupy modlitewne – udało się lepiej niż komukolwiek innemu wprowadzić Słowo Boże do rodzin.

«Drogie dzieci, dziś proszę was o czytanie Biblii każdego dnia w waszych domach i o umieszczenie jej w widocznym miejscu, aby was zawsze zachęcała do czytania i do modlitwy.» (18.10.1984)

Spowiedź, pojednanie, pokój.

Przebaczenie grzechów jest wielkim darem Miłosierdzia Bożego, które Jezus zdobył za cenę Swej krwi. Jednak do tego stopnia pomniejszano wartość tego pięknego sakramentu, że jedynie mniejszość potrafiła zachować jego skarb.

Od początku objawień i potem bardzo często Maryja mówiła o spowiedzi:

«Zawrzyjcie pokój z Bogiem i nawzajem ze sobą. W tym celu trzeba wierzyć, modlić się, pościć i spowiadać się.» (26.06.1981)

Aby pomóc parafianom na nowo związać się z sakramentem pokuty, Maryja posłużyła się żywą przypowieścią. 2 sierpnia 1981 roku zaproponowała osobom obecnym na łące w Gumno, aby z pomocą widzących dotknęły Jej szaty. Wtedy w miarę tych dotknięć szata Maryi zapełniła się od plam. Tego samego wieczora wszyscy pobiegli do konfesjonałów. Od tego czasu jest ich coraz więcej i są wciąż pełne. Powrót do sakramentu spowiedzi będzie miał zasadnicze znaczenie dla Kościoła na Zachodzie.

A jakie jest miejsce tego sakramentu w moim życiu?

«Trzeba zachęcić ludzi do comiesięcznej spowiedzi, zwłaszcza w pierwsze soboty. Tutaj jeszcze o tym nie mówiłam. Zachęciłam ludzi do częstej spowiedzi... Comiesięczna spowiedź stanie się lekarstwem dla Kościoła zachodu. Trzeba Zachodowi przekazać to przesłanie.» (06.08.1982)

«Jeśli spowiedź nic dla was nie znaczy, naprawdę trudno wam będzie się nawrócić.» (7.11.1983)

Eucharystia

«Niech Msza święta będzie dla was życiem». (25.04.1988).

Niechęć do niedzielnej Mszy św. jest najwyraźniejszym znakiem utraty wiary, nadziei i miłości. A przecież Sobór przedstawił Eucharystię jako centrum i szczyt życia Kościoła. To Eucharystia czyni Kościół.

A czy moje życie jest przedłużeniem Eucharystii?

Maryja prosiła w Medziugorju o codzienną Mszę św., mówiąc: «Niech na zawsze zostanie zachowana wieczorna Msza święta» i o to, aby się poważnie do niej przygotować, aby ją dobrze przeżyć i przyjąć Jezusa (1983):

«Msza święta jest największą modlitwą do Boga. Nigdy nie pojmiecie jej wielkości. To dlatego powinniście być doskonali i pokorni w czasie Mszy św. i przygotowani do niej.»

Stąd wziął się zwyczaj odmawiania dwóch części różańca przed Mszą św. w Medziugorju.

Wieczorna Msza św. jest wielkim miłosnym spotkaniem parafian i pielgrzymów każdego dnia. Iluż w czasie pielgrzymki nauczyło się kochać i oddawać cześć Eucharystii.

«Oto otworzę wasze groby, o ludu mój...»

A w tym wszystkim nie ma nic nowego: te orędzia są tylko przypomnieniem! To wezwanie do nawrócenia dla zgięcia sztywnego karku człowieka jest tak stare jak Adam!

«Lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją posolić?» (Mk 9,50).

Duchem Świętym!

«Kiedy przyjdzie On, Duch prawdy, doprowadzi was do całej prawdy... mnie otoczy chwałą» (J 16,13-14).

Skoro Duch Święty przemawiał do Ojców Soborowych, mówi i dziś poprzez nawiedzenia Królowej proroków. Jej pierwsze ukazanie się w Medziugorju miało miejsce 24 czerwca 1981 roku, w uroczystość św. Jana Chrzciciela, największego z proroków.

On mówi także do serca każdego z nas. To Duch, który jest wewnętrzną mocą Kościoła w każdym ochrzczonym. To On jest życiem i duszą każdego członka Kościoła. Bez przerwy przypomina nauczanie i życie Jezusa, nieustannie wskrzesza umarłych duchem.

Prorok Ezechiel takie słowa od Niego usłyszał:

«Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Odpowiedziałem: Panie Boże, Ty to wiesz. Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich:

Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan...

Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli... Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli,” (Ez 37,3-14)

Tak, składajmy dziękczynienie Bogu, który nie ustaje w ukazywaniu nam Swego światła i miłości, poprzez Swój Kościół i Swe prorockie wezwania.

Miłosierdzie Boga na zawsze wyśpiewujmy!

Kiedy cały Kościół, a szczególnie Jego pasterze, zrozumieją i przyjmą prorocką misję Maryi dzisiaj, wtedy szeroko zostaną otwarte drzwi łasce. Kiedy Kościół szybko powstanie, aby pozdrowić Pana i Jego Matkę za przykładem i śladem tych z Garabandal, tych z Medziugorja i z tak wielu jeszcze innych miejsc, które były „źródłami łaski”, wtedy otworzą się serca i wejdą na drogę nawrócenia.

Stella Maris nr 371, czerwiec 2001, str. 1-4. Przekład z francuskiego za zgodą du Parvis


10-12
Vox Domini nr 4-5/2001


«NAJLEPIEJ JAK POTRAFIĘ, 

STARAM SIĘ BYĆ NARZĘDZIEM BOGA...»

– Vicka, staje się coraz bardziej widoczne to, że otrzymałaś od Boga szczególny dar, aby otaczać troską chorych. Co możesz nam powiedzieć o tym charyzmacie?

– Od siebie o tym, powierzonym mi zadaniu, nie potrafię powiedzieć nic szczególnego, jedynie to, iż jestem z tego powodu szczęśliwa, ponieważ mogę tę miłość, którą obdarowała mnie Matka Boża, przekazywać innym, zwłaszcza chorym. Matka Boża mówi, że dane od Boga cierpienia i krzyż powinniśmy przyjmować jak wielki dar Boży. Bóg tylko wie, dlaczego to czyni, oraz kiedy ten krzyż z nas zdejmie. Wymaga od nas jedynie cierpliwości. Jednak kiedy nadchodzi czas choroby, jakże często narzekamy i lamentujemy, zastanawiając się: dlaczego właśnie nas to spotkało, dlaczego nie innych, dlaczego my musimy cierpieć. Myślimy wówczas również o tym, by choroba jak najrychlej zniknęła, bo jest nie do zniesienia. Nie widzimy też w zadanych cierpieniach żadnego sensu.

Matka Boża radzi nam w takich sytuacjach wyrażać Bogu wdzięczność, ze zrozumieniem i cierpliwie przyjmować ból i cierpienia; prosić Boga o siły i wytrwałość, potrzebne, aby zadany nam krzyż nieść z uczuciem serdecznej miłości. Nie potrafimy w pełni uświadomić sobie. mówi Gospa, jakie znaczenie w oczach Boga posiada zadane nam cierpienie.

– Wczoraj niemal w biegu powiedziałaś mi, że nie masz czasu na rozmowę, ponieważ udajesz się do poważnie chorego.

– Spotkania z chorymi, do kresu wycieńczonymi i zmęczonymi, zdarzają się często. Są to ludzie starzy i młodzi, nawet dzieci; chorzy na białaczkę i inne schorzenia nowotworowe: żołądka, prostaty czy mózgu; dotknięci wieloma innymi chorobami. Wielu chorych przychodzi do mnie z okolic, jestem również wzywana do ich domów lub do szpitala, po to, by choć chwilę z nimi porozmawiać, położyć na nich ręce. Czuję się zobowiązana do takich spotkań, do wspólnych modlitw z chorymi, do polecania ich łasce Bożej. Jest moją powinnością podążać za tym wezwaniem, wszystko inne pozostawiam woli Boga.

– Czy zdarzają się cuda?

– Zdarzają się, lecz nie są już moją zasługą, lecz wolą Boga. Jestem tylko wybranym przez Niego narzędziem i usiłuję najlepiej, jak potrafię, spełniać przekazany mi dar. O reszcie decyduje ON.

– Vicka, w twoim wyglądzie można dostrzec pewne zmiany. Wielu zadaje sobie pytanie: co dzieje się z naszą Vicką, dlaczego tak się zmieniła?

– Zmiany nie są aż tak istotne. W pewnym stopniu sama je spowodowałam, częściowo wynikły same przez się. Przeszłam również mały zabieg operacyjny, musiano usunąć mi cystę na szyi, ale to nie było takie przykre. Przyczyną zauważalnych zmian są zapewne również codzienne spotkania z pielgrzymami z całego świata, w których uczestniczę, jest wiele misji, które spełniam: dużo pracuję, jestem nieustannie w drodze, ale jestem bardzo szczęśliwa i zadowolona.

– Byłaś w Rzymie, w dniach światowego Spotkania Młodzieży. Jak przeżyłaś to spotkanie? Czy spotkałaś się też osobiście z Ojcem Świętym?

– Z Medziugorja na Światowe Spotkanie Młodzieży wyjechało pięć autokarów, ja doleciałam samolotem, ale przez cały czas byłam z nimi. Byłam tam, ponieważ tego rodzaju spotkania są dla mnie czymś nadzwyczajnym. Chętnie wspominam spotkanie w Compostella, w roku 1989. Spotkanie w Rzymie było cudowne, wprost wspaniałe! Tyle radości, modlitw, szczerego zapału! Aby zgromadzić w jednym miejscu dwa miliony młodych - nad tym musiała czuwać ręka Boga. A mimo tak wielkiej liczby zgromadzonych panował spokój i dyscyplina, jak powiedzieliby Włosi, było ordine. Nie byłam u Ojca Świętego, takie spotkanie nie było przewidziane.

– Co możesz powiedzieć nam o Ojcu Świętym, który mimo podeszłego wieku tak dobrze wypełnia swoje zadania?

– Jedyne co mogę powiedzieć - to moja propozycja, abyśmy wszyscy pomagali mu naszymi modlitwami. Gospa często mówiła, że dzięki naszym modlitwom on potrafi nawet być czymś więcej, aniżeli Ojcem wszystkich ludzi na świecie. Niezliczone razy poleca nam, aby nieustannie modlić się za Jej ukochanego Syna na tej ziemi.

– Na zakończenie naszej rozmowy, co możesz jeszcze powiedzieć o Jubileuszowym Roku 2000, o sprawach na które Gospa zwracała szczególną uwagę?

– Polecenia Matki Bożej w Roku Jubileuszowym dotyczyły konieczności uczestnictwa we Mszy św., przystępowania do sakramentu pokuty. Musimy zwłaszcza modlić się za młodych i rodziny, obecnie znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji. Życzeniem Gospy jest, byśmy Jej pomagali w spełnianiu Jej planów i zamierzeń. Niech Królowa Pokoju błogosławi wszystkim, o to się modlę.

– Vicka, dziękuję za miłą rozmowę!

Dla „Gebetsaktion Wien” rozmowę przeprowadził vd. Przekład z niemieckiego: B. Bromboszcz


13
Vox Domini


APOSTOLAT MODLITWY ZA KAPŁANÓW:

KWIAT SIEDMIU DARÓW DUCHA ŚWIĘTEGO

Powstały w Medziugorju Apostolat Modlitwy za kapłanów jest wspaniałym Bożym Dziełem - jest ujawnieniem miłości Maryi i Kościoła do kapłanów. Od kilku miesięcy zajmujemy się tą sprawą, próbujemy organizować kolejne <margaretki>*. Pewne zasady tworzenia Apostolatu są niezmienne, stałe:

1) Margaretkę tworzy grupa siedmiu osób;

2) Składają one wieczyste przyrzeczenia, najlepiej w Święto Maryjne;

3) Odmawiają określone modlitwy.

Oprawa tych niezmiennych elementów jest jakby elastyczna i różnie wygląda w różnych częściach Polski i świata.

Na łamach „Vox Domini” pragniemy podzielić się naszą propozycją w sprawie zasad tworzenia Apostolatu. Tekst powstał spontanicznie dla potrzeb Kościoła lokalnego na naszych północno-wschodnich ziemiach. W poszczególnych punktach uwzględniamy różne sytuacje i możliwości. Jako nowy element wprowadzamy powiązanie siedmiu dni tygodnia z Siedmioma Darami Ducha Świętego. Jest to owoc słów pewnego Kapłana na łamach Echa Maryi Królowej Pokoju (grudzień 2000, str. 7):

„Wielkie dzięki za wprowadzenie mnie i mego Kapłaństwa w ów kwiat Siedmiu Darów Ducha Świętego...”

Co to konkretnie oznacza?

Oto Niepokalana Dziewica pragnie zanurzać Kapłanów w mocy Ducha Świętego. Modląca się „siódemka” uprasza dla Kapłana poszczególne Dary, z Kapłaństwa zaś zanurzonego w Mocy Ducha spływa na modlących się Boże Życie czerpane od Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana. Oto przedziwna wymiana Darów i tajemnicza więź między Kapłanem a Ludem Bożym.

Zapytajmy jeszcze, co oznaczają poszczególne Dary Ducha Świętego w świetle Pisma Świętego - Dary, których wszyscy tak bardzo potrzebujemy.

Przez Dar Mądrości Duch Święty uwalnia ludzkie życie od balastu, od spraw niepotrzebnych.

Dar Rozumu ma prześwietlić świat ludzkich emocji, by służyły one prawdzie.

Przez Dar Rady Duch Święty chce wyeliminować poczynania ludzkie, których Bóg nie chce, czynione bez Jego Błogosławieństwa.

Dar Męstwa uzdalnia nas do przeżywania historii w Duchu Krzyża, do akceptacji zdarzeń w Krzyżu Chrystusa.

Dar Umiejętności to inaczej dar wiedzy, inteligencji. Dzięki Darowi Umiejętności wszystko w nas jest podporządkowane Bogu, tak jak w drzewie zasadzonym nad płynącą wodą, przynoszącym dobre owoce (Psalm 1).

Dar Pobożności to inaczej dar pietyzmu. W Darze Pobożności wszystko w nas jest tak przeniknięte Miłością Bożą, że jesteśmy zdolni do miłości każdego spotkanego człowieka w Duchu Jezusa Chrystusa - w Duchu Miłości z Krzyża.

Dar Bojaźni Bożej. Wszystkie Dary Ducha Świętego wypływają z pnia Daru Bojaźni Bożej, czyli wszystkie Dary są zrodzone w Krzyżu przenikniętym Zmartwychwstaniem. Miłość Chrystusa z Krzyża mówi o Bojaźni Boga, by nas nie utracić na wieki. Z kolei człowiek, który doświadczył Miłości z Krzyża ma jedno pragnienie – pragnienie św. Pawła – by Krzyż Chrystusa we mnie i świecie nie był daremny.

ZASADY TWORZENIA APOSTOLATU <MARGARETKA>

1. Istota Apostolatu

Apostolat <margaretka> jest Apostolatem modlitwy za Kapłanów, będącym odpowiedzią na prośbę Maryi Królowej Pokoju.

Osoba, która pragnie utworzyć <margaretkę> dobiera grupę siedmiu osób, jako symboliczny kwiat* wokół Kapłana objętego modlitwą. Wskazane jest, by zaprosić Maryję do pokierowania doborem osób, wszak jest to Jej Dzieło.

2. Zasady modlitwy.

Każda z siedmiu osób wybiera jeden dzień w tygodniu i do końca życia ofiarowuje ten dzień za Kapłana objętego Apostolatem. W tym dniu odmawia podane modlitwy. Poszczególne dni tygodnia wiążemy z siedmioma Darami Ducha Świętego. Osoba wybierająca jeden z siedmiu dni, wybiera jednocześnie jeden z siedmiu Darów Ducha Świętego, który to Dar uprasza dla Kapłana, za którego pragnie się modlić.

I tak: niedziela - Dar Mądrości, poniedziałek - Dar Rozumu, wtorek - Dar Rady, środa - Dar Męstwa, czwartek - Dar Umiejętności, piątek - Dar Pobożności, sobota - Dar Bojaźni Bożej.

3. Obrzęd przyrzeczeń

W wybranym dniu, najlepiej Święto Maryjne, grupa siedmiu osób uczestniczy we Mszy Świętej i po Komunii Świętej składa przyrzeczenia wieczystej modlitwy za Kapłana objętego <margaretką>. Mszę Świętą może odprawić Proboszcz parafii lub inny Kapłan, np. Kapłan, którego dotyczy podejmowana modlitwa. Formuła przyrzeczeń jest następująca:

Boże w Trójcy Jedyny i Maryjo Królowo Pokoju, w ramach powstałego w Medziugorju Apostolatu <margaretka>, przyrzekam wieczystą modlitwę za Księdza.......................... .

Moje przyrzeczenie zanurzam w Chwalebnym Krzyżu Chrystusa i Niepokalanym Sercu Maryi. Amen.

4. Przyrzeczenia indywidualne

W niektórych sytuacjach nie można zorganizować wspólnej liturgii obrzędu przyrzeczeń np. grupa rozproszona jest w różnych rejonach Polski czy świata. W takim wypadku osoby z <margaretki> w wybrane Święto Maryjne uczestniczą we Mszy Świętej w miejscu przebywania. Po przyjęciu Komunii Świętej, indywidualnie składają przyrzeczenie w swoim sercu - Bogu i Maryi (wypowiadają tę samą formułę). W tym samym dniu Kapłan objęty modlitwą włącza złożone przyrzeczenia w Ofiarę Mszy Świętej. Przyrzeczenia te można ponowić we wspólnym obrzędzie w innym dogodnym czasie.

5. Blankiety

Zewnętrznym znakiem przynależności do Apostolatu są blankiety z tekstem modlitw za Kapłana. Komplet blankietów to osiem egzemplarzy (7 dla grupy i 1 dla Kapłana). Komplety te zamawiamy pod adresem:

Redakcja Echa Maryi Królowej Pokoju, ul. Kwartowa 24 m. 3, 31-419 Kraków.

Osoba odpowiedzialna wypełnia blankiety dla całej grupy. Po złożeniu przyrzeczeń wykonuje kserokopię blankietu i przesyła okazją do Medziugorja, by na miejscu objawień Maryja pobłogosławiła podjęte zobowiązania. Kserokopię blankietu można zastąpić też formą bardziej ozdobną samodzielnie wykonaną.

s. Anna P. i Agata D.

* Prawidłowa nazwa powinna brzmieć <margerytka>, bo tak nazywa się kwiat-symbol Apostolatu Modlitwy za kapłanów. W Słowniku Języka Polskiego nie ma słowa <margaretka> (potocznie jest to zdrobnienie od Małgorzaty). Ponieważ jednak tłumacz pierwszych informacji na temat Apostolatu tak właśnie nazwał ten ruch, a osoby związane z Medziugorjem (m. in. Echo Maryi Królowej Pokoju) wydrukowały w Polsce legitymacje z błędną nazwą i jest ona już dość mocno rozpowszechniona, jesteśmy niejako zmuszeni ją stosować. Osoby dbające o poprawność języka polskiego – gorąco przepraszamy!


14
Vox Domini nr 4-5/2001

Rozmowa z Mirjaną Dragicevic-Soldo w Medziugorju

«MODLITWA DODAJE MI SIł...»

– Mirjano, byłaś pierwszą w szóstce widzących, dla której codzienne objawienia się zakończyły. Obecnie widzisz Matkę Bożą w każdym drugim dniu miesiąca, jak również raz w roku. Możesz nam powiedzieć, co czułaś, gdy się zakończyły codzienne objawienia?

– Ostatnie objawienie nastąpiło w Boże Narodzenie 1982 roku. Wtedy przebywałam w Sarajewie. W porze objawienia byłam sama w domu. Kiedy w tym dniu Matka Boża oznajmiła mi kres codziennych objawień, po prostu nie potrafiłam tego zaakceptować. Myślałam, że coś takiego nie może się zdarzyć. Pocieszałam sama siebie, że to niemożliwe, że przerwa w objawieniach będzie krótka.

W tym dniu Bożego Narodzenia 1982 roku Gospa pozdrowiła mnie, oznajmiając równocześnie, iż jest to ostatnie z codziennych objawień i że od tej pory nastąpią tylko raz w roku, a mianowicie w dniu 18 marca (na zdjęciu: Miriana w czasie objawienia 18 marca 2000 roku), aż do końca mego życia. Powiedziała również, że dodatkowo będę doznawać nadzwyczajnych objawień. Kiedy odeszła, nadal nie potrafiłam tego przyjąć. Następnego dnia, w godzinie dotychczasowych objawień uklękłam, modliłam się i czekałam. To powtarzało się przez siedem dni. To było dla mnie bolesne oczekiwanie. Pragnęłam umrzeć, ponieważ myślałam, że kiedy umrę, będę przy Niej. Sądziłam, że nie będę mogła żyć bez Niej. Takie rozważania rodziły się w moim sercu. Jednak poprzez wzmożone modlitwy Bóg pozwolił mi zrozumieć, że taka jest Jego wola i ostatecznie ją przyjęłam.

– Kiedy rozpoczęły się objawienia w każdym, drugim dniu miesiąca? Czy możesz opisać nam różnice pomiędzy objawieniami raz do roku, w dniu 18 marca, a tymi w drugim dniu każdego miesiąca?

Objawienia w drugim dniu miesiąca rozpoczęły się 2 sierpnia 1987 roku. W czasie tych objawień modlimy się wspólnie za niewierzących. Matka Boża jednak nigdy nie używa słowa „niewierzący”, zawsze mówi „o tych, którzy nie doświadczyli jeszcze Bożej miłości”. Jedynie rzadko przekazuje wówczas szczególne orędzia. Zdarza się to podczas objawień w dniu 18 marca. Wtedy nie tylko przekazuje orędzie, lecz wspólnie ze mną omawia jego treść. Udziela również odpowiedzi na moje pytania.

Objawienia w każdym drugim dniu miesiąca nazwałabym bolesnymi spotkaniami, gdyż niemal zawsze Gospa jest smutna, często można dostrzec w Jej oczach łzy. Wierzę, iż pragnie w ten sposób przekonać, jak ważną rzeczą jest w tych czasach ostatecznych rozstrzygnięć – jak je nazywa – modlić się za naszych braci i siostry, którzy nie mieli jeszcze szczęścia, jak my, doznać Bożej miłości.

– Zastanawiałaś się w tych minionych latach, czy liczby: dwójka i osiemnaście mają jakieś szczególne znaczenie?

Znaczenie tych dwóch liczb ludzie zrozumieją dopiero później. Początkowo, nie zastanawiając się dogłębnie, sądziłam, iż 18 marca posiada związek z datą moich urodzin, ale to czysty przypadek. Często nawet żartuję, mówiąc: Matka Boża jeszcze nigdy nie złożyła mi życzeń urodzinowych, nigdy nawet o moich urodzinach nie wspomniała.

Pewnego dnia ludzie jednak zrozumieją, dlaczego właśnie tę datę wybrała do rocznych objawień. Dziś nie mogę jeszcze o tym mówić.

– Przy każdym objawieniu można dostrzec na twojej twarzy wielką radość, równocześnie pojawiają się jednak w twoich oczach łzy, płaczesz... Czy te zmiany nastroju mają jakiś związek z twoim charakterem?

Powiedziałabym, że chodzi tu jeszcze o coś innego. Kiedy Matka Boża płacze, jest smutna, bardzo to odczuwam. W momentach objawienia nie zdaję sobie zupełnie sprawy z tego, że płaczę, później dopiero spostrzegam, że po mojej twarzy spływają strumienie łez. Zapewne ma to również jakiś związek z moim usposobieniem. Inni z widzących potrafią bez trudności zaraz po objawieniu wstać i każdemu przekazywać treść otrzymanego orędzia. Ja tego nie potrafię. Muszę wtedy wrócić do swojego pokoju i przez godzinę lub dwie pogrążam się na modlitwie. Tylko dzięki tej modlitwie zyskuję siłę, pozwalającą mówić do ludzi, a także uświadomić sobie, że Gospa odeszła, a ja muszę nadal pozostać na ziemi. Nawet jeszcze po tylu latach jest to dla mnie bolesne przeżycie, kiedy Ona odchodzi. Muszę wówczas samotnie pozostawać z moim bólem i modlę się. W modlitwie Bóg obdarza mnie siłą, pozwalającą mi dalej żyć.

Mam dwie córki i jak każda matka, oddałabym za nie życie. Kiedy jednak jestem z Gospą, jakby dla mnie nie istniały. Jedynym moim życzeniem jest, żeby zabrała mnie z Sobą. Kiedy odchodzi, a ja jestem w pełni świadoma, iż zostaję, doznaję tak wielkiego bólu, że nie chcę aby ktokolwiek to zobaczył. Zawsze proszę wówczas Boga, aby pomógł mi zrozumieć, że tak musi być.

– Wiemy od innych widzących, że ich spotkania z Gospą są podobne, a jednak w ich relacjach można dostrzec pewne różnice. Czy możesz nam powiedzieć, jak ty przeżywasz ukazanie się Maryi?

Nie zawsze jest tak samo. Każde zbliżające się przyjście Gospy wyraźnie odczuwam. Przygotowuję się do tego poprzez modlitwę. W drugim dniu miesiąca modlitwę rozpoczynam już w poprzedzającą noc i trwa ona do momentu objawienia. Przed Jej nadejściem ogarnia mnie wielka miłość, wręcz przygniatająca. Wiem wówczas, że nadchodzi ta chwila. Zapowiadające to zewnętrzne znaki, czy to słońce czy trzykrotne błyski światła, różnią się i nie jest to dla mnie tak ważne, jak wspomniana wszechogarniająca miłość.

– Co czujecie, kiedy mówi się lub pisze o was coś, co jest niezgodne z prawdą?

Początkowo sprawiało nam to ból, myślałam wówczas: dlaczego mówi się o nas rzeczy nieprawdziwych, komu to potrzebne? Dopiero później zrozumiałam, że widocznie tak musi być, że musimy cierpliwie znosić krzywdy wyrządzane nam różnymi kłamstwami. Przyjmuję to wszystko z miłością, modlę się za ludzi, którzy rozpowszechniają kłamstwa o nas.

– W pierwszych latach objawień doznawaliście wiele prześladowań ze strony komunistów i policji. Czy ogarniał cię wówczas strach o los własny i rodziny?

Byłam jedyną z widzących, mieszkającą poza Medziugorjem, w Sarajewie, w dzielnicy zamieszkałej przez ludzi różnych narodowości, różnych religii. Dla mnie, jako widzącej, nie było łatwe przebywać i żyć wśród nich. Tu w Medziugorju było inaczej: tu ludzie odprowadzali nas na policyjne przesłuchania, gdzie nas wypytywano. W Medziugorju nie odczuwałam szczególnego strachu, w Sarajewie zaś byłam sama. Przez kilka lat nie dawano mi spokoju. Nie obawiałam się jednak o siebie, bo rozmyślając uświadamiałam sobie, iż i tak czeka mnie śmierć. Byłam przekonana i przygotowana, że z któregoś kolejnego przesłuchania po prostu nie wrócę. Podporządkowałam się w tym woli Boga. Każdego ranka prowadzono mnie do sarajewskiego Sądu.

Obawiałam się jedynie o los rodziców i brata. Zawsze ich prosiłam, żeby milczeli, zapewniałam też, że nie muszą się obawiać, że przesłuchania to tylko zwykłe rozmowy, które wkrótce się zakończą i będę mogła wrócić do domu. Dla mnie jednak nie było łatwym być przesłuchiwaną przez cały dzień przez komunistów.

W moim sercu pojawiła się w końcu pewność, że Matka Boża pragnie, abym wytrwała, a jeśli oni mnie ostatecznie uśmiercą, pójdę do Gospy. Modliłam się, by policja oszczędziła rodziców i brata, bo był jeszcze małym dzieckiem, miał siedem lat. Oczywiście i on musiał wszystko przeżywać, co mnie spotykało. Przez wiele lat nie mógł sam spać w pokoju, obawiając się nadejścia policji. Włosy ojca posiwiały, nieustannie musiał być świadkiem, jak wyprowadzają jego jedyną córkę i nie wiedział, czy mnie jeszcze zobaczy. To wszystko było trudne, lecz jestem przekonana, iż to właśnie Gospa obdarzała nas siłą, byśmy wytrwali i przeżyli. Rodzice stale pouczali mnie: „Mów po prostu prawdę! Nie obawiaj się! Bóg jest z nami”. Tak się stało.

– Pytanie dotyczące tajemnic. Jesteś pierwszą, której Gospa powierzyła wszystkie 10 tajemnic. Czy możesz nam coś powiedzieć o systematyce tych tajemnic?

Gospa od pierwszych dni rozpoczęła przekazywanie mi tajemnic. Na przyjęcie każdej przygotowywała mnie i kiedy spostrzegła, że jestem gotowa ją przyjąć, mówiła o niej. W tajemnicach widziałam wolę Boga. Gospa wyjaśniła mi również, że nie należy w nich niczego zmieniać, muszą pozostać takimi, jakimi są i musimy modlić się za ludzi. Jednak ludzie z ciekawości stale mnie o te tajemnice pytają.

Odpowiadam im, co mówi Gospa: nie powinniśmy o tajemnicach mówić, lecz modlić się, kto bowiem przyjmie Ją jak Matkę i Boga jak Ojca, nie musi się niczego obawiać. Któż bowiem może wiedzieć, czy jutro znajdzie się jeszcze wśród żywych. Gospa powiada, że w każdej sekundzie winniśmy być przygotowani, gdy On nas przywoła. Nie mają znaczenia rozważania o tym, co będzie w przyszłości. Spełni się wola Boga. Musiałam wybrać kapłana, któremu powierzę tajemnice w chwili przez Gospę wyznaczonej.

Jest nim Ojciec Petar Ljubcić, franciszkanin, którego poznałam na początku objawień. Wykazywał wiele troski o ludzi, znajdujących się w sytuacjach krytycznych, ludzi biednych. Właśnie dzięki temu poznaliśmy się i dobrze się rozumiemy. Poprosiłam go, by w swoim czasie ogłosił i upowszechnił tajemnice i on to zrozumiał. Nie ma przy tym wyboru, czy może o nich powiedzieć czy nie: musi to uczynić, w dziesiątym dniu, kiedy zostaną mu przeze mnie przekazane, winien przekazać je wszystkim ludziom. To wszystko, co mogę o tym powiedzieć, reszta pozostaje tajemnicą.

– Spostrzegłem, że Matka Boża ilekroć objawia się tobie jest smutna, ty również. Widząca Marija opowiadała nam jednak, że Gospa czasem się uśmiecha, a nawet żartuje. Czy i ty kiedyś tego doświadczyłaś?

Powiedziałam już, że Matka Boża w drugim dniu miesiąca najczęściej bywa bardzo smutna, czasem też płacze. W dniu 18 marca i wówczas, kiedy objawienia bywały codzienne, widywałam Ją również radosną.

Przypomnę wesołe zdarzenie, związane z Jakovem, choć jest ono może znane.

Kiedy pewnego razu zabrano nas na przesłuchanie, w domu pozostała tylko Vicka i Jakov. Wówczas objawiła się im Gospa i powiedziała, że teraz zabierze ich ze Sobą. Sądzili, że muszą umrzeć. Jakov miał wtedy dopiero 10 lat i powiedział: „Kochana Gospo, zabierz Vickę, ona ma jeszcze siedmioro rodzeństwa, a ja jestem jedynakiem”. Wtedy Gospa serdecznie się roześmiała mówiąc: „Pragnę wam tylko coś pokazać”. Wtedy zobaczyli niebo.

Zdarzały się więc również radosne spotkania z Gospą. Niestety moje spotkania w ostatnim czasie bywały tylko smutne.

– Możesz nam opowiedzieć, na których kontynentach już byłaś i dlaczego jako widząca mówisz o Gospie w innych krajach?

Przemawiać do ludzi i przekazywać im orędzie to zadanie niezwykle odpowiedzialne, dlatego starannie się do tego przygotowuję. Proszę Gospę o pomoc, aby móc to zadanie godnie wypełniać, godnie przekazywać orędzia, tak by ludzie je w pełni zrozumieli.

Modlę się o pomoc w znalezieniu właściwych słów do przekazania tego, czego Gospa sobie życzy. Jest po prostu moim szczerym życzeniem, żeby wszyscy ludzie odczuli Jej matczyną miłość i to, że stale przebywa wśród nas. Dlatego po tylu latach miewam chwile niepewności, czy dobrze to zadanie spełniam.

Czy potrafiłabym wszystkiemu sprostać? Jedynie dzięki modlitwie otrzymuję siłę do mojej misji. Zdarza się czasem, że wyraźnie odczuwam, iż to nie ja przemawiam. Przypomnę taką sytuację: Nie znam za dobrze języka angielskiego, ale podczas pewnej prelekcji w Ameryce, z moich ust wydobywały się słowa, jakbym to nie ja je wypowiadała. Wszystko powiedziałam po angielsku, bez zająknięcia.

Z kolei we Włoszech pewien ksiądz powiedział mi, że jest zaskoczony moim bogactwem wyrażeń, których używają jedynie teolodzy. Modlę się dużo o pomoc Gospy w mówieniu ludziom o Jej bezgranicznej miłości.

Nie byłam jeszcze na wszystkich kontynentach, mam rodzinę i muszę się starać, aby jej nie zaniedbać, lecz umiejętnie połączyć spełnianie tych różnych obowiązków. We Włoszech dawałam świadectwo. Z nieżyjącym już Ojcem Slavko odbyliśmy podróż na Mauritius i wyspę Reunion na Oceanie Indyjskim, kilkakrotnie byłam w Stanach Zjednoczonych.

– Czy trudna jest dla ciebie świadomość, że tak wielu ludzi nie wierzy w Boga?

Jest to bardzo trudne, zarówno ze względu na ludzi jak i na Matkę Bożą. Wiem bowiem, że Ona jako Matka kocha ich i płacze, kiedy się za nich modli. Ludzie natomiast nie zdają sobie sprawy, jak wiele tracą, bo nie wiedzą, co to oznacza, kiedy Bóg, Matka Boża, Jezus nie zajmują w ich sercach pierwszego miejsca.

Można posiadać w życiu wszystkie rzeczy materialne, za którymi ugania się tak wielu. Kiedy jednak brakuje Boga, Gospy i Wiary, niczego nie posiadamy, nie ma również prawdziwego pokoju, człowiek jest nieszczęśliwy. Dlatego tak bardzo mi ich żal, ponieważ jest moim gorącym pragnieniem, żeby ten pokój osiągnęli, żeby zrozumieli, co w życiu ważne, co czyni człowieka szczęśliwym.

Dziękujemy za rozmowę!

Medjugorje Gebetsaktion nr 61 (2/2001), str. 14-21.  Przekład z niem.: Bogusław Bromboszcz



15
Vox Domini

Powrót do strony głównej Wydawnictwa "Vox Domini"
Powrót do początku tej strony

 Archiwum pisma "Vox Domini"

 

Pełna wersja pisma drukiem w prenumeracie pocztowej


[powrót do strony głównej] [mapa całej witryny] [pełna oferta ksišżek i kaset] [nowoœci] [ostatnie zmiany] [pismo "Vox Domini"] [czytelnia on line i nie tylko] [ewangelia na niedziele i œwięta] [archiwum plików 'zip'] [nasze plany] [mirror site strony polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia 'Prawdziwe Życie w Bogu'] [prawdy wiary Koœcioła Katolickiego] [ciekawe linki religijne w różnych językach] [przeszukiwanie witryny "Vox Domini"] [e-mail] [kilka słów o Wydawnictwie]